przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

Porady dla Początkujących
Porady dla Początkujących
Porady dla Początkujących
 
   Zalety początkujących
   Do diabła z warsztatem
   Co warto ćwiczyć
   Budowanie programu
   Praca nad wizerunkiem             
   Lider
   Lider czy Szef
   Reżyser
   Precyzja i swoboda
   Aktorstwo
   Zasady improwizacji
   Pisanie skeczy

   TEORIA KABARETU








nowości
 
      PISANIE SKECZY

Nie ma jednej uniwersalnej szkoły pisania skeczy.
W ogóle nie ma szkoły pisania skeczy. To jest sztuka. A każda sztuka opiera się regułom i schematom.

Ale parę podpowiedzi może się przydać zanim się rozwinie talent pisania.
Po pierwsze - skecz tak naprawdę może napisać każdy kto ma parę szarych komórek i chociaż jedną prawą ręke.
Po drugie - skecz niekoniecznie trzeba zaczynać od żartów.

Od czego można zacząć pisać skecz:

Od pomysłu - pomysł na skecz może być wymyślony, ale też i wprost z życia. Odradzam komplikowanie pomysłu. Im prostszy tym łatwiej coś napisać.
Do pomysłów można zaliczyć: zderzenie dwóch popularnych schematów nie pasujących do siebie na oko. Wprowadzenie do zwykłej rzeczywistości niezwykłego elementu. Wprowadzenie do niezwykłej rzeczywistości zwykłego elementu. Oparcie skeczu na podobieństwach lub skojarzeniach. No i wiele różnych innych nie podlegających systematyzacji.

Od hasła - hasłem może być słowo, zawołanie, slogan lub jakiekolwiek zdanie. Hasło staje się pierwszym roboczym tytułem skeczu - trzeba zacząć tak pisać aby hasło pasowało jako tytuł. Podczas pisania zwykle i tak skecz skręca w inną stronę niż by się na początku można spodziewać - ale to pierwsze hasło jest impulsem.

Od sytuacji - sytuacja nie musi wcale być oryginalna. Często sprawdza się banał. Byle sytuacja była wyrazista i w jakiś sposób barwna - z możliwością rozwinięcia w trakcie.

Od postaci - znając możliwości aktorów można pisać skecz pod konkretne umiejętności aktorskie, albo też podpatrując jakąś charakterystyczną postać – można poszukać pomysłu jak umiejscowić taką postać aby to było atrakcyjne.

Od pojedynczego dobrego żartu - jeśli mamy dobry żart to warto poszukać kontekstu w którym będzie błyszczał - i po prostu dopisać do tego resztę.

Pisanie skeczy to jest umiejętność swobodnego wypuszczenia wyobraźni. Nie należy się specjalnie przejmować tym, że musi wyjść śmiesznie. Raczej trzeba się starać, żeby wyszło lekko, jak najlżej. Żarty same się zaczną pojawiać kiedy wyobraźnia nie będzie ograniczana przez jakieś ciśnienia.
Nie ma co wymyślać na siłę śmiesznej sytuacji. Sytuacja ma być atrakcyjna (!) - a śmieszność będzie zależała od tej atrakcyjności.
Można wymyślić, że blondynka, żul i gej klepią się po tyłkach - niby śmieszne ale niekoniecznie atrakcyjne. Taki pomysł to raczej marnowanie czasu.

Atrakcyjne bywa to co ma ten potencjał, że może się rozwijać w trakcie.
Więc nawet jak się wymyśli śmieszny pomysł - to warto zastanowić się jak go zacząć mniej śmiesznie aby było można ten pomysł rozwijać w trakcie. Nie strzelać od początku z najgrubszych dział!
Bo później już nie ma czym straszyć.
I tylko rozpacz i beznadzieja.

Skecze można pisać na parę sposobów.

Słowo po słowie - bez planowania całego skeczu. Po prostu z każdego napisanego zdania wynika dopiero następne. Aż do puenty, lub jako takiego zakończenia.
Doradzam, aby nie bać się kreślić przy tej metodzie. Jeśli tekst utknie to trzeba wykreślić wszystko aż do momentu gdzie sytuacja jeszcze była czysta i klarowna.

Wg konspektu - planując wcześniej rozwój wydarzeń w skeczu. Wymyślając sytuację jeszcze bez konkretnych dialogów. Dopiero jak już wiadomo jaka jest główna fabuła skeczu to rozpocząć pisanie słowo po słowie.
W takiej sytuacji można spróbować napisać kilka wersji tego samego skeczu - i na końcu powybierać najlepsze dialogi i zachowania.

Po żartach - wymyślając wcześniej najprzeróżniejsze żarty na wybrany temat. Kiedy worek z żartami zostaje zapełniony, to wtedy zacząć je układać w jakiejś sensownej kolejności dopełniając przestrzeń pomiędzy nimi dialogami lub sytuacją.

Żaden ze sposobów nie jest lepszy.
Więcej: trzeba ciągle zmieniać sposób pisania, bo nie da się tylko jednym sposobem pisać.
I wraz z doświadczeniem coraz bardziej sobie urozmaicać sposoby pisania.

Na koniec jeszcze przypomnę:
Pisanie to umiejętność wypuszczenia wyobraźni. Żadnych ciśnień na śmieszność, żadnych zobowiązań.
Skończysz to zaczniesz oceniać. Wcześniej nie warto.




   


          


      bok
      bok
 
   
można a nawet warto się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:

opinie:

podpis: mrowka
e-mail: mrowka@granice.pl
robię się w tym momencie dumna z siebie, bo kiedy próbowałam pozbierać to wszystko, co wyszło mi z różnych studiów u różnych satyryków, z słuchania podpowiedzi i wydobywania tych podpowiedzi z analiz tekstów - wyszło mi podobnie. Tyle że w ramach piosenki. Nie umiem napisać skeczu, nigdy nie próbowałam, prawdopodobnie dlatego twierdzę, że tego się nie nauczę. Nie mam motywacji, bo i po co mi skecz. Ale przy piosenkach też się to sprawdza. Tylko że piosenki piszą się przeważnie same - siadasz, zamykasz oczy, wyobrażasz sobie coś i jest. A skecz to już niekoniecznie. Z piosenkami jest łatwiej.
Pocieszam się, że nie muszę pisać skeczy, a kiedy zechcę spróbować - wiem, jak zacząć. Na razie zostawiam to lepszym, jak rysowanie.

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Jeśli o mnie chodzi to właśnie pisanie skeczy - korzystam zwykle z wszystkich podanych powyżej sposobów, wszystko zależy od weny - jest łatwiejsze. Piosenka jest ograniczona większą ilością reguł, podziałem zwrotek, sylabami, rymami (nie zawsze, oczywiście), dodatkowo jeśli to ma być piosenka kabaretowa to musi też wzbudzać emocje określone przez reguły kabaretowe. Wszystko naraz! Twierdzę że pisanie skeczu jest łatwiejsze, bo można poruszać się na gruncie pelnej fantazji, nie zatrzymując się co chwila aby sprawdzić czy sama istota, konstrukcja piosenki przypadkiem nie ogranicza mi swobody konstruowania wątku fabularnego, lub puenty (A nuż np się nie zrymuje świetna puenta a piosenka ma być rymowana w taki a nie inny sposób? Przerabianie od nowa, eksperymenty a gdzieś w międzyczasie ucieka świeżość idei). Dlatego też wolę zdecydowanie prozę.

podpis: mrowka
to ja w tym momencie nie widzę punktu, w którym się nie zgadzasz. Nie mówię, że pisanie piosenek jest łatwiejsze od pisania skeczy GENERALNIE. Dla mnie jest łatwiejsze. Nie przeszkadzają mi rygory formalne, rymy, rytmy itp. - bo przez lata nauczyłam się, jak to wykorzystywać, co zrobić z rymem, żeby nie zagłuszyć żartu, jak kombinować z formą, żeby mi się wszystko zgadzało (nie mówię, że zawsze wychodzi). Powiem więcej: przez lata uczyłam się w sztuce kabaretowej wyłącznie tego. Przy piosence nie poruszam się po omacku. Przy skeczu - takie mam przynajmniej wrażenie - siadam i mogę zrobić WSZYSTKO, co automatycznie mnie blokuje, wiesz: wolę pisać, pokonując kolejne ograniczenia. Jak ograniczeń nie ma, to nie wiem, od czego zacząć.
Poza tym - ja się w piosence nie zatrzymuję, jak już zacznie się pisać, to dopisuje się w całości i od razu ;). Jeśli okaże się, że muszę odłożyć jedną zwrotkę z zamiarem dokończenia kiedy indziej, to nigdy do niej już nie wracam.
Powiedział mi kiedyś mój wykładowca-satyryk "albo zaczynaj piosenkę od wymyślenia rymowanej puenty i pod ten rytm pisz całość, albo wszystko potem przerabiaj, puenta nie może być wymuszona". Tylko że mi się z reguły wymyśla wszystko na jednym olśnieniu. A kiedy nie - stosuję któryś z tych "skeczowych" sposobów i też działa.
Robo, my w zasadzie nie mamy tu płaszczyzny do sporu, Ty wolisz skecze, ja piosenki (a że o piosenkach pisze się rzadziej, to się podpinam pod tekst o skeczach ;)) - uzupełniamy się, i tyle ;)

podpis: Rektor
Rektor się zgadza... trzeba wypuścić wyobraźnię jak najdalej stąd. Czasami ja trzeba nawet wypościć, żeby móc ją potem wypuścić.

podpis: Krzych-Rych
nie zgadzam się.
Mańkuci nie potrzebują prawej ręki, mogą użyć lewej.

podpis: internautka.
żeś się uczepił...

podpis: mrowka
jak się odważę spróbować siąść do pisania skeczu, to może coś powstanie. Na razie mam blokadę psychiczną przed zaczęciem. Na plus - wreszcie umiem sobie temat wymyślić.

podpis: mrowka
spróbowałam dialog nierymowany, jeszcze nie skecz, ale już postęp. Z tym, że ciężar puent mi się opiera na jednej postaci, a druga jest tylko "dopowiadaczem". Chyba jednak się do stand-upów muszę bardziej przymierzać...

podpis: Paula
e-mail: P.cieslik.@.eu. pl
ja znam pomysł na skecz.
Filip-szłyszałeś? olka jest w ciąży!
Igor-to super! tylko z kim??!!
filip- no właśnie śiedzi w domu i zastanawia z kim.!!

podpis: oluntek&mariana
e-mail: olunia1993@o2.pl
ja pisze skecz i skorzystam z tego :)

podpis: danio
e-mail: szeregowydanio@wp.pl
Wszystko ładnie pięknie napisane ale jednak wiele mi to nie daje, napisałeś jak zacząć i od czego i do tego znalazłem błędy mrytoryzne bo naprzykład zacząć od jakiegoś dobrego żartu no ok pomysł napierwszy rzut oka genialny a jednak nie każdy ma inne poczucie humoru jednego śmieszy kawał: Blondynka mówi do blondynki
-wiesz a ja mm DVD
-a to zaraziliwe jest
a drugiego: Jedzie traktor i warkocze
tak więc uważam że nikt opierając się na tych wskazówkach skeczu nie napisze, znaczy skecz napisze ale nie będzie on tak dobry jak skecz napisany przez kogoś kto umie to robić.

podpis: Warren
e-mail: fretka.warren@gmail.com
A skąd wiadomo jak to robić? Dlatego oczywiście są to wskazówki. Naprawdę czasem przy pisaniu skeczu czuję się jak poeta. Pamiętam taki jeden przypadek, że zacząłem skecz słowami:
- Dzień dobry Panie doktorze.
- Dzień dobry. Co Panu dolega?
- Głowa mnie boli...
I koniec! Więcej nie wymyśliłem. Ten tekst leżał całe dwa tygodnie ( na szczęście tylko tyle ), a potem podczas podróży z Poznania do Wrocławia napisałem całą resztę i byłem z tego bardzo zadowolony. Myślę, że rzadko się zdarza iż twórca Cieszy się ze swojego dzieła. Może poeta to za dużo powiedziane? Sądzę jednak, ze Pan Sikora bardzo trafnie przytoczył wskazówki pisania i to najważniejsze - z doświadczenia. Niestety czasem to co napiszemy nie zgadza się z charakterystyką osób, które aktualnie znajdują się w "naszym" kabarecie i wtedy trzeba je dostosowywać. Ja polecam sposób taki - "Powiedz sens tego zdania ale bądź sobą". Nie jesteśmy przecież maszynami. A szczególnie wtedy gdy jesteśmy amatorami. Pozdrawiam

podpis: Warren
e-mail: fretka.warren@gmail.com
Przy okazji mnie również lepiej pisać piosenki i nawet wydają mi się śmieszniejsze od moich skeczy. Pozdrawiam.

podpis: Emila
e-mail: emila199513@wp.pl
na pewno z tego skorzystam :)

podpis: Marcel Duchamp
Uważam, że pomysł z blondynką, żulem i gejem klepiącymi się po tyłkach jest genialny.

podpis: patrolka
Bardzo dziękuję, od dawna interesuję się kabaretem, a nie mogłam znaleźć nic w rodzaju porad. Aż do dzisiaj. Jeszcze raz dziękuję, na pewno skorzystam z powyższych rad.

podpis: soft eic
e-mail: accept11@wp.pl
ma ktos pomysl na skecz o jp2?

podpis: Jarek
e-mail: dbel@interia.pl
To sie zmartwiłem, bo szare komórki to mam, ale posiadam tylko lewą ręke, czyli moge pomarzyć tylko o pisaniu skeczy ..
Dziekuję bardzo za rady, mimo powyższej wypowiedzi..
Bardzo mi się to wszystko, co Pan napisał, przydało.
Jestem amatorem piszącym tekst, do swojego występu. Już prawie przeżywałem załamanie, po za dużym intelektualnym przeżuwaniu materiału, aż tu nagle przypadkiem natrafiłem na tą strone - lekarstwo dla mojej amatorsko-kabaretowej duszy...
 
podpis: sewerynka
e-mail: ...
Musze napisać skecz o USA wogóle nie mam żadnego pomysłu skecz wystawiamy za 7 dni a my nawet treści nie mamy prosze POMOCY na piszcie coś w kom pomocy mam 14 lat i nasza klasa musi wymyśleć skecz a my nic nie mamay hele p my !! pisać proszę ;>
 
podpis: taki tam koleś
e-mail: radek9669@o2.pl
Czy w skeczu można używać śmieszne słowa wypowiedziane przez bliskich.
 
podpis: Ne Lka
e-mail: kornelia48@vip.onet.pl
ostatnio z tatą improwizowałam i wyszło na to że wyszedł nam skecz o chińskiej restauracji w której mój tata (klient) kupywał chińskie jedzenie oraz orła z piórkami, dziób kaczki oraz mięso z zada orła. Czy coś z tego wyjdzie? Jak narazie wszyscy domownicy na tej improwizacji się roześmiali:)
 
podpis: Przemek
e-mail: premo.b@o2.pl
Wspaniałe rady. Z dystansem do tematu i neutralne. Bo tak naprawde wszystko i tak zalezy od naszej wyobraźni, na pewno skorzystam ze wskazówek. Chce napisac mini skeczyk dla kumpla na wesele :) jesli wszystko pójdzie spoko dam znać. Pozdr przemek
 
podpis: Dla kobiet
e-mail: Damianoo@gmail.pl
Mamy na klasowym dniu kobiet odegrać skecz tylko niewidomy jak i kwestie i wgl to ma być śmieszne itd proszę o pomoc
Dam like za najlepszą ODP i nie chodzi o takie sposoby uproszczoną wersja proszę dam like na FB itd za najlepszą odpowiedź bp to jest dla mnie ważne!
 
podpis: Dla kobiet
e-mail: Damianoo@gmail.pl
Proszę o bardzo uproszczoną wersję
HELP!!!!
 
podpis: toja
e-mail: siodmepodworko@onet.pl
Siema, nie wiem za dużo na temat pisania skeczy..ogólnie ja jako ja jestem bardziej za powiedzmy ?freestyle? stand up\'ów, bo wolę robić to na bieżąco gdyż wraz z narastającym śmiechem czy uznaniem rośnie moja pewność w siebie i pomysły, (co może być spowodowane, \'małym\' uściskiem w spodniach) no ale cóż... Dużo skeczów stand\'upów oglądam jak i kabaretów, zazwyczaj najlepiej wychodzą niechcący, coś jak nielubiany znajomy który wychodzi, wtedy też wszyscy się cieszą :) tylko byle je spisać, albo zapamiętać, chociaż to prawie jak fala pomysłów wieczorem gdy usypiasz i stwierdzasz ?spisze je rano?..Kiedyś poczułem się na tyle pewnie, że chciałem nagrać ?coś? i było mega wyszło(by) mega gdyby nie moment włączenia kamery która zgasiła mnie jak prostytutka peta po seksie.... Nie wiem czy jeszcze trzymam się wątku, ale wiem, że najlepiej po prostu ćwiczyć rozmawiając z ludźmi, i nie bać się nawiązywać nowych kontaktów po przez zwyczajne żarty, bo kiedyś na ewentualnej scenie takowy kontakt z publicznością też będzie musiał być. :O pozdrawiam wszystkich, dzięki za uwagę, a teraz czas na reklamy :P
 
podpis:
e-mail: ...