przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowości
 
     

UFNOŚĆ I NIEWIARA

Walnę od razu z grubej rury:
Żeby zachować w sobie ufność dziecka nie wolno w nic wierzyć!

To tylko na oko wygląda na schizofrenię. Ale ma swój sens.
Nie da się uchronić ufności jednocześnie ulegając wierze w cokolwiek. Każda teza ma swoją anty-tezę. Jeśli cokolwiek się uzna za pewnik, to nie będzie można dopuścić możliwości istnienia czegoś, co temu zaprzecza.

Żeby mieć umysł otwarty - nie można go zamykać żadną pewnością.
I tak naprawdę nic nie jest pewne. To wszystko co widzimy, odbieramy, wiemy, czujemy - to tylko nasz obraz rzeczywistości zbudowany na podstawie przeżyć, emocji, zmysłów i przekazów od innych osób. Wiele z tego jest prawdopodobnie prawdziwe - ale jeden nieprawdziwy element całości sprawia, że jako całość ten obraz jest mniej lub bardziej zafałszowany.

Na co dzień żyje się korzystając z uproszczeń - Ziemia jest okrągła a Kowalski gupi.
I to faktycznie na co dzień dobrze się sprawdza - bo nie ma co w każdym momencie rozpatrywać wszystkich możliwych alternatyw i wyjątków. Ale to są jednak uproszczenia. Większe lub mniejsze.
I z takich uproszczeń składa się obraz świata.
Wystarczy popytać ludzi - i szybko okazuje się, jak różne obrazy świata potrafią mieć. Czy ktoś się myli? Tak, wszyscy! Wszyscy korzystają z uproszczeń i różnie upraszczają. Różne uproszczenia traktują jako ważniejsze w swoim obrazie świata.

Czy są w świecie osoby pewne swojego odbierania świata? Owszem. Zwykło się ich nazywać fanatykami.
No, tacy na pewno nie mają w sobie ufności!
Ufają, ale tylko wybranej opcji.

Prawdziwa ufność nie może niczego do końca wykluczyć. A więc też nie może niczemu do końca uwierzyć!
I tylko taka ufność ma prawo nazywać się pełną.

Kocham ufać ludziom. Naprawdę. To wspaniałe uczucie - nie odwrócić się z pogardą czy lekceważeniem od kogoś, kto wygaduje przedziwne rzeczy.
Nie twierdzę, że w nie wierzę. O nie! Ja ich tylko słucham bez pogardy i lekceważenia. To wbrew pozorom nie takie oczywiste. Zazwyczaj nabyte przekonania każą uznać takie opowieści za idiotyczne a jego autora za kłamcę lub nienormalnego.
A moja ufność podpowiada mi, że być może ktoś tak właśnie widzi świat i wcale nie musi być podejrzany.
To prawda, że to jednak może być kłamca. Ale przecież nie ma pewności.

Nie ma w niczym pewności. Więc wszystko jest możliwe! Do wszystkiego można z ufnością.

Na co dzień, wiadomo, dokonuję szybkiej oceny uznając kogoś w uproszczeniu za kłamcę lub nienormalnego. Ale wiem, że to tylko uproszczenie i mogę się mylić. A czasem poświęcę uwagę i czas na jakieś bzdury - które być może bzdurami nie są (ale ja i tak pewnie tego nie docenię). I tak dokarmiam swoją ufność.

Bo fajnie jest ufać wszystkim na świecie. Ale też ufam ludziom, którzy twierdzą, że nie wszyscy na ufność zasługują.
Sam też twierdzę, że nie wszyscy zasługują. Ale czy mogę wierzyć sobie z całą pewnością? Też nie! Ja tylko sobie ufam, że w miarę dobrze kombinuję. Jeśli ktoś mi mówi, że źle kombinuję, to też mu ufam.
I jeśli mam czas, to filozoficznie myślę sobie, że może on mieć rację.
Ale koniec końców tak na co dzień dokonuję uproszczenia, że to tylko jeden z nas ma rację.
I zawsze to jestem ja.
No bo kto?





   




      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   


można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


podpis: Ines de la Fressange
"Prawdziwa ufność nie może niczego do końca wykluczyć. A więc też nie może niczemu do końca uwierzyć!
I tylko taka ufność ma prawo nazywać się pełną".
Kurde, normalnie tak.

Wierzyć w coś absolutnie to uspokojenie i rozleniwienie własnej refleksyjnej natury(jeśli ktoś takową posiada). Gdybyśmy każdy byt, sprawę i mrówkę na tym świecie mieli rozpatrywać z każdej strony - bo wydaje mi się, że ten kto chce zaufać rozpatruje w celu złapania harmonii, której może się trzymać by nie być zamkniętym - to strasznie byśmy się życiem męczyli.

"Ale też ufam ludziom, którzy twierdzą, że nie wszyscy na ufność zasługują. Sam też twierdzę, że nie wszyscy zasługują. Ale czy mogę wierzyć sobie z całą pewnością? Też nie!"
Wydaje mi się, że to chyba zależy od naszych własnych, prywatnych przeżyć, które albo blokują albo otwierają na to by zaufanie dawać. Osoby, które twierdzą, że nie wszyscy na ufność zasługują, jak mi się wydaje, mają oczy szeroko otwarte. To chyba kwestia doświadczenia życiowego. Niektórym w relacjach międzyludzkich sceptyczność włącza się automatycznie, a jedni nie posiadają tej funkcji wcale, gdyż jeszcze jej nie nabyli.

podpis: pytek
To nie ufność. To wiara (żeby było śmieszniej), że nie wiemy wszystkiego i próba ogarnięcia (rozumem) czegoś nieznanego.

podpis: S.
Trochę tak trochę nie. Wiara mi się kojarzy z jakąś pewnością.
Oczywiście na codzień się posługuję jakąś wiarą uproszczoną - czyli dającą szybką pewność. A od czasu do czasu sam sobie tą wiarę podważam żeby nie popaść w ortodoksję.

podpis: Włodek
Zgadzam się. Dziwne, nie?

podpis: S.
Faktycznie zaskoczenie.
Wszak to prawie manifest agnostystyczny.

podpis: Włodek
Czasem "prawie" dużo znaczy. Pewność to jest kategoria subiektywna. W nauce, filozofii, logice nie ma czegoś takiego (dobra, są filozofowie neurotyczni...). To nasza potrzeba. Żeby ją zaspokoić musimy się od niej odczepić, całkiem w myśl przedstawionej przez Ciebie dialektyki ufności i niewiary. "Kto życie straci (np. poświęci swoją potrzebę pewności) ten je zyska". Bo zyska pewność czy też ufność w rzeczywistość, której nie da się być pewnym. Czy to agnostycyzm? Dla mnie to równie dobrze "noc ciemna". Simone Wail pisała mądrze, że pewne odmiany ateizmu są oczyszczeniem wiary. Tak samo jak cierpienie jest oczyszczeniem miłości.

podpis: Kris
W sumie po przeczytaniu całości nie mam się z czym nie zgodzić. Tylko jedna uwaga. Ta ufność o której piszesz nie jest ufnością dziecka !!!.

Dziecko prosto i nie skąplikowanie ufa i naiwnie wierzy. Twoja ufność jest podparta przemyśleniem i własnym wyborem ufności wbrew (albo raczej pomimo) wiedzy i doświadczeniom. Ta dziecięca ufność jest naturalnym brakiem wiedzy i doświadczeń które dopiero potrafią zabić tą pierwotną ufność.

podpis: S.
No racja, że to nie jest ta sama ufność jak u dziecka.
Dziecko jest wzorem ufności ze względu na brak doświadczeń i brak ugruntowanych przekonań - ale tu trochę się jednak te wzorce schodzą - chociaż rzeczywiście wynikają z różnych źródeł.
Myślę, że nie ma co toczyć sporu czy dojrzałą ufność można nazwać ufnością dziecka. Podstawę mają tą samą - brak nienaruszalnych pewników.
 
podpis: Włodek
e-mail: ...
Podstawą ufności i niewiary jest istnienie prawdy (fundującej ufność) niezależnej od wiedzy o prawdzie (fundującej niewiarę) a nie żaden "brak nienaruszalnych pewników". Brak nienaruszalnych pewników, bez obiektywnej prawdy, uzasadnia bowiem tylko samą niewiarę a ufność czyni absurdalną koniecznością biologiczną.
Od 1931 roku jest to twierdzenie naukowe i nie ma sensu się z nim spierać. W tym to roku Kurt Gödel udowodnił słynne twierdzenia o niezupełności wykazując, że w aksjomatycznej niesprzecznej teorii matematycznej, zawierającej pojęcie liczb naturalnych istnieją zdania, których w ramach tej teorii nie da się ani udowodnić, ani obalić. Natomiast system w którym można by udowodnić wszystkie twierdzenia (zupełny) jest sprzeczny i tym samym nic nie warty.
Co to znaczy? To znaczy, że istnieją zdania PRAWDZIWE, których nie możemy udowodnić środkami języka w którym te zdania są wyrażone. Nie mogąc ich udowodnić, cierpimy na niepewność. Ale te zdania są prawdziwe, bo inaczej język byłby sprzeczny i tym samym nic nie warty. A że tak nie jest świadczy fakt, że na językach formalnych pracuje np. informatyka. Jeżeli następnik (użycie w informatyce) jest fałszywy to poprzednik (sprzeczność systemów formalnych) jest fałszywy. Sikora opowiada zatem głupoty.

 
podpis: Mira
e-mail: ...
Nie zgodzę się że fanatyk nie ma ufności, on ma wyłącznie ufność w swój cel, tak ufa że nie widzi innej opcji. Musi ufać bezgranicznie bo inaczej nie byłby fanatykiem, raczej byłby sympatykiem. Dobrze ufać sobie, odczuciom bo niby po co się pokazują. Spotkasz szuję i odrzuca cię i co robisz...? ee zdawało mi się, nie znam człowieka i uprzedzam się. A potem okazuje się ten ktoś prawdziwym szują i wtedy dopiero, co za głupek ze mnie, przecież wiedziałem, w mordę...czułem to! Zapomnieliśmy o odczuciach, tzw intuicji... to najlepszy barometr, ba przyjaciel, taki prawdziwy na dobre i złe.
 
podpis: S.
e-mail: ...
To napisałem, że fanatyk ufa tylko jednej opcji - więc ufności jako cechy uniwersalnej nie ma.
Sobie należy ufać, ale nie do końca. Czyli: raczej szuja, więc trzeba uważać - ale mogę dać szansę tam, gdzie on nie jest w stanie narobić większych szkód. Są takie tereny.
Bo co, jeśli intuicja zawiedzie?
 
podpis: Mira
e-mail: ...
Szanowny S, nie zawiedzie, trzeba tylko uważności. Ufać sobie bo to zdrowo i przynosi efekty. Jak Szanowny Pan robiłby kabaret nie czując tego co Go bawi? Ja szujom nie ufam, bo niby dlaczego stał się nią, bo lubi( a czy ja muszę lubić)? I tę szlachetną cechę trzyma dla innych na specjalną okazję? Szuja to często natura, a ja w samoistną przemianę nie bardzo wierzę, nie że jestem mściwa, ze zdrowego hmm..egoizmu którego nadal się uczę. Mogę dać szansę jak widzę chęć zmiany, jak nie to spadaj, to sztuka omijać dramaty a wyrazem tego jest słuchanie intuicji tak niedocenianej. W przeciwnym razie musiałabym bawić się w asekuranctwo...ojej tam narobił smrodu, ale ja dam mu szansę i będę udawać że smrodu nie czuję bo to mnie nie dotyczy, ja widzę jedynie jego dobre cechy bo przecież jakieś ma, chyba?
Szanowny S zawsze daje szansę i sobie wierzy w ograniczonym stopniu?
Nie sądzę, bo dowcipna zadziorność wynika z zaufania i wiary w siebie i to dużej a taka wyrozumiałość nadmierna to podejrzanie wygląda i też ją czuć.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Przewrotnie napiszę tak: moja wiara w siebie wynika z tego, że dopuszczam swoją omylność. Więc nie martwię się tym, że być może postępuję jak głupiec lub histeryk.
Jest taka zależność: ci zupełnie pewni swoich racji strasznie się denerwują, kiedy te racje są kwestionowane. Paradoks?
 
podpis: Mira
e-mail: ...
Hmm... że niby się zacietrzewiłam? (" zamknęłam się pewnością") no może trochę, fajnie tak popisać na blogu i dzielić swoją nieograniczoną ufnością...
Są takie zależności: co innego się myśli, co innego mówi i co innego jeszcze pisze... dlatego Autor z taką ufnością powiedział, by z powagą i szacunkiem słuchać nawet głupka i to bez robienia min. Doprawdy mozliwości są nieograniczone by budować w sobie tę piękną cechę...
 
podpis: S.
e-mail: ...
Tamto było o mnie. Naprawdę mnie uspokaja myśl, że nie mam tej pewności.