przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka teoria
 
POJĘCIA:
   definicja sztuki
   kabaret jest sztuką
   obowiązki kabaretu
   piękno, brzydota i realizm
 
OCENA WŁASNEJ TWÓRCZOŚCI:
   teoria wielkości
   jak wyciągać prawdę
   czytanie własnego dzieła
   wiara i nadzieja artysty
 
ELEMENTY SZTUKI KABARETOWEJ:  
   warunki konieczne
   imponowanie
   uwodzenie publiczności
   sztuka rezygnacji
   widz docelowy
   śmieszne a dobre
   warsztat a spontaniczność
   tematy w kabarecie
   prowokacje
 
PRZESZKODY I PUŁAPKI:
   krzywa sukcesu
   pułapka następnego programu
   nerwice
   wyparcie się patologii
   demokracja w sztuce
   mutacje
   artystyczne wygasanie
 
INNE TEMATY:
   autorytety
   teoria współpracy
   wsparcie lidera
   ludzie, miejsce, sztandar i reguły   

   teoria w plikach rtf




nowości toria okno
 
     

WARUNKI KONIECZNE DO WYWOŁANIA ŚMIECHU

POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA - no jak Widz się boi, to się nie ubawi! Poczucie bezpieczeństwa jest podstawowym warunkiem zabawy.

Widz nie może bać się o artystę. Prawie nigdy się nie zdarza, że publiczność na dzień dobry nie lubi artystów. Przeciwnie - razem z nimi denerwuje się każdym niepowodzeniem scenicznym. Jeśli publiczność zaczyna się bać o artystę to szlag trafia zabawę. Nerwowość poczynań scenicznych psuje najlepsze nawet żarty. Lepszy kiepski żart wykonany pewnie, niż dobry, zrobiony bez wiary.

Widz nie może się obawiać, że jest lekceważony. Program niedopracowany: w tekstach, w wykonaniu, w strojach, a też z tłumaczonymi pointami, grany z przesadną nonszalancją może wzbudzać niechęć. Wrażenie lekceważenia często również powstaje z zamknięcia się 4 ścianą i grania tylko do siebie.

Widz nie może się obawiać, że nie wie kiedy się śmiać. Żarty równoległe (tzn. dwa wykluczające się żarty naraz), lokalne (zrozumiałe tylko dla części widowni) powodują wyobcowanie i dystans wobec dalszych poczynań scenicznych. Do tej samej grupy należy przypadek kiedy sami aktorzy się śmieją na scenie z przyczyn niejasnych dla widzów.

Widz nie może się bać o innych widzów. Jeśli nawet widzowi się podoba program, ale inni widzowie nie reagują, to przestaje się bawić. Brak braw po skeczu, brak reakcji śmiechu po żartach wywołuje poczucie dysonansu. Jeśli wykonawcy pozwolą odczuć ten dysonans to jest po zabawie.

Widz nie może czuć się zmuszany. Zbytnia natarczywość ze strony artystów pod każdym względem psuje zabawę. Podejrzane podlizywanie się, wymuszanie braw, nachalne żarty, nachalne podkreślanie point, przesadnie częste odwoływanie się do widowni, zauważalna obecność klaki, może wywołać opór i przekorę.

Widz nie może się czuć obrażany. Ani osobiście, ani jego system wartości. Kiedy tematyka niebezpiecznie zbliża się do tematów drażliwych to śmiech zaczyna gasnąć.

AKCEPTACJA WIDZA - Widz który wyczuje brak akceptacji dla siebie nie raczej będzie się śmiał. Brak akceptacji to nie musi być zaraz obrażanie. Wystarczy wyczuwalny sygnał, że artysta występuje niechętnie dla tej publiczności. Czy to jakiś rodzaj zmęczenia, czy lekceważenie, czy otwarta deklaracja niechęci.

AKCEPTACJA ARTYSTY - Artysta nieakceptowany nie rozśmieszy. Na akceptację może się składać wiele czynników. I w zależności od widowni. Inne wymagania stawiają studenci, inne mieszczaństwo, inne VIPy. Wspólne dla wszystkich jest parę rzeczy - nikt nie lubi wystraszonych, nikt nie lubi infantylnych, ani nieprzygotowanych. Ale studenci niechętnie widzą sztywniaków, zaś VIPy luzaków. Dziwi czasem, że niektóre programy bywają grane dla bardzo różnych widowni.

Podsumowując - rozśmieszanie zyskuje kiedy pomiędzy widownią a występującymi następuje pełne porozumienie i wzajemna akceptacja.




   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


opinie:

podpis: Rektor
Jeżeli chodzi o żarty lokalne to myślę, że mogą wystąpić. A czasami nawet powinny, żeby ruszyć wyobraźnię ludka patrzącego z widowni. Jeżeli się nie uśmieje, to... kto nie rozumie a chce rozumieć, to następnym razem zrozumie więcej. Prawda? A poza tym nie wszystko trzeba rozumieć!
Nie można się nie zgodzić :)

podpis: efka
który kabaret nie lekceważy swoich widzów spóźniając się na występ lub nie przygotowując starannie rekwizytów ktore podczas realizacji telewizyjnych są zazwyczaj dopieszczone

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Nie, Rektor, absolutnie się nie zgadzam. Żarty lokalne mają jedną zasadniczą wadę - są lokalne. I zrozumiałe tylko wtedy gdy publiczność jest również "lokalna". Czy artysta wychodząc na scenę ma prawo wymagać od publiczności aby ta znała jakąś określoną książkę, obejrzała jakiś określony film, bo bez tego nie zrozumie grepsu?
Przepraszam bardzo, ale to publiczność ma prawo wymagać od artysty poświęceń, nigdy na odwrót!

podpis: S.
Trochę żeś pojechał. Od publiczności też można wymagać a nawet trzeba. Znajomości książek... jak najbardziej! Przynajmniej tych podstawowych. Bo przepraszam, ale nie chce mi się robić kabaretu dla kogoś kto nigdy nie słyszał o Szekspirze.
Bo Szekspir, Mickiewicz, Sienkiewicz to nie jest lokalizm!

podpis: Robo
Tak, ale to są artyści którzy wpisali się już w kulturę i są znani niejako "od kołyski" narodowi. To automatycznie zdejmuje z nich posądzenie o lokalizm. Mnie chodzi o coś, co nie musi być zakorzenione w świadomości przeciętnego widza. Czyli np, bo ja wiem - skecz w którym jest odniesienie do "300 Spartan". Niby znany film, ale na pewno nie trafi do wszystkich, bo widz nie ma obowiązku go znać.

podpis: S.
W tym sensie masz rację. Zburzyłem się tylko na opinię, że artysta nie ma prawa wymagać niczego od widowni.

podpis: dziękuję łaskawco