przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka
 
   Aborcja bez epitetów
   Nieporadni ateiści
   Dlaczego nie religia
   Resocjalizacja - po bólu
   Płeć i równouprawnienie
   Kościół a seks
   Wolność sumienia
   Wolność równość sprawiedliwość
   Wolność jest przeceniona
   Nie jestem Charlie
   Imigracja czy inwazja?
   Zgoda buduje
   Oświeceni a Ciemnogród
   Niesprawiedliwe stereotypy
   Prawo do szczęśliwego macierzyństwa
   Dobro na odległość

   



nowości okno filozofia
 
     

DLACZEGO NIE RELIGIA


Nie sposób w czasach intensywnych wojen światopoglądowych nie zająć własnego prywatnego stanowiska w sprawie.
Oczywiście, że to jest mało ważne dla świata co sobie uważam i dlaczego. I nie dlatego to piszę.
Tylko dlatego, że argumentacja jaka obecnie króluje, wprowadza mnie w zakłopotanie. Więc podzielę się swoją - aby nikt mnie nie posądzał o podobną niezborność umysłową.

Jako przyzwoity agnostyk nie opowiadam się w kwestii istnienia Boga lub nie.
Jednak nie mogę się zgodzić na wizję SuperEkstraMegaStwórcy jaką proponuje nam religia. Uważam tą wizję za uwłaczającą dla kreatywnego umysłu jaki dostaliśmy od ewentualnego Stwórcy.

Samo pojęcie Stwórcy, autora dzieła jakim jest Świat, uważam za nie pozbawione sensu. Jest dzieło - więc zupełnie prawdopodobne, że jest czynnik autorski. To Coś. Inicjator, Autor, Regulator.

Jednak religia uparła się, że To jest osobowe, wszechmocne, wszechkontrolujące, zazdrosne. Jako dowód przedstawia zapisy i świadectwa ludzi z minionych wieków - ludzi związanych z kultem SuperEkstraMegaStwórcy.

Istniejący od wieków kult Pana Boga doczekał się wielu mitów, anegdot, opowieści, historii. Zebrane razem mają świadczyć, wzajemnie się wspierając, o swojej prawdziwości.
Dodatkowo zostają wzmacniane szantażem emocjonalnym: „to Bóg dla ciebie zrobił tak wiele, a ty mu chcesz odmówić wdzięczności…”

Jest to zabieg porównywalny z sytuacją:
Przychodzi do mnie grupa ludzi i twierdzi, że uratowała mi życie bezinteresownie i z miłości, chociaż nic o tym nie wiem. W zamian oczekuje wdzięczności. Prawa częściowego dysponowania moim życiem - bo to życie im zawdzięczam.

Głupia sprawa.
Jeśli naprawdę uratowali mi życie, a ja ich przegonię - okażę się niewdzięcznikiem.
Ale z drugiej strony nie mam żadnego powodu im wierzyć. Wszystko opiera się na słowie ludzi, których nawet nie znam.
No i co robić?!
Tymczasem ci ludzie, którzy twierdzą, że uratowali moje życie z miłości do mnie - zaczynają mi grozić! Że jeśli okażę niewdzięczność, to oni mnie tak urządzą, że popamiętam!
!?!
No i już w tym momencie wiem, że cała gadka o miłości do mnie jest bujdą!

Ten sam zabieg stosuje religia.
Pisma i świadectwa są słowem ludzi, których nawet nie znam. Religia robi z tego cnotę: błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli.
No fajnie!
Gdyby jeszcze religia była zupełnie bezinteresowna. To kto wie… Ale nie jest!

Wizja SuperEkstraMegaStwórcy w zbyt oczywisty sposób pasuje do potrzeb kultu.
Taka powinna być SuperGwiazda. Idealna, doskonała, zachwycająca, kochająca swoich fanów, wszystkomogąca. Religia dokłada jeszcze możliwość ekstra - wyproszenie sobie dodatkowych łask za wierność.

Kult byłby jednak niepełny, gdyby zezwalał w jakikolwiek sposób na krytykę lub niesubordynację. Ale SuperStwórca jest dodatkowo obdarzony wszechpamiętliwą wszechkontrolą oraz surowym poczuciem sprawiedliwości - aby nikt nie śmiał marzyć, że jakieś przewinienie nie zostanie zauważone i zapamiętane.

Cała ta wizja SuperEkstraMegaStwórcy wyraźnie sugeruje podporządkowanie jej potrzebom kultu.
I tu dodatkowy problem: po co SuperEkstraMegaStwórcy kult samego siebie?
Rozumiem: próżna SuperGwiazda, ale naprawdę wielki Stwórca…
???
Stwórcy raczej niepotrzebny - ale kult jest podejrzanie korzystny dla funkcjonariuszy Fan Clubu Pana Boga. Bo to oni ustalają zasady funkcjonowania Fan Clubu, oni ustalają składki, oni rozliczają winy, które nigdy nie są przeoczone.

Dlaczego wszystkie zalety i wady wizji SuperEkstraMegaStwórcy są tak korzystne dla funkcjonariuszy Fan Clubu?
???

Mimo wszystko nie można tak absolutnie wykluczyć, że jakimś trafem ta wizja jest zgodna z prawdą.

Tak jak nie można wykluczyć, że środek całego wszechświata znajduje się akurat w moim pokoju.
Tylko… kto ma mi w to uwierzyć???
Tym bardziej, że nie obiecuję za to żadnych wiecznych przyjemności.





   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   

można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:
Wpisy o subtelności goebelowskiej będą kasowane bez względu na opcje.

 
podpis: Pytek
e-mail: ...
To ja się zgłaszam dobrowolnie.
Ja w to wierzę bezinteresownie.
 
podpis: szczurzasty
e-mail: ...
Drogi Władku!
Jako jeden z funkcjonariuszy Fam Klubu (choć niezbyt wygodny dla przełożonych) z Tobą zawsze mam problem. Z jednej strony zadziwia mnie twoja przenikliwa logika, a z drugiej zatrważa niefrasobliwość dziecka, które widzi tylko to co mu pasuje. Rzeczywiście wierzę w SuperMegaEkstra Stwórcę, ale do tej wiary doprowadziła mnie filozofia i logiczne myślenie. Nie mogę po prostu wierzyć czemuś lub komuś co jest nie doskonałe. Tylko Byt Doskonały może być Bogiem, a co z tego wynika, może być tylko jeden. Pismo Święte było dla mnie dopiero później pomocne, bo wcześniej tak jak Ty byłem agnostykiem. Z czym się nie zgadzam? Z pomieszaniem pojęcia wiary i religijności. To co piszesz o ludzkich postawach jest obecne ale w nich. Nie w Bogu. Religijność to rytuały, zabobony i fasadowopłytkie poznanie Jego. Wiara wyraża się tylko w działaniu. Po owocach ich poznacie... Czy jest wielu niegodnych funkcjonariuszy? TAK! Czy jest wielu praktykujących niewierzących chrześcijan, żydów, muzułmanów etc.? OCZYWIŚCIE! Ale jest także wielu prawdziwych wierzących i funkcjonariuszy w wielu religiach, którzy poznali i swoim życiem świadczą o Tym Którego spotkali. I jeszcze jedno ale... Bóg nie jest zazdrosny i pamiętliwy. Wolna wola obowiązuje każdego i zawsze. Ty wybierasz drogę, a On się nie wtrąca. Dlatego Ty drogi Władku za swoje poglądy nie płoniesz na stosie, ani ja nie płonę obok Ciebie za otwarte podejście w wielu kwestiach.
Pozdrawiam Sebastian
 
podpis: S.
e-mail: ...
Szczurzasty - z pewną nieśmiałością wdaję się w dyskusję - bo sądzę, że Ty bardziej z pasji niż dla korzyści - a atakować czyjąś pasję to grzech nawet w moim systemie wartości.
Więc ostrożnie.
Powiadasz, że Stwórca musi być doskonały aby go... adorować (no takie określenie).
Kwestia podejścia.
Porównując do miłości ziemskiej - czy kochać obraz wyidealizowany, czy rzeczywisty z niedoskonałościami? Odpowiedź jest oczywiście indywidualna.
W dziale publicystyka mam temat \"fan idealny\". Tam znajdziesz moje zdanie na temat fanów - chociaż pisany z myślą o artystach - jednak u mnie się przekłada również na kwestie pozaartystyczne.
Czy Stwórca musi być doskonały? Fan chętnie chce w to wierzyć. Bo dużo łatwiej być fanem. Ale dużo cenniejsze mi się wydaje, kiedy fan dopuszczający jakieś ułomności nadal trwa przy swoim idolu i w niego wierzy.
Idol zawsze przewyższa swojego fana - i z dołu może się wydawać idealny - ale bliżej idola jest ten który dopuszcza jakąś niedoskonałość niż ten, który wierzy w obraz absolutnie wyidealizowany i lukrowany.
Tako rzeczę ja.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Przypominam, że bardzo odróżniam pojęcia wiara i religia.
Teraz piszę o religii.
 
podpis: szczurzasty
e-mail: ...
Tak jest, to moja pasja, ale to właśnie z niej płynie dla mnie wiele korzyści. Nie chcę zatykać sobie uszu i podśpiewywać, żeby tylko nie usłyszeć czyjegoś odmiennego niż moje zdania. Nie interesuje mnie obraz wyidealizowany. Tak w świecie ziemskim jaki i nadprzyrodzonym. Mam dość słuchania i oglądania Boga w kolorach pastelowych. On taki nie jest. On jest żywy. Konkretny. Pastela zamazuje prawdę. Dość mam słodkopierdzących sformułowań i frazesów. Dlatego też od 5 miesięcy jestem na emigracji i jeszcze 5 mnie czeka. Bo chcę doświadczać Żyjącego Boga, a nie podróbek. Co do idoli to się zgadzam, ale tylko w kontekście ludzkim. Jakikolwiek uszczerbek w Bycie doskonałym sprawia, że ten jest niedoskonały, a żelazna logika mi mówi, że nie może wtedy być bogiem. W ramach patrzenia na idoli ludzkich ich niedociągnięcia sprawiają, że nie tylko staja się realni ale bliżsi. Co za tym idzie? Wtedy myślę, że są podobni do mnie. Nie chcę Boga, który jest podobny do mnie.
 
podpis: S.
e-mail: ...
:) Nie chcesz Boga który jest podobny do Ciebie???
O, to czegoś w sobie nie lubisz?
Poważniej - nie wiem jaka to logika wyklucza Stwórcę niedoskonałego. Dzieło jest imponujące, ale niektóre drobiazgi być może (nie znam wszystkich uwarunkowań) można by lepiej ułożyć. Ja się nie czepiam - raczej uwarunkowania są - ale przy założonej wszechmocy i doskonałości każde uwarunkowania są do ominięcia.
Gdzieś to już pisałem - wg mnie Autor dzieła nie może zajmować się każdym drobiazgiem - geniusz polega na całościowym ogarnięciu, a tzw. \"ziarno\" (w pojęciu fotograficznym) dodaje dziełu uroku - świadomie pozostawione poza wolą Autora.
 
podpis: S.
e-mail: ...
P.S. Uwaga, będę złośliwy.
Nie chcesz Boga który jest podobny do Ciebie - a jeśli jednak jest podobny do Ciebie?
Można tak sobie nie chcieć Boga wg własnego uznania?

Cóż, pewnie można - bo ja robię tak samo. Nie chcę Boga który jest podobny do...
 
podpis: szczurzasty
e-mail: ...
Pierwszy Złośliwcze Rzeczpospolitej!
Można nie chcieć Boga stworzonego na nasz obraz. Jesteśmy niedoskonali. Sam posiadam wiele wad i jestem ich świadom. Co za logika kieruje moim myśleniem i wyborami? Na chwile obecną jest to ogólnie pojęta filozofia starożytna (szczególnie Platon i Arystoteles). Zmienia się to ponieważ jestem zafascynowany fenomenologią ale to przyszłość bo jeszcze myślę i systematyzuje. A tak po prawdzie to nie udała Ci się złośliwość, ponieważ słabości nie ukrywam, a czasem zdarza mi się publicznie je obnażać w czasie homilii.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Ja nie zrównuję słabości i niedoskonałości.
Mam zarówno słabości jak i niedoskonałości. Słabości są pozostałościami atawistycznymi, a niedoskonałości są brakami w rozwoju istoty kreatywnej.
Nawet gdybym osiągnął doskonałość, wszechmoc, wszechwiedzę itp. - i tak tworząc dzieło będę ograniczony Zamysłem Dzieła i nastrojem chwili.
Nawet tworząc dzieło doskonałe w swoim rodzaju - nie uniknę przypadkowych rozwiązań. Pod wpływem chwili, impulsu.
I tak jest dobrze.
Nie wyobrażam sobie Autora Kreatora, który ile razy by nie tworzył dzieła - stworzy je doskonale identyczne. Brrr. Gorzej niż maszyna.
 
podpis: szczurzasty
e-mail: ...
Tak jak Ty mam kilka specjalizacji. Jedną z moich ulubionych jest znajomość twórczości literackiej angielskiego stowarzyszenia INKLINGOWIE. Jednym z nich był niejaki Tolkien. Ultrakatolik. W jednym ze swoich utworów (moim ulubionym) Silmarillion opisał stworzenie świata. Nie jest to dzieło jednej postaci. Podstawy zostają stworzone przez Boga ale późniejszy rozwój i zmiany wprowadzają poszczególne postacie. Czy według Ciebie żyjemy w klatce gdzie wszystko jest już poukładane i my tylko możemy dopasowywać klocki do odpowiednich otworów? Wtedy byłoby to bardziej zoo, a Bóg byłby \"głupkiem w białym kitlu\", który robi sobie eksperyment. Przecież mamy wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Jesteśmy wolni. On nawet nie zmusza nikogo do zbawienia. Mam prośbę! Poprowadźmy naszą dyskusję bardziej systematycznie. Napisz konkretnie w ramach jednej wypowiedzi o swoich poglądach i z czego one wypływają i ja zrobię tak samo. Wtedy będziemy mieli pewną jasność założeń jakie kierują naszym myśleniem.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Idę na priv.
 
podpis: Ana
e-mail: swiatzblogowany@gmail.com
W zbyt wiele już takich dyskusji się wdałam, więc też postaram się pisać ostrożnie :)
Mam wrażenie, że jednak nie do końca - przynajmniej we wpisie, nie mówię o komentarzach - oddzielasz religię od wiary. W dzisiejszych czasach religia ma z czystą wiarą coraz mniej wspólnego - to instytucja nieinterpretująca dostępnych faktów, pism, świadectw, podań, bajek i innych - zwał, jak zwał - z przeszłości, a dostosowująca je do własnych potrzeb. Człowiek wierzący myślący nie będzie bezmyślnie szedł za stadem mniej lub bardziej religijnych baranów
 
podpis: Kris
e-mail: ...
W sumie szkoda, że ze szczurzastym uciekliście na priv bo ciekawie się to czytało.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Tego typu wymiany są przydługie i nudne dla nieuczestniczących.
 
podpis: Włodek
e-mail: wlodzimierz.kowalik@wp.pl
Wszyscy kpią z religii a szanują tylko wiarę. Niepotrzebnie. Bez religii nie byłoby wiary. A dlaczego? A dlatego, że nie istnieją reguły prywatne. Wszystkie reguły są bez wyjątku społeczne. Żeby uznać, jakieś własne zachowanie za kierowane daną regułą, muszę mieć potwierdzenie innego, że to jest zachowanie kierowane daną regułą.
Kulturę tworzy ludzka umiejętność imitacji. Paradoksalnie, jesteśmy tu gdzie jesteśmy, bo małpujemy swoje zachowania. A małpy są tam gdzie są, bo nie potrafią naśladować, żadnego trafnego zachowania. Wszystkiego muszą uczyć się na błędach, w każdym pokoleniu od nowa. My nie musimy zaczynać matematyki od nowa w każdym pokoleniu. Małpy stale na nowo uczą się np. wyciągania mrówek z mrowiska za pomocą patyczka. Kto wie, może nawet mają wiarę, że to ma sens?
 
podpis: S.
e-mail: ...
Eee. Reguły prywatne to podstawa. W ramach obowiązującej religii ludzie dokonują własnych interpretacji - i tego się trzymają.
Tym bardziej, że interpretator oficjalny (czyli tu: kościół) niejednokrotnie potrafi przedstawiać różne interpretacje w zależności od regionu, szczebla czy też czasu.
Ja przynajmniej nie znam wierzącego, który by nie miał swojej prywatnej interpretacji. Albo przez wybiórczość z wielu interpretacji, albo przez własną inicjatywę.
 
podpis: S,
e-mail: ...
Aha. Bez religii wiara istnieje. Bo każdy w coś sobie wierzy również poza religią.
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Tak, ludzie syntetyzują sobie reguły społeczne, produkując w ten sposób reguły na własny użytek. Nie zmienia to w niczym faktu, że reguły nadal są społeczne. Weźmy taki system reguł jak język. Można być poetą z własnym, oryginalnym językiem. Ale język to zjawisko społeczne. Adam w Raju nie mógł dysponować żadnym językiem. Reguł prywatnych nie ma. Wittgenstein analizuje regułę "dodaj dwa". Żeby się jej nauczyć, potrzebujemy potwierdzenia, że dobrze liczymy. Sami nie jesteśmy w stanie zrobić "dodaj dwa".
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Aaa, ta no interpretacja. To też zjawisko językowe. Reguła bierze się z tego, że uzgadniamy swoje działania. Na tym bazuje język. Stąd wynika pewna jego cecha nazywana strukturalną stabilnością. Język potoczny w odróżnieniu od języków sztucznych np. matematyki jest stabilny. W matematyce każda zmiana struktury, zmienia sens (czasem w jego brak np. 2+3=4). W języku potocznym nie. Możemy się dogadać pomimo zmian w strukturach mowy. Możemy parafrazować swoje wypowiedzi zachowując jakiś ich sens. Stąd jest interpretacja. Interpretacja nie zaprzecza społecznej naturze reguł, lecz ją zakłada. Kościół znakomitym przykładem. Protestanci zakładają, że "sama wiara" bez pośredników zbawia. Tylko osobisty stosunek do Boga. Gów...o prawda. Nie ma czegoś takiego jak "sama wiara".
 
podpis: S.
e-mail: ...
Reguły są indywidualne - chociaż oparte o reguły społeczne.
Nie może być inaczej bo:
Reguły społeczne są stworzone w miarę naturalnie przez tysiąclecia - i w większości sprawnie funkcjonują.
Zignorowanie reguł społecznych w dużym stopniu spowodowałoby reakcję pozostałych i presję na odmieńca (do eliminacji włącznie).

Sama wiara istnieje. Na nic Twoje zaklęcia. Rozróżnij pojęcia: wiara w Boga, wiara w religię, wiara w kapłanów. To 3 różne stany wiary.
Ale nie dziwi mnie wysiłek kapłanów aby przekonywać, że nie ma wiary w Boga bez wiary w kapłanów.
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Oczywiście, że sama wiara istnieje ... dzięki regułom społecznym. Nie uwzględniasz faktu, że sam umysł ludzki jest społeczny i superweniuje na regułach. Mówisz o odmieńcach ... a widziałeś dziecko, które nie chce do mamy?
Odmieniec sam by się wyeliminował z życia.

Tak jak nie można nauczyć się języka czy matematyki inaczej jak społecznie, tak samo zjawisko "kierowania się regułą" też jest społeczne. Koniec. Nie ma innej możliwości logicznej. Nie ma znaczenia, że jakąś regułę wymyśliłeś sobie sam np. będę ignorował reguły.

Rozróżnienie: wiara w Boga, wiara w religię, wiara w kapłanów, też jest zastosowaniem reguł społecznych. Note bene w mojej religii istnieje tylko wiara w Boga nie ma natomiast wiary w religię ani wiary w kapłanów, bo religia i kapłani to są fakty społeczne.

Nie znamy społeczeństw a-religijnych. Nawet jeśli jakieś istniały to nie przetrwały. Obecna Europa jest a-religijna i jak widać jest na drodze do biologicznego samounicestwienia.
 
podpis: S.
e-mail: ...
No to gdzieś spotkajmy się pośrodku. Reguły indywidualne są budowane na społecznych.

W sprawie odróżnienia wiary - inaczej pojmujemy pojęcia. (ha! jednak ten indywidualizm!)
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Skoro spotkaliśmy się pośrodku i obaj uznajemy, że reguły indywidualne są budowane na społecznych zapytajmy, czy reguły indywidualne MOGĄ być sprzeczne ze społecznymi?
Nie chodzi o to, czy można takie reguły pomyśleć, tylko czy mogą one być stosowane jako reguły?

Różnice w pojmowaniu pojęć są mało istotne. Dyskusja i tak je ujawni i pokaże ten sam problem w różnych szatach pojęciowych. (ha! jednak te reguły).







W sprawie odróżnienia wiary - inaczej pojmujemy pojęcia. (ha! jednak ten indywidualizm!)




 
podpis: S.
e-mail: ...
Reguły indywidualne mogę być sprzeczne ze społecznymi tylko do pewnego stopnia. (z powodów wspomnianych wcześniej)
Jednak mogą być modyfikowane już w większym zakresie (nie sprzeczne ale zmodyfikowane).
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Nie uznaję czegoś takiego jak "sprzeczność do pewnego stopnia". Nieprawda, że a i nie-a - to jest sprzeczność. Sprzeczność jest sygnałem, że dojechaliśmy do krańca rzeczywistości i dalej nie ma już nic. Rzeczy sprzeczne nie istnieją. Sprzeczny z istnieniem reguł jest brak reguł a nie istnienie innych reguł.
Ty próbujesz powiedzieć, że reguły są różnorakie. Z tego jednak, że reguły są różne nie wynika, że jakieś nie są społeczne.
Przeciwnie wszystkie reguły są społeczne. Zjawisko kierowania się regułą jest niemożliwe poza społeczeństwem. Żeby zrozumieć, czym jest reguła, trzeba uczestniczyć w pewnej grze społecznej. Przykłady gier (za Wittgensteinem): sporządzać przedmiot wg opisu, zdawać sprawę z zajścia, rozwiązywać zadanie, powiedzieć dowcip, prosić, przeklinać, modlić się ...
 
podpis: oWDL5RQ10S
e-mail: zlf193c16po@mail.com
This post has helped me think things thougrh
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Tytułowe pytanie można być zadać inaczej. Dlaczego nie religia? A dlaczego nie samobójstwo?
Religia jest faktem społecznym. Kult jest faktem społecznym. Czemu by tego wszystkiego nie zlikwidować? Po co Bogu kult? Bogu pewnie po nic ale bez niego społeczeństwo przestaje istnieć. Jeśli nie czci Boga zaczyna czcić coś innego: Ludzkość, Wodza, Władzę, Pieniądz, Sztukę. Człowiek jest niestety homo religiosus. Musi coś czcić. Jest to fakt empiryczny, więc dyskusja z nim może przybrać tylko formę absurdalnego uporu.

Czy Bóg musi być SuperEkstraMegaStwórcą? Tego nie wiem. \"Bóg wykracza poza wszelkie pojęcia\". Ale ludzie takiego bezpojęciowego Boga nie chcą. Ludzie w swojej masie nie kierują się tzw. sumieniem, czyli poczuciem tego, co słuszne lecz własnym interesem, co oznacza z grubsza, że szukają przyjemności a unikają przykrości. Potrzebują zatem zewnętrznego sterowania, wyraźnych bodźców bo wewnątrzsterowni nie są. Ostatnie badania naukowe sugerują nawet, że sumienie to tylko wysubtelnione poczucie własnego interesu, tak czy inaczej zależne od zewnętrznych bodźców i emocji.

W religii katolickiej opisany stan jest uważany za \"skutek zepsucia\", coś co trzeba naprawić, czy zbawić. Kult nie jest celem, jest środkiem do poznania i zjednoczenia się z Bogiem. Bóg religii katolickiej zaprasza do tego zbawienia. Ale zbawienie nie polega na zniesieniu całego porządku natury i postępowaniu z ludźmi jakby byli aniołami.

Zastanawiam się czasem skąd bierze się \"sektorowy brak wyobraźni\" u ludzi skądinąd bardzo inteligentnych. Taki Ryszard Dawkins jest bardzo pomysłowym biologiem, jednak jego pomysłowość zanika całkowicie w sferze religii. Nie potrafi on sobie wyobrazić Boga inaczej jak prymitywnego kretyna. Coś podobnego widzę niestety u Władka Sikory. SuperEkstraMegaStwórca,Zazdrośnik,Szantażysta,Próżniak, Gwiazda. Zawsze taki typ. A nie można by postawić innej hipotezy. Może Bóg jest jasnością a ludzie bardziej umiłowali ciemność. Nie mam dowodów ale to też jest możliwe.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Ależ ja się zgadzam, że przeciętny człowiek szuka jakiejś religii, którą może wyznawać.
Tym samym stawiam się w pozycji nieprzeciętnego - cóż, taka moja uroda.
I jednocześnie odcinam się od wojujących ateistów - bo nie przekonują mnie ich argumenty.
Wystawiłem swoje argumenty przeciw religii - uzasadniając, dlaczego ja jej nie przyjmuję. Tylko tyle.
Nie do mnie pretensje o wizerunek Stwórcy jako \"zazdrosnej Megagwiazdy\". To czynią wyznawcy religii - ja tylko to odczytuję. I odrzucam.
Czyli się być może zgadzamy.
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Wylewasz dziecko z kąpielą.