przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

ramka
 
KABARETY, FESTIWALE:
   kabaret Hrabi
   kabaret Adin
   kabaret KMN
   kabaret AMM
   kabaretus Fraszka
   Taki Kabaret
   Ryjek
   PaKA
   Stand up
   Kabaret Popi i Kameralny
 
DROGI WYBORU:
   artysta użytkowy i sztuki
   między chałturą a bełkotem   
   telewizja i off
   niepraktyczny idealizm
   ściganie się
   fan idealny
   polemika z Młynarskim
 
BRZESZCZOT


artykuły w plikach rtf

ZACZEPNO-KRYTYCZNE




nowości Publicystyka - okno
 
     
Kabaret Ani Mru Mru

AMM jak kometa wdarł się pomiędzy gwiazdozbiór najpierw kabaretu amatorskiego i niewiele później zawodowego ciągnąc w ogonie całe PaKOwskie pokolenie.

No i jak na kometę przystało zaczął już się oddalać.

Tu i ówdzie słychać narzekania, że to już nie to.
I tak i nie.

Właściwie to jest ten sam kabaret co kilka lat temu. Ma te same możliwości, może być tak samo dobry - ale się pogubił (moim zdaniem - to piszę dla tych którym trzeba takie rzeczy przypominać).

Mam wrażenie, że Wójciki źle ocenili to co było ich największą siłą. I zamiast kontynuować i rozwijać - to wdali się niepotrzebnie w wyścig w całkiem nieswojej kategorii.
Kiedy rozpoczął się zwycięski pochód AMM ku popularności - to co było ich głównym atutem to bardzo wyraziste sytuacje i vis comica Michała przy stabilnym fundamencie tworzonym przez Marcina. Nie było wątpliwości co jest grane i co jest śmieszne.
Inne kabarety w tym czasie kariery robiły na nasyceniu skeczu grepsami i dość prostych a schematycznych postaciach.

Trudno powiedzieć jakie licho podkusiło AMM żeby wdać się w wyścig z całym światkiem młodego kabaretu w ich specjalizacjach. Zamiast się trzymać tego co im przyniosło sukces - zaczęli się ścigać w nasycaniu grepsami skeczów bez wyraźnej sytuacji.
Zamiast wykorzystywać ogromne możliwości Michała w tworzeniu wyrazistych postaci - AMM skierowało Michała w gęstość ruchów i przyruchów w których trudno już się doszukać konkretnej wyraźnej postaci.
Jakby tego było mało na scenę wkroczył Waldek. Nie czepiam się umiejętności aktorskich Waldka - bo potrafi grać. Ale rozszerzenie zespołu o Waldka zaburzyło dotychczasowy charakter AMM. Do tej pory z tymi inteligenckimi mordami M&M kabaret pretendował wizualnie do miana inteligenckiego chociaż nieraz bywał rubaszny. Obecność Waldka z cielesnością prostego spijacza piw zmieniła wizualny wizerunek AMM w kierunku zespołu plenerowego.

Jak to się stało?
Teoretyzuję… (bo wiedzy nie mam).
AMM na fali sukcesu zaczął się przyzwyczajać do dominacji w dziedzinie kabaretu. Wciągnięte w ogonie młode kabarety jednak zaczęły budować swoją pozycję i deptać po piętach. Oddech na plecach sprawił, że zaczął się liczyć każdy wybuch śmiechu i wrażenie zostawiane na wspólnych kabaretonach.
AMM ze świadomością jaką moc daje talent Michała chcieli wykorzystać atut w pełni - ale zamiast dać mu pole do tworzenia nowych stabilnych postaci w konkretnych sytuacjach (a to Michał potrafi genialnie) - zdecydowali się na uruchamianie kinetyki Michała niezależnie od tego czy to potrzebne czy nie. Bo Michał to Michał - zawsze coś śmiesznego zrobi.
Jednocześnie jakby pozazdrościli KMN i NeoN skewencji grepsowych i zaczęli podobnie budować swoje skecze. A do tego potrzebny jest całkiem inny talent (wiem, bo też takiego nie mam i choćby mi wszystkie żyłki na czole wyszły nie napiszę takiego skeczu jak „Drzwi” KMN).
Marcin dobrze pisał skecze sytuacyjnie spójne - a skecze multigrepsowe wychodzą mu średnio. I w tych multigrepsowych Michał nie ma kompletnie pola do popisu - zamiast wyrazistej postaci widzimy rozbieganą, rozedrganą postać z dziesiątkami śmiesznych zachowań.

I tak z kabaretu który imponował komizmem AMM stał się kabaretem epatującym komizmem.
No rzekłbym: błądzisz Marcin - ale się boję bo Marcin strasznie nie lubi wytykania błędów.
Więc lepiej powiem: właściwie to ja błądzę.



   


          


      bok
      bok
 
   

można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:

opinie:

podpis: efka
no nie tego bym się nie spodziewała, jak można się czepiać wyglądu twarzy?? kabaret nie musi dobrze wyglądać, scena to nie wybieg, nie od wyglądu ludzi zależy jaki rodzaj kabaretu będą uprawiali

podpis: mrowka
trudno mi się zgodzić z "inteligenckością" AMM, nieważne, wizualną, czy jakąkolwiek inną. Oni byli dobrzy w scenkach bajkowych, kiedy wrzucali skecz w oryginalny kontekst, ale żeby inteligencko? Kolorowo-pomysłowo-inaczej - to fakt. Przynajmniej dla mnie

podpis: Adam
@efka
To nie chodzi o czepianie się wyglądu twarzy, tylko o spójność odbioru. Zgadzam się z S., że Waldek scenicznie nie pasuje do Wójcików. Może niepotrzebnie S. czepił się wyglądu, może bardziech chodzi o mimikę, gestykulację...
No w skeczu z Sędziami piłkarskimi potrafili to akurat wykorzystać.

Ale ale - ostatnio gdzieś mi się obiło o oczy 'Nurkowanie w Egipcie' i jakby pachnie powrotem to dawnej formy...

podpis: military
e-mail: marta.mikolajczyk@buziaczek.pl
Ja osobiście kocham AMM to że odeszli sprawiło mi ból w sercu. Te ich skecze były niesamowite. Michał miał wielki talent do mimiki Marcin do pisania skeczy a Waldek? Nie wiem do czego Waldek wiem tyko że raz w kabarecie zagrał do piosenki na gitarze. Szkoda że ten kabaret poszedł gdzieś daleko nie wiem dlaczego albo przez co ten kabaret miał tle lat co ja. Zawsze chciałam jechać gdzieś by zobaczyć ich na żywo dostać ich autografu i zrobić sobie z nimi zdjęcie.Moja ciocia byłą na ich skeczach. Ja ostatni raz widziałam ich pół roku temu w telewizji w Liga Mistrzów śmiechu .MIchał to zupełnie inny człowiek. Bardzo żałuję...

podpis: Muerte
e-mail: luckyblack@wp.pl
Trzeba przyznać, że ów kabaret czuje presję "młodej fali". Częściowo zrzucam to na konsumenckie podejście społeczeństwa do sztuki - musi być nowe, śmieszne, że aż 'zabójcze' i wywołujące śmiech zanim synapsy zdążą przekazać impuls. Z drugiej strony kabaret tworzy się dla bawienia ludzi. Niektórzy ludzie chcą się bawić sztuką na poziomie, a niektórzy mają to gdzieś. Jednakże czy artyści mają wyróżniać część publiczności? (To jak widz docelowy wybierany przez komisję do spraw gier i zakładów).
Telewizja a żywy spektakl to dwa różne światy - bo to czas antenowy, kaprys reżysera....
Kabaret Ani Mru-Mru jest w moim subiektywnym mniemaniu jednym z niewielu istniejących w Polsce kabaretów na poziomie (jeśli by nie brać pod uwagę offowych - nie śmiem ich oceniać). Widzę ładowanie potencjału w żywą materię na scenie, siedząc kilka metrów od miejsca zdarzenia. Michał (choćby nie wiem kto i jak się wyginał) swojego talentu nawet na chwilę się pozbyć nie może.
Są sytuacje (czasem konkretne żarty), które mnie, jako odbiorcy sztuki się nie podobają. Dostrzegam je, o tak! Nie staram się pominąć. Jednakże niesamowicie cieszy mnie ten fakt, że nie jestem "zaślepioną fanką" i mam niezależne zdanie. Podoba mi się to. Mało tego, to mnie jeszcze bardziej nakręca! I tak konsekwentnie czerpię radość z ich skeczy od lat. Ot, osobiste sprzężenie zwrotne ;)

podpis: Kamil
e-mail: lennonek@o2.pl
A ja się zgadzam! Ów kabaret, o którym tu mowa nie rozwinął się, dla mnie stanął w miejscu i powtarza swój humor, zamiast dodawać coś nowego.

podpis: Muerte
e-mail: luckyblack@wp.pl
Można odnieść wrażenie zastoju oglądając jedynie telewizję (złe narzędzie, doprawdy!).
Nie zazdroszczę jedynie medialnej obserwacji ów kabaretu.
Przecież nie będą machali łapkami na bilboardach, krzycząc: Mamy zupełnie nowy program, "Czerń czy Biel", halooo!
A to takie przyjemne uczucie obserwować, jak skecz dojrzewa, kształtuje się i dociera od chwili narodzin.

podpis: Bonia
Nie polemizuję, gdyż od dawna już zauważyłam lekki rozpad tego, co w kabarecie AMM było nietypowo śmieszno zabawno wyrazisto superowe (cokolwiek by to oznaczało). Michał Wójcik zapamiętany został jako niesamowity człowiek guma, Marcin Wójcik umiał doskonale ujawniać swoje popisy dźwiękowe, a odkąd doszedł Waldemar Wilkołek... AMM przerodziło się z sytej owcy na wygłodniałego wilka. Szukanie na przymus śmieszności i doganianie innych kabaretów, choć nie musieli niczego doganiać. Ale ze względu na to, że Marcin Wójcik mieszka w Lublinie, a ja mieszkam... może już za dużo napisałam, w każdym bądź razie, co by się nie działo - będę uczęszczać na występy AMM i oglądać ich poczynania w telewizji, choć oprócz Kabaretowego Klubu Dwójki nie widuję takich poczynań ostatnio. Może to i dobrze. :)
Bardzo gorąco pozdrawiam! :)

podpis: Sobee
e-mail: tomek@dno.pl
Bardzo trafiony opis, gratuluje spostrzezen.

podpis: Paulina
Zgodzę się z \"efką\". Nie potrafię zrozumieć, jak można napisać, że ktoś zmienia wizerunek kabaretu na niekorzyść, bo ma nie taką twarz!!! Bzdury. W kabarecie nie liczy się wygląd (chociaż i tak uważam że p. Waldemarowi nie można nic zarzucić ;)), tylko zdolności, a jak czytamy powyżej \"Waldek grać umie\". Naprawdę tak inteligentnych ludzi jak W. Wilkołek nie spotyka się często. A co do AMM jako kabaretu... Są na scenie ponad 13 lat. Nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek musieli ścigać się z młodymi, niczego nie musieli nikomu udowadniać bo przez tyle lat młodzi ciągle do nich zgłaszają się po rady dotyczące występów. Trudno żeby przez tyle lat nic się nie zmieniało. A jeśli ktoś (jak widzę w kilku komentarzach) ocenia AMM jedynie po występach telewizyjnych... Szkoda. Bo wciąż tworzą, wciąż moim zdaniem są w czołówce polskiej sceny kabaretowej. I nikomu nie muszą dawać na to dowodów ;)

P.S. Zapytałam kilka osób czy znają Władysława Sikorę. Czy to oznacza ich ignorancję, czy też nie, nie znają. Za to znają Ani Mru-Mru.

podpis: S.
Ostatni argument mało przekonujący - raczej zmieniający temat. Zostańmy przy właściwym zagadnieniu - czy dzisiejszy AMM jest dojrzalszą kontynuacją wczesnego AMM?
I żadne wyrazy sympatii mnie nie przekonują. Wczesny AMM był niedościgniony na swoim polu. KMN i Neo mogli im się kłaniać.
W tej chwili KMN (wg mnie) zdecydowanie przewyższa AMM w sprawności operowania grepsem. A tego co było atutem wczesnego AMM już nie ma.
A co do wyglądu - wygląd jest elementem całości i już.
Nie pisałem, że Waldek wygląd zmienia na niekorzyść - tylko na inny - który to inny, w wypadku AMM, działa na niekorzyść . Ot.

podpis: Keira
e-mail: nilhi77@gmail.com
Tak się cieszę panie Sikora, że ktoś wreszcie napisał o słabej kondycji AMM. Niewątpliwie jestem ich fanką, ale nie, dlatego bo któryś jest przystojny, tylko, dlatego, że to jeden z dwóch kabaretów, na których właściwie się wychowywałam i dorastałam.Drugim kabaretem jest TEY.Jak się poznało te dwa kabarety, to się wie, że wszystkie inne są słabe albo inaczej: nie mają tego czegoś. Oglądam inne kabarety, ale one mają konstrukcję bardzo schematyczną i jadą na prymitywnych lub znanych tekstach.
Co jest najlepsze(albo było) w AMM?
-Jako osoba, która jest zafascynowana kinem, dostrzegam grę aktorską-wśród kabaretów to mistrzostwo!
Na scenie są niesamowicie naturalni, jak się ogląda ich to ma się wrażenie bycia świadkiem prawdziwej sceny. W skeczach innych kabaretów jest często taka sztuczność i teatralność, że aż zęby bolą.
- Po nich ewidentnie widać jak dobrze czują się na scenie, we własnym towarzystwie, że są kompletnie wyluzowani, co bardzo dobrze działa na odbiorcę.
- Dynamiczność skeczu- nie sposób się nudzić
-Oryginalność skeczów
-Oczywiście zdolności Michała(podstawa kabaretu)
-Uzupełnianie się zdolnościami przez Michała i Marcina.(We dwóch mogą zagrać wszystko)
-Na scenie widać, że wkładają w to, co robią całe serce.
-Niektóre sceny są naprawdę odważne nawet jak na kabaret.
-Apolityczność
Ta wersja AMM nie jest dojrzalsza, mam wrażenie, że się chłopaki trochę pogubili i stracili cały ten czar i pomysł, jaki mieli jeszcze całkiem nie dawno.

Czego brakuje teraz?

-tematy skeczów, są po prostu denne
-brakuje dobrych kreacji dla Michała, albo jest go za mało(Takie są skargi fanów po obejrzeniu ostatniego programu AMM)
-skecze są po prostu nudne, brak ruchu, brak tej ułańskiej fantazji.

A jakie są powody tego? Prawdopodobnie wie to tylko Bóg, ale mnie się zdaję, że AMM wdaje się we znaki „solowa” kariera Marcina Wójcika, który na pewno wiele energii wkłada w projekty po za swoim kabaretem. Także, myślę, że lider kabaretu zajęty samym sobą, nie wróży niczego dobrego, a już na pewno nie działa dobrze na kabaret. Nie sądzę by takie coś jak Kabaretowy Klub Dwójki było warte poświęcenia AMM. Program jest kiepski, a oglądalność zasługuje tylko temu, że właściwie nie ma żadnej konkurencji. Inną sprawą
jest, jak liderzy dwóch najpopularniejszych kabaretów dali się wykorzystać przez telewizję, robiąc show, które jest warte poziomu dzisiejszych programów rozrywkowych. Ale oczywiście, za takimi rzeczami kryją się głównie pieniądze i popularność.

Jest też rzeczą oczywistą, że artyści mogą być już zmęczeni kabaretem i swoim towarzystwem. Mogli się troszeczkę wypalić, przy takiej intensywnej pracy przez 10 lat.

PS, Czemu przy notce nie ma daty ani podpisu?

podpis: S.
Nie daję daty - bo nie chcę z tego robić forum dyskusyjnego - z całą jego temperaturą. Bo jak się zaczną zwolennicy i przeciwnicy przerzucać postami kto jest głupi a kto nie - to zrobi się bajzel.
A tak wypowiedzi są bardziej chłodne - za to sensowniejsze.
A podpisy wszak są. A artykuły główne wszystkie są moje.

podpis: Teocokacytyl
Krew mnie zalewa... O, już mnie zalała i zalewać będzie za każdym razem ilekroć będę czytać komentarz efki i Pauliny. Nie będę pisać kto jest głupi, a kto nie, bo każdy ma prawo do własnej opini i to że różni się od mojej nic nie znaczy i takie tam. Ale podnosi mi się ciśnienie jak ktoś jest albo ślepo zapatrzony w coś/kogoś, albo wyciąga takie argumenty typu bo oni są znani a Ty nie i pewnie zazdrościsz. Głęboki wdech... Kilka lat temu też bym się pewnie oburzyła, ale kilka lat temu taka opinia by się nie pojawiła. Już myślałam, że nikt nie widzi zmiany w dzisiejszym kabarecie. Gdy był jeszcze kabaretowy klub dwójki to z tygodnia na tydzień bardziej tego programu nienawidziłam, a do furii doprowadzał mnie (nawet nie wiem jak to nazwać, więc przyjmijmy, że nazwę to programikiem) programik \"Spójrzmy w gwiazdy czyli Jabbar na żywo\". Takie odnoszę wrażenie, że Marcin chciał zabłysnąć w czymś swoim bo może pozazdrościł sukcesu posiedzeń rządu- nie wiem. I niech ktoś mi powie, że to jest dawny Marcin... Ani Mru Mru spada w dół, a szkoda bo zapowiadało się tak pięknie. Nastąpiło odizolowanie się trochę Jabbara od grupy.

P.S. @Paulina ja też nie znam Władysława Sikory. Ja wiem kto to jest. W sumie to się nie dziw, że ludzie młodzi mają wiedzieć kto to jest skoro nie interesują się innymi kabaretami poza tymi które pokazuje się w tv, bo skąd? Mogę się założyć, że gdybyś zapytała czy wiedzą kim jest Wojciech Kamiński, albo chociażby Rafał Zbieć (albo ktokolwiek inny z kabaretowego świata) też by nie wiedzieli

podpis: S.
Co do argumentacji: zazdrościsz - jest na tyle częste, że raczej to nie powód do emocji. Taka uroda, że statystycznie w końcu musi się pojawić.
(przy okazji - sama użyłaś też wobec Jabbara :))
Kabaretowi AMM kibicowałem dość mocno - bo w czasach dominacji form nieklasycznych w kabarecie - oni właśnie bronili kabaretu klasycznego.
Obecnie formy nieklasyczne poszły w odstawkę - i zaczęło się ujednolicanie kabaretu - niestety, w stronę skuteczności bez względu na poziom. AMM też poszedł w tą stronę - no i szkoda.
Zaczęło być śmiesznie, no i przestało być zabawnie.

podpis: Teocokacytyl
Słuszna uwaga- użyłam i całą teorię szlag trafił. No trudno, przyznaję się do błędu, bo nawet tego nie zauważyłam :).

Ta zmiana w kabarecie mnie denerwuje najbardziej, bo kiedyś kabaret Ani Mru Mru mogłam oglądać godzinami- bo było co. Ja rozumiem, że kabaret powinien się rozwijać, ale to jest pójście na łatwiznę.
I mogę jeszcze wiele razy powtórzyć, że szkoda, że się zmienili i tym podobne, ale to chyba nic nie da...
Czasami odnoszę wrażenie, że ludzie się śmieją tylko dlatego, że zapłacili za bilet, ale może tylko mi się zdaje...

 
podpis: aga
e-mail: agaad17@gmail.com
A ja często jestem za granicą i oglądam kabaret ani mru mru i od razu poprawia mi się nastrój . I dziękuje im za to . Są super.