Imperium Trrrrt

Imperium Trrrrt

Najbardziej kolorowy i najbardziej burzliwy okres w dziejach kabaretu zielonogórskiego. Wymyślone przez wakacje zasady Imperium nadawały mu struktury artystyczno-feudalno-arystokratyczne.

Były rytuały imperialne, pasowania, dekrety, perrory i zaklęcia. Proporce, miecze, pieczęcie, księgi.

Bez żenady nadałem sobie tytuł Imperatora, rozdzielając innym tytuły arystokratyczne. Wszystko odbywało się na polu artystycznym. I tak z nadanych tytułów pamiętam: Księżniczka Desek, Baron Kartki w Kratkę, Miss Metalika… Każdy miał swój tytuł arystokratyczny z przymiotnikiem artystycznym. Tytuły przyznawane były przez pasowania rytualnym mieczem. Przed występami wygłaszane były mowy, po występach biesiady i pasowania. Decyzje i dokumenty imperialne ogłaszane były dekretami. Wszystko miało wymiar niepoważny, ale widziane z zewnątrz mogło wyglądać to jak sekta. I podobno były takie opinie.

Sekta czy nie, ale zabawa była dobra. Wtedy właśnie powstały kabarety Jurki, Ciach i Miłe Twarze.

Jednak pomysł okazał się nietrwały, bo całość była tak mocno rozbudowana od strony rytualnej – że trzeba było dużo zdrowego dystansu, żeby się nie pogubić co jest żartem a co nie. Bo prawa sceny i dogmaty artystyczne były jak najbardziej serio, a otoczka imperialna była elementem zabawy i integracji.

No i tego dystansu zabrakło już po pół roku. Kiedy już wszyscy uczestniczyli w Imperium, to pojawiły się najprawdziwsze zachowania pałacowe. Zazdrość o pozycje w Imperium i zakulisowe rozgrywki w parę tygodni popsuły całkowicie atmosferę. Zaczęły się tarcia i nie było rady – trzeba było szybko Imperium zlikwidować. Zostały kabarety.

I tarcia też.

Patrząc z perspektywy lat – Imperium nie miało szans przetrwać w takiej formie. Z jednej strony forma bardzo atrakcyjna, ale narażona na dworskie intrygi i wojny podjazdowe. Tu byłby potrzebny rzeczywiście twardy Imperator – egzekwujący swoją wolę bez oglądania się na innych. Co i tak doprowadziło by do upadku Imperium – bo eliminowało by najbardziej niezależne jednostki, w efekcie sukcesywnie osłabiając Imperium.

Przygodę z Imperium wspominam z mieszanymi uczuciami – szkoda, że trwało tak krótko (bo było w tym coś fascynującego – silne poczucie wspólnoty, a imprezy takie, że o świcie jeszcze tętniły pełnią życia). Piękne i szalone.

A z drugiej strony ten brak dystansu spowodował trochę zgrzytów. Chociaż Imperium teraz jest obiektem żartów i wydaje się tylko odległym wspomnieniem – ale da się wyczuć w tych żartach ostrzeżenie przed próbą jakichkolwiek wodzowskich działań. Wyczulenie w zakresie zbyt silnych liderów jest tak mocne, że czasami uniemożliwia przeprowadzenie bardziej oryginalnych działań. A szkoda.

To efekt krótkiej i burzliwej historii Imperium Trrrrt.