przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowości
 
     

O RAJU



Podobno w raju jest na maksa fest bajecznie fajnie. Do końca nie wiadomo jak, bo wszystko co najlepsze jest zakazane przez religię - no ale Coś tam mają podobno. Tak twierdzą duchowni. Niby nie ma tego co najfajniejsze tu na Ziemi, ale religia gwarantuje, że będzie odjazdowo.
Tak jakby śmigać całą wieczność na jakiejś ekologicznej Ekstazy.

Tylko ja nie wiem czy chciałbym być na haju całą wieczność.
Lubię czasem potrwać chwilę w błogiej szczęśliwości. Ale lubię też się zmartwić i potem rozwiać swoje zmartwienie. Lubię rozwiązać co jakiś czas jakiś problem, przezwyciężyć jakąś trudność. Lubię czasem komuś pomóc - co znaczy, że musi być komu pomóc.
A trwać w błogiej szczęśliwości przez cały czas? Uśmiechać się nieustannie do innych szczęśliwych? Pogadać z nimi o swoim szczęściu które niezmiennie jest?
Im dłużej myślę, tym mniej chcę.

Dlatego staram się nie wypełniać żądań jakie stawia religia - bo grozi to wiecznie szczęśliwym życiem.
Więc do kościoła na wszelki wypadek nie chodzę, a jak już pójdę to przebieram się za Pośpieszalskiego - jemu i tak już niewiele zaszkodzi.
I na wszelki wypadek co jakiś czas pożądam żony bliźniego swego lub innej rzeczy która jego jest. Pożądam myślą, słowem i zaniedbaniem. Mam nadzieję, że wystarczy.
Do spowiedzi kategorycznie nie chodzę, bo człowiek się wygada przez przypadek i wszystkie uciułane grzechy diabli wzięli!

I później chcesz czy nie do raju!!!
Zamkną cię w ogromnym ogrodzie botanicznym jak Adama i Ewę, ale nie ma pewności czy uda ci się jakoś dorwać do tego słynnego drzewa wiadomości dobrego i złego.
No kurczę! Tylko jedno niehalucynogenne drzewo na taki wielki sad!
Trzeba mieć kupę szczęścia żeby na nie trafić - a to podobno jedyny sposób żeby się stamtąd urwać.

Takimi bezbożnymi myślami narażam się podobno Najwyższemu.
Duchowni twierdzą, że Najwyższy karze nawet za poglądy.
Bo chociaż On jest miłościwy, miłosierny, miły i wszystko co na „mił...” to jednak podobno za byle bzdurę będzie się bardzo gniewał i wyśle do strrrrasznego piekła.
A tam są bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo złe diabły. Barrrdzo!!! Jeszcze gorsze niż Czarny Dziad i Baba Jaga! I mają rogi! I kopyta! I ogon!!! Takie są straszne jak je malują. I przez całą wieczność przypiekają, szczypią, gryzą za każdą duperelę która się Najwyższemu i duchownym nie spodobała.

Hm. Chociaż tam podobno Najwyższego i duchownych nie lubią i aż dziwne, że tak skwapliwie współpracują.

Ale pocieszam się, że nawet najgorszemu psychopacie w końcu się musi znudzić męczyć konia przez całą wieczność i prędzej czy później da się jakoś dogadać.
Tak czy inaczej w piekle z każdym wiekiem może być tylko lepiej.

Pamiętam, że coś podobnego było już za komuny.
Też szczęśliwość była gwarantowana i zapisana w konstytucji, też karano za poglądy, Najwyżsi kochali naród ale potrafili być też surowi, a anioły starały się kontrolować żeby każdy był zadowolony z raju jakim był nasz ogród socjalizmu. Jedyna różnica w tym, że chociaż gdzieś na Zachodzie było piekło z wyzyskiem, bezrobociem i wszelką nierównością, to nikt nie chciał wysyłać tam grzesznych. Piekło im się urządzało raczej na miejscu.

Jasne, że to komuniści ściągnęli - ale mieli tylko wódkę. Nie udało się.
W raju musi być jakiś lepszy koks.



   




      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   


można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


podpis: niewdziosek
Coś jak Najwyższa Faza Rozwoju. Wszechwiedza i nuda. Swoją drogą ciekawe, czy w tym raju jest szansa na ciągłe powiększanie wiedzy i jakie są ograniczenia nałożone na możliwości i pojemności mózgów osobników, którzy tam trafiają. Czy głupek staje się tak mądry, jak mędrzec? A co z mędrcem? Czy pozostaje taki mądry jak był, czyli jest taki sam jak głupek obecnie? A może następuje gwałtowny przyrost wiedzy? Chociaż właściwie wiedza nie daje szczęścia, a wręcz przeciwnie. To może wszyscy stają się głupkami? Hm.

podpis: efka
drzewo dobra i zła to my już poznaliśmy

podpis: Zdzichu
Ale fajnie napisane.
Zawsze wyobrażałem sobie niebo jako ziemie na której horda zombie wpatruje się w wielkiego dziada na tronie. Katolicy mówią że to chodzi o obcowanie z bogiem i muszę przyznać że te dwie koncepcje wcale się ze sobą nie kłócą!
Obyśmy spotkali się w piekle!hihi

podpis: migel
Naprawdę chciało się Panu dzielić infantylnymi, wręcz przedszkolnymi wyobrażeniami o Raju, Piekle i całej tej eschatologicznej otoczce? Sprowadzanie kwestii wiecznego szczęścia do dobrego stuffu, męczenia konika i mówienia :"O, jestem hepi. Ty tez jesteś hepi? Fajnie, jestesmy hepi"? Że już o zrównaniu raju z systemem zbrodniczym i niemającym nic wspólnego z religią ani jej metafizyką.

Pan słucha albo złych duchownych (zdarzają się) albo nie wyrósł w kwestii wiary z intelektualnego żłobka.

podpis: S.
Dobre określenie - infantylne. Tak! Zgadzam się.
Postarałem się, żeby tej infantylności było jeszcze więcej. Co wcale nie znaczy, że bardziej enigmatyczne wyobrażenie życia wiecznego jest już w porządku.
A samo porównanie dotyczy właśnie tej infantylności. Obietnice bez pokrycia.
Dla mnie więcej rzeczy brzmi infantylnie.
TUTAJ możesz przeczytać co mi nie pasuje.
Nie wrzucam tego tematu na otwartą stronę - bo zaraz pojawią się gromy - a mi wcale nie zależy na bojach o światopogląd. W sprawach światopoglądowych polemiki bywają raczej jałowe.

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Jakbym "Listy z Ziemi" Twaina czytał. Świadoma analogia do tamtej genialnej krytyki infantylizmu religijnego i wyobrażań ludzkości o życiu pozagrobowym?

podpis: S.
Nieświadomie.
Listy z Ziemi czytalem. Pamiętam, że mi sie podobały - chociaż juz nie pamiętam co dokładnie w nich było - i nie mam pojęcia na ile mogłem tu się po Twainie powtórzyć.

podpis: Robo
Jeden z listów mniej więcej tak samo opisuje Raj według wyobrażeń ludzki - manna, harfy, chmury. Przykładowo Twain szydzi, że tak na ziemi to nie spotkał nikogo kto by umiał grać na harfie a tam będą wszyscy umieć i to kuźwa w dodatku kochać. Piszę w tym stylu dość długo.
Dlatego też dostrzegłem analogię ale łaskawie uznaję ją za niezależnie wysnute poglądy :

podpis: seth11
Władysławie. Wzbraniasz się przed czymś nieznanym. Przed wyobrażeniem, na dodatek nie swoim. Poznaj, zasmakuj, wybierz. Jeżeli coś nie będzie tak, poszukaj drzewa.
Obawiam się jednak, że w ostatecznym rozrachunku będzie jak z komuną. Ani ona nie była taka bardzo straszna, ani tzw. "kapitalizm" nie jest taki cudowny jak nam się marzyło.

Z drugiej strony już widzę Szkotów z harfami, nawet po niezłym koksie. Niezły kabaret.

podpis: Owsik
Przede wszystkim możesz sie przebrać za PoSpieszalskiego (chyba, ze jest jakiś PoŚpieszalski, ale wątpię).
A jeżeli chodzi o cos na temat, to mi się wydaje, że:
Każdy będzie miał taki raj i takie piekło jakie sobie wyobraża, że jest. Czyli Ty będziesz miał i w piekle i w raju przesrane, a ja i w niebie i w piekle - cudownie, bo jeżeli w piekle są same najgorsze rzeczy, to są tam rozpustnice, alkohol, używki, rock and roll, słodycze, nadmiar jedzenia, pieniądze itp. A w niebie (w raju) skoro ma być dobrze, cudownie, to nie wyobrażam sobie, żeby tam nie było rock and rolla, dobrego jedzenia, seksu. Używek pewnie nie będzie, ale bez tego się obędę, chociaż wino będzie, więc wszystko w porządku. kurde normalnie : "Umierać - nie żyć"

podpis: S.
O kurczę! A ja się przebieram za Pośpieszalskiego!
Wrąbałem niewinnego człowieka!!!

podpis: S.
A co Ty na to: "Każdy ma takie życie jakie sobie wyobraża"...?
(no nie każdy, ale często się to sprawdza)

podpis: Owsik
Tylko, że życie jest realne i jest jakie jest, a o raju można sobie tworzyć wygodne teorie. Takie pod swoje życie, żeby mieć czyste sumienia. Ludzie Lubia myśleć, że maja czyste sumienia. Ja tymczasem polecam wszystkim żyć tak, żeby nie było potem pretensji, że nic po życiu nie ma. A jeszcze odnośnie Twojego " Każdy ma życie jakie sobie wyobraża", to ma to sens... ale nie wiem czy każdy ma taką moc, żeby zmieniać wszystko na kiwnięcie palcem, albo wyobraźnią.

podpis: S.
Każdy ma taką moc - chociaż mało kto z niej korzysta.
Większość rzeczy których doświadczamy można samą myślą obrócić w dobre - jeśli się tylko chce.

podpis: Owsik
Zgadzam się. Po prostu trzeba patrzeć na tę jaśniejszą stronę życia... szklanka jest w połowie pełna.

podpis: Adam N.
e-mail: nebadonadam@gmail.com
Raj jest wiecznym centrum wszechświata wszechświatów, stałym miejscem pobytu Boga Ojca, Wiecznego Syna, Nieskończonego Ducha i Boskich istot partnerskich i pomocniczych. Centralna Wyspa jest gigantyczna, jest największym zorganizowanym ciałem kosmicznej rzeczywistości w całym wszechświecie nadrzędnym. Raj jest zarówno domeną materialną jak i mieszkaniem duchowym. Wszelkie istoty inteligentne, stworzone przez Boga Ojca, zamieszkują w siedzibach materialnych; stąd absolutne centrum kontroli też musi być literalnie materialne. I znowu należy powtórzyć, że rzeczy duchowe i istoty duchowe są rzeczywiste.
Materialne piękno Raju polega na przepychu jego fizycznej doskonałości; wielkość duchowa Wyspy Boga przejawia się we wspaniałych osiągnięciach intelektualnych i rozwoju umysłowym jej mieszkańców; chwała centralnej Wyspy ukazuje się w nieskończonym wyposażeniu Boskich osobowości duchowych - w światłości życia. Jednak głębie duchowego piękna i wspaniałości tej świetnej całości przekraczają zupełnie pojmowanie skończonego umysłu istot materialnych. Śmiertelnik nie może zrozumieć chwały i duchowej okazałości Boskiego miejsca zamieszkania. Raj jest z wieczności; nie istnieją żadne zapisy, czy podania, dotyczące początków owej centralnej Wyspy Światłości i Życia.
W swoim kształcie Raj jest odmienny od innych, zamieszkałych ciał kosmicznych - nie jest kulisty. Jest on zdecydowanie elipsoidalny i posiada średnicę na linii północ-południe o jedną szóstą dłuższą od średnicy wschód-zachód. Centralna Wyspa jest zasadniczo płaska a odległość od powierzchni górnej do dolnej wynosi jedną dziesiątą średnicy wschód-zachód.

podpis: Adam N
Raj jest unikalny, dlatego, że jest on miejscem pochodzenia i ostatecznym celem przeznaczenia wszystkich osobowości duchowych. Chociaż jest prawdą, że nie wszystkie niższe istoty duchowe z wszechświatów lokalnych muszą dotrzeć wprost do Raju, Raj zawsze pozostaje celem pragnień wszystkich osobowości nadmaterialnych.
Raj jest geograficznym centrum nieskończoności; nie jest on częścią powszechnego stworzenia, nie jest nawet rzeczywistą częścią wiecznego wszechświata Havony. Często nawiązujemy do centralnej Wyspy jako należącej do Boskiego wszechświata, ale naprawdę tak nie jest. Raj jest bytem wiecznym i wyjątkowym.

podpis: S.
Dzięki za bardziej szczegółowy opis ale i tak się nie piszę. Przyzwyczaiłem się do wielu niedoskonałości i bardzo bym za nimi tęsknił.

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Innymi słowy Raj jest miejscem gdzie nie ma już do czego dążyć, jak się rozwijać, bo jest się już na samym szczycie i trwa się niezmiennie...? Uuuuch, unurzany w szczęśliwości po dziurki w nosie i to przez całą wieczność? Przecież to przerażające, wszystko słodkie, bez żadnego kwasu, perfekcja bez skazy? I ludzie się na to piszą?

podpis: Ag
e-mail: agb_j@wp.pl
Oj, nie wyszły z przedszkola te poglądy religijne... Polecam lekturę Hołowni, bez lęku, to nie gryzie. Nie trzeba się od razu nawracać, ale może warto poznać PRAWDZIWE prawdy wiary dla dorosłych ludzi.
podpis: Kordyt
Nie wiem czy dobrze czytam intencje. Ale się upewnię - Czy napisałeś:
- Raj musi być nudny.
- Diabła się nie boję.
- Boga się nie boję.
- No, przekonajta mnie, że jest inaczej niż myślę...

O to chodzi? Jeśli tak, to odpowiem na ostatnie: Po co, skoro Ci z tym dobrze? Tylko jeśli tak jest, to po co o tym piszesz Mistrzu? To bardzo osobiste wyznanie.

podpis: S.
Tutaj wszystko to osobiste wyznania.
Pogląd jak pogląd. Akurat mam taki. Wyraźnie coś mi nie gra w podaniach ludowych o atrakcyjności raju. Wyraźnie coś mi nie gra w podaniach ludowych o mściwości boskiej i o okrucieństwie diabelskim.
Nie oczekuję, że ktoś mnie przekona - raczej proponuję zastanowić się na ile te podania można brać poważnie.

podpis: Kordyt
Przepraszam, że drążę, ale dlaczego chcesz by inni się "zastanowili" skoro im dobrze tak jak teraz jest?

podpis: Kordyt
Teraz dopiero zauważyłem :) "...podaniach ludowych o atrakcyjności raju". To jak "goście napruci winem i palący jakieś zioła"... :) Prawie jak "Królowa".

podpis: S.
Sam kościół interpretuje pisma w sposób alegoryczny - więc nie ma co się obrażać o "podania". W dodatku te interpretacje potrafią być bardzo różne.
A czy ludziom z tym dobrze to bym śmiał dyskutować. Jakoś nie spotykam ludzi uradowanych bliską perspektywą przeniesienia się do raju.

podpis: Kordyt
To i się nie obrażam - tylko postrzegam małą prowokację. Zresztą wiem, że Ty nie dla siebie ino dla ludzi... :)
A czy ludziom dobrze...Myślę, że czasami wiara to jedyne co zostaje. (Nie podaję przykładów boś bystry.) Ale wiara to tylko wiara. (I aż wiara.) Raz głębsza raz płytsza... To i są wątpliwości. Gdyby ich nie było - to gdzie wolna wola? No i jeszcze jedno - do raju to nie tak od razu - chyba że to święty. :) Chcesz powiedzieć, że niewielu świętych spotkałeś - tak? Ja też.
Ale powiedzmy, że tych słabszych w wierze przekonasz, że to "podania ludowe" i że TAM nie jest tak kolorowo jak w folderach reklamowych... Co im dasz w zamian gdy będą w potrzebie i utracą nadzieję? Będzie im tu bez "podań" lepiej? Hmmm...
Ja na ten przykład właśnie tracę wiarę, że Ty piszesz TO (o wierze i raju) dla ludzi i zaczynam odnosić wrażenie (o ja grzeszny!!!), że Ty bardziej dla siebie to robisz. Wybacz Mistrzu.

podpis: S.
E! Wiary nie traci się przez kilka zdań w internecie.
A jeśli nawet ktoś się zgodzi że ten obraz raju nie trzyma się kupy - to dość szybko sobie go skoryguje i wiarę zachowa. Nie zrobię krzywdy.
A i też łatwiej wierzyć jeśli infantylny obraz zostanie zastąpiony przez bardziej dojrzały. Czyż nie?
P.S. Po wielu dyskusjach światopoglądowych wiem, że słowami i argumentami światopoglądu nie da się komuś zmienić. Wiara nie reaguje na argumenty.

podpis: Kordyt
"E! Wiary nie traci się przez kilka zdań w internecie."

To zależy kto te zdania wypowiada i na ile jest dla słuchającego autorytetem.

Skoro słowo potrafi człowieka zabić, skoro słowo potrafi wojnę wywołać... to czemuż wiary wątłej w człowieku nie ma zabić?

"A i też łatwiej wierzyć jeśli infantylny obraz zostanie zastąpiony przez bardziej dojrzały."

Zaiste - jeśli... Chcesz powiedzieć, że hartujesz słabych?

"Po wielu dyskusjach światopoglądowych wiem, że słowami i argumentami światopoglądu nie da się komuś zmienić. Wiara nie reaguje na argumenty."

Ciekawe - a misjonarze jakoś sobie radzą. Ci od sekt też. Świadkowie Jehowy czynią to programowo. I powiadam Ci - nie tylko agnostyków :) werbują. A Ty powiadasz "nie da się".

Prowokacja Mistrzu czy niewiara w siebie?

podpis: S.
To duża różnica - argumentacja a manipulacja lub obietnice.
Jedno i drugie posługuje się słowem.
Misjonarze sobie radzą (ci od sekt także) - ale oni nie argumentują tylko obiecują i oferują (a i też grożą). A cóż ja obiecać mogę???
Raj jest właśnie taką obietnicą.

podpis: Kordyt
"Manipulacja" to mocne słowo i zarzut. I bywa, że ma miejsce. W jedną i drugą stronę. Ale myślisz, że nie ma takich, co wiarę zyskali bo argumentów szukali i znaleźli? Nie dowodów - podkreślam - argumentów.
Nie upraszczasz Mistrzu?

podpis: Kordyt
Ach - nie odpowiedziałem na pytanie co Ty możesz obiecać...
No cóż - jak każdy autorytet - uśmiech aprobaty i stwierdzenie: Widzisz - myślisz jak ja. (a w domyśle) Jeszcze trochę i będziesz taki jak ja. To mało dla tych, którym jesteś autorytetem?
Skromność czy fałsz Mistrzu?

podpis: S.
Mam zamiar upierać się przy obietnicach przeciwko argumentom.
(również dostrzegam fakt wiary przez ukojenie - ale to nie wchodzi w zakres polemiki)
Gdybyż tak wiara nie obiecywała niczego (i niczym nie groziła) - a jedynie była argumentowana: bo tak jest lepiej - to raczej wątpię w skuteczność pracy misjonarskiej na większą skalę. Wtedy każda inna religia która coś obiecuje ma kolosalną przewagę.
Patrz - jeśli prześledzisz moje artykuły to nawet dość mocno pokrywają się z większością nauk religijnych - poza oczywiście stroną mistyczno-propagandową. Myślisz, że mogę argumentacją kogoś do tego przekonać, kto wcześniej nie jest gotowy do zaakceptowania tego? Nie.
Ani skromność ani fałsz.
Doświadczenie.
(ciekawe dlaczego chcesz mnie nakłonić do oświadczenia, że dla niektórych mogę być ważniejszy niż sam Bóg? A brak takiego oświadczenia nazywasz skromnością lub fałszem. Jestem narcyzem i zarozumiałym - ale nie aż tak.)