przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna  filozofijki

ramka publicystyka
 
ZJAWISKA NEGATYWNE:
   sprzedajność
   odmóżdżanie
   miękki kabaret
   przedwczesna półprofesjonalizacja   
   utrata dystansu
   kabaret może być zły
   wulgaryzmy w kabarecie
   przełamywanie granic
 
CIŚNIENIA I MITY:
   fajne życie w kabarecie
   złudzenia i mity
   publiczność nasz pan
   presje i ciśnienia
   seks drugs and ovations
 
NIEPOWAŻNIE:
   ego krytyka sztuki
   ego artysty kabaretowego
   zabawy towarzyskie
 
   westchnienie za przeszłością
   tabela porównawcza




nowości Publicystyka - okno
 
      MIĘKKI KABARET

Nie ujmując z pomysłów i poziomu - ale stan kręgosłupa współcześnie działających kabaretów jest fatalny.

Pierwotna idea kabaretu to (dla mnie) przeciwstawienie się wszelkim schematom.

Kabaret był sztuką wolną od ograniczeń zasadami i normami. Kpiną ze sztywnych reguł.

Ale w czasach kiedy kabaret jest akceptowaną częścią życia - również przez wyznawców sztywnych reguł - kabaret sam zaczął się w te reguły wpasowywać. Bez żenady mówi się o marketingu, o oglądalności, o promocji... Za udział w gównianym telewizyjnym show niektórzy gotowi są sprzedać duszę. Kabarety skłonne są za pieniądze reklamować towary których sami by nie kupili.

A spróbuj to skrytykować! To dowiesz się, że kompletnie się nie znasz na nowoczesnym podejściu do sztuki.

A dziwne. - bo w programach tej nowoczesności tak nie widać - ale we włażeniu w dupę to i owszem. Telewizji, organizatorom, sponsorom, publiczności. Wszystko w ramach nowoczesności. W ramach nowoczesności kabarety naśmiewają się z Rubika, Wiśniewskiego, Dody - sami popisując się łatwizną i graniem pod publikę. W ramach nowoczesności przyjmie się każdą propozycję z telewizji byle gębę pokazać na ekranie. W ramach nowoczesności ulotki reklamowe, menadżerowie, spoty, talk show i wszelkie działania marketingowe - czyli podtykanie pod nos swojej "sztuki" każdemu kto się nawinie. Każdemu, bez żadnych ograniczeń, bez żadnej godności.

Godność w kabarecie jest towarem deficytowym!

A w programach???

To co się podoba. Schematyzm i populizm. Nowoczesność programów ogranicza się do modnych tematów albo wykorzystania nowinek technicznych. Trendy bywają wyznaczane przez niezbyt trzeźwe widownie amfiteatralne i młodzież w wieku dojrzewania.

Jak już ktoś odnajdzie swój patent na sukces to można się spodziewać kolejnych wersji tego samego patentu, a coraz mniej rzeczy nowych. Nowe programy uznanych kabaretów stają się rzadkością, bo mało kto potrafi zagrać nowy program bez starych hitów. A wszystko ze strachu przed utratą poklasku.

Uległość większości kabaretów wobec publiczności i decydentów show biznesu jest obecnie zawstydzająca. A po kątach narzekanie, że decydenci lekceważą, poniżają i sprowadzają do roli pajacyków. A czemu nie? Skoro kabarety same się w to wpasowują.

Kabaret oprócz dobrego żartu ma swoje powołanie. Ma być odważny. Jak kto chce, ale odważny. W przełamywaniu przekonań, schematów, zasad, przesądów, mód itp.
Kabaret na kolanach przed decydentami i publicznością to populistyczne gówno.

Ale się naplułem. A przecież wiele kabaretów cenię za żarty i poziom programów. Ale mało który za charakter.

Szmaty!




   


          


      bok
      bok
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:

opinie:

podpis: marcin k.
e-mail: myszowaty@gmail.com
ale przeca od zawsze światem pieniądz rządzi, więc co się pan tu awanturujesz, ze się kabarety sprzedajom. to samo jest w innych branżach, można to nawet na zwykłe życie odnieść. ale faktem tez jest, że świadomy i odważny artycha co się mamonie nie kłania robi co chce, jest zadowolony, a po czasie nawet doceniony bywa i pieniądz też wpada. tylko, ze zawsze będą ci, co się sprzedadzą i ci co są porządni. nie do zmiany.
rób pan swoje, bo dzięki temu ludzie mają odniesienie: to komercja, a to sztuka.
howgh!

podpis: S.
Howgh!

podpis:Muuu
e-mail: Zdzislaw19872@wp.pl
Dobrze pan tą szmatą przejechał bo się należy, i to młodym także a na dodatek jeszcze takim którzy studiują i nie wiążą (niby) większych nadziei z karierą w kabarecie.
Bo nie uśmiecha mi się robienie "sztuki" kiedy chodzi tylko o to żeby dostać się gdzieś na pace, polecieć na dwójce czy takie takie kiedy w moim wieku powinienem mieć to wszystko w dupie. A takie rady dostaje się od kabareciarzy "wyjadaczy"
A ja się pokaże, a co mi tam, ale tylko jak będę mieć z czym i do kogo i po co i dlaczego. I nie za kasę, tylko przez te choroby na które cierpi artista.
A dlaczego?
Bo tak powinno być, no ale "tylko" powinno a jak ktoś myśli i robi inaczej to trudno, nic sobie przez niego nie zrobię ale szmatą dostanie i nie ma co się obrażać...
ojej chciałem coś dopisać o tym, że ludzie którzy tak robią, wiedzą o tym i myśl, że w takim razie robią to z premedytacją mnie przestraszyła.
Do uja tyle jest profesji na tym świecie to po co im to?