przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowości
 
     

DEFINICJA GŁUPOTY



Oj, głupota jest trudno definiowalna. Jak większość pojęć oczywistych na oko.

Ale czymże jest?!… Pffff…

Bo głupotą popisują się zarówno ludzie prości jak i intelektualiści. Ludzie niewykształceni oraz profesorowie. Do czego odnieść tą głupotę, żeby to miało sens?
Nie jest głupotą czegoś nie wiedzieć, nie jest głupotą czegoś nie rozumieć - ale głupotą jest upierać się przy błędach, lekceważąc inne zdania.

Głupota to upór w przecenianiu swojej wiedzy i inteligencji.

Albo - upór w swojej niewiedzy i braku chęci zrozumienia.

Bo przecież nie brak wiedzy.
Iluż to prostych, niewykształconych ludzi potrafi być mądrych jak mało kto, a iluż inteligentów z wykształcenia popisuje się głupotą koncertowo.
Gdzie miałaby być ta granica wiedzy która rozdzielała by mądrych i głupich? Czy naprawdę trzeba wiedzieć jak się nazywa największe miasto w kraju, by nie być głupim? Jeśli to człowiekowi do niczego niepotrzebne, to na cholerę mu ta wiedza?

A brak wiedzy, która akurat jest potrzebna!?
No proszę - jeśli ktoś pracuje jako elektryk, a nie wie, że dotykanie językiem przewodów to nie jest najlepszy sposób na badanie obecności napięcia - to można nazwać go głupim.
Czy elektryk ma prawo nie wiedzieć jak działa prawo Ohma?… Lekarz, ekspedient ma prawo nie wiedzieć. Elektryk już nie. Więc tak - jest głupi!

Brak inteligencji - czyli niski IQ...?
Inteligencja to umiejętność kojarzenia wiedzy z rzeczywistością, umiejętność kojarzenia odległych pojęć itp.
Ale przecież znam inteligentnych ludzi, którzy są normalnie głupi! No znam.
Jak się lepiej przyjrzeć - to wynika to z tego, że zbyt wierzą w swoją inteligencję. Ta miłość własna sprawia, że ślepną i głuchną na inne racje.
Nie jest głupim ten, kto nie rozumie - ale to wie. Głupim za to jest taki, co nieprzytomnie upiera się, że jest mądry - niezależnie od stopnia własnej inteligencji. Taki rzeczywiście przestaje rozumieć ludzi i rzeczy.

Jeszcze tylko dla formalności pytanie: czy głupotą można nazwać upośledzenia umysłowe wszelkiego poziomu - od trudności w nauce do upośledzeń głębokich?
I znów odpowiedź wydaje mi się prosta - nie upośledzenie jest głupotą, a nie przyjmowanie tego do wiadomości. Nad upośledzeniem można rozpostrzeć parasol miłosierdzia dopóki upośledzony nie uprze się kierować sprawami, którymi kierować nie powinien.

Do głupoty dochodzi, kiedy ktoś swoją wiedzę (i inteligencję) uznaje za wystarczającą - pomimo różnych sygnałów, że jest ona zbyt mała.

Jeszcze jedno: czy za głupiego można uznać kogoś, kto kieruje się bardzo uproszczonymi opiniami - zasłyszanymi gdzieś w życiu?
I tu jestem na tak. Faktycznie, jest wiele odmian głupoty wynikającej z różnych zasłyszanych zabobonów albo mądrości wymyślonych zapewne przez idiotę.

I tak pod koniec zauważam drobny paradoks - ludzie, którzy łatwo posądzają innych o głupotę, często popisują się własną głupotą.
Nie rozumiejąc - oceniają, przeceniając własną mądrość i bezmyślnie wydają wyroki.


Nie wyobrażam sobie, że człowiek mądry może uznać za głupie jakieś zdanie, zjawisko, zachowanie, choćby na oko niedorzeczne - bez zrozumienia jego sensu.
Nawet głupota ma swoją logikę. Dopóki się nie wie wystarczająco dużo - nie można o niczym powiedzieć, że jest głupie - bo może być w tym ukryta mądrość - tylko jeszcze nie wiemy na czym ona polega.

Szkoda, że tak wielu ludzi przypisuje innym głupotę nie podejmując najmniejszego wysiłku, żeby ich zrozumieć!
Najwięcej pomówień o głupotę zawsze będzie w dyskusji między dwoma głupcami.




   




      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   


można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


podpis: niewdziosek
Chęć zrozumienia rzeczy, które należałoby i można zrozumieć wymaga umiejętności oceny tych właśnie rzeczy. Czyli wymaga mądrości (wiem, że nic nie wiem). A więc człowiek mądry, ale bez tej chęci (a więc raczej leniwy) jest według tej definicji głupi. Jakieś to zawiłe.

Brak owej chęci zrozumienia może wynikać także z przyczyn psychicznych - depresji, braku akceptacji na świat. Nie twierdził bym w takim przypadku jednak, że jest to głupota.

Z mądrością nierozerwalnie wiąże się tolerancja dla błędów swoich i innych. A więc dobroć. Człowiek mądry musi być dobry. Nie ma mądrości zła - mądrości ciemnej strony mocy. Zło może mieć ogromną wiedzę i inteligencję - może być bardzo sprytne i przebiegłe (przez to bardzo skuteczne) ale nie jest mądre.

podpis: S.
Brak chęci zrozumienia wg mnie wynika nie z lenistwa lecz z powodu przecenienia swojej mądrości (inteligencji, wiedzy). Więc człowiek mądry który uważa, że wie wystarczająco dużo by wydawać sądy i wyroki - często posuwa się do głupoty a niektórzy tkwią w niej permanentnie.
Człowiek mądry a leniwy - nie powinien brać się za rzeczy, których nie rozumie.

Także człowiek w depresji zdaje sobie raczej sprawę z ograniczeń i depresja nie przybliża go do głupoty.

Nie istnieje mądrość zła? - myślę, że to twierdzenie życzeniowe.
Człowiek mądry nie musi być dobry. Wystarczy u podstaw złe założenie, zła energia - i cała mądrość obraca się w złą stronę. Ale nie przestaje być mądrością.
Podejrzewam, że Adolf był naprawdę mądry - więc tym bardziej przerażający. Sprytny głupiec nie zrobił by tyle złego.

podpis: seth11
Mądrość nie pozwoliłaby Adolfowi na taką porażkę. Doskonale wiedziałby że "Nec Hercules contra plures". Z drugiej strony głupi też nie mógł być.

Czyli co? Istnieje jakiś trzeci stan? Szleństwo? Czy jak byśmy go nie nazwali.
Cholera wie.
Jakoś mój mały rozumek nie może sobie wyobrazić mądrego zła.

podpis: Zdenek
"Jeśli to człowiekowi do niczego niepotrzebne, to na cholerę mu ta wiedza?"
No właśnie... wszystko pięknie, tylko... po co ta definicja?

podpis: S.
Zdenek - mi ta wiedza jest potrzebna :)
I może się jeszcze komuś przyda - a ja czynię ją dostępną.

podpis: niewdziosek
Oczywiste, że Adolf nie był mądry. W przeciwnym przypadku nie popełnił by tylu głupstw. Na pewno był bardzo inteligentny i miał wielką charyzmę. Ale mądry? W życiu!

podpis: niewdziosek
Aha, i jeżeli ktoś przecenia swoją mądrość, to może być tylko inteligentny lub posiadać dużą wiedzę, a na pewno nie jest mądry. Może być tylko przemądrzały :)

podpis: S.
Parażki lub szaleństwo nie wykluczają mądrości. Szaleństwo jako opętanie ideą jest neutralne wobec mądrości. Jeden szaleniec podpalił świat, inni szaleńcy wzbili się w powietrze... - ocenianiamy ich za skutki a nie za mądrość. Chyba, że braci Wright też nazwiemy szaleńcami i odmówimy im madrości.
Porażki też zdarzają się wszystkim. Podejmowanie ryzyka nie jest przejawem głupoty - chyba, że porażka jest pewna a ktoś tego nie chce zauważyć.

podpis: seth11
Podejmowanie ryzyka nie jest głupotą. Ryzykanctwo i owszem.
A punkt widzenia ..... , i takie tam.

podpis: S.
Stanowisko, że nie istnieje mądrość zła uważam za dość niebezpieczne.
Znaczyło by to, że mądrość wyklucza zło.
Historia przekonuje, że głupota powoduje nieszczęścia w skali lokalnej, a nieszczęścia w skali globalnej zwykle są konsekwencją mądrości która nie uwzględniła jakiegoś istotnego aspektu - który może się wydawać na początku mało ważny. Dobro i zło bywa bardzo względne. Dobro w nadmiarze powoduje kataklizmy. Więc mądrości dobra można się również obawiać tak jak mądrości zła.

podpis: niewdziosek
Jeżeli nastąpi nieszczęście, które powstało w konsekwencji nieuwzględnienia jakiegoś aspektu, świadczy ono tylko o tym, że to, co było u jego źródeł, to mogło tylko wydawać się mądrością, a skutki świadczą o czymś wręcz przeciwnym. A więc należy przede wszystkim zachować dużą pokorę i świadomość, że rzeczywiście nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Możemy tylko próbować, licząc na to, że nasza nabyta przez pokolenia wiedza w większości przypadków się sprawdza i że nie trafimy na ten przypadek wyjątkowy, czy jakiś bardzo niekorzystny zbieg okoliczności.

Oczywiście skutki działań zarówno mądrego, jak i głupiego mogą być niekorzystne. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich skutków naszego działania, rozciągnięte na lata, czy wieki. Podstawową sprawą jest jednak premedytacja. Mądrość wyklucza świadome działanie na niekorzyść innych. Może zdawać sobie sprawę z potencjalnych zagrożeń, ale dąży do zminimalizowania złych skutków, albo powoduje zaniechanie działania. Nie stanowi jednak gwarancji sukcesu. Zarówno mądry, jak i głupi może doprowadzić do kataklizmu. Jest to skutek naturalnej cechy naszego świata, przedkładającego niszczenie nad budowanie.

podpis: S.
Nieuwzględnienie jakiegoś aspektu nie dyskwalifikuje mądrości! W ten sposób można stwierdzić, że Newton był głupi. Większość mądrości na pewno zostanie zweryfikowana w póżniejszym czasie. A mądrościami i tak są - nawet po weryfikacji. A przyjmowanie kryterium czy wyszło na złe czy dobre... - jakże to relatywne. Mądrość jest mądrością - niezależnie na co wyjdzie. Czy nie?... Tak samo głupota - choćby wyszła na dobre - pozostanie głupotą.
A co do mądrości zła - wydaje mi się, że zbyt duży wpływ na ten pogląd mają filmy - gdzie scenarzysta wymyśla złego w czystej postaci. Który piekielnie inteligentny zamierza niszczyć świat dla samego niszczenia. Bo tak!
W życiu to się nie zdarza. W życiu zło jest efektem złożonych czynników. U jego podłoża często leżą powody które można uznać za dobre: patriotyzm, poczucie sprawiedliwości, obrona wartości, szerzenie słusznej idei itp.
Gdzie postawić wyraźną granicę, za którą dobro zmienia się w zło? Każdy tą granicę stawia indywidualnie.
I większość uważa, że stawia ją dobrze. A praktyka pokazuje co innego.

podpis: niewdziosek
W życiu zdarza się to w sytuacjach, kiedy dla własnych korzyści decydujemy się na działanie, które przy okazji skrzywdzi innych. Zdajemy sobie z tego sprawę, ale mimo to stawiamy własne zyski ponad wszystko, tak po trupach. I tu widzę różnicę pomiędzy mądrością, a inteligencją, wzbogaconą o wiedzę.
W przypadku niszczenia świata, bo tak, występuje raczej problem schorzeń psychicznych.
A z resztą się zgadzam :)

podpis: Kris
Co do definicji - po co wyważać otwarte drzwi. Są już jakieś w słownikach:
np wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82upota
Co do tego czy złego można nazwać mądrym. W sensie definicyjnym jak najbardziej tak tutaj zgadzam się z Sikorem, ale... Ale wydaje się, że spólecznie przyjęte znaczenie słowa właściwe faktycznie ma konotacje moralne. Jest tak na skutek wszystkich bajek, opowiadań, filmów itp. gdzie właśnie dobrzy są mądrzy, a źli są inteligentni, sprytni itd.
Stąd faktyczne znaczenie słowa w naszej kulturze troche odbiega od definicyjnej i ma powiązanie moralne. Mądrość w naszej kulturze faktycznie jest powiązana z dobrem.

podpis: mackooff
Oj. Głupota ma miliony przejawów i ciężko ją będzie sprecyzować w jakimś krótkim stwierdzeniu. Wydaje mi się, że łatwiej byłoby to odwrócić. Co nie jest mądre jest głupie. I zdefiniować samą mądrość. Ale cóż to miałaby by być ta mądrość? Tu chyba nie ma dobrego rozwiązania. Mi to trochę przypomina pojęcia pierwotne. Wiadomo, że na msze to w kościele biją, ale kto w dzwon bije i gdzie ten kościół to nie wiadomo.
Z kolei jeśli ktoś jest inteligentny i można o nim powiedzieć, że spełnia ogólnie warunki dzięki którym nie można go nazwać idiotą, chorym psychicznie, ani jakimś innym cudakiem podpadającym pod oddział zamknięty ale na przykład lubi w ubraniu raz na tydzień po pracy wskoczyć do wanny wypełnionej kisielem o jakimś egzotycznym kolorze i smaku recytując antyczne wiersze i bijąc się w głowę butelką mydła w płynie bo sprawia mu to jakąś radość to czy jednak jest mądry czy głupi - to ciężko ocenić. Na mój gust warto zauważyć, że duża część geniuszy na pewno uważana za mądrych była chora psychicznie. Tylko jak ktoś coś sobą reprezentuje to jego zachowania nie są głupie a ekscentryczne ha!
A jeśli czepilibyśmy się samej logiki... to można by było dodać, że głupotą jest uważanie za poprawne, twierdzeń łamiących jej prawa.

podpis: N.
Tak sobie kombinuję, że głupi to ten, kto nie uczy się na własnych i cudzych błędach, kto nie potrafi dostrzec pewnych prawidłowości i wyciągać z nich wnioski.
I trochę mam wątpliwości co do słówka "chęci" w tutejszej definicji. Bo nie jestem do końca przekonana, czy to kwestia tylko i wyłącznie chęci, czy też może trochę też braku umiejętności. "Nie chcieć" to już intencja, intencja się wiąże z pewnego rodzaju decyzją, a decyzje są czymś co się podejmuje świadomie - a mam wrażenie, że głupcy raczej rzadko bywają świadomi własnej głupoty.
A jeśli głupio gadam, to mnie uświadomcie ;)

podpis: niewdziosek
Chcenie wynika z wewnętrznej potrzeby. Wydaje mi się, że u źródeł chcenia zawsze jest jakaś emocja. Rozum jest tu mniej istotny - on odpowiada raczej za "muszę", "trzeba", "wypada", "przydało by się". A z chceniem jest najtrudniej. Mocno zależy od indywidualnego software'u.

podpis: S.
Zgodzę się z Niewdzioskiem, że chcenie zależy od indywidualnego software'u. Ależ chyba i głupota od tego zależy. O swojej głupocie nie decydujemy rozumowo - tak, chcę być głupi i będę.
Głupota wynika z wewnętrznego przekonania, że już mądrości wystarczy i teraz pora na bezmyślne korzystanie z wiedzy i inteligencji.

O jak ładnie napisałem: bezmyślne korzystanie z wiedzy i inteligencji.

Może nawet ta definicja jest lepsza...
Bo ilekolwiek wiemy to zawsze będzie jakieś "ale", które wypadało by milcząco założyć - chociaż na razie nie jest znane.

Po raz kolejny odpowiem na: po co nowa definicja, skoro już jakieś są?
A po to, żeby lepiej pojąć istotę głupoty (więc i mądrości) - bo jak inaczej się uchronić?

podpis: Sssssssssss
JAk mozna to wytłumaczyć głupiemu??

podpis: iqś
niektórych głupich się nie da zrozumieć, ponieważ żeby ich zrozumieć musiałbyś robić to co oni.

podpis: irysek
tłumaczenie głupiemu ze jest głupi jest głupie

podpis: bety
Czytając powyższą definicję głupoty wnioskuję że miłość nieodwazjemniona, niszcząca to głupota w całej okazałości. TO zwyczajny brak chęci zrozumienia, ze ktoś nie chce nas kochać lub, że ktoś nas krzywdzi. Dlaczego tak bronię(-my) się aby to zrozumieć? Najgorsze jest to, że nawet powiedzenie sobie, że takie zachowanie jest głupie nie bardzo pomaga- karmi jedynie myślenie. Dlaczego będąc wyjątkową kobietą pozwalam się wodzić za nos? Głupota to czy tęsknota za miłością i silnym mężczyzną?

podpis: S.
Brak zgody.
Tzw. miłość nieszczęśliwa to rodzaj nerwicy a nie głupoty.
To, że się karcisz za swoje nadzieje i uczucia niby byłoby oznaką jakiejś mądrości lub chociaż rozsądku - ale właśnie to jest element napędowy nerwicy. I dopóki walczysz to przegrywasz.
Czy głupotą byłoby walczyć z głupotą?...
Ryzykowna teza.

podpis: Improwizacja Zamyślonego
e-mail: profunek@gmail.com
To ja może inaczej.. Za inteligencję uważam logiczne (oraz uwzględniające warunki otoczenia) podejście do problemu, gdzie rozwiązanie to mądrość. Tak więc ten kto opiera się tej tezie jest głupcem ponieważ jego przekonania to urojenia bez podstaw np. doświadczalnych (przyczynowo-skutkowych). Jeżeli nie da się sprawdzić eksperymentalnie jakiejś tematyki, każda próba powinna zostać poddana analizie. Podsumowując nikt nie jest idealny, ale poprzez sposób dążenia do tego przypuszczalnego stanu można ocenić człowieka.

podpis: S.
No nie będę się zgadzał.
Co do zawierzenia logice - wypowiedziałem się w temacie "filozofia, logika i inne". Tylu ludzi, którzy wierzą w swoją logikę - a nijak nie mogą dojść do zgody. Kto błądzi? Zawsze ten drugi!
Również znam wielu ludzi, którym logika jest dość obca a głupimi nie są.
Z urojeniami mam do czynienia głownie w przypadku ślepej wiary w swoją słuszność - i małą mi robi różnicę czy wynika z "logiki" czy z głupich przesądów. Tak samo nieznośna i szkodliwa.

podpis: IZ
"znam wielu ludzi, którym logika jest dość obca a głupimi nie są" to twoje zdanie. W swoich przemyśleniach opieram się na logice uwzględniającej otoczenie, owszem uogólniam a wyjątki doklejam na bieżąco (bo wczepienie ich do wzoru początkowego jest niemożliwe). Przeczytałem artykuł i nie rozumiem do czego dąży, czym chcesz się w takim razie posługiwać za wyznacznik? Podważasz wzór z dużym prawdopodobieństwem a ja się z tym nie zgodzę (bo to wzór a nie opinia większości nie oparta na czymś), zresztą pokazujesz też niezdecydowanie: "nie doprowadzi do żadnej prawdy absolutnej - ale do prawd bardzo praktycznych i owszem - byle nie popadać w poczucie pewności i lekceważenie dla niuansów" Moim zdaniem zgodność wolności i logiki i wszystko śmiga a przez gości unikających tego tworzą się problemy i świat wygląda jak wygląda.

podpis: S.
Wystarczy wyjść od tego, że nie ma zgodności logiki w jakichkolwiek rozważaniach pozamatematycznych. (spróbuj mi przeprowadzić jakikolwiek dowód logiczny - a ja na 99 % będę w stanie go podważyć - chociażby w przypadkach granicznych)
Definiowanie wolności też wiele pozostawia do życzenia.
Jedyną pewność jaką można mieć to brak pewności (oprócz "cogito ergo sum").
I to jest najlepsza podstawa do tego, żeby nie być głupim - po prostu zawsze mieć świadomość, że można się pomylić.
I niczego nie traktować na wiarę w swoją mądrość - a i nie nazywać niczego głupim co jest jedynie niezrozumiałe.

podpis: IZ
Owszem logika nie uwzględnia w sobie realnych problemów typu jadę do sklepu i uciekł mi tramwaj przez co stracę czas, ale myśląc logicznie jesteś w stanie to przewidzieć - uwarunkowania (czyli mieć świadomość że coś pójdzie nie tak). Tak więc jeżeli mówisz że znane ci "niegłupie osoby" olewają logikę no to owszem twoim okiem wszystko jest ok, ale oni mają poczucie ciągłego spóźnienia. Jak widzisz wyjątek od logiki jest logiczny, kwestia zrozumienia. Tak samo jak ty obalisz każdy wzór, tak ja opiszę wzorem to co skrytykujesz i koło się zamyka i tak sobie możemy całe życie wynajdywać problemy. Ale.. jeżeli zajmujesz się wynajdywaniem problemu w formie nie sprecyzowanej to nie może być to główne założenie oparte na odnośnikach tak więc dążysz do wolności i tu wchodzi druga sprawa uzupełniająca całość którą uwzględniłem. Jeśli chodzi o jej definicję to zależy do czego chcemy ją przypisać, jeśli do człowieka to trzeba uwzględnić jego naturę a więc oprzeć się na logice na wiedzy i tu z kolei dzieje się to co napisałem że te dwie rzeczy są niezbędne i się nakładają lub uzupełniają.

podpis: S.
Mam wrażenie, że przyzwyczaiłeś się do przekonania, że mądrość to połączenie wiedzy i inteligencji.
To dwa przykłady:
1. Prosty człowiek, szewc, ojciec - bez żadnego wykształcenia, bez ogólnej wiedzy, bez umiejętności abstrakcyjnego myślenia. On wie tylko jak naprawić buty, jak sprawić radość najbliższym i jak postępować by nikogo nie krzywdzić. Na byle trudniejsze pytanie odpowie: nie wiem. Czy on jest głupi?
2. Doktor filozofii, z fakultetami historii, politologii i prawa. Na każdy temat potrafi snuć wywody i jest przekonany o ich prawdziwości. Do ludzi odnosi się z politowaniem i wyższością. Nie potrafi się porozumieć z najbliższymi i irytuje go, że nie rozumieją języka prawniczego i terminologii logiki. Irytuje go, że najbliżsi nie przyjmują jego prawd, bo są dla nich zbyt skomplikowane. Czy to jest człowiek mądry?

podpis: IZ
1. To jest normalny człowiek, ponieważ nikt nie zna się na wszystkim, nie wywołuje agresji (co już jest ogromną zaletą ponieważ to jest respektowanie wolności i logiki społecznej) a więc prawdopodobnie ma trzeźwe myśli na temat rzeczywistości (spraw bieżących poddanych czynnikom)
2 Wykształcenie biorąc na pod uwagę system w jakim funkcjonujemy jest dla mnie zwykłym papierem (zrezygnowałem z państwowej nauki w wieku 17 lat). Traktowanie ludzi z politowaniem już jest błędem, po następne jak już napisałem nikt nie posiada wiedzy na każdy temat (ewentualnie opinie, obserwacje) a jeśli denerwuje go to że innych nie interesuje jego pasja to znaczy że jednak ma problem z uwarunkowaniem co nie oznacza że jego znajomi też mogą mieć ten problem nie biorąc pod uwagę jakiś istotnych rzeczy (tu zależy od sprecyzowania przydatności szerzonych informacji dla poszczególnej jednostki)
3 Ja się spotkałem z ciekawszym zjawiskiem.. odszedłem ze szkoły i byłem powszechnie krytykowany.. jak to się mówi to zależy od punktu siedzenia (tzn. poglądu na przydatność szkoły w danym otoczeniu). Ale omijając ten aspekt jest jeszcze druga sprawa.. taka że ja robię to co lubię nikogo nie atakując w porównaniu do drugiej grupy.. czy widzisz logiczne powiązanie która grupa prawdopodobnie się myli w punkcie nr 1? Może nie przeżyłem tyle co ty ale jestem przekonany że też swoje poglądy gromadziłeś długo więc nie wiń mnie za jakieś niedociągnięcia (choć jak najbardziej możesz wskazywać). Swoją drogą zastanawia mnie na czym się opierasz bo na razie nie zauważyłem głównego punktu, tylko zbiór danych tematów. Kierujesz się porównywaniem, rozjaśnianiem definicji w danym temacie? (bo zauważyłem że straszny nacisk na to dajesz) Wiesz że to też jest poniekąd logiczne oparcie na wiedzy?

podpis: Arkadiusz
Głupota - która mnie dotyczy - jest niewybaczalna
Głupota - która kogoś dotyczy - to norma.

Definicja głupoty?
Brak samokrytyki.
 
podpis: A
e-mail: znykan@wp.pl
„Ludzie są głupi, nie źli. Zło zakłada jakąś moralną determinację, jakiś zamiar i pewną myśl. A głupiec nie pomyśli, ani się nie zastanowi. Działa instynktownie, jak zwierzę, przekonany, że robi dobrze, że zawsze ma rację, dumny, że przypie*dala, za przeproszeniem, każdemu, kto widzi mu się inny od siebie samego. Źli mają jakieś miejsce na świecie, zbyteczni się tylko skończeni głupcy” - coś zbieżnego prawda?
 
podpis: Did I
e-mail: ...
Intelekt jest przeciez jednym z mechanizmow obronnych człowieka.
 
podpis: niewiem !?
e-mail: jurekkundacz@wp.pl
Uważam że jestem głupi. Ponieważ nie nauczalny nie moge sie nauczyć słów z angielskiego czy to normalne ?
czy brak wyobraźni jest tak potrzebny do uniknięcia głupoty
ja wcale nie mówię że nie mam wyobraźni tylko jak już to niemoge jej w sobie docenić ani odnaleść a jeśli naprawde jest coś takiego jak dar głupoty to wcale niedziękuje temu że jest coś takiego jak dar.
 
podpis:
e-mail: ...
Glupota brak wiedzy!
Przyznac sie to nie wstyd!
Nie oszukasz kogos ze cos wiesz
dajac bledna odpowiedz na pytanie sto razy
 
podpis: hlek
e-mail: durney@interia.pl
glupota to dla mnie gorsze w danej sytuacji od innych pojmowanie czegos.
bardziej za glupote wolalbym uzywac ?brak zrozumienia? badz nielogiczne myslenie?
 
podpis: edekonc
e-mail: ...
Byłem kiedyś w tym kraju raz hospitalizowany na takim oddziale i lekarz zanim się odezwałem sam wypełnim mi karte niestworzonymi rzeczami którą mi dal tylko zebym się podpisal ,i wpisal mi ze mam shizofrenie czego moja rodzina do tej pory nie potwierdzila bo miałem nerwice związaną ze swoją uczelnią którą mi sąd potwierdzil w późniejszym procesie o skreślenie ale negatywna diagnoza nigdy nie zniknela i prokuratura do tej pory jak mam jakiś mandat to mi pokazuje ze kiedyś się leczyłem , według mnie to ta psychiatria to jest jakas rodzina chorych trupow którzy wspierają się tylko tym ze ktoś na tym oddziale jeszcze zyje i ma z tego konkretny grosz bo według mnie to nie można nazwac tego leczeniem jak ktoś kompetentny ci szuka dziur w umyśle tylko po to żeby uzyskac zgode na swoje leczenie i podanie lekow którymi można człowieka doprowadzić pod noz
 
podpis: Regwis
e-mail: ewanng@wp.pl
Głupota to przede wszystkim niezdolność do dostrzegania prawdy i jej akceptacji.
Brak mechanizmów weryfikacji wiedzy i samokrytyki.
Błędy popełnione przy budowie własnych mechanizmów umysłu, wynikające najczęściej z górowania emocji nad logiką.
 
podpis: kikon
e-mail: apolec@interia.pl
głupotą jest to że ktoś żąda czystości od innych a sam jest brudasem.
 
podpis:
e-mail: ...
Głupota na pewno jest grzechem. To by znaczyło, że jest zawiniona. Czyli głupota była by zawinionym błędnym rozumowaniem. Czyli, jak ktoś nie korzysta z Bożych natchnień i zdobytej wiedzy, to jest głupota i jest winny grzechu, a winę ma wpisaną na konto do odpokutowania.
 
podpis: docent0
e-mail: docent0@interia.eu
Głupota na pewno jest grzechem. To by znaczyło, że jest zawiniona. Czyli głupota była by zawinionym błędnym rozumowaniem. Czyli, jak ktoś nie korzysta z Bożych natchnień i zdobytej wiedzy, to jest głupota i jest winny grzechu, a winę ma wpisaną na konto do odpokutowania.
 
podpis: Untapisztim
e-mail: unt@wp.pl
Głupota jest Twoją inteligencją!