przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka teoria
 
POJĘCIA:
   definicja sztuki
   kabaret jest sztuką
   obowiązki kabaretu
   piękno, brzydota i realizm
 
OCENA WŁASNEJ TWÓRCZOŚCI:
   teoria wielkości
   jak wyciągać prawdę
   czytanie własnego dzieła
   wiara i nadzieja artysty
 
ELEMENTY SZTUKI KABARETOWEJ:  
   warunki konieczne
   imponowanie
   uwodzenie publiczności
   sztuka rezygnacji
   widz docelowy
   śmieszne a dobre
   warsztat a spontaniczność
   tematy w kabarecie
   prowokacje
 
PRZESZKODY I PUŁAPKI:
   krzywa sukcesu
   pułapka następnego programu
   nerwice
   wyparcie się patologii
   demokracja w sztuce
   mutacje
   artystyczne wygasanie
 
INNE TEMATY:
   autorytety
   teoria współpracy
   wsparcie lidera
   ludzie, miejsce, sztandar i reguły   

   teoria w plikach rtf




nowości toria okno
 
     

WIARA I NADZIEJA ARTYSTY

Wiara i Nadzieja ogólnie

Różnice między wiarą i nadzieją w kontekście pracy artystycznej widać szczególnie jaskrawo.

Jeśli artysta ma tylko nadzieję, że jego dzieło jest dobre - to jedyną pożywką dla tej nadziei są opinie z zewnątrz. Więc taki artysta po zaprezentowaniu dzieła rozgląda się dookoła w niepewności czy ktokolwiek zechce mu tą nadzieję podtrzymać.

Jeśli dzieło ma po równo wad i zalet - to nadzieja każe artyście wsłuchiwać się szczególnie chętnie w pochwały. A każda uwaga krytyczna morduje mu tą biedną nadzieję. Więc albo ich nie słucha, albo swoją cierpiącą miną zniechęca rozmówcę do szczerości.

Jeżeli artysta ma wiarę, że dzieło jest dobre - to nawet niepowodzenie może mu tej wiary nie naruszyć. Wokół może huczeć burza krytyki, a on z dumnie podniesioną głową będzie rozsyłał pobłażliwe spojrzenia.

Wiara w dzieło wcale nie świadczy o tym, że dzieło jest dobre. Byle grafoman może wierzyć, że jest twórcą doskonałym. Wiara grafomana potrafi być przerażająca.

To już zależy od świadomości artysty jak zagospodaruje swoją wiarę. Czy odrzucając krytykę pogrąży się w bełkocie i grafomanii, czy otwierając się na krytykę postara się zrozumieć wszystkie powody tej krytyki i jakieś nauki wyciągnie.

Jedno jest pewne - artysta wierzący w swoje dzieło będzie się z krytyką spotykał. Wręcz swoją wiarą będzie ją niejednokrotnie prowokował.

Wróćmy tymczasem do nadziei.
Wielka jest wrażliwość artysty szukającego potwierdzenia dla swojej nadziei. Trzeba serca nie mieć, żeby coś skrytykować prosto w te pełne nadziei oczy. Och, jak te oczy gasną z każdym słowem krytyki! Ale ludzie serca mają - więc krytykują niechętnie.
Artysta z nadziejami wysłucha ufnie każdej opinii. Tylko, że tą nadwrażliwością knebluje rozmówców. On potrzebuje nie opinii tylko pocieszenia. I faktycznie to co słyszy to rzadko bywają szczere opinie.

Jakoś trzeba podsumować temat.
Nadzieja przynosi artyście więcej szkody niż pożytku.
Gdy chodzi o wiarę - ocena jest niejednoznaczna. Zbyt silna wiara oślepia. Zbyt mała podobna jest skutkami do nadziei.
Gdzieś pomiędzy jest ta wiara optymalna - która chroni przed zwątpieniem, ale dopuszcza myśl o niedoskonałości.




   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


opinie: podpis: mrowka
e-mail: mrowka@granice.pl
jak rozumiem, mowa o artystach już znanych i uznanych, nie o tych, którzy próbują się przebić do świadomości odbiorców?

podpis: S.
Nie tylko. O początkujących też.

podpis: mrowka
e-mail: mrowka@granice.pl
ale początkujący z reguły testuje swoje teksty na najbliższym otoczeniu. I z reguły słyszy od tego otoczenia same pochwały, bez względu na jakość utworów (no chyba że ma szczęście i obraca się wśród fachowców w dziedzinie satyry). Może się karmić pochwałami do woli...
Dopiero kiedy zwraca się do Autorytetu, staje się otwarty na krytykę i chce coś poprawić czy zmienić. Inaczej chyba nie zawracałby głowy komuś ważniejszemu od siebie?

podpis: S.
Nawet od najbliższego otoczenia można usłyszeć jakieś uwagi - byle właśnie nie tworzyć presji na pochwały. A presja powstaje w wyniku nadziei w oczach na dobre słowo.
Sama otwartość na krytykę to osobna cecha - i można się otworzyć na informacje zupełnie niefachowe - a jednak w pełni prawdziwe, bo subiektywne. Można się kłócić z opinią, że coś jest dobre lub złe - ale nie można się kłócić ze stwierdzeniem, że coś się podobało czy nie.
Też te autorytety bym traktował ostrożnie. Raz - że mogą być nadmiernie pobłażliwe dla początkujących. Dwa - że mogą nie dostrzec oryginalnego potencjału - z powodu przyzwyczajeń nabytych w czasie całego okresu twórczego - i niechcący wepchnąć początkujących na drogę nieciekawej poprawności.

podpis: mrowka
Autorytet jest autorytetem nie bez powodu - i myślę, że odróżni początkującego, który nad sobą pracuje (takiemu można podrzucić więcej uwag krytycznych) od początkującego, który w pisaniu stawia pierwsze kroki (i tego może potraktować pobłażliwie)... w obu przypadkach nie ma obaw, że autorytet skrzywdzi początkującego, bo ten pierwszy początkujący w rozwoju się nie cofnie, a drugi ma jeszcze czas. Mało komu z otoczenia się chce rzucić coś poza entuzjastycznym "to jest świetne" albo zdawkowym "nie podoba mi się".
I tu się Autorytet przydaje jak rzadko kiedy.

podpis: S.
Widzę, że Ciebie nie da się przekonać. (aż jestem ciekawy czy masz jakiś Autorytet w dziedzinie kabaretu...)
A ja pozostanę przy swoim zdaniu.

podpis: mrowka
Wielkich Mistrzów w dziedzinie kabaretu mam trzech (a przynajmniej: co do tych trzech nie mam żadnych wątpliwości, nad innymi musiałabym się zastanowić) - Jeremi Przybora, Marian Załucki i Imperator. Dwóch pierwszych bardziej od strony tekstowej niż czysto "kabaretowej" - ale też ja się przeważnie tekstami kabaretowymi zajmuję, i w teorii, i w praktyce. Trzeci... mam uzasadniać? Może się nie zmieścić w komentarzu ;).
Gdybym miała wybierać na szybko ważnych ze względu na osobowość sceniczną - Sonia Bohosiewicz w piosenkach, Robert Korólczyk, Góral z KMN (chociaż nie zawsze) i paru innych - ale tu z kolei nie ma mowy o autorytetach, bo chcę pisać, a nie występować.
Przekonana jestem już dawno, ale szukam uproszczeń, w dodatku z własnego punktu widzenia :).

podpis: S.
No to już Ci odpowiadam - znając niektórych osobiście - duże ryzyko błędnej (lub normalnie jednowymiarowej) diagnozy. Nie opłaca się.
Znajomi mają przewagę - kiedy jest ich odpowiednio dużo - razem o wiele szerzej widzą całą twórczość.
Tylko trzeba umieć z nich to wydobyć.
Chyba z tego zrobię osobny temat.
Zrobiłem: Jak wyciągać prawdę

podpis: mrowka
nawet bym nie próbowała, bo akurat interesuje mnie czysto tekstowy punkt widzenia, nie kwestie wykonania...

podpis: Robo
A co z trzecim członem - miłością?

podpis: mrowka
no musisz kochać to, co robisz, nie? ;D

podpis: Robo
Nie do końca. Można robić dobrze pracę której się nie znosi. Inna sprawa, że na scenie to wtedy chyba trochę widać.