przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka
 
   Aborcja bez epitetów
   Nieporadni ateiści
   Dlaczego nie religia
   Resocjalizacja - po bólu
   Płeć i równouprawnienie
   Kościół a seks
   Wolność sumienia
   Wolność równość sprawiedliwość
   Wolność jest przeceniona
   Nie jestem Charlie
   Imigracja czy inwazja?
   Zgoda buduje
   Oświeceni a Ciemnogród
   Niesprawiedliwe stereotypy
   Prawo do szczęśliwego macierzyństwa
   Dobro na odległość

   



nowości okno filozofia
 
     

Jaśnie Oświeceni kontra Ciemnogród


Stawiam tezę, że za dojście do władzy PiS odpowiada jaśnie oświecona lewica i jaśnie oświeceni liberałowie.

Lekceważenie wartości konserwatywnych i przebijający ton wyższości w całej dyskusji publicznej był bardzo wyraźny. I wciąż jest.
Podszyty przekonaniem "no i co możecie nam zrobić?"
No i mogli! A teraz lament.
Ja nie obwiniam tu polityków. Chociaż oni najbardziej zawinili - ale przy wtórze głosów środowisk inteligenckich, propostępowych, mediów ze wszystkich stron i normalnych ludzi.

Jak widzę wpisy i wypowiedzi ludzi uważających się za bardziej oświeconych to żal miesza się ze złością.
Jak można być aż tak zadufanym w sobie, żeby wartościom konserwatywnym odbierać wszelki sens. Żeby z takim lekceważeniem i też z agresją oceniać wszystko, co nie jest zgodne z własnym wyobrażeniem.
Co gorsza - ci ludzie, uważający się za oświeconą inteligencję - negują wartości, którym nie można zabrać racji. Tylko dlatego, że są w amoku walki ideologicznej.

Tak naprawdę prawica i lewica uznaje te same wartości: wolność, równość, sprawiedliwość, ochrona życia, bezpieczeństwo, rozwój, niezależność, tolerancja, tradycja, patriotyzm.
Pies jest pogrzebany jedynie w proporcjach, w kolejności ważności.
Czy stawiać wyżej wolność czy bezpieczeństwo? Czy wyżej tradycja czy tolerancja? Równość czy rozwój?

Lewica, liberałowie czy prawica szanują te wszystkie wartości - tylko inaczej pojmują ważność jednego przed drugim.

A w dyskusjach po prostu wiesza się psy, tylko dlatego, że dla kogoś bezpieczeństwo było ważniejsze niż tolerancja, lub tradycja ważniejsza niż nowoczesność.
Cały czas dyskutujemy o naprawdę ważnych wartościach - i obrażając obrońcę tradycji lub życia, zaczynamy wyglądać na wrogów tradycji lub życia.
Obrażając obrońcę sprawiedliwości i patriotyzmu (choćby bronił głupio), zaczynamy wyglądać na złodzieja i zdrajcę.
Przecież tak nie jest.
Ale tak to wygląda!

PiS to wykorzystał, pewnie nawet nieumyślnie - dostali to na tacy. I wielu ludzi dało się przekonać, że zwolennicy istniejącego układu to zarozumialcy, złodzieje, zdrajcy i kombinatorzy.
Jeśli doświadczyli na własnej skórze lekceważenia i agresji, gdy próbowali bronić swoich wartości - to wcale się nie dziwię.

Sami jesteśmy sobie winni. Nie dopuszczamy do siebie, że ci ludzie z drugiej strony bronią wartości, które my też wyznajemy. I jedynie chcielibyśmy, aby proporcje były inne.

Chętnie uważamy tamtych za ciemnogród (chociaż tradycję szanujemy), za narodowców (chociaż patriotyzm szanujemy), za homofobów (chociaż też chcemy umiaru w propagowaniu homo), itp. itd.
Szanujemy ich wartości, oni szanują nasze - tylko przy ustalaniu proporcji zaczynamy wyszydzać i piętnować. Z obu stron.

To prawda, że ten tzw. Ciemnogród pojmuje nieraz zbyt prosto - ale obrażając, tylko utrwalamy ich w przekonaniu, że jedynie PiS rozumie i szanuje tradycję, patriotyzm, sprawiedliwość, równość, życie i wolność. Tylko PiS to obroni.
A my to chcemy zniszczyć, wdeptać w ziemię - w naszej inteligenckiej, zepsutej i pogardliwej wyższości - wykorzystując to, że mamy przewagę w instytucjach, bankach, mediach i firmach.

Jeśli będziemy lekceważyć patriotyzm (nawet narodowy), tradycję (choćby średniowieczną), poczucie godności (choćby kołtuna), życie (choćby ledwie poczęte) - to nadal będziemy uważani za sprzedawczyków i zgniłą inteligencję.
Nie trzeba się zgadzać, ale trzeba szanować i dostrzegać wartości, których oni bronią.

Jeśli ten język się nie zmieni, to wróżę PiSowi następną kadencję.
A obawiam się, że się nie zmieni. Bo jaśnie oświeceni głupcy nie popuszczą.
O zgrozo!

P.S. Manifestacje KODu odbieram nie jako obywatelski sprzeciw wobec łamania prawa (prawo to pretekst - PiS nas uwiera), ale jako sprzeciw wobec próby strącenia z pozycji uprzywilejowanej jaśnie oświeconej części społeczeństwa.
Faktycznie, na 4 lata trzeba się pożegnać z ironiczno-lekceważącym uśmiechem wobec Ciemnogrodu. Zostają jedynie wyzwiska.
Których pewnie jaśnie oświecona część narodu nie zawaha się użyć.
Bo przecież ciemnogród trzeba gnoić.

Aha. Nie byłem na wyborach - i jestem z tego dumny, że nie wsparłem jaśnie oświeconych głupców.





   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   

można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:
Wpisy o subtelności goebelowskiej będą kasowane bez względu na opcje.

 
podpis: Mniemam.
e-mail: ...
Czekaj czekaj, podzieliłeś ludzi w Polsce na ciemnogród i inteligencję. Jednak. No wiesz, po stronie PiSu też są inteligentni ludzie. 😊
 
podpis: S.
e-mail: ...
Nie ja. Sami się podzielili.
A używam uproszczeń lewicowo-liberalnych bo do nich adresuję wpis.
Dla konserwatystów musiałbym użyć uproszczenia: Patrioci kontra Złodzieje.
 
podpis: Klon
e-mail: ...
Władek. Jak w teorii kabaretu nie mogę z Tobą dyskutować jak równy z równym. Tak w kwestii polityki podejmę rękawicę. Ale tutaj nie ma co podejmować. Po raz pierwszy się z Tobą zgadzam. Aczkolwiek moim zdaniem zbyt zlekceważyłeś rolę mediów w kreowaniu tej wojny.
 
podpis: pytek
e-mail: ...
Za Jaśnie Oświeconego uważa się znakomita większość ludzi. Bo to przecież oczywiste, że JA mam rację. Dotyczy to zarówno Złodziei, jak i Ciemnogrodu. Innych też. Jest niewielu, których stać na stwierdzenie, że wiedzą, że nic nie wiedzą. A poglądy polityczne z wiedzą mają niewiele wspólnego. Bardziej z wiarą. Wierzy się w pewne wartości, czy w ich priorytety albo też proporcje. Wierzy się w boską nieomylność przewodnika stada. Jeżeli ktoś z tej wiary kpi, to rodzi się święte oburzenie i przekonanie o misji dziejowej oraz potrzebie poświęcenia dla zbawienia wybranej części ludzkości.

Polityka podobno jest sztuką osiągania celów. Wygląda na to, że sztuka ta jest dla osiągnięcia celów nieustannie gwałcona, albo, że ma ona więcej wspólnego z chałturą.
Do polityki ludzie mądrzy się nie pchają. Podejrzewam, że zbyt cenią swoją niezależność. Bycie członkiem (lub rzadziej mózgiem) partii, czyli pójście na ustępstwa i rezygnacja z części własnych poglądów, jest dla nich niemiła. Pchają się co najwyżej ludzie inteligentni, czyli spryciarze i ich wyznawcy, wierzący w nich bezkrytycznie. Prócz tego, oczywiście, jest cała masa tych pazernych na władzę i pieniądze.

Gdy jednemu stadu uda się przepędzić pozostałe z najlepszego wzgórza w okolicy, w wypowiedziach członków stada nagle pojawia się pycha i zarozumiałość, nierzadko okraszona pojawiającym się na ich obliczach (świadomie lub nieświadomie) zwycięskim uśmiechem.
Szczególnie w przypadku aktualnych zwycięzców jest to bardzo kontrastujące w zestawieniu z ich często demonstracyjnie okazywaną religijnością. Można to usprawiedliwić jak zwykle: przecież są tylko ludźmi. Wyspowiadają się i wszystko będzie w porządku.
Myślę, że gdyby Jezus nie zmartwychwstał, to osiągnął by dodatkową moc całkiem dużej turbiny.
 
podpis: tom
e-mail: ...
Zmieniła się władza i za wszystko odpowiada to złe, genderowe lewactwo. Nawet za odwoływanie występów kabaretowych w domach kultury... Takie czasy...
 
podpis: Leniwiec Gniewomir
e-mail: a i owszem, mam
Jako uczestnik KOD-owskich demonstracji pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą w kwestii ich przyczyn i znaczenia. Oczywiście jest prawdopodobne, że niektórym właśnie o to chodzi, jednak nie sądzę, by tyczyło się to większości uczestników.

Byłem na jednym ze spotkań założycielsko-organizacyjnych, jestem w - można rzec - stałym kontakcie z osobami czynnie działającymi w tzw. strukturach (sam chciałbym móc powiedzieć, że czynnie działam, ale tak naprawdę raczej się przyglądam i czasem coś tam mruknę ale raczej bez echa), i widzę tam jeden czynnik wspólny: niepokój o najzwyklejsze w świecie prawa obywatelskie. A wręcz prawa człowieka. Obawę o to, że będą łamane. Bo skoro obecna ekipa nie cofnęła się przed złamaniem prawa teraz, tylko dlatego, że nie zgadza się z nim i uważa je za niesłuszne, to czy cofnie się przed tym w przyszłości, gdy padną pomysły, żeby zacząć ostzrej rozprawiać się z ?nieprawomyślnymi??
 
podpis: S.
e-mail: ...
Leniwiec - oczywiście, zgadzam się z tym, że nikt nie mówi nawet między sobą ?o, zrzucają nas z piedestału?.
Ale, wybacz, uważam, że powodem było PiS (i jego lekceważenie dla tzw. elit) a nie rzeczywista troska o prawo.
Protesty zaczęły się od 5 sędziów (a prawdziwy problem to dopiero nowa uchwała, której wtedy jeszcze nie było).
Sędziowie to nie był problem - ot, nagięcie prawa pod swoją opcję (co się zdarza nagminnie). Bo przecież prawo powinno być odporne na poglądy sędziów (w innym przypadku jest źle napisane).
 
podpis: Andrzej Talkowski
e-mail: ...
Szacunek dla czyjegoś sposobu myślenia - to mi się marzy. Poglądy wynikają ze stanu wiedzy i informacji, których źródłem mogłyby się stać również nasze wspólne rozmowy. Często nie chce się poznać czyjegoś zdania, ponieważ głosi je złośliwy rozmówca. My zwykli ludzie potrafimy się dogadać, wymienić informacjami, ale często jesteśmy na siebie napuszczani przez tych, dla których prawda jest bardzo niewygodna. Gdy ograniczyłem media, u mnie osobiście bardzo spadł poziom zacietrzewienia.
 
podpis: Lech
e-mail: lzeppelin@o2.pl
Zacznę od cytatu: ?Niestety, coraz powszechniejszym zjawiskiem jest obecność pośród nas analfabetów wtórnych, czyli osób, które zatraciły umiejętność czytania i pisania. Z badań przeprowadzonych przez socjologów w ubiegłym roku wynika, że 42 proc. Polaków nie rozumie niemal nic z tego, co czyta, a 35 proc. rozumie niewiele.? To znaczy, że jednak są Ci bardziej oświeceni i Ci ?o zmniejszonej zdolności poznawczej?, nazwanych przez pewnego polityka (nazwisko na życzenie) - ?ciemnym ludem?. Moim zdaniem, to nie lekceważenie ?wartości konserwatywnych? (dałem cudzysłów, bo bardzo chciałbym wiedzieć co to są ?wartości konserwatywne?) lecz lekceważenie socjalnych potrzeb społeczeństwa. PiS obiecał, chyba wszystko, co się da obiecać. ?Ciemny lud?, który statystycznie stanowi większość dał się na to złapać, a przynajmniej ok 10% głosujących (tak szacują badania socjologiczne). Te 10% w połączeniu z metodą d\'Hondta to jest właśnie przewaga PiS. Ponieważ PiS wie, że ten cud się nie powtórzy, to robi wszystko, by kosztem rozbicia systemu demokratycznego państwa prawa, zapewnić sobie władzę jak najdłużej. Polska jest w większości mentalnie chłopska. Mieszczaństwo jest na dorobku, a szlachta, dziś pod szyldem inteligencji (bo herbowych władza ludowa przekwalifikowała) to mniejszość. Ciemnogrodu nie trzeba niszczyć, tylko trzeba edukować. Głupia ?komuna? likwidowała analfabetyzm, woziła ?ciemnogród? do teatru, zakładała biblioteki. Dziś walczy się z edukacją podnosząc wiek inicjacji szkolnej i zamyka biblioteki. Z czego wynika fakt, że rolnik ciągnący dotacje unijne, jeżdżący traktorem z kosmosu, sprzedający żywność w Europie jest za wyjściem z UE? To nie jest kwestia godności, patriotyzmu czy tradycji. To jest elementarny brak wiedzy. Dopóki taki stan będzie istniał, dopóty tani populizm, demagogia i proste emocje - nienawiść, zazdrość, wrogość, będą decydowały o wynikach wyborów. I są na to dowody, jak choćby kariery Tymińskiego, Leppera czy Kukiza.
Zatem: ciemnogrodu nie trzeba gnoić, tylko trzeba z nich zrobić świadomych obywateli. Problem w tym, że nie leży to w niczyim interesie... ;-) P.S. Dzięki za ustawienie na pozycji uprzywilejowanej jaśnie oświeconej części społeczeństwa. Widać lata nauki na coś się przydały.
 
podpis: S.
e-mail: ...
A więc edukować... hm.
A mi się wydaje, że dopóki nie ma próby zrozumienia ze strony potencjalnych edukatorów - nie będzie chęci edukacji ze strony prostego ludu.
To naturalne.
?Autorytety? ze świata nauki i sztuki (polityków pomijam) - zamiast prób zrozumienia - epatują oburzeniem i epitetami. Wierząc (nie wiem na jakiej podstawie), że ich oburzenie może coś zdziałać wobec osób na które się dąsają.
(dotyczy to obu stron sporu)
 
podpis: S.
e-mail: ...
c.d.
Zamiast długo i cierpliwie tłumaczyć (im prostszy lud, tym większej cierpliwości potrzeba) - próbuje się załatwić to na skróty - zakrzyczeć!
A to mobilizuje wszystkich przeciwników i daje im argument do ręki ?chcą nas zakrzyczeć?.
I świeży przykład tego mechanizmu - kiedy PiS próbuje zakrzyczeć sytuację od razu następuje mobilizacja przeciwników.
 
podpis: Kris
e-mail: ...
Podoba mi się ten wpis Lecha - potwierdza wszystko co Sikor napisał w tekście - On jako szlachta/intelektualista i ci co mają inne zdanie = ciemnogród.

Zgadzam się, że w systemie jaki mamy, rządzi większość, a że rzeczywistość i budowanie systemu rządzenia państwem jest bardzo skomplikowane to oczywiście niewielu jest zdolnych do merytorycznych dyskusji zatem Politycy merytorycznie raczej szanse mają niewielkie. Za to emocje to jest to czym można wygrywać wybory. Ta tzw. elita rządząca od 8 lat zapracowała na tyle negatywnych emocji, że nic dziwnego, że wygrała partia kojarząca się najbardziej z negacją PO. Myślę sobie, że obietnice socjalne nie były bez znaczenia ale były jednak drugorzędne.

Z tym, że walką o demokrację jest w tym kontekście nietrafiona bo to właśnie jest DEMOKRACJA.

A to co robi PIS jest po prostu przejmowaniem władzy, PO robiła dokładnie to samo, tylko przy bardziej przychylnych mediach niewiele się o tym mówiło w tzw. mainstreamowych mediach.

A z wartościami jak sądzę jest tak jak pisze Sikor, ale niewielu potrafi jeszcze o tym rozmawiać bez szufladkowania ludzi, a o autorefleksji już nie wspomnę.

Co do Kukiza to jest to jeden z niewielu ludzi ideowych, którzy coś faktycznie chce zmienić na lepsze. Ale to akurat jest nie na rękę, żadnej partii więc prasę ma fatalną i większość tzw. intelektualistów wiesza na nim psy, jak sądzę niesłusznie. Zresztą jak sobie przypomnę Partie Pustych Miejsc, którą proponował Sikor to w tym Ruchu Kukiza jest wiele z tego co tam było proponowane.
 
podpis: Kris
e-mail: ...
Jeszcze jedno w całej UE - poprawność polityczna ma kształt raczej lewicowo-liberalny i wartości konserwatywne, są raczej wpychane są do szuflady z napisem ?narodowo-religijne ciemne masy?. Te masy mają być głównie konsumentami a naczelną ?wartością? dzisiejszej poprawności politycznej jest wzrost gospodarczy bo bez niego nie da rady spłacać zadłużenia.
 
podpis: S.
e-mail: ...
:)
Ale też uległeś pokusie zaszufladkowania, że jakoby środowisko lewicowo-liberalne neguje wartości konserwatywne.
Szanuje, tylko inaczej sformułowane.
Gdyby wystarczyło cierpliwości obu stronom, to można byłoby się przekonać, że aż tak wiele nas nie różni. Ale cierpliwość jest w deficycie, kiedy trwa bój o ideały.
 
podpis: S.
e-mail: ...
:) W PPM Kukiza bym nie widział.
 
podpis: Króilczek
e-mail: ...
"Jak można być aż tak zadufanym w sobie, żeby wartościom konserwatywnym odbierać wszelki sens"

"Bo jeśli ktoś nie lubi Żydów, Murzynów, bezdomnych, narciarzy albo ubierających się na niebiesko – to nie ma żadnego powodu, żeby nie mógł o tym mówić. Ma prawo nie lubić i ma prawo o tym mówić. Po prostu!"

Krytykować pewnych postaw i zachowań nie można, nawet jeśli ma się ku temu (lepsze lub gorsze) uzasadnienie, ale można otwarcie nie lubić kogoś za to, jakim się po prostu urodził?

Nie rozumiem.
 
podpis: Kris
e-mail: ...

Co innego powiedzieć Nie lubię np. cyklistów, a co innego powiedzieć cykliści to (tu do wyboru) zdrajcy, sprzedawczyki, ciemnogród, fanatycy religijni itp itd słowa hasła, które mają zdyskredytować tego drugiego bez zastanawiania się nawet co mówi, bez wnikania w merytorykę.

Nie lubić można kogo się chce, i to temu komuś wcale nie uwłacza (a czasami wręcz przeciwnie), a też jasno określa sytuacje i też świadczy o tym kto nie lubi.
Właśnie dlatego ludzie bardzo, rzadko jasno i szczerze mówią, że po prostu kogoś nie lubią. Jak kogoś nie lubimy to musimy sobie znaleźć jakiś konkretny powód, najlepiej taki obiektywny, który pozwalałby się podzielić nim z innymi bez szkody dla siebie samego, a taki żeby inni też mogli go nie polubić.
 
podpis: S.
e-mail: ...
To mnie Kris wyręczył.
Problemem jest właśnie to etykietowanie. Mam prawo nie lubić kogo chcę. Ale nie powinienem wmawiać mu garba.
Natomiast krytykowanie jest raczej na miejscu w każdej sytuacji. Byle rozumieć co się krytykuje (a nie nieistniejące garby).
 
podpis: S.
e-mail: ...
Króliczek - jak Cię rozumiem - to odebrałeś wpis jako przeciwny krytyce wartości konserwatywnych.
Ja jestem przeciw negacji a nie krytyce. Tłumienie krytyki to znów byłby objaw jakiejś nowej niezrozumiałej poprawności.
Zwracam uwagę, że negowanie patriotyzmu, tradycji itp. jest chore.
A krytykowanie sposobów okazywania, realizowania czy rozumienia tych wartości ma sens.
 
podpis: Króilczek
e-mail: ...
Ubliżanie osobom prezentującym określone zachowania, poprzez niesprawiedliwe etykietowanie jest niedopuszczalne - tego dotyczy większa część artykułu i z nią absolutnie się zgadzam.

Uważam jednak, że pewne stwierdzenia są posunięte zbyt daleko: "Co gorsza - ci ludzie, uważający się za oświeconą inteligencję - negują wartości, którym nie można zabrać racji"

Dlaczego nie można?

Po pierwsze, nie uważam, żeby patriotyzm był wartością samą w sobie - jest to raczej postawa życiowa, która priorytetyzuje określone wartości. Dalej, nie zawahałbym się argumentować, że są to wartości, z których nie wynika nic dobrego.

Czy to jest krytyka, czy negacja? Nie wiem. Tak czy siak, nie istnieją obiektywnie niepodważalne wartości, których nikomu nie wolno odrzucić. Nie wiem skąd pomysł, że jest inaczej (i dotyczy to wszelkich idei, nie tylko tych patriotycznych).

Dodatkowo jestem zdziwiony, bo przecież sam krytykowałeś postawy patriotyczne w artykule-skeczu o wojnie.

No i na koniec, kompletnie nie rozumiem tego, że Twoim zdaniem w porządku jest powiedzieć:
-Nie lubię Cię, bo jesteś patriotą, nie lubię wszystkich patriotów.
Ale nie wolno powiedzieć:
-Uważam, że patriotyzm nie niesie ze sobą nic dobrego, za to może prowadzić do zła, więc moim zdaniem jest postawą negatywną.

Wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie (oczywiście z tym drugim można się nie zgadzać, ale wtedy przynajmniej można podjąć dyskusję). Ta uwaga jest bardziej ogólna. Użyłem patriotyzmu, bo o tym był cały wpis. Ale w powyższym przykładzie można sobie zamienić patriotów na wegetarian itp.
 
podpis: Kris
e-mail: ...
Ja sobie tak myślę, że w każdej dyskusji najlepiej na wstępie (ale w trakcie pewnie też) trzeba by być gotowym na definiowanie poszczególnych pojęć bo to może być powodem do nieporozumień fundamentalnych.

Korzystając z przykładu. Czy wartością jest patriotyzm.

W PWN czytamy:

patriotyzm [łac. < gr.],
w znaczeniu ogólnym wszelkie umiłowanie ojczyzny jako miejsca swojego pochodzenia i/lub zamieszkania;
ojczyzną w tym sensie może być każda okolica lub region, do którego jednostka jest szczególnie przywiązana (w takim wypadku mówi się o patriotyzmie lokalnym i ojczyźnie prywatnej), ale ojczyzną może być również cały kraj zamieszkany przez naród, z którym jednostka się identyfikuje (ojczyzna ideologiczna), i tak bywa najczęściej rozumiana; w tym drugim przypadku patriotyzm to nie tylko sentyment, lecz również gotowość do poświęcenia się dla ojczyzny (np. oddania życia w czasie wojny), stawianie dobra swego kraju ponad partykularne interesy własne i własnej klasy, profesji, partii; Często, choć nie we wszystkich językach i ideologiach, patriotyzm jest przeciwstawiany nacjonalizmowi, jako tylko takie przywiązanie do ojczyzny i tylko taka solidarność z własnym narodem, którym nie towarzyszy wrogość do innych narodów i chęć ich poniżenia, duma narodowa zaś nie przekształca się w megalomanię.

Jak sądzę po ustaleniu definicji (jak wyżej) Patriotyzm jak najbardziej wartością pozytywną i pożądaną.

A teraz możemy dyskutować, a nawiązując do powyższego

1. Możesz powiedzieć nie a ja nie lubię patriotów i tyle. (to Twoje prawo - jasno określa sytuacje i właściwie zamyka dyskusje)

2. Możesz powiedzieć, że Ja tam wiem, że wszyscy tzw. patrioci to ksenofobi i nacjonaliści itp. itd. (szufladkowanie i sprowadzanie dyskusji do emocjonalnych pyskówek)

3. Krytyka merytoryczna - to musisz już sam coś napisać :)
 
podpis: S.
e-mail: ...
Krytyka patriotyzmu często mi się zdarza. Widzę wiele negatywnych stron instrumentalnego traktowania patriotyzmu. Widzę wiele złego w fanatycznym patriotyzmie.
Ale rozumiejąc patriotyzm jako wspólnotę - są pozytywne strony.
Negowanie wspólnoty - to wezwanie do życia w izolacji. Raczej nie do przyjęcia.
A problem się pojawia, kiedy pojawiają się zbyt wielkie dysproporcje pomiędzy poszczególnymi szczeblami.
Rodzina - grupa - miasto - kraj - rasa - ludzkość - istoty żywe - świat.
Istnieją ludzie ze skłonnością do dysproporcji. I tych prawica nazywa patriotami a lewica traktuje epitetami.
Ale istnieje inny podział: światopoglądowy.
Lewica swoją wspólnotę widzi według innego wzoru. Nie narodowość, rasa - ale zestaw poglądów. I tu już lewica dorównuje a czasem przewyższa prawicę w dysproporcji postrzegania i etykietowania.
Lewica jest mocno patriotyczna wobec swojej ideologii. I to tym patriotyzmem, którego nie akceptuję.
No więc jak z tym patriotyzmem...?
Bo dopóki nie wyzywa, nie pogardza, nie etykietuje - to mi wydaje się w porządku.
 
podpis: Króilczek
e-mail: ...
Poruszane tu są dwie zupełnie osobne kwestie: co i w jaki sposób można generalnie krytykować oraz czy patriotyzm jest dobry. Zostanę na razie przy tej pierwszej.

Prywatnie to sobie każdy może nie lubić kogo chce i za co chce. Za to publicznie, uważam, że komentarze typu
"Nie lubię Cię, bo jesteś rowerzystą, nie lubię wszystkich rowerzystów"
nie powinny być tolerowane. Nie należy nikogo skreślać z góry za to, że przynależy do jakiejś grupy i nie należy umacniać przekonania, że takie zachowanie jest w porządku.

Można za to krytykować konkretne zachowania, to daje pole do dyskusji czy kompromisu.
 
podpis: Kris
e-mail: ...
Według mnie jeśli ktoś otwarcie mówi:

Nie lubię rowerzystów to przynajmniej mówi szczerze i jego kolejne zdania dotyczące rowerzystów można odczytywać w kontekście informacji pierwotnej.

Natomiast jak już pisałem w życiu publicznym raczej nikt nie mówi tego typu zdań bo odbiera sobie wtedy prawo do obiektywizmu. Więc faktycznie taki ktoś powiedzmy nie lubi rowerzystów. Ale nie powie tego otwarcie za to będzie obsmarowywał rowerzystów za byle co i będzie to robił niejako obiektywnie. Ile mamy takich zachowań publicznych !!!! I czy to otwiera pole do dyskusji i kompromisu raczej nie.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Króliczek - Po pierwsze - zgadzam się z wpisem Krisa.
Dodatkowo:
Arbitralne decydowanie jaką prawdę można publicznie wygłosić a jaką nie - to już jest złe! (a wyrażanie sympatii i antypatii - to jest wyrażanie prawdy)
Rozumiem ściganie oszczerstw, kłamstw, pomówień. Ale Ty chcesz ścigać prawdę! I uważasz, że ktoś ma prawo decydować, która prawda jest ścigana.
Ojjj...
Pozwalasz, żeby odgórnie decydowano jakie prawdy są pod cenzurą. Cykliści tak, saneczkarze nie. Ciemnoskórzy tak, rudowłosi nie. itd.
Dopuszczasz takie ubezwłasnowolnienie? Ja nie!
To kłamstwa powinny być ścigane. Zarówno te negatywne, ale i też te pozytywne! Niestety, kłamstw się nie ściga.
Internet i media są pełne kłamstw (manipulacja informacją to też kłamstwo). Trudno sobie wyrobić opinię, bo już nie można wierzyć w żadną wiadomość. Dezinformacja sięga szczytów.
W takiej sytuacji ludzie wybierają sobie własną wersję prawdy i gotowi są za nią się bić. I będą się bili, bo różne grupy postanowiły limitować prawdę wg własnego uznania.
A Ty próbujesz mnie przekonać, że odgórne limitowanie prawdy jest dobre. I kłamstwa w tzw. ?dobrej intencji? też są ok.
To przyjmij, że każdy ma swoje intencje. I niekoniecznie Twoje intencje będą na wierzchu.
Jeśli się godzisz na przekłamywanie prawdy to bądź gotowy, że to narzędzie będzie używane również przez przeciwników Twoich poglądów.
 
podpis: Króilczek
e-mail: ...
Nie popieram kłamstw w dobrej intencji, jeśli któraś część mojej wypowiedzi tak mogła być zrozumiana, to przepraszam.

I również nie chodziło mi o "żeby odgórnie decydowano jakie prawdy są pod cenzurą. Cykliści tak, saneczkarze nie". Mój wpis dotyczył każdej krzywdzącej generalizacji. Nie nawołuje też do ścigania krzywdzących generalizacji z urzędu.

Spróbuję jeszcze inaczej:
1. Każdy zasługuje na start "z czystym kontem", dopóki sam nie "zapracuje sobie" na jego utratę.
2. Nie lubienie kogoś tylko dlatego, że jest [tu wstaw cokolwiek] lub należy do [tu też] zanim się go nawet pozna a) jest nieracjonalne, b) może być krzywdzące dla tej osoby, c) może okazać się straconą szansą na poznanie kogoś ciekawego dla nas.
3. Publiczna akceptacja dowolnego zachowania prowadzi do jego umocnienia.
4. Nie ma nic dobrego w umacnianiu nieracjonalnych i krzywdzących zachowań.

I dlatego uważam, że zdania typu "Nie lubię cię, bo jesteś [tu wstaw cokolwiek], nie lubię wszystkich [tu też]" nie powinny spotykać się z akceptacją.

Czy coś jest nie tak w tych 4 powyższych punktach?
 
podpis: S.
e-mail: ...
Nie do Ciebie nawiązywałem w kwestii kłamstw z dobrą intencją - tylko do ogólnie panującej poprawności.
A dalej...
Nie lubię grupy (...), reprezentantów grupy...
Nie przeczy to punktowi 1 - np. ja nie lubię kiboli jako grupy, ale mam kolegę kibola, którego lubię i uważam za całkiem niegłupiego (więcej nie udało mi się poznać i tak szczerze mnie nie ciągnie do nich).
Punktu 2 nie unikniesz. Dopóki człowieka nie poznasz i tak go oceniasz na podstawie zewnętrznych atrybutów - jeśli coś ci nie pasuje na oko, to nie będziesz próbował go poznać. Niezależnie czy należy do jakiejś grupy, czy nie.
Punkt 3 dotyczy akceptacji - błąd. Tolerancja to inna sprawa. Wiele osób myli te pojęcia - np. narodowcy obawiają się tolerancji, bo wydaje im się, że tolerancja/akceptacja wzmacnia postawy. Ja nawołuję do tolerancji w szerokim zakresie (w tym do nielubienia). A akceptacji wbrew sobie mówię NIE. Mogę nie lubić i tolerować (a nie ma mowy o nielubieniu i akceptacji).
Punkt 4 - oczywiście!

Więc nie akceptuj czyjegoś nielubienia - ale toleruj. A ja wtedy będę tolerował Twoje nielubienie nielubienia.
Bo chyba nie lubisz grupy: ?która mówi, że nie lubi?, tak?
Hm, a to Cię stawia pośród tych, co publicznie nie lubią jakiejś grupy.
:)