przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka
 
   Aborcja bez epitetów
   Nieporadni ateiści
   Dlaczego nie religia
   Resocjalizacja - po bólu
   Płeć i równouprawnienie
   Kościół a seks
   Wolność sumienia
   Wolność równość sprawiedliwość
   Wolność jest przeceniona
   Nie jestem Charlie
   Imigracja czy inwazja?
   Zgoda buduje
   Oświeceni a Ciemnogród
   Niesprawiedliwe stereotypy
   Prawo do szczęśliwego macierzyństwa
   Dobro na odległość

   



nowości okno filozofia
 
     

Imigracja czy inwazja


Chyba się narażę środowiskom humanistycznym, które walczą z ksenofobią i nietolerancją.
Ale nie potrafię nie zauważać problemu, które artykułują środowiska tradycyjnie nietolerancyje - chociaż robią to nieelegancko a nawet po chamsku.
Przyjmowanie uchodźców zagrożonych niebezpieczeństwem jest dobre i szlachetne. Tak. Gdzieś jest wojna, bieda, klęska - i trzeba sobie pomagać nawzajem.

I właśnie Europę zalewa fala uchodźców ze wschodniej Afryki, z regionów niespokojnych, niejednokrotnie objętych wojną.
No, ale co widać w medialnych doniesieniach? Wśród imigrantów starcy, kobiety i dzieci wcale nie przeważają. Stanowczo wielu młodych energicznych mężczyzn bezpardonowo próbujących dochodzić swoich praw.
Imigranci wcale nie zadowalają się miejscem bezpiecznym od wojny - tylko na siłę starają się dotrzeć do krajów najbogatszych z silnym środowiskiem imigranckim.

Czy to są biedni, wystraszeni wojną ludzie - czy raczej tzw. „Zielone Ludziki” Afryki wschodniej?
Można mieć spore wątpliwości.
Zwykli uchodźcy raczej zadowoliliby się spokojnym miejscem bez bomb i wystrzałów. A nie pakowali się w nowe niebezpieczeństwa przy nielegalnym przekraczaniu kolejnych przeszkód na drodze do bogatszych miejsc.

W Europie zachodniej wojny nie ma jeszcze - ale już jest dość gorąca atmosfera pomiędzy różnymi kulturowo rdzennymi mieszkańcami a przybyszami z Afryki. Na razie przewaga jest po stronie rdzennych mieszkańców – ale temperatura rośnie.

Imigranci starają się dotrzeć głównie do Niemiec, Francji i Anglii. Strach pomyśleć jak wyglądałby potencjał Europy, gdyby te 3 kraje zostały sparaliżowane przez zamieszki.

Czy to autentyczna fala wystraszonych uchodźców czy już inwazja? Tego chyba nikt nie wie - ale beztroską byłoby lekceważyć możliwość inwazji „zielonych ludzików” z Afryki.

Postępowi ludzie oburzają się na Rosję za prowadzenie wojny hybrydowej - czyli podstępne wprowadzanie swoich ludzi na tereny walk. A z drugiej strony ci sami ludzie, zupełnie bez zrozumienia obaw, potępiają Polaków przeciwnych przyjmowaniu imigrantów.
Mi się to nie klei!

Ja rozumiem obawy przed inwazją i daleki byłbym od potępiania postaw antyimigranckich.
Oczywiście, często się zdarza, że różne anonimowe wypowiedzi są bardzo chamskie i dość nieludzkie.
Ale skoro w oficjalnym obiegu poprawność polityczna nie pozwala nawet mieć wątpliwości co do charakteru imigracji - to nic dziwnego, że w obiegu nieoficjalnym te obawy wybuchają ze zdwojoną mocą.
Trzeba otwarcie przyznać, że nie ma pewności czy to czasem nie inwazja - i pomagać autentycznym uchodźcom w taki sposób, żeby zabezpieczyć się przed ewentualną agresją.
Wtedy może trochę ucichną te najbardziej ksenofobiczne wypowiedzi - uspokojone przez to, że ktoś z oficjalnych czynników nad tym czuwa.
A nie - Hura, chodźcie wszyscy!

Nie ma co lamentować nad upadkiem człowieczeństwa - bo może akurat ci „nietolerancyjni” ratują nam dupę. Kto wie…





   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   

można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:
Wpisy o subtelności goebelowskiej będą kasowane bez względu na opcje.

 
podpis: BJ0P1
e-mail: bogus.piskorz@gmail.com
Jakoś nie słychać w świecie głosów ogólnego potępienia wobec rządu Australii który zmusza \"ludzi w łodziach\" do zawracania i nie dopuszcza do \"desantu\" na swojej ziemi. A nas się zmusza do \"dzielenia się odpowiedzialnością za imigrantów\". A jakiś pomysłowy Dobromir niedawno wyskoczył z pomysłem o nakładaniu KAR na rządy (czyli też: narody), które nie będą chętnie partycypować w przyjmowaniu fali uchodźców i \"uchodźców\". Podobno zdarzały się przypadki zjadania przez przybyszów swoich dokumentów bowiem na kraju przyjmującym spoczywa obowiązek odesłania podejrzanych o nieczyste zamiary do kraju ojczystego. A po zjedzeniu nastaje sytuacja patowa bo nie wiadomo, do jakiego kraju go odesłać. A jakby nie dopuścić do wylądowania, to mogą sobie jeść papiery ile wlezie. Rybom wszystko jedno. Ciekaw tez jestem (media jakoś dziwnie o tym milczą) czy od czasu ogłoszenia swojej polityki, liczba prób sforsowania terytorium Australii wzrosła, zmalała czy pozostała na dotychczasowym poziomie. Wydaje mi się że politycznie poprawne kręgi decyzyjne jaśnie oświeconej Unii Europejskiej przeoczyły fakt że świat się zmienił i że dotychczasowe prawo nie nadąża za rzeczywistością. Tak jak parę lat temu prawo karne Norwegii okazało się prawie bezradne wobec ogromnej zbrodni A. Breivika na wyspie Utoya.
 
podpis: BJ0P1
e-mail: bogus.piskorz@gmail.com
Jakoś nie słychać w świecie głosów ogólnego potępienia wobec rządu Australii który zmusza \"ludzi w łodziach\" do zawracania i nie dopuszcza do \"desantu\" na swojej ziemi. A nas się zmusza do \"dzielenia się odpowiedzialnością za imigrantów\". A jakiś pomysłowy Dobromir niedawno wyskoczył z pomysłem o nakładaniu KAR na rządy (czyli też: narody), które nie będą chętnie partycypować w przyjmowaniu fali uchodźców i \"uchodźców\". Podobno zdarzały się przypadki zjadania przez przybyszów swoich dokumentów bowiem na kraju przyjmującym spoczywa obowiązek odesłania podejrzanych o nieczyste zamiary do kraju ojczystego. A po zjedzeniu nastaje sytuacja patowa bo nie wiadomo, do jakiego kraju go odesłać. A jakby nie dopuścić do wylądowania, to mogą sobie jeść papiery ile wlezie. Rybom wszystko jedno. Ciekaw tez jestem (media jakoś dziwnie o tym milczą) czy od czasu ogłoszenia swojej polityki, liczba prób sforsowania terytorium Australii wzrosła, zmalała czy pozostała na dotychczasowym poziomie. Wydaje mi się że politycznie poprawne kręgi decyzyjne jaśnie oświeconej Unii Europejskiej przeoczyły fakt że świat się zmienił i że dotychczasowe prawo nie nadąża za rzeczywistością. Tak jak parę lat temu prawo karne Norwegii okazało się prawie bezradne wobec ogromnej zbrodni A. Breivika na wyspie Utoya.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Przyznam, że nie zależy mi na podgrzewaniu nastrojów antyimigracyjnych. Raczej chciałbym, żeby dostrzegać wszystkie strony problemu.
A problem jest.
I bez uwzględnienia wszystkich aspektów - jest nierozwiązywalny i coraz gorętszy.
Mówienie tylko o ofiarach wojny jest tak samo jednostronne jak mówienie tylko o inwazji.
Problem jest mieszany - bo ofiarom trzeba pomóc, a inwazji zapobiec.
 
podpis: Biskup
e-mail: beshop@o2.pl
Daj spokój. Osiedlenie się dużych ilości zaborczych imigrantów w kraju zmieni jego sytuację i będzie o czym skecze pisać.
 
podpis: Kris
e-mail: ...
Znowu ta poprawność polityczna.

Wydaje się, że problem jest bardzo poważnie rozważany od strony zagrożeń (głównie terrorystycznych) ale oczywiście poprawność polityczna zabrania głośno o tym mówić. Bo nikt z tzw. poważnych polityków nie chce wyjść na ksenofaoba czy coś.
Zgadzam się właściwie z treścią artykułu. Ciekawy wydał mi się ostatnio komentarz Słowacji, w odpowiedzi na krytykę Francji. Brzmiało to tak, że Słowacja nie mieszała się do spraw Afrykańskich i nie wywoływała tam zamieszania i w związku z tym nie czuje się zobowiązana brać na siebie ciężaru skutków tego \"zamieszania\". Nie powiem coś w tym jest.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Tu nie wystarczy gabinetowe rozważanie problemu. Problem jest widoczny nawet dla mało podejrzliwych ludzi. I musi zostać oficjalnie dostrzeżony.
Bez jasnej deklaracji rządów, że uświadamiają sobie stan zagrożenia - ludzie będą traktowali nawet rzeczywistych uchodźców jako najeźdźców. A to może skończyć się bardzo nieprzyjemnie.
Ta cholerna poprawność może doprowadzić do tragedii na dawno niespotykaną skalę.
Im bardziej rządy będą udawać, że nic nie widzą, tym większe ryzyko, że odpowiedzialność przejmie tzw. ulica.
 
podpis: Króilczek
e-mail: ...
Hmmm... inwazja czy imigracja, właściwie jaka to różnica? Geograficzny rozkład zasobów nie pokrywa się z rozkładem populacji, to się będzie populacja przemieszczać. W czym problem?
 
podpis: Króilczek
e-mail: ...
Hmmm... inwazja czy imigracja, właściwie jaka to różnica? Geograficzny rozkład zasobów nie pokrywa się z rozkładem populacji, to się będzie populacja przemieszczać. W czym problem?
 
podpis: Łukasz
e-mail: ...
Gdy ludzie nie wiedzą, co czuć, to się boją. A ja się nie boję. Ja jestem gotów umrzeć za ortografię. Cyk i gotowe.

P.S. Panie Władku, przecinki przed \"a\" i drugie \"które\" wypadałoby zmienić na \"który\".
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Nie wiem, czy problem jest w samej imigracji, czy w naszej, tracącej wigor kulturze. Jakoś w historii świata przenikanie się kultur było owocne. Takiej \"migracji danych\" boją się tylko kultury upadające, wycofane i stetryczałe. Czyli jakby mamy się czego bać.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Owszem, kultura \"europejska\" niepokojąco się rozmywa w sosie rozmaitych poprawności i (banał) komercjalizacji wartości. Przez co słabnie.
Ale słabnie również przez brak poczucia tożsamości. Przybysze za to mają poczucie tożsamości mocno nabudowane. I wcale nie zazdroszczą sposobu życia (wręcz odwrotnie) a jedynie sytuacji materialnej.
To tzw. wzbogacanie przez przenikanie kultur ma miejsce, kiedy kultura rdzenna jest silna - a przybysze dodają nowe wątki.
A tu można się obawiać, że nowa kultura będzie wypierać rdzenną a nie wzbogacać.
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Co robić, selekcja naturalna.