przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka
 
KABARETY, FESTIWALE:
   kabaret Hrabi
   kabaret Adin
   kabaret KMN
   kabaret AMM
   kabaretus Fraszka
   Taki Kabaret
   Ryjek
   PaKA
   Stand up
   Kabaret Popi i Kameralny
 
DROGI WYBORU:
   artysta użytkowy i sztuki
   między chałturą a bełkotem   
   telewizja i off
   niepraktyczny idealizm
   ściganie się
   fan idealny
   polemika z Młynarskim
 
BRZESZCZOT


artykuły w plikach rtf

ZACZEPNO-KRYTYCZNE




nowości Publicystyka - okno
 
     
TELEWIZJA I OFF

Wszystko sprowadza się do hamburgerów - reklama, reklama, reklama...

Chcą nas w tv - to lecimy! Damy dupy, ale ludzie nas zobaczą! Nieważne, że zobaczą od dupy strony. Gęba się otrzaska! Będziemy sławni. U!

A tyle razy słyszę od kabaretów - Kabaret trzeba oglądać na żywo! To jest coś innego! Kabaret na żywo jest sto razy lepszy. W tej telewizji nie umieją dobrze robić kabaretu.

No więc się zastanawiam kto tu jest w schizofrenii?

Pęd na mały ekran wszelkiego drobiazgu kabaretowego jest masowy. Trwa polowanie na swoje 5 minut. Ale ja twierdzę, że jeśli ktoś myśli kategoriami "moje pięć minut" to będzie to rzeczywiście tylko 5 minut.

Właściwie wszystko zostanie zgrane w telewizji, zanim osiągnie jakiś stopień dojrzałości.

Telewizja średnio ujmuje ponad 50% wartości kabaretowi (wartość szacunkowa, nie poparta niczym konkretnym). W przypadku kabaretów niedojrzałych (opartych na wdzięku, nieporadności) jeszcze więcej. W przypadku przypadkowej składanki w przypadkowej scenografii to jeszcze więcej.

Jeśli młody kabaret uważa, że po odjęciu ponad 50% nadal jest świetny - to gratuluję. Albo poziomu albo głupoty.

Pokutuje przeświadczenie, że bez telewizji już się nie da.

Mało kto wśród artystów docenia off. Off świadomy, z wyboru i z poziomem. Wielu twórców podpina się pod off - będąc po prostu nieudacznikami. I oni robią złą opinię. Ale taka droga naprawdę istnieje.

Wielu ludzi ma mentalność myśliwego. Raduje to co zdobyte, lub znalezione, mniej cieszy to co powszechne i rozdawane. To może nie jest wielka grupa - ale za to wierna. I oferta offu jest dla takich właśnie. I jeśli zdobędzie się ich serca to można żyć z tego dokładnie tak samo jak hamburger sceniczny. Offowcy też maja szanse na pełne sale.

Największa zmarnowana szansa na udany off to dla mnie Łowcy.B.

Z takim potencjałem energii i szalonych pomysłów Łowcy mogli zostać gwiazdą drugiego obiegu. Może kariera by szła w wolniejszym tempie - ale była szansa zostać kultowym kabaretem. A wchodząc w telewizję zabrali sobie aurę wyjątkowego zjawiska i w sumie stali się jednymi z wielu - zamienili to na popularność wcale nie szaloną i na pieniądze wcale nie takie wielkie.

Występ w TV nie zabiera praw do offu - ale występ na wszystkich koniecznych warunkach do dobrej prezentacji. Łowcy wystąpili za szybko, za często i najważniejsze - zanim sami osiągnęli dojrzałość pozwalającą na kontrolowanie warunków.

Jeśli kabaret ma wiarę w długotrwałą karierę, to do telewizji podchodzić może bez entuzjazmu. Nie osławione 5 minut, tylko długie lata dobrej passy. Telewizja może zaczekać do momentu kiedy obie strony będą gotowe. Monty Python nie byłby zjawiskiem gdyby potraktował poważnie wytyczne BBC. Kabaret Hrabi nie występuje we wszystkich możliwych kabaretonach, a na frekwencję nie ma powodu narzekać.

Jakkolwiek rozumieć off - nie ma offu wiszącego na klamkach u tv.

To co kabarety mogą zrobić dla siebie - to właśnie zacząć się szanować.

A nie powtarzać jak papuga - Bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady, bez tv nie da rady... No trudno, trzeba dać dupy...

 

www.lowcyb.pl




   


          


      bok
      bok
 
   

można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


opinie:

podpis: test
Sikor masz racje - przez wiele lat się zastanawiałem czemu niektóre kabarety nie występują w tv - teraz się upewniłem. Dzięki

podpis: Enki
A co z nagrywaniem DVD? Nie mam tu na myśli DVD zgranego z telewizji, lecz spektakl nagrany bezpośrednio dla wydania DVD. DVD młodego i nieznanego kabaretu nikt nie zgodzi się wydać, a dojrzały kabaret ma możliwość pozostawienia po sobie jakiegoś trwałego śladu (nie obejmującego tylko te pokolenia, który dany kabaret widziały na żywo).

podpis: arekk
Nagranie DVD to dzisiaj nie jest taka trudna sprawa. Jeżeli faktycznie chodzi tylko o 'zostawienie po sobie śladu' (+ pamiątka na półkę - był taki czas, ze bawiłem się w kabaret), to wystarczą 2-3kamerki, ktoś, kto będzie gotowy to wszystko 'zmontować' (a to tez nie jest jakoś zbytnio skomplikowane),a dystrybuować można przez Internet (chociażby p2p). Wprawdzie zysków z tego nie będzie, ale ślad pozostanie ;)

podpis: efka
e-mail: hgdf@wp.pl
trochę się nie zgadzam. gdyby nie telewizja to nie wiedziała bym o istnieniu wielu dobrych kabaretów, oczywiście niektóre bywają w tv bardzo często i ciągle z tym samym programem lub tylko skeczem. podobne opinie były jeżeli chodzi o serial Spadkobiercy ale gdyby nie to, że był on w Polsacie to nie wiedziała bym pewnie, że w ogóle jest i że taki dobry. a co do NA ŻYWO to pewnie, jest o niebo lepiej ale nie mieszkam w Zielonej Górze, Lublinie (skąd pochodzi chyba połowa polskich kabaretów) czy Warszawie i nie łatwo jest w moim małym mieście Kutnie zobaczyć dobry kabaret (KMP przyjeżdża co jakiś czas i chwała im za to, że nie omijają mojego miasteczka) a nie każdy ma czas i pieniądze żeby jeździć po Polsce chociaż ja ostatnio przejechałam 289 km żeby zobaczyć dwa kabarety

podpis: S.
Uznaję te racje. Ale coś za coś. Nie twierdzę, że telewizję trzeba w 100% zbojkotować. Trzeba rozmawiać jak partner, a nie jak petent. Nie krytykuję występów w telewizji tylko ten idiotyczny pospiech i uległość.

podpis: efka
jeżeli o to chodzi to zgadzam się

podpis: Kaś.
Wydaje mi się, że Ci którzy grają z offu mają większą przyjemność z tego co robią niż Ci, którzy są wszędzie gdzie popadnie. Na każdym festiwalu. Telewizja jest korzystna dla kabaretu wtedy kiedy prezentuje najmocniejszy skecz aby zachęcić ludzi do zabawy na żywo w teatrach i domach kultury. Ale kiedy zachęca się ludzi na każdym festiwalu to kabaret po prostu słabnie.

Zapomniałam dodać: "(...) Ale kiedy zachęca się ludzi na każdym festiwalu to kabaret po prostu słabnie." Ludziom znudzi się charakter skeczy i już. Tak mi się wydaje. Nie znam się w zasadzie na tym. Mogę tylko wywnioskować ze swoich obserwacji.

podpis: mrowka
to jak w końcu dojdzie do telewizyjnej premiery Adina, od paru kabaretów publiczność się odsunie...
Mam wrażenie, że dzisiaj telewizja zaczyna przerabiać kabarety na papkę bardzo jednolitą - i ta papka się niedługo może przejeść. Wystarczy pokazać, że można inaczej

podpis: S.
Gdzie tam! Są różne zapotrzebowania i dla każdego znajdzie się miejsce (dla każdego kto tworzy na wystarczającym poziomie).

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Łowcy to przykład kabaretu, na których sukces zwalił się, dał im po łbach, wstrząsnął ich światem.
Dzięki temu ich zniszczył. I jako kabareciarzy i jako ludzi. Znam przykłady tego co robią na żywo. I jak traktują innych. TV zabiła w nich fajnych, zwariowanych studentów z nowymi pomysłami scenicznymi i zrobiła p.... celebrytów. Z wielką szkodą dla Polskiego Kabaretu.
Koronny przykład tego jak to jest dać dupy TV. Żeby być znanym. Żeby ludzie patrzyli na ulicy "O ja p... to on, jaaaa!" Żeby w jakiejś Vivie czy innym szajsie dla gospodyń domowych ukazał się wywiad o tym co jedzą, co lubią i z kim chodzą do łóżka. Tak to właśnie kręci się świat Showbiznesu.
Trzeba być potężną indywidualnością z silną wolą żeby być na Topie i oprzeć się perspektywie łatwej kasy w zamian za danie tyłka specjalistom od PR.

podpis: S.
Ja nie oceniam tego tak ostro. Widzę w tym raczej niedoświadczenie, pułapkę niż świadome działanie na rzecz kariery i kasy.
Łowcy rozpoczynając swój pochód ku karierze byli bardzo zieloni i zwyczajnie ulegli pokusie. A teraz już zmienić front nie jest tak łatwo.

podpis: Robo
Może rzeczywiście byłem za ostry. Ale coś mi się robi, gdy widzę młodych, fajnych, nowatorskich artystów którzy z dnia na dzień stali się Gwiazdami, których wyniesiono tam, gdzie inne kabarety trafiają po kilku latach ciężkiej pracy nad sobą. To po prostu nie fair wobec nich...

podpis: Poprzednik Serpentynowy
e-mail: ktoznatenwie@pl
Jeśli można wbić klina to co było ideą festiwalu kabaretu? Wyłonienie najśmieszniejszego? najlepszego? najefektowniejszego? i odgrodzenie od tych najbardziejspaliwszych? Drażni bardzo chuć gradacji wszystkiego podparta fundamentalizmem, który z definicji swej jest pejoratywny.
To kto wygrał zatem? Jak go określić?

podpis: S.
Gajda...?
Ideą Festiwalu jest bawić się, świętować.
Można się bawić i świętować w formie rywalizacji. A czemu by nie?
A jak już komuś przeszkadza w zabawie sam fakt rywalizacji - to szkoda.
Gdybym tak patrzył po sobie - to widowiska sportowe oglądam przede wszystkim dla urody a nie dla wyniku. I żal mi kibiców dla których wynik jest najważniejszy.

podpis: Paweł Nastula
Zabawa jak najbardziej. Może nawet i przednia być. To czemu w takim razie w formie rywalizacji? Do czego prowadzi? Kto zostaje na końcu? Jeśli zabawa to na końcu zostaje najzabawny? Matko tyle tych pytań...

podpis: Wujek Zbyszek
Sam trochę pomyślałem. Bo podczas rywalizacji najjaśniej błyszczą zalety konkurentów. Tylko, żeby się fajnie oglądało najlepiej, żeby rywale konkurujący byli zdeterminowani. Cel widzów rozmija się z celem twórców? Czy tylko niektórzy widzowie (wynika z tego, że Ci starsi) są dziwni?

podpis: mrowka
Skoro już dyskusja schodzi na rywalizację w kabarecie...
Wujek Zbyszek - ale po co aż determinacja przeciwników? Nie lepiej robić SWÓJ kabaret tak, żeby inni kabareciarze zazdrościli? Tu jest chyba podstawowy sens tego kabaretowego wyścigu... jeżeli robisz wszystko tak, żeby zirytować (w domyśle: pokonać) innych, to robisz to najlepiej jak potrafisz, więc zyskuje na tym sama sztuka kabaretowa. Jak się nastawiasz tylko na to, żeby wygrać z kabaretem X w telewizyjnej potyczce, to na dobrą sprawę musisz tylko odrobinę bardziej podlizać się widzom.
Bez sensu w szerszej perspektywie

podpis: Milva
e-mail: basiamm@onet.eu
A co uważacie o Kabarecie Moralnego Niepokoju? Zawsze bardzo ich szanowalam i byłam wielką fanką "Tygodnika", ale mam wrażanie, że ich teksty i skecze stały się ostatnio coraz bardziej wulgarne, ostre, jak gdyby pod publikę. Tęsknie do tej strony KMN przy której można się było zamyślić, wzruszyć, mp.: "Dziewczynka z zapałkami". Czy to tylko wrażenie?

A propos Łowców.B - Początek mieli świetny. Bardzo ich lubiłam. Przestałam. Nie lubię komercji.