kabaret Słuchajcie
  kabaret Ciach
  kabaret Jurki
  kabaret hlynur
  Made in China
  kabaret Nowaki
  kabaret Szum
      ZZK

Zielonogórskie Zagłębie Kabaretowe

ZZK to środowisko, a jednocześnie stowarzyszenie kabaretów, które ma koordynować wysiłki grupowe. Jakby ktoś nie wiedział, to w Zielonej Górze od paru lat działa parę kabaretów które robią mniejszą lub większą karierę. Ja sam nie jestem w strukturach ZZK chociaż współpracuję przy różnych okazjach.

Bardzo mieszane uczucia mam myśląc o ZZK. To jest wyjątkowo niezepsute środowisko artystyczne – co doceniam i podziwiam. Jednocześnie marnujące swój potencjał – co mnie wkurza.

Za główną słabość ZZK uważam skłonność do demokracji. A by ją szlag! Cokolwiek ma się wydarzyć musi zyskać aprobatę wszystkich, co spowalnia wszelkie działania i obniża spontaniczność zanim dojdzie do realizacji. A już na pewno utrudnia przedsięwzięcia bardziej oryginalne a ryzykowne. Ale muszę przyznać - jeżeli przedsięwzięciem uda się porwać, to środowisko stać na naprawdę wiele.

Problemem jest brak zdecydowanych samodzielnych liderów. Siła grupy wymusza liczenie się z każdym zdaniem, z każdym działaniem i zniechęca indywidualistów do bardziej ryzykownych poczynań. Przekłada się to też na artystyczny obraz kabaretowej Zielonej Góry – bo chociaż wszystkich irytuje opinia, że kabarety stąd są do siebie podobne, to brakuje siły indywidualizmu do wyrwania się z pewnych ram tworzonych przez grupę. I tak nikt nie chce być podobny, ale nikt nie śmie być za bardzo inny. I co tu czarować – ogólnie wypada to blado.

Historycznie patrząc motorem największych sukcesów kabaretu w Zielonej Górze byli liderzy, którzy rywalizując i współpracując jednocześnie potrafili bardzo się różnić. I chociaż dawne struktury miały wodzowski charakter (więc silny autorytarny), to indywidualiści jakoś bez większych problemów realizowali swoje wizje. A dziś mam wrażenie, że grupa wymusza jednolicenie i indywidualistom dużo trudniej. W dodatku demokracja stwarza świetne warunki dla oratorów i demagogów – którzy potrafią uwalić całkiem cenne inicjatywy.

Współpracuję z ZZK cały czas, ale różnie z tym bywa. Demokracji w sztuce nie znoszę. A jak do byle pierdoły jest potrzebna zgoda większości, to nie ma szans na jednolitą wizję i odpowiedzialność.

Nie zgadzamy się w wielu sprawach – ale na pewno nie mogę powiedzieć żeby zielonogórskie kabarety były zdemoralizowane lub zblazowane. Kiedy pojawia się ciekawa propozycja artystyczna i zostanie zaakceptowana to nikt nie pyta o korzyści, tylko na swoją miarę uczestniczy. I za to ZZK cenię bardzo. I tu się udają naprawdę wielkie przedsięwzięcia za friko.

Więc ciągle mam wiarę w ZZK, licząc na to, że któregoś dnia środowisko się obudzi i stwierdzi: „do dupy z tą demokracją!”. Bo Zielona Góra potrzebuje liderów – ludzi gotowych ponosić odpowiedzialność za wszystko co się zacznie – bo wtedy łatwiej kończyć.

Z pewnym optymizmem zaczynam zauważać coraz silniejsze postawy liderskie w środowisku – a to może zaowocować rozkwitem ZZK. Czego sobie i pozostałym życzę.

Howgh. Kropka. Amen. Enter