przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka teoria
 
POJĘCIA:
   definicja sztuki
   kabaret jest sztuką
   obowiązki kabaretu
   piękno, brzydota i realizm
 
OCENA WŁASNEJ TWÓRCZOŚCI:
   teoria wielkości
   jak wyciągać prawdę
   czytanie własnego dzieła
   wiara i nadzieja artysty
 
ELEMENTY SZTUKI KABARETOWEJ:  
   warunki konieczne
   imponowanie
   uwodzenie publiczności
   sztuka rezygnacji
   widz docelowy
   śmieszne a dobre
   warsztat a spontaniczność
   tematy w kabarecie
   prowokacje
 
PRZESZKODY I PUŁAPKI:
   krzywa sukcesu
   pułapka następnego programu
   nerwice
   wyparcie się patologii
   demokracja w sztuce
   mutacje
   artystyczne wygasanie
 
INNE TEMATY:
   autorytety
   teoria współpracy
   wsparcie lidera
   ludzie, miejsce, sztandar i reguły   

   teoria w plikach rtf




nowości toria okno
 
     

DEFINICJA SZTUKI

W trakcie wielogodzinnych dyskusji o Sztuce, rozpatrując czy pisuar może być dziełem sztuki, trzeba w końcu ustalić co można uznać za Sztukę, a co nie.

Za Sztukę uznaję oryginalne celowe działania twórcy wzbudzające emocje u odbiorcy z powodów estetycznych.
Nic więcej!

Nie ma wartości artystycznych dzieło wzbudzające tylko emocje pozaestetyczne - do takich zaliczyłbym obrazy przemocy, bluźnierstwa, deklaracje poglądów - to wszystko jest albo reportażem, albo publicystyką, albo propagandą, albo prowokacją.

Oczywiście można w Sztuce zawrzeć publicystykę, czy prowokację, ale o wartości Sztuki stanowi zawsze siła oddziaływania na emocje związane z estetyką.

Błędem jest żądać od Sztuki wartości moralnych lub poznawczych. Sztuka jest ponad moralnością i edukacją. Słysząc od krytyków zdanie: "sztuka powinna zmuszać do myślenia", "sztuka powinna wychowywać" zaczynam podejrzewać, że szkoła nie zmusiła ich do myślenia i teraz mają nadzieję nadrobić to przez kontakt ze Sztuką. Proszę, apeluję i żądam: odwalcie się od Sztuki! Sami nadrabiajcie braki w edukacji.

Najczystszą ze Sztuk jest Muzyka. Nie przekazuje żadnych wartości oprócz estetycznych (nie uwzględniam słów czy librett). Oczywiście, zawsze się znajdzie jakiś nawiedzony krytyk, który w muzyce dopatrzy się czegoś więcej, ale na szczęście Muzyce to nie przeszkadza. Każdy odbiorca i tak ma prawo usłyszeć to co jemu odpowiada.

Inne gatunki mają mniej szczęścia i łatwo jest przypisać do Dzieła wartości pozaestetyczne. Literatura, Film, Teatr są wiecznie narażone na ataki moralistów, prowokatorów, propagandystów.
Zdarzają się często karykaturalne wytwory ludzi udających artystów, i jakże często chwalone przez współczesnych krytyków za odwagę, za wartości moralne, za poruszanie uczuć... a z estetyką mające niewiele wspólnego.

Na szczęście, na straży Sztuki stoi czas. Kiedy mijają lata, zmienia się mentalność, zmieniają się realia - Sztuka trwa, reszta staje się śmieciem.

Pojawia się pytanie o wartościowanie Sztuki. Na swój użytek przyjąłem założenie, że o wartości Sztuki decyduje suma doznań odbiorców niezależna od zmieniających się realiów. Ocena pozostaje szacunkowa i daje jakieś szanse wytworom sztuki masowej, ale skoro np. muzyka Disco Polo jest potrzebna tak wielu ludziom, to nie można uznać, że to jedynie zjawisko socjologiczne. To także artyzm, tyle, że na najniższym poziomie.

P.S. Wypada chyba uściślić te powody estetyczne.
Za działanie na polu estetyki uznaję harmonizowanie składników sztuki.
Najprościej wyjaśnić na podstawie muzyki: ustawianie składników (czyli dźwięków) w harmonijnej kolejności (melodia), w harmonijnych zestawieniach (akordy), w hrmonijnym rytmie i w harmonijnych brzmieniach (aranżacja).
Inne dziedziny sztuki posługują się większą ilością składników - mogą być słowa, może być emocja, może być obraz, może być sytuacja, może być skojarzenie... itd. I to wszystko naraz tworzy kompozycję estetyczną.
Zadaniem artysty (i też Sztuki) jest skomponowanie tych składników tak, żeby wywołać emocje u odbiorcy. Przyjemność, niepokój, wzruszenie...
Jeżeli jednak są emocje, ale nie ma kompozycji estetycznej - to prawdopodobnie mamy do czynienia z graniem na uczuciach nie mającym nic wspólnego ze sztuką.


rysunek



   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


opinie:

podpis: B.
"Za Sztuke uznaje celowe działania Artysty wzbudzające emocje u odbiorcy z powodów estetycznych."
Czyżby Sztuka dyskryminowała brzydotę? Ona przecież tez może być forma wyrazu. Poza tym powyżej jest wspomniane, że ludzie na sile dopatrują się w Sztuce wartości moralnych, a tychże wartości powinno w Sztuce nie być (tylko wrażenia zmysłowe, nic więcej!).
Odwołując się choćby do podstawowych założeń sztuki antycznej - uczyć, wzruszać, zachwycać - można dojść do wniosku, ze prawdziwej Sztuki w antyku nie było...
To dość dziwna teza.

podpis: S.
e-mail: cepelin@aster.pl
Brzydota - jak najbardziej tak - oczywiście brzydota harmonijna (jakkolwiek rozumieć harmonię).
A wartości moralne sztuce nie ujmują, ale nie one stanowią istotę. A wzruszenie, zachwyt - ej! to najczęstsze emocje z powodów estetycznych - więc brak sprzeczności.
Wykluczam jedynie nauczanie - bo to wartość doklejona do sztuki.

podpis: Sławek
e-mail: joannaslawomir@wp.pl
Sztuka to intelektualno - emocjonalny stan psychiki, poza nią nie istnieje. Ograniczenie estetyczne jest błędem.
Więcej na stronie http://www.galeriaoczko.go.pl/

podpis: S.
Zajrzałem. Nie zgadzam się.
Emocjonalny stan psychiki jest elementem niezbędnym ale nie wystarczającym. Intelektualny stan psychiki wcale!
Wymieniony przykład jest:
a. przypadkowy
b. oparty na idiotycznej egzaltacji nawiedzonych odbiorców sztuki.
I właśnie chodzi mi o to aby wykluczyć z ram sztuki takie kuriozalne przypadki, a także bełkot nawiedzonych artystów popieranych przez nawiedzonych odbiorców i krytyków sztuki.
Bez celowej (czyli sztucznej) kompozycji estetycznej nie ma Sztuki - kompozycje naturalne (przyroda) nie są sztuką (chociaż potrafią być piękne), kompozycje przypadkowe (np. złomowisko lub przypadkowo pozostawiony przedmiot w galerii) nie są sztuką (chociaż bywają ciekawymi kompozycjami).

podpis: a
Disco Polo to artyzm na najniższym poziomie? wg ciebie tak ale według masy innych ludzi niekoniecznie.
Więc twoje wywody pseudo naukowe badź socjologiczne są jak najbardziej na najniższym poziomie wg np. mnie :)

podpis: S.
Cóż. Nie mogę się nie zgodzić.
Ale dla mnie pozostanie na najniższym poziomie bo niższego nie jestem w stanie sobie wyobrazić.

podpis: m
pogodzić się trzeba że ludzie są różni i maja inne poglądy. Ja i zgadzam się z tekstem, ale tez i nie. wydaje mi się, że trzeba pokazywać świat taki jaki jest.

podpis: S.
Świat taki jakim jest trzeba pokazywać w publicystyce i w historii.
A w sztuce zawsze musi być to artystyczne przetworzenie.

podpis: marcin k.
e-mail: myszowaty@gmail.com
hmmm... a jesli tworzę sztukę, ale nie mam odbiorcy? jest li to wtedy sztuka? a jesli odbiorca nie kuma mojej sztuki? w tej chwili tworze jakąś sztukę, ale obawiam się reakcji odbiorcy, to miłe, ale jesli on jej nie zaakceptuje? jesli strace odbiorce, to czy uprawiam sztuke nadal? odpowiedz brzmi: tak. ale jednak niby odbiorca jest potrzebny. zapętliłem się nieco, ale mam pytanie koncowe na rozwinięcie dyskusji: czy bez odbiorcy moge uprawiać sztukę? czy mogę ją robić głównie dla siebie? moja odpowiedź: moge, bo tak robie na razie. a co inni myślą?

podpis: S.
Tworzyć możesz bez odbiorcy.
Ale czy to jest sztuka? Okaże się dopiero kiedy trafi do odbiorcy.

podpis: jaaa
piszesz o definicji sztuki a wielu rzeczy nie uwzględniasz "Kiedy mijają lata, zmienia się mentalność, zmieniają się realia - Sztuka trwa, reszta staje się śmieciem." a tym zdaniem sugerujesz ze za 50 lat to co dla nas bylo sztuka następne pokolenia będą nazywał śmieciem?! to bzdura!!!
p.s. coś nie halo z twoją "definicją sztuki"

podpis: S.
Jeśli następne pokolenia uznają to za śmieci to to będą śmieci! Możesz się burzyć ile chcesz. Wiele rzeczy dziś docenianych nie przetrwa próby czasu.

podpis: Kinga M.
e-mail: anorien84@o2.pl
W związku z powyższą definicją mam do Pana pytanie, ile jest sztuki w skeczu "Golfista"? Według mnie sztuką jest dobór słów, które nasuwają na myśl skojarzenia. Skojarzenia te jednak w mojej ocenie odbiegają daleko od sztuki, a tym samym i wymowa całego skeczu.

podpis: S.
W żadnym wypadku nie należy się dopatrywać sztuki w Golfiście - no chyba, że w oblaniu się sokiem pomidorowym!

podpis: Sedes z Bakelitu
Disco polo jest harmoniczne.

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Powiedz S. czy - oglądając obecnie kabarety - nie dochodzisz do wniosku, że Golfista bywa na tym samym poziomie, więcej powiem, czasami lepszy od tego co w tym momencie jest prezentowane w TV i na przeglądach? I czy nie znajdujesz tego faktu nieco... hmm... złowieszczym?

podpis: S.
Disco polo muzycznie jest harmoniczne ale i wtórne (C a d G)i dość nieskomplikowane. Emocje które wywołuje są raczej niegłębokie. Ale faktycznie coś ma ze sztuki (prymitywnej).
Literacko jest zdecydowanie gorzej.

podpis: Włodek
Kto napisał "Smutną piosenkę" ? To chyba inspiracja disco polo: "Liście z drzew już pospadali i odlecieli w dal..." . Dostałem ataku śmiechu a żona spadła z krzesła jak tego słuchaliśmy.

podpis: K
Jak na mój gust to ta definicja sztuki brzmi jak definicja wartości artystycznych wg. Ingardena. Sztuką jest tak samo piękno jak i brzydota (i nie jest harmonijna lecz dysharmonijna). Kwestią jest jakie emocje wzbudzają w nas te dzieła, ale nie chodzi mi tu o muzykę, ale o coś co możemy tylko oglądać jak rzeźbę czy obraz. Co do muzyki disco polo to zgadzam się z S.

podpis: majablanka
wiem, że to stary tekst, ale nie mogę się nie wtrącić do dyskusji. Stworzenie definicji Sztuki uważam za rzecz niewykonalną, dlatego szanuję Pana S. za wysoką jakościowo próbę (i nie tylko za to ;p) Ludzie, którzy zarzucają niekompletność tej definicji, powinni zrozumieć, że Sztuka jest czymś tak złożonym, że nie może być zdefiniowana przez jedną osobę. Jedyne, co mi w tej definicji nie pasuje, to użycie słowa "Artysta". To sprawia, że wpadamy w pętlę definicji...(czyli moja teza o niemożności zdefiniowania Sztuki staje się bliższa prawdy.) I ciekawi mnie, bo przez tego niezdefiniowanego Artystę nie mogę do tego dojść, czy według Pana dziecięce obrazki są sztuką, czy nie?

podpis: S.
No ten "Artysta" rzeczywiście powinien być zdefiniowany. (właściwie każde ze słów :))
Zmieniłem na "Twórcę" - chyba będzie lepiej.
Dziecięce obrazki mogą być uznane za sztukę (w myśl tej definicji) jeśli obrazki mają moc wywołania emocji w szerszej skali niż rodzina i inni bliscy (bo tu emocje mają inne źródło).

podpis: Bishi
e-mail: dptak21@wp.pl
"Ja i zgadzam się z tekstem, ale tez i nie. wydaje mi się, że trzeba pokazywać świat taki jaki jest."
A jaki jest świat ? Świat który odczuwasz przez zmysły jest obrazem jaki tworzy umysł i nie zawsze jest prawdziwy.

podpis: Bishi
A o obrazach i muzyce tworzonych przez komputer, czy można nazwać je sztuką?

podpis: Kinga
Czyli dzieła współczesne nie mogą dziś być uznawane za sztukę, bo nie mają wystarczająco dużo odbiorców ? Przy takim podejściu nic dziwnego, ze artyści nie będą w stanie utrzymywać się ze swojej pracy... Ale za to za sto lat moje wnuki będą musiały wkuwać ich biografie.. I żyć w błędnym przekonaniu ze zawsze byli na piedestale.

podpis: Krzysztof
e-mail: kriss.gold@gmail,com
mam trochę inne spojrzenie na sztukę Powiedziałbym, że: sztuka jest drogą, poszukiwaniem, którego celem jest stworzenie dzieła sztuki. Tak rozumiejąc definicję sztuki można powiedzieć, że każdy człowiek podążający drogą sztuki jest artystą, ale nie każdy artysta tworzy dzieła sztuki, mimo, że wszyscy dążą do tego samego celu. Więcej na ten temat na moim blogu

podpis: joifvoe
e-mail: Oliwia05640@interia.pl
Sztuka to coś więcej ponieważ pisałam to! do cholery z takim czymś jak nie można znaleźć definicji sztuki.

podpis: wielbiciel
e-mail: p.sos@wp.pl
Gratuluję!!! Od ponad stu lat nawet najmądrzejsi ludzie nie mogą zdefiniować sztuki a Panu się udało. Należy się Panu ogromny pomnik wzniesiony w centrum świata... tylko gdzie to, do cholery, jest?

podpis: S.
Centrum świata? U mnie. Ale ogromny się nie zmieści. Taki malutki tylko...