przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka teoria
 
POJĘCIA:
   definicja sztuki
   kabaret jest sztuką
   obowiązki kabaretu
   piękno, brzydota i realizm
 
OCENA WŁASNEJ TWÓRCZOŚCI:
   teoria wielkości
   jak wyciągać prawdę
   czytanie własnego dzieła
   wiara i nadzieja artysty
 
ELEMENTY SZTUKI KABARETOWEJ:  
   warunki konieczne
   imponowanie
   uwodzenie publiczności
   sztuka rezygnacji
   widz docelowy
   śmieszne a dobre
   warsztat a spontaniczność
   tematy w kabarecie
   prowokacje
 
PRZESZKODY I PUŁAPKI:
   krzywa sukcesu
   pułapka następnego programu
   nerwice
   wyparcie się patologii
   demokracja w sztuce
   mutacje
   artystyczne wygasanie
 
INNE TEMATY:
   autorytety
   teoria współpracy
   wsparcie lidera
   ludzie, miejsce, sztandar i reguły   

   teoria w plikach rtf




nowości toria okno
 
     

PUŁAPKA NASTĘPNEGO PROGRAMU

To, że mało jest nowych programów kabaretowych to żadna rewelacja.

Ciekawa jest jednak próba analizy przyczyn i okoliczności zniechęcających. Dla żadnego z kabaretów nie było by problemem tworzenie nowego programu rocznie. Jeśli chodzi o potencjał to rok jest okresem w pełni wystarczającym.

Jednak nowy program dla uznanego kabaretu zawsze jest problemem. Im lepszy program go poprzedza tym problem większy. O ile się nie wpadnie na genialny pomysł - to przeciw stworzeniu nowego programu przemawia niemal wszystko. A za tylko jedno: że wypada już mieć coś nowszego.

Jeśli aktualnie grany program jest dobry - to nikt nie chce żeby nowy był gorszy. A gorszy być musi!

Musi być gorszy bo składa się z niesprawdzonych skeczy, nieogranych, nieprzeselekcjonowanych... Jeśli ktoś już się przyzwyczaił do wybuchów śmiechu co chwilę, to granie nowych skeczy odczuwa jak porażkę - co dodatkowo sprawia, że skecze wyglądają na gorsze niż są.
Program zostaje otoczony kłopotliwym milczeniem i (po wybraniu z niego co lepszych numerów) trafia do kosza.

Czy jest rzeczywiście gorszy? Jest!
Najlepsze skecze powstają jako nieskrępowany ciąg myślowy. Kiedy się pojawia ciśnienie, że już wypada coś nowego!… to raczej nie będzie to radosne tworzenie. A bez radosnego tworzenia nie ma hitu. A co to za program bez hitu?

Więc najpierw hit!
Nowe numery muszą poczekać dopóki nie powstanie hit. A hit jest rarytasem, uśmiechem losu, błyskiem, niespodzianką - nie powstanie w wyniku odpracowania godzin pod ciśnieniem. Więc czekanie się przedłuża. Wraz z czekaniem ciśnienie rośnie. Sytuacja się zapętla.

Dodatkowo wredne jest to, że można stworzyć hit nie wiedząc o tym. Większości numerów później hitowych nie doceniłem w trakcie pisania i w trakcie prób. Co drugi z hitów to był jakiś wygłup (później dopieszczony).

Nie ma bata. Trzeba pisać gorsze programy! I wystawiać! Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Gorszy program to coś wstydliwego. To podejrzenie o impotencję twórczą. Nie tak łatwo ogierowi scenicznemu pokazać się publicznie bez jaj.

I tu trzeba być naprawdę mocnym psychicznie. Mieć tyle wiary w swoje jaja, żeby nie zabrały jej pobłażliwe uśmiechy szyderców, zatroskane miny przyjaciół i bezradne spojrzenia dawnych fanów (co gorsze: fanek). Trzeba z całą dumą ludzką i artystyczną stanąć naprzeciw, zagrać co jest do zagrania, znieść krępującą ciszę i... poprawić troszkę program.
I znów...
Uff, trudne...

Ale o ile nie ma się genialnych pomysłów bez limitu, to nie da się inaczej!
Stworzyłem już -naście (-eści) programów (lepszych i gorszych) i wiem jedno! Nie ten program wybitny, który wypieszczony, wydumany, wyczekany i wypracowany. Jeśli są jakieś reguły, to takie, że te najlepsze rzeczy wyjdą jako efekt uboczny całej działalności.

P.S. Kabaret Potem może służyć za przykład wręcz akademicki. Poza pierwszym programem (który zawierał naprawdę słabe skecze) wszystkie następne premiery zrecenzowane zostały jako spory krok wstecz. Bo każda premiera była przyrównywana do poprzedniego ogranego i wyszlifowanego programu.
Gdyby wierzyć tym recenzjom to kabaret Potem od 1985 roku kończył się przez 14 lat.




   


          


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


opinie:

podpis: Ciekawska.
A kto dostanie "Syf i Malarię"? No kto?

podpis: efka
jak to kto?? Hrabi, bo zawsze można pisać programy komuś albo ktoś może je pisać nam

podpis: mikke
syf i malaria - to program chyba po to by następny mógł być tylko lepszy....

podpis: S.
Zobaczymy, zobaczymy... :)
P.S. Świetny przykład - krytyka mikke'a subtelna ale bezlitosna. To tego właśnie boją się kabarety. Ktoś z mniejszą świadomością już mógłby zacząć panikować.
Na szczęście Hrabi ma świadomość.

podpis: S.
P.S. Premiera drugiego programu kabaretu Adin (Banzai) też poszła poniżej oczekiwań i możliwości. Ale nie ma paniki - za to są przemyślenia. I na początku lutego po dwakroć Banzai zostanie zagrany na dość ważnych występach. Jeśli wyciągnięte wnioski okażą się niewystarczające - będą następne wnioski i następne występy.
Niestety, większość znanych mi kabaretów już panikuje w takiej sytuacji.

podpis: mrowka
bo większość leci w tv i porażka oznacza dla nich utratę przynajmniej połowy publiczności...

podpis: S.
Jak zacząłem to kontynuuję.
Po wspomnianych występach: chociaż w Banzai ciągle robimy błędy - to to, co już udało się osiągnąć świadczy o dużej mocy jaka siedzi w tym programie. Weszliśmy w etap, że wątpliwości już nie ma - za to jest trochę pracy do wykonania. A praca niestraszna jak się wie, że będą z tego dzieci.
A przy okazji skorzystaliśmy jeszcze na programie Adin (pierwszy program) - bo przeżywając nerwy i rozterki związane z Banzai - program Adin zaczęliśmy grać z dużo większą przyjemnością i poczuciem bezpieczeństwa. Co przełożyło się w widoczny sposób na wrażenie sceniczne.
I wiedziałem, że tak będzie.
Z politowaniem patrzę na kabarety, które ze strachu przed ryzykiem robią sobie podwójną krzywdę.
Rozumiem ten strach - ale to nie jest coś czego nie można pokonać. Trochę więcej odwagi artystycznej!

podpis: mrowka
i kolejny plus występowania poza kamerami.
Nie nagrywasz programu na hura, nie musisz potem zgrzytać zębami ze złości i wstydzić się pierwszych wersji (zarejestrowanych, więc i powtarzanych przez tv dwa razy na kwartał), możesz się rozwijać.
Ale do tego jest jednak potrzebna i cierpliwość i świadomość tego, co się robi... mało który kabaret ma dzisiaj ochotę wyciągać wnioski z gorszych skeczy, mało który wie, że może.

podpis: mikke
e-mail: mikke@tenbit.pl
wiesz Władek, że jestem fanem Potemów i Hrabich, dlatego ma krytyka taka bezlitosna. Dzięki, że uznałeś ją za subtelną.
Faktem jest, gdybym nie ufał Tobie i Hrabim to z premiery bym uciekł..... trochę z żoną wyszliśmy zniesmaczeni, że nasi "ukochani" zeszli do takiego typu humoru.
Nikt z Was nie ukrywał że "Syf i Malaria" to będzie "Kiła i Mogiła", czyli coś odjechanego w kosmos.... no i było - uprzedzaliście. Zaufaliśmy Wam i na występ w Bydgoszczy się zjawimy.
Nadal jednak jestem przekonany, że każdy następny program będzie lepszy.

podpis: S.
A teraz już wiem kim jesteś mikke.
Jak już kronikuję rozwój programu Banzai - to donoszę, że program przechodzi przez pierwsze załamanie krzywej sukcesu. I tu się teoria przydaje jak rzadko kiedy.
Bez tej wiedzy można by zwątpić. A mając tą wiedzę przejdziemy dalej - powoli i bez nerworuchów.

podpis: mrowka
a właściwie jak to się objawia? Publiczność się Wam wydaje nie taka, nie ma radości z występów?

podpis: S.
Dokładnie tak jak w temacie Krzywa Sukcesu - czyli włożona praca nie przeklada się na efekt. Publiczność reaguje tak jak powinna. A co do radości - jest jak są efekty - więc obecnie jest na niższym poziomie.
Ale cała teoria mówi, że wkrótce znowu nastąpi wzrost.

podpis: mrowka
Nastąpił w Katowicach? Mam nadzieję, że tak... ;)

podpis: marcin k.
e-mail: myszowaty@gmail.com
nawet najgorszy program to dobre doświadczenie. ale nie zgadzam się, że rok wystarczy. do tego trzeba mieć komfortowe warunki: wolny czas, woną chatę, kase na knajpy i papierosy, a jak człowiek pracuje na etat, ma rodzine i kabaret, to juz jest trudniej miec czas. ale wtedy nie trzeba gonic za czasem i kasą, bo ma się etat i zero ograniczen wtedy. a jak ma sie czas wolny (czyli bez pracy), to człowiek moze sie rozleniwic i też nic nie stworzyć. a co do hrabich, to uważałem, że "kobieta i mężczyzna" jest tym gorszym, "syfu" nie widziałem, więc podtrzymuje opinię starszą.

podpis: mikke
e-mail: mikke@tenbit.pl
Dla jasności sytuacji - dziś (10.12.2009) nastąpił ten dzień. Hrabi po prawie roku od premiery dotarli z "Syfem" do Bydgoszczy.... Cóż.... trzeba oddać, że widać i czuć, że zaprzyjaźnili się z tym pogromem /PROGRAMEM/. Niby to samo, a jednak inaczej. Dobrze, że następny program to Savoire Vivre, będzie jakaś odskocznia. Żona miała pewne opory by iść na SiM ale to po jej odbiorze widać jak bardzo do przodu poszedł program. ONI poczuli się już w nim dobrze. Ja nadal "niestety" ufam WAM i cieszy mnie to... bo nie zawiodłem się, choć przyznaję, że premiera mnie powaliła na łopatki... Dziś się podniosłem. SiM będzie jednak należał do moich ulubionych POGROMÓW

podpis: niewdziosek
SiM jest programem dużo trudniejszym w odbiorze (w wykonaniu zresztą też), porównując chociażby poprzedni Kim, który był miły, gładki i łatwo można się było w nim zatopić. SiM natomiast z założenia jest trochę kanciasty i kłujący. Ale jest ciekawą odmianą na niwie kabaretu. Wspaniale, że ktoś tworzy takie odmieńce i są ktosie, którzy to wykonują. Program przeszedł od premiery (która zresztą pełniła także rolę przymiarek) sporą ewolucję. I jak to ewolucja - spowodowała też zubożenie. Mnie osobiście bardzo brakuje piosenki o chłopczyku, w wykonaniu Kamola.

podpis: niewdziosek
Dzięki za "niewidzialnego"! Fajny prezent świąteczny. A mojej połówce brakuje monologu pierdoły z czerwieńskiej premiery :)

podpis: S.
Bez przesady z prezentami.
Niewidzialny wypadl z programu - więc mogę go spokojnie popularyzowac na stronie. Pierdoła nie.

podpis: Zanic nie powiem
e-mail: tscha....
Skoro program Hrabiego o malarii jest taki doskonały to dlaczego na Boga przed programem sami się tłumaczą!!!
Widziałem i mi się zrobiło przykro. Czyli, że każdy ma swoje słabości co nie? Czyli, że każdy może robić co chce co nie? Czyli, że nikt nie może się stawiać wyżej co nie? Potrzebna jest zatem wewnętrzna gradacja czy nie? Tyle jest pytań na świecie i niewiadomo gdzie je zadać. Nosz kurwa mać.

podpis: S.
Otóż i właśnie. W tym tłumaczeniu się była jednak informacja: coś nam nie leży ten program. No i program już zszedł z afisza.
Ale to nie koniec. Program zostaje przejęty i wkrótce zostanie wystawiony w wersji autorskiej. (bez tłumaczenia się)