przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka
 
KABARETY, FESTIWALE:
   kabaret Hrabi
   kabaret Adin
   kabaret KMN
   kabaret AMM
   kabaretus Fraszka
   Taki Kabaret
   Ryjek
   PaKA
   Stand up
   Kabaret Popi i Kameralny
 
DROGI WYBORU:
   artysta użytkowy i sztuki
   między chałturą a bełkotem   
   telewizja i off
   niepraktyczny idealizm
   ściganie się
   fan idealny
   polemika z Młynarskim
 
BRZESZCZOT


artykuły w plikach rtf

ZACZEPNO-KRYTYCZNE




nowości Publicystyka - okno
 
     
FAN IDEALNY

Fanowie tak jak i artyści bywają banalnie pospolici i wybitni. Tak jak artyści bywają sezonowi i trwali. Patrząc na różne przypadki, trudno się nie pokusić o próbę zdefiniowania fana idealnego.

Bo fan idealny to nie ten wpatrzony jak w obrazek, z zachwytem przyjmujący każde dzieło. Mili z początku na dłuższą metę stają się uciążliwi. Artysta jakkolwiek wybitny pozostaje wciąż człowiekiem i obarczanie go boskimi atrybutami staje się krępujące po dość krótkim czasie. Ani to po ludzku się odezwać, ani zareagować, tylko trzeba dźwigać ten ciężar boskiego pochodzenia. Czytając różne wypowiedzi jaki kto jest boski, wspaniały, niesamowity – zaczynam współczuć adresatowi tych wyznań.

Na drugim biegunie jest fan krytyczny. Też uwielbia swojego artystę, ale czuje się w obowiązku czuwać nad jego drogą artystyczną. Kiedy widzi, że artysta zbacza z drogi którą sobie fan wymarzył, zaczyna ęsić, napominać, w końcu pouczać. I w swoim przekonaniu jest pewny, że oto jest najwartościowszym rodzajem fana, który niezaślepiony przez uwielbienie dopomaga i wspiera. Jeszcze bardziej męczący niż fan wpatrzony.

Fan idealny to taki który oprócz szacunku dla swojego artysty ma jeszcze szacunek dla siebie. Bo fakt uwielbienia to pozbawienie siebie pewnego elementu godności, który w przypadku zawodu artystycznego (lub zwyczajnie osobistego) może łatwo przerodzić się w głęboką niechęć.
A żaden artysta nie ma obowiązku zaspokajania swoich fanów (oprócz użytkowych) i na zawód artystyczny fan idealny zawsze powinien być gotowy. Bo tworzyć to znaczy błądzić, a więc sprawiać czasem zawód.

Fan który potrafił zachować umiar i godność w uwielbieniu artysty, nie będzie czuł się oszukany kiedy artysta zrobi coś nie po jego myśli. Z pełnym szacunkiem do siebie i artysty może stwierdzić, że albo nie rozumie nowych poczynań, albo jego artysta zaryzykował inną drogę i zbłądził. Ale nie posądzi pochopnie o zeszmacenie się, schałturzenie lub wypalenie.
A taki który uwielbiał nieprzytomnie przy pierwszym większym zawodzie poczuje się oszukany i zdradzony. I tak jak łatwo przychodziło mu wielbić, z równą łatwością opluje i obwiesi psami.

Większość wypowiedzi o znaczących kabaretach, które widuję na forach to wyznania uwielbienia lub zawodu. Domyślam się, że ci którzy potrafią zachować umiar rzadziej się w ogóle wypowiadają i nie ma co liczyć, że nagle się ujawnią w większej ilości. Ale wiem z doświadczenia, że fanowie idealni bywają zjawiskiem dość rzadkim w kontaktach z artystami.
Ale istnieją.

Pozdrowienia dla Frauen Komando.




   


          


      bok
      bok
 
   

można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:

opinie:

podpis: Satin
e-mail: askari@vp.pl
Znam kilka osób wprost pasjami zakochanych w kabaretach. Tacy nie śpią, nie jedzą tylko oglądają wszystko co z kabaretem związane. Fan taki musi mieć wszystko co się z Idolem kojarzy, jak się ten kiedyś pojawi publicznie z pudlem, fan ma już następnego dnia koszulkę z tym nieszczęsnym zwierzęciem. Dla mnie nie chodzi tylko o szacunek. Może się mylę, ale dla mnie fan idealny to ktoś kto ma po prostu własne życie, i coś ciekawszego do roboty niż śledzenie każdego, nawet najmniejszego ruchu Idola.
Lubić, podziwiać, oglądać często, interesować się - to jak dla mnie szczyt tego co powinien robić fan - rozrywka, rozrywką, sztuka, sztuką. Ale jak się dla fana kabaret staje całym życiem... to mi to już zakrawa na obsesję.
Pozdrawiam serdecznie autora strony.
PS. Nie dajmy się zwariować...

podpis: efka
e-mail: hgdf@wp.pl
zgadzam się z tekstem są tacy którzy śledzą i małpują wszystko co ich "idole" robią, przesadzają. niedawno widziałam na n-k zdjęcia dziewczynę która ma 178 znajomych a 198 zdjęć z kabareciarzami, piosenkarzami, aktorami.... również dla mnie stanie w tłumie ludzi po autograf to poniżające, zrobić fotkę to jeszcze może

podpis: eMTe
e-mail: trzensimordek@gmail.com
oj, troszkę się nie zgodzę z przedmówczynią. Moim zdaniem co innego piszczące fanki pod hotelem rockmana, a co innego kabaret po występie.
Polska scena kabaretowa raczej nie pozwala na śledzenie WSZYSTKIEGO, co robią jej twórcy, więc objawów "aż takiej" miłości fanowskiej nie ma (chyba że się mylę?). Na czym np. miałoby polegać "małpowanie" Autora strony? Na zapuszczeniu eleganckich wąsików? ;)
Tak samo - co innego kolekcjonowanie zdjęć "z misiem" na n-k, a co innego konkretny podpis np. na płycie, dzięki któremu wrzuca się ją do dvd z jeszcze większą przyjemnością, wspominając spotkanie. Dla tej chwilki z ulubionym Artystą stanę w kolejce i tym samym stanę się jedną z osób w ww. tłumie, ale nie uważam, że jest to poniżające. Dla mnie? Tylko dlatego, że obok będzie stał łowca autografów? On czeka na podpis, ja na osobę. A po nim podejdzie do Artysty para, która pokaże album ze starymi biletami z jego występu, na którym się spotkali.
Taka para kiedyś czekała przede mną :) I do takiego tłumu Artysta wychodzi, albo nie.
Z kolei strzelanie fleszem po oczach bez ostrzeżenia uważam za poniżające Artystę, bo po takie pozowane też trzeba stanąć w kolejce...
pozdrawiam :)

podpis: S.
Ej. Kolekcjonowanie zdjęć, autografów czy czegokolwiek to hobby. Interesowanie się czymś lub kimś też się w tym mieści.
Niezdrowe zaczyna być to co opisał Satin - kiedy fan zaczyna zapominać o swoim życiu lub o swojej godności.

podpis: kasia
Fan idealny? Taki, który przyjdzie na występ po raz tysięczny, a i tak się uśmieje. Który słysząc 'ale ten kabaret jest beznadziejny' znajdzie w sobie odwagę i powie 'bo jesteś za mało inteligentny, by zrozumieć ich żarty'.
Który widząc swojego idola kabaretowego na ulicy uśmiechnie się i powie 'dzień dobry', a nie stanie z otwartą gębą i zacznie krzyczeć 'o matko, to ten znany Wojtek Kamiński'.
Tacy ludzie, o których wspomniał Satin to już jakieś wyjątkowe przypadki.

podpis: N.
Kasia, tysiące razy na ten sam występ to już troszkę zakrawa na fanatyzm ;). Ale w sumie to się nie znam, nie miałam jeszcze okazji mieć fanów, więc co ja tam wiem...
P.S. Czemu "fanowie"? A nie "fani"? Trochę mi wstyd, że tu o treść chodzi, a ja tak z ortografią wyskakuję. Ale z treścią się zgadzam, a z ortografią nie bardzo.
Pozdrawiam!

podpis: S.
Kasia - Nie przekonuje mnie zarzucanie braku inteligencji ludziom o innych gustach!
Zły to objaw sympatii do artysty.
Jak też oglądanie po tysiąckroć - to wszystko podpada mi po fana wpatrzonego.
P.S. N. - gramatyka, nie ortografia :). A fanowie brzmi dumniej - bardziej podmiotowo.

podpis: N.
:))) No to błysnęłam (a może nawet błysłam)... :)

podpis: S.
A skąd! Ja również nie zgadzam się z tolerancją dla błędów w internecie. Można tolerować w czatach i gadu-gadu bo to na szybko - ale w artykułach i opiniach nie!
(chociaż przyznaję, że gramatykę traktuję dość swobodnie i czasem naginam celowo a czasem faktycznie mam braki)

podpis: mrowka
e-mail: mrowka@granice.pl
przyjmowanie tak skrajnych postaw (albo bezkrytyczne uwielbienie fana wpatrzonego, albo narzekania fana krytycznego) odbiera też przyjemność z oglądania kabaretu. I fan wpatrzony, i fan krytyczny oglądają kabaret tylko dla sprawdzenia własnej wizji - i jeśli kabaret nie bawi się w powielanie najlepszych osiągnięć - ciągle będą niezadowoleni.
Chyba że chodzi tym fanom tylko o zamanifestowanie swojej obecności...

podpis: Paweł
e-mail: archman@op.pl
Nie całkiem się zgadzam z powyższymi opiniami. Może dlatego, że dojrzałem w sobie cechy fana wpatrzonego i chcę się zbuntować! Uważam jednak że jest coś takiego jak etap przejściowy.
Przecież żeby stać się fanem idealnym trzeba najpierw trochę obsesji żeby poznać twórczość kabaretu, potem krytycyzmu, kiedy przejdzie fala bezwzględnej miłości, żeby przekonać się czy warto być fanem i potem przychodzi ewentualnie czas na fana idealnego.

podpis: S.
Zmartwię Cię. Obawiam się, że po fazie wpatrzenia nadchodzi faza rozczarowania (chyba, że nie ma czym - ale któż jest bez grzechu). Czy nie lepiej zgodzić się od początku że ulubiony artysta jest jednak człowiekiem i ma prawo do błędu? Podziwiaj kogo tam chcesz ale nie przypisuj mu cech boskich.

podpis: mrowka
ale czy faza rozczarowania musi być aż takim złem?
W końcu nie wszyscy fani to idioci, chyba zorientują się, że przesadzili z własnymi wymaganiami wobec kabaretu i, w konsekwencji, że ten kabaret ma przecież prawo do poszukiwania swojej drogi artystycznej. Ulubiony artysta może sobie popełniać błędy - ale przez to nie stanie się mniej ulubiony!
Swoją drogą ciekawe, jak według Pana powinien wyglądać taki "wpis" (w księdze gości albo na forum) fana idealnego...

podpis: S.
Siła rozczarowania jest proporcjonalna do stopnia wpatrzenia. Jeśli artysta był zbyt idealizowany - to rozczarowanie większe. A jeśli fan dopuszczał tą możliwość, że artysta zrobi coś nie po jego myśli to jest o.k.
Co do wpisów w księgach gości - to najlepsze byłyby krótkie subiektywne recenzje (chyba, że kogoś stać na długą i sensowną). Pozbawione przesadnej egzaltacji.

podpis: mrowka
widziałam właśnie kawałeczki "Baśni..." i już mi się układa wizja recenzji konkretnej. I subiektywnej. Tyle że przeterminowanej... Chyba się czuję na siłach sprostać wymogom na fana idealnego ;).
Akurat niechęć do tej egzaltacji rozumiem - tylko że w internecie to chyba jednak najczęstsza (obok drugiej skrajności i trollowania) forma "komentarzy".

podpis: niewdziosek
Uważam się za fana bardzo wpatrzonego.
Mam zawsze wielkie trudności, żeby sformułować jakieś uwagi krytyczne w stosunku do ludzi, których moje wpatrzenie dotyczy.
Oczywiście, że czasem pojawia się wrażenie, że dany skecz jest słabszy niż norma, ale zastanawiam się wtedy, czy to może ja czegoś nie przegapiłem czy też nie zrozumiałem i próbuję obejrzeć go kolejny raz. I przeważnie wtedy wrażenie jest dużo lepsze. Są dwie możliwości:
1. Coś w międzyczasie zostało przemyślane i poprawione (dotyczy to oczywiście kolejnego wykonania, a nie odtworzenia nagrania).
2. Syndrom inżyniera Mamonia.
Wydaje mi się, że najczęściej występuje możliwość pierwsza. Mój podziw do wyżej wymienionych osób wynika z ich umiejętności ciągłej, twórczej pracy nad jakością skeczy, piosenek i programów. Niesamowitą frajdą jest obserwowanie, jak to wszystko ewoluuje i jak poszczególne wykonania potrafią się pięknie od siebie różnić. Wciąż jestem wpatrzony w efekty pracy tych ludzi i wciąż nie mogę wyjść z podziwu nad ich talentem i doświadczeniem.
I nie chodzi tu o żadne boskie atrybuty, tylko o jakość efektów ich działania, które potrafią przynosić ludziom tyle radości.

podpis: S.
Fakt, że się nie wyprzesz wpatrzenia :)
Ale jak widać i w takim przypadku można się ustrzec skrajności.

podpis: mrowka
Niewdziosek, a nie masz czegoś takiego, że kolejne wykonanie słabszego skeczu zaczyna Cię po prostu męczyć? Albo nudzić?

podpis: niewdziosek
Taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła (a może nie pamiętam). W każdym razie słabszy skecz albo następnym razem pojawia się w wydaniu poprawionym i uzupełnionym, albo zanika (na stałe lub na jakiś czas).

podpis: Kris
Fan idealny - po przeczytaniu teraz trzeba spróbować się z tym zmierzyć - pochwalić ale bez uwielbienia i ubóstwiania. Dostrzec słabsze momenty ale pochwalić całość - mniej więcej o to chodzi ?

Z tym, że takie wyważenie nie jest emocjonalne, a przecież w opiniach ludziom chodzi o to żeby coś podkreślić, przekazać swoje odczucia w sposób zauważalny - wiec trzeba superować albo opierdzielać.

PS. A co myslicie o skeczu :
http://www.sikora.art.pl/bin/binaria/video/odchody.html

Niby wszystko fajnie i śmiesznie ale ja mam niesmak.

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Zauważ, że przytoczony przez Ciebie filmik to fragment eksperymentu scenicznego, nie skecz kabaretowy.

podpis: S.
Odchody - jestem dumny z tej przypowieści (nie rób Robo z tego eksperymentu - to jeden z moich najlepszych tekstów w jednym z moich najlepszych programów). Jest świetna konstrukcja, jest wyrazisty kontrast, jest głęboka pointa.
Ale zupełnie zrozumiałe jest dla mnie Twoje zdanie (Kris).
Dla mnie duma, dla Ciebie niesmaczne - świat się nie zawali jeśli wymienimy opinie. Być może ktoś z nas po wymianie opinii spojrzy na rzecz pod innym kątem.
I nie wkręcaj, że konicznie trzeba pochwalić. Byle nie galopować z opierdzielaniem.

Gorzej gdy wpleść w to emocje.
Ty mi: epatowanie fekaliami - żenada, prymitywne
Ja Tobie: gówno się znasz
Wymiana opinii wydaje się nie mieć sensu. Nie lepiej przy zachwytach.
Ty mi: Ja pierdzielę, to jest genialne! Zdechłem ze śmiechu! Jesteś najlepszy.
Ja: eee... no... fajnie... tośmy se pogadali...

podpis: Robo
Hmm. Ja się zgadzam co do konstrukcji, kontrastu, pointy itp. Ale...to jednak jest o fekaliach. Czyli że jak to tak?

podpis: S.
Pytasz dlaczego o gównie?
Bo inaczej się tego sugestywnie nazwać nie da. Można szukać eufemizmów: mało ważne rzeczy, świecidełka...
Ale... to nie brzmi wyraźnie.
Już pisałem na stronie - nie jestem ortodoksem, dopuszczam użycie mocniejszych określeń (w tym wypadku całego kontekstu) pod warunkiem, że to ma swój cel (i nie jest tym celem tylko wywołanie wesołości).
Sama przypowieść wyraża moje zdanie na temat gromadzenia gówna żeby komuś tym zaimponować. Inaczej tego nie potrafię ani nie chcę nazwać.

podpis: Biała Gała.
A taki fan krytyczny, który nie jest odważny powiedzieć to co myśli sprawia wrażenie fana wpatrzonego tylko siedzi cicho i się gapi...a w rzeczywistości tak nie jest.

podpis: Kris
e-mail: wincek@wp.pl
hmm Ciągnąc temat dalej to jednak jest problem dla takiego fana (kabaretu przecież) jak przekazać swoje odczucia (jeśli sie podobało) żeby to nie było płytkie, banalne. A zresztą kontakt fana z artystą jest z reguły dla takiego fana wydarzeniem i oprócz ochów i achów ciężko coś z siebie wykrztusić. Trudno na zupełnie chłodno oceniać spektakl kabaretowy jeśli sie nie jest specjalistą, tylko fanem. O ocenie decydują głównie emocje i ogólne odczucia po programie.

A co do gówna - po pierwszym obejrzeniu faktycznie przeważyła u mnie wyobraźnia i stąd mój niesmak i przyznam się szczerze nie zauważyłem celności pointy.

podpis: mrowka
e-mail: mrowka@granice.pl
a jak fan się chociaż trochę interesuje kabaretem od strony techniczno-warsztatowej, to też mu będzie ciężko. Jak to wtedy oceniać? Niech będzie przykład banalny: oglądam sobie Banzai Adina - wyłapuję wszystkie gry słowne i żarty finezyjne, które nie do wszystkich dotrą: to mnie zachwyca bez zastrzeżeń, zaskoczenie zapewnia mi śmiech. A jednocześnie słucham tekstów, których puentę potrafię przewidzieć (to, co publiczność ma powtarzać - teraz mi przychodzi do głowy, Adina widziałam dawno) - wtedy się śmieję, żeby się pośmiać zwyczajnie, i tekstów, w których nie ma puenty, bo obliczone są na natychmiastowy efekt mniej wyrobionego widza (na przykład w Orkiestrze Samotnych Serc). I teraz: dla mnie najważniejsze są te pierwsze żarty, "trudne". Drugie - doceniam, bo działają. Trzecie - jak dla mnie mogłoby ich nie być, ale wtedy wielu widzów uznałoby, że program był za trudny i za mało lekki. Mogę się zacząć wykłócać, kiedy te ostatnie zaczną przeważać. Mogę narzekać, że przewiduję puenty żartów z grupy drugiej - ale ludzi, którzy przewidzą te puenty nie jest zbyt dużo, oni się z tych żartów ucieszą naprawdę.
Powiedział mi kiedyś jeden naczelny "opowiedziałbym pani żart, ale pani wyłapie puentę i zacznie się śmiać w połowie". W tym momencie, żeby zmienić się w fana krytycznego, musiałabym się wcielić w przeciętnego fana, który się nie domyśla finału, no nie?

Rozpisałam się i nawet nie wiem, czy to ma sens...

Co do wpisa Krisa - Sikor, Ty i tak jesteś wyjątkiem na scenie internetowo-kabaretowej. Większość kabaretów czeka w necie na zachwyty fanów (jak się pojawi jakiś niefan i skrytykuje, to reszta go zakrzyczy). Tutaj nie dość, że nie da się wpisać "było super", to jeszcze troll żaden by się nie pożywił, bo jesteś (Sikorze) złośliwszy niż większość z nich ;). Odwracasz konwencję, wymagasz czegoś zupełnie przeciwnego niż się przyjęło ogólnie. Trzeba czasu, żeby się odzwyczaić ;).

podpis: S.
Co do znania się - każdy ma swój gust i jest ostatecznym ekstertem w swojej sprawie. Więc uwaga: to mi się podobało a to nie - jest zupełnie obiektywną informacją.
Nawet jesli wyrażona w sposób uogólniający: to jest żenada, a to jest dobre - to i tak w domyśle jest "moim zdaniem".

A w sprawie trollowania.
Popieram trolli - bo chociaż anonimowo to jednak wyrażają jakąś opinię. I jeśli się trolla nie dokarmia wyzwiskami to albo ukonkretnia swoją opinię albo mu się nudzi i więcej nie pisze.
Do tej pory nie doświadczyłem trolla który bez dokarmiania trwałby w uporze czystej złośliwości.

podpis: mrowka
hm, w sumie ok. Przecież mogę napisać Ci też "to było fajne ogólnie, ale mnie nie rozśmieszyło, bo nie lubię żartów poniżej pewnego poziomu" (albo bo nie lubię żartów o łysych), kto mi broni takie zastrzeżenia porobić. Dorastam do ukonkretniania opinii własnych, bo widzę, jak mi cudze zaczynają wreszcie pomagać. Cały czas zapominam o tym, że mogę Ci powiedzieć, jak występ wyglądał dla mnie - i nie muszę szukać opinii, które by odzwierciedlały stanowisko jakiejś zbiorowości. To teraz wracaj z Adinem do GCK, pogadamy rzeczowo ;). Albo kiedyś tam rzucę Ci maila ze starego występu.

Co do trolli - też nie znam takiego, co by się niedokarmiany uaktywniał dalej, problem w tym, że 90% ludzi i tak o tym nie pamięta i dokarmia je na wszelkie możliwe sposoby.

podpis: Biała Gała.
Relacja fan-idol jest bardzo delikatna. fan nie może zapominać że idol to też człowiek i czasami może mieć cos w dupie. a więc trzeba uważać na lekkie rozczarowanie. porzućcie wszelką nadzieję a będziecie się dobrze bawić.

podpis: Jaszko
Gdzieś to chciałem napisać koniecznie. Może tutaj? Dlaczego nie? Miszczu! Mnie Pan wielce z wyglądu Ludwika Solskiego przypomina!

podpis: Dorotka
e-mail: dwa_slonca@gazeta.pl
I pomyśleć, że to nie z Tobą mam dzieci... jeszcze jest szansa...;) Love :D
 
podpis: Johna932
e-mail: johna704@gmail.com
The finest sites and blogs and forums centered on literature and learning? bekgegdeekdb
 
podpis: Pharme981
e-mail: johne582@aol.com
Very nice site!
 
podpis: Pharma596
e-mail: johna515@aol.com
Very nice site!
 
podpis: Pharme203
e-mail: johne107@aol.com
Very nice site!
 
podpis: Pharme8
e-mail: johne101@aol.com
Very nice site!
 
podpis: Pharmc347
e-mail: johnc423@aol.com
Very nice site!
 
podpis: Pharme221
e-mail: johne290@aol.com
Very nice site!