przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka teoria
 
POJĘCIA:
   definicja sztuki
   kabaret jest sztuką
   obowiązki kabaretu
   piękno, brzydota i realizm
 
OCENA WŁASNEJ TWÓRCZOŚCI:
   teoria wielkości
   jak wyciągać prawdę
   czytanie własnego dzieła
   wiara i nadzieja artysty
 
ELEMENTY SZTUKI KABARETOWEJ:  
   warunki konieczne
   imponowanie
   uwodzenie publiczności
   sztuka rezygnacji
   widz docelowy
   śmieszne a dobre
   warsztat a spontaniczność
   tematy w kabarecie
   prowokacje
 
PRZESZKODY I PUŁAPKI:
   krzywa sukcesu
   pułapka następnego programu
   nerwice
   wyparcie się patologii
   demokracja w sztuce
   mutacje
   artystyczne wygasanie
 
INNE TEMATY:
   autorytety
   teoria współpracy
   wsparcie lidera
   ludzie, miejsce, sztandar i reguły   

   teoria w plikach rtf




nowości toria okno
 
     

TEORIA WSPÓŁPRACY TWÓRCÓW

Co dwie głowy, to nie jedna.

Każdy Twórca, nawet w najlepszym okresie twórczości, ocenia swoje dzieło od wewnątrz. A to zawsze ogranicza horyzonty. Korzystanie z cudzego spojrzenia zawsze jest przydatne, o ile umie się korzystać.

Warto korzystać. Ale nie wolno popełniać błędu niezrównoważenia!

Błąd niezrównoważenia polega na współpracy z osobami (Twórcami) o innym potencjale twórczym. Potencjał twórczy jest funkcją w czasie. Podlega wahaniom od stanu depresji do stanu euforii.

Grzechem bardzo pospolitym jest tendencja do współpracy niezrównoważonej. Najbardziej jaskrawym przykładem jest zapraszanie do współpracy autorytetów w chwilach załamania. Błąd!

Dlaczego? Twórca (lider, zespół) w depresji nie jest partnerem dla autorytetu. Skutki są fatalne. Twórca oddaje Autorytetowi w pełni inicjatywę. Autorytet w dobrej woli niesienia pomocy pogrąża Twórcę i siebie gdyż:

1. Autorytet w zderzeniu z podłamanym Twórcą nie ma punktu oparcia. Porusza się na ślepo, gdyż brak jakiegokolwiek rezonansu ze strony współpartnera odbiera właściwą ocenę wszelkich pomysłów. Dobre pomysły nie dostrzeżone w porę wydają się bezbarwne. Przez co nie wyzwalają upragnionej adrenaliny. Złe pomysły bez kontrreakcji sprawiają wrażenie jednak pomysłów.

2. Załamany Twórca gotów jest zaakceptować jakikolwiek pomysł, byle był. A nikt nie jest nieomylny. Więc mnożą się pomysły jakiekolwiek - a bez adrenaliny (patrz wyżej) są one rutynowe, na siłę i rzadko dobre. I Autorytet i Twórca tracą wiarę w siebie i w dzieło.

Grzech drugi. Olewanie autorytetów w chwilach dobrej passy. Twórca na fali myśli - radzę sobie, to po co mi jeszcze jedna gęba do sławy.

Niby prawda. Pomocnik akurat nie jest konieczny. Ale to jedyny czas kiedy można z Autorytetem współpracować jak równy z równym. I jedyny moment kiedy można wykorzystać potencjał Autorytetu w pełni.

Twórca i Autorytet są tej samej siły, a więc ich współpraca stanowi ścieranie się poglądów i walkę o lepsze. Nie grozi w takiej chwili zdominowanie przez Autorytet, bo Twórca przy tej samej sile ma przewagę własnego dzieła. A Autorytet pobudzony jest do największego wysiłku w celu zachowania swojej pozycji. Więc adrenalina idzie na max.

A co do sławy... bez obawy! Autorytety mają zwykle jej na tyle dużo, że nawet dyshonorem byłoby podpinanie się do sukcesów słabszego kolegi.

Z powyższych wywodów wynika jeszcze jeden ciekawy wniosek. W chwilach załamania zapraszać do współpracy Słabszych Twórców.

Co się stanie kiedy ktoś uważany za Słabszego zacznie pomagać silniejszemu w czasie jego depresji?

Twórca nawet w depresji nie może akceptować bezrefleksyjnie pomysłów Słabszego Twórcy gdyż ten z natury swojej ma pomysły słabsze. W ten sposób musi się uaktywnić i siłą rzeczy odbudowuje swoją psychikę twórcy. A korzyść też ma Słabszy Twórca, ponieważ oddana mu inicjatywa wyzwala adrenalinę, co może zaowocować niespodziewanym przyrostem potencjału twórczego. I nieoczekiwanie mogą powstać równie ciekawe pomysły co we współpracy z Autorytetem.

W podsumowaniu należy zwrócić uwagę na to, aby inicjatywa zawsze pozostawała w rękach tego słabszego Twórcy. Inaczej całą współpracę trafia szlag.




   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


opinie:

podpis: aa
e-mail: oakurat@interia.pl
Ty jesteś Twórca a Laskowik był Autorytetem... Czy się mylę?

podpis: S.
e-mail: cepelin55@o2.pl
W latach wczesnej twórczości tak (ale wtedy nie współpracowaliśmy). W Platformie Laskowika układ był partnerski (z prawem veta).

podpis: witek (bodzioslaw)
No ciekawa teoria. Ale jeszcze ciekawsze jest dla mnie skąd wysnuta? Czyżby sprawdzone empirycznie?
Zgaduje, że we współpracy z kabaretami ZZK jako pojedynczy Sikora. A może i z innymi korzystającymi z usług Klubu Literackiego Zeppelin czy Kacperek. Ty jako Autorytet, ten czy inny lider/tekściarz jako Twórca. I jak rozumiem rozgrywane głównie na poziomie tekstów/skeczy (choć może i koncepcji nowego programu jako Autorytet-inspiracja). Trafiłem?
Ale jak współpracować z Gorszym Twórcą tak, by go nie urazić, by nie dać mu odczuć, że to on jest Słabszy (analogicznie z Twórcą i Autorytetem)? Bo przecież wszyscy artyści mają całkiem spore ego.

podpis: S.
e-mail: cepelin@aster.pl
Teoria wysnuta na podstawie współpracy z kabaretami. W klubach literackich nie obowiązywała - z powodu braku ciśnienia na sukces. Jak przychodzą gorsze dni to klub się nie spotyka. Nie musi.

podpis: S.
Zapraszając do współpracy słabszego Twórcę gdy ma się świadomość własnego kryzysu - powinno dać się uniknąć zachowań urażających (chyba). Tym bardziej, że Słabszy już i tak będzie się czuł wyróżniony zaproszeniem i doceniony.
Ale to tylko teoretyzowanie, bo w praktyce nie spotkałem się z takim przypadkiem. (tak samo nie spotkałem przypadku zapraszania silniejszego w dniach dobrej passy)
Za to w praktyce miałem wiele przypadków zapraszania mnie jako silniejszego w momentach gorszych i wiem, że bardzo źle się wtedy pracuje - obciążenie odpowiedzialnością za każde słowo i pomysł - i żadnego partnera (czy weryfikatora pomysłów).

podpis: mrowka
Słabszy, który zdaje sobie sprawę z tego, że jest słabszy, i tak może hamować współpracę. Jeśli dowie się, że ma być kołem ratunkowym w trudnej chwili, może nie wytrzymać odpowiedzialności...

podpis: S.
Nawet jak słabszy współpracuje z dystansem i nieśmiało - to i tak coś może z tego wyniknąć. No i słabszy nie pomyśli o sobie jako o kole ratunkowym bo brak mu podstaw (a silniejszy tak) więc ta odpowiedzialność ciążyć mu raczej nie będzie.

podpis: mrowka
jeśli Słabszy Twórca wie, że jest słabszy, to automatycznie może ustawić relację między nim i Załamanym Lepszym jako relację uczeń-mistrz. I wtedy spokojnie zgodzi się nawet na jakieś egzaminy satyryczne, pisanie na zadany temat i poprawianie w nieskończoność jednego tekstu. Lepszy Twórca w depresji i tak pozostanie Lepszym Twórcą...

podpis: S.
Ale dlaczego zaraz po skrajnościach? Oczywiście, że układ uczeń-mistrz się nie sprawdzi. Ale relacja słabszy-osłabiony lepszy (bez aż takiej różnicy potencjałów) może tworzyć układ bardzo partnerski.

podpis: mrowka
dlaczego po skrajnościach?
bo boli, że ten początkujący nie ma szansy na "szybki" awans.
Słabszy go nie zaprosi do współpracy (bo jako słabszy, chce najpierw sam na siebie zapracować). Lepszy tym bardziej nie. A o Autorytecie nie ma co marzyć. Słabszy może się ewentualnie zastanawiać, skąd zaszczyt i zaproszenie - i dojść do jakichś demoralizujących wniosków.
Ale że piszę to z najniższego szczebla drabiny - nie znam zjawiska z praktyki.