przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna  filozofijki

ramka publicystyka
 
ZJAWISKA NEGATYWNE:
   sprzedajność
   odmóżdżanie
   miękki kabaret
   przedwczesna półprofesjonalizacja   
   utrata dystansu
   kabaret może być zły
   wulgaryzmy w kabarecie
   przełamywanie granic
 
CIŚNIENIA I MITY:
   fajne życie w kabarecie
   złudzenia i mity
   publiczność nasz pan
   presje i ciśnienia
   seks drugs and ovations
 
NIEPOWAŻNIE:
   ego krytyka sztuki
   ego artysty kabaretowego
   zabawy towarzyskie
 
   westchnienie za przeszłością
   tabela porównawcza




nowości Publicystyka - okno
 
      EGO KRYTYKA SZTUKI

Oto ja. Ego krytyka sztuki.

Jestem skromny. Jestem naprawdę bardzo skromny jak na kogoś takiego jak ja. Nie znoszę zarozumialstwa, bufonady i populizmu. To przez takich ludzi nie jestem artystą.

Bo przecież bym mógł, bo się znam.
Ale ludzie są za głupi na mój poziom.
Nawet kiedyś próbowałem. No i okazało się, że naród nie jest jeszcze gotowy - naród wolał populistyczne gówno. A ja robiłem sztukę na poziomie. Nikt tego nie rozumiał, nikt tego nie chciał. Bym im wszystkim pokazał, ale mi się nie chce tworzyć dla bandy dyletantów.

Postanowiłem więc zająć się edukacją. Teraz to ja jestem zajęty wytyczaniem kierunków sztuki. Bo ten głupi naród ciągle ogląda się za szmirą.
Na szczęście czuwam.
Kiedy widzę, że coś się za bardzo podoba, to nawet nie muszę oglądać - już wiem, że szmira. Ale obejrzę - to jest moje poświęcenie w szczytnej służbie edukacji.
Przeczucie nigdy mnie nie myli.
Patrzę i widzę całą biedę umysłową zawartą w najbardziej popularnych produkcjach artystycznych. Widzę i opisuję.

To nie jest tak, że mi się nic nie podoba. O nie!
Jak tylko widzę, że artysta robi to, co ja bym chciał zrobić, gdyby mi się chciało - bo będę chwalił i popierał. Nawet jak nie rozumiem. Bo nie ważne żeby rozumieć - ważne żeby był przekaz wartości które ja cenię.

Uwielbiam jak artysta piętnuje i smaga durny naród za jego konsumpcyjne podejście do życia. Za moje klęski artystyczne z młodości! Za wszystkie moje frustracje!
Nie jestem mściwy. To z troski o ogólny poziom narodu. Jak zbierze baty to może zmądrzeje.
Jak nie zmądrzeje, to przynajmniej mam satysfakcję.
Obowiązkiem prawdziwego artysty jest wspomagać mnie w nauczaniu. Wtedy czuję, że działamy ramię w ramię - to chwalić i wychwalać mogę.

Nigdy nie chwalę komercyjnej sztuki.
Kiedy się zdarza, że komercyjny artysta zaczyna robić karierę zagraniczną - to zmieniam opinię. Owszem.
Cóż, edukować naród trzeba - ale patriotyzmu się nie wyprę! Jeśli Nasz robi karierę u obcych, to będę wspierać niezależnie od tego, co myślałem wcześniej. Bo Nasz! To i mogę się wyprzeć wszystkiego co mówiłem o nim wcześniej. Dla Naszego dobra.

Cieszę się, że zostałem krytykiem sztuki a nie artystą. Artysta ambitny nigdy nie jest doceniany i dobrze opłacany. A artysta komercyjny sprzedaje się za pieniądze - to jest wstrętne.
Ja jestem artystycznie czysty (na szczęście nie zachowały się moje dzieła z młodości), mam spokojne zajęcie i do tego artyści przejmują się moimi opiniami - to mi daje poczucie siły i bezpieczeństwa.

Jestem skromny. Jestem naprawdę bardzo skromny jak na kogoś takiego jak ja.




   


          


      bok
      bok
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:

opinie:


podpis: mrowka
e-mail: mrowka@granice.pl
a żebyś jeszcze do tego widział, jak się trzeciorzędni artyści za krytykę obrażają. To jest dopiero ubaw... :D "Nie zrozumiałaś mojego dzieła!", "Jesteś za młoda, żeby to pojąć!". Jeśli pochwalę to zaraz "dziękuję za piękną recenzję!". Jakby chociaż jeden chciał zrozumieć, że ja po prostu o własnych odczuciach piszę (bo jako recenzent, a nie jako krytyk jednak), to by od razu był zdrowszy. Szalenie mi się podoba to, co kiedyś wymyśliła Stefania Grodzieńska - że mąż i córka cenzurowali recenzje i dawali jej do czytania tylko te dobre, żeby mogła utrzymywać się w przekonaniu, że cała publiczność jest kochana.

podpis: efka
mrowka a jak trzeciorzędny artysta to nie ma prawa się obrazić? widocznie on uważa że jego sztuka jest najlepsza w swojej dziedzinie bo inaczej nie to co robi nie miało by sensu. prawdziwi artyści doceniani są po śmierci bo dopiero po upływie wielu lat ludzie potrafią zrozumieć jego sztukę

podpis: mrowka
tak szczerze mówiąc, to ja mam zupełnie w nosie to, czy on się obrazi czy nie. Bez względu na to, czy jest trzeciorzędny czy pierwszorzędny. Ale ci pierwszorzędni z reguły mają z kolei w nosie to, co ja o nich myślę - więc i nie starają się na siłę przekonywać do swoich racji SŁOWAMI. Czasami ewentualnie próbują czynem, czyli następnym dziełem ;). Mnie tylko śmieszą hasła w stylu "jak już zrozumiesz moje dzieło, to będziemy mogli dalej rozmawiać". Do takich sztuczek pierwszorzędni się raczej nie zniżają ;)

podpis: mrowka
no i się zdecydowanie nie zgadzam z tym, że najlepsi są doceniani po śmierci :P nie te czasy :)

podpis: efka
skoro nie te czasy to czemu przyznaje się tyle nagród pośmiertnych? a za życia tej osoby nikomu nie przyszło by to do głowy, oczywiście nie jest to regułą

podpis: mrowka
może po prostu o różnych dziedzinach sztuki mówimy? ;) Pewne jest jedno: znacznie trudniej skomentować dokonania twórcy, który cały czas poszukuje nowych form artystycznych i nie chce wpadać w schematy. Spróbuj choćby Sikora opisać, a zobaczysz, że z ostatnią kropką okaże się, że Twój tekst w zasadzie niczego nie wyjaśnia, Sikor jest trzy kilometry dalej, a Ty za swój tekst możesz co najwyżej dostać dożywotni zakaz wstępu na tę stronę ;).

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Biorąc pod uwagę fakt że nawet blokadę IP można łatwo obejśc to to ostatnie może być trochę trudne :)
A co do tego czy pierwszorzędni się nie zniżają do takich sztuczek to zdziwiłabyś się jacy ci Wielcy potrafią być wredni. Taki np Kantor darł się na aktorów non stop z tekstami np "Ja mogłem k...a w Szwecji z profesjonalną grupą teatralną grać a gram z takimi jak wy...!\". Inny maestro operowy na próbach do Konkursu Paderewskiego wymuszał posłuszeństwo tekstami w stylu \"Jak wam sie nie podoba moja wizja to se Rubika zatrudnijcie!".
Wielcy są? Są. Z wybujałym ego? Ależ owszem. Bo bycie wielkim wcale nie oznacza posiadania pokory życiowej i szacunku do innych.

podpis: mrowka
Robo, ale zauważ, ja nigdzie nie napisałam o pokorze życiowej czy o szacunku dla innych. Mnie tylko kompletnie nie obchodzą (chyba że śmieszą) zakompleksieni twórcy, którzy - kiedy ich nie pochwalę - twierdzą, że się nie znam :D

podpis: Internautka.
Dużo tu samokrytyki Panie Sikora :D
 
podpis: .
e-mail: ...
jesteś zjebany, dziękuje.