przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka
 
   Aborcja bez epitetów
   Nieporadni ateiści
   Dlaczego nie religia
   Resocjalizacja - po bólu
   Płeć i równouprawnienie
   Kościół a seks
   Wolność sumienia
   Wolność równość sprawiedliwość
   Wolność jest przeceniona
   Nie jestem Charlie
   Imigracja czy inwazja?
   Zgoda buduje
   Oświeceni a Ciemnogród
   Niesprawiedliwe stereotypy
   Prawo do szczęśliwego macierzyństwa
   Dobro na odległość

   



nowości okno filozofia
 
     

Wolność równość sprawiedliwość i dobro


Nie ma takich rzeczy naprawdę.
Są tylko ich przeciwieństwa: przymus, nierówność, niesprawiedliwość i zło. To są zjawiska, które można skalować. W szerokim zakresie.
Nie można zaś wyodrębnić ich przeciwieństw (wolność, równość, sprawiedliwość, dobro) inaczej niż tylko minimalny przymus, minimalna nierówność, minimalna niesprawiedliwość i minimum zła.

I w dodatku to nie są pojęcia obiektywne. Nie ma wzorca, do którego można by dążyć, który można by określić.
Nie ma takiego minimum, które można uznać za opcję zerową.

Te pojęcia mogłyby mieć swoje wzorce tylko w przypadku, gdyby wszyscy byli idealnie tacy sami. Klony! Z wyglądu, z charakteru, z pochodzenia itd.
Wtedy właściwie byłby to ten sam człowiek powielony w wielu egzemplarzach. No ale to już zupełnie nieciekawa opcja.

Kiedy jest dwoje różnych ludzi: ładniejszy-brzydszy, biedniejszy-bogatszy, głupszy-mądrzejszy - to wszystkie możliwe wzorce wolności, równości, sprawiedliwości i dobra - idą się rypać.

Weźmy na przykładzie równości. Jak wyrównywać choćby urodę? Ładnemu łatwiej, więc w imię równości należałoby brzydszemu ułatwiać życie. W jakim stopniu? Jak skalować urodę? A co z uroczymi brzydalami?
A co z mądrością? Głupszemu dawać fory? Jakie i gdzie? I po co?!
A majętność? Zrównywać majątki niezależnie od pracowitości i zaangażowania? A co ze szczęściem w zdobywaniu majątku? Odbierać szczęściarzom i dawać pechowcom?
Można próbować ledwie wyrównywać te bardziej rażące nierówności – ale wzorca równości nie da się określić!

Wzorzec wolności.
Wolność z każdej strony jest ograniczona bezpieczeństwem wszystkich dookoła. Bezpieczeństwo jednostek, bezpieczeństwo społeczności. Każdego rodzaju bezpieczeństwo: prawne, socjalne, państwowe, prywatne, ekonomiczne. Każde bezpieczeństwo wymaga jakiś zakazów i nakazów.
Jest pytanie – czy można uwzględnić w sposób wzorcowy wszelkie bezpieczeństwo minimalnym zakresem nakazów i zakazów? Nie bardzo. Dla każdego istnieje inny zakres bezpieczeństwa, który uważa za satysfakcjonujący lub niezbędny.

Wzorzec sprawiedliwości.
Za kanon sprawiedliwości uważa się przestrzeganie prawa.
Ha! Gdyby nawet prawo było najbardziej precyzyjne i dobre (bez wad, luk, furtek, precedensów itp.), a przecież nie jest – to czy uda się uwzględnić wszystkie niuanse krzywd, win i kar? Ludzie są różni, więc i te niuanse będą inne dla każdego.

I w końcu dobro.
Niby wiadomo jaki jest wzorzec dobra: żadnego zła!
Tak? A jeśli za zło uważa się każdą nierówność, każdy przymus i każdą niesprawiedliwość? A wzorców nie ma i być nie może.
A jeśli za zło uważa się chociażby różnice w naturze? Od kiepskiej pogody, złego samopoczucia, wątpliwej urody otoczenia - do bezpańskich psów i srających ptaków. Gdzie tu miejsce na wzorzec dobra?

Ktoś może próbować wyznaczyć wzorzec jako czynienie dobra – czyli walka ze złem. Od biedy, przez choroby aż do wszelkich nierówności.
Owszem, dopóki zło jest ewidentne i niekwestionowane – to będzie to dobro.

Ale chociażby walka z nierównością na pewnym etapie zaczyna przybierać coraz bardziej przesadne oblicze – i zaczyna się jazda w drugą stronę. Równość dla jednych kosztem innych. Czy to dalej jest czynienie dobra? Raczej już nie!
Walka z ewidentną biedą – dobrze. Ale walka z nierównością majątkową od pewnego momentu zaczyna przybierać formy patologicznej niesprawiedliwości lub głupoty. Czy to nadal jest dobro?
A na przykład walka z chorobami. Super! Ale w imię walki z chorobami coraz dalej niektórzy brną w ograniczanie wolności – zabraniając kolejno wszystkiego, co może być niezdrowe lub niebezpieczne. To też jest dobro?

Te wszystkie przykłady już mają swoje odzwierciedlenie w realnym świecie. Coraz śmielej idealiści z różnych obozów wdrażają swoje dość wątpliwe idee w życie.

Wolność, równość, sprawiedliwość i dobro - to są tylko hasła! Bez pokrycia w rzeczywistości. Bez realnego kształtu.
Dopóki w realnym działaniu polega to na zwalczaniu najbardziej ewidentnych złych zjawisk – to dobrze.
Ale uczynienie z tych haseł ideologii, które nie podlegają krytyce – to bardzo niebezpieczne zjawisko. Kiedy ideologia upora się z najbardziej widocznymi patologiami, to zaczyna grzebać dalej i doprowadza do całkiem nowych patologii.
Dużo bardziej niebezpiecznych, bo nowych. Bo pod parasolem ideologii.
Z którymi jeszcze nie wiadomo jak walczyć.

Każda ideologia - nawet najbardziej szczytna - jest niebezpieczna. Kiedy idea stoi ponad rozumem - to na pewno doprowadzi do patologii.
Im bardziej szczytne, tym bardziej niebezpieczne (komunizm - dzień dobry).
Jedyna słuszna ideologia to taka, że precz z ideami.
W każdym przypadku rozum ponad idee!





   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   

można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:
Wpisy o subtelności goebelowskiej będą kasowane bez względu na opcje.

 
podpis: pytek
e-mail: ...
Zgadzam się, niestety.
Co do dobra, to też wszystko jest względne. Niemożliwe jest określenie, czy działanie podjęte w imię dobra (wyobrażanego sobie przez działającego) nie przyniesie w dalszej perspektywie, lub nawet natychmiast złych skutków. Można mieć tylko dobre albo złe intencje. I próbować używać rozumu.
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Ciekawe, że przekonanie o względności dobra niszczy dobro.
Powiedziałbym, że dobro jest bezwzględne. To nie jest wąż zjadający własny ogon.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Bezwzględność dobra? O nie.
W filozofijkach mam temat: definiowanie dobra i zła.