przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowości
 
     

I POWSTAŁ BÓG



Dla wszystkich kultur wspólne jest to, że każda stworzyła swój świat bogów. Różni to bogowie, ale bogowie. Czy może istnieć kultura w której nie ma bogów? Hm, chyba tylko wszystkowiedząca...

Kiedy kultura dorasta do pytań: jak to się dzieje, że…? - jest już tylko kwestią czasu stworzenie bogów. Gdy powstanie pytanie to powstaje ciśnienie na odpowiedź.

Większość ludzi potrafi odpowiedzieć po prostu „nie wiem”, ale w końcu zawsze się znajdzie jakiś plemienny mądrala któremu z trudnością przychodzi odpowiedź „nie wiem”. Więc coś musi wymyślić.
No i niech taki mądrala odpowie skąd się biorą pioruny! O elektryczności nie słyszał - a pioruny walą! Co taki ma powiedzieć?! Nie potrafi się przyznać do niewiedzy więc kombinuje. Cokolwiek spróbuje wymyślić i tak skończy się na Olbrzymie który się wścieka i miota piorunami w ziemię.

A dlaczego słońce wędruje po niebie? Bo jakiś olbrzym przepycha słońce z jednego krańca nieba na drugi. I takie opowiastki już mądrala może tworzyć na każdy temat osnuty mgłą tajemnicy. Nikt go nie sprawdzi - bo olbrzymy są niewidzialne i mieszkają w niedostępnych miejscach.
Może się pojawić pytanie dlaczego olbrzymy to robią - bo zawsze to jakaś praca... Czemu olbrzym przepycha to słońce? Bo szef mu każe. Bo jest ktoś taki jak szef olbrzymów. Ten osobiście nie zajmuje się pracą tylko nadzoruje, żeby wszystko było w porządku. A jak się wścieka to grzmi i się robi ciemno.

Prędzej czy później mądrala jeden z drugim wpadają na pomysł, że można wykorzystać opowiastki z korzyścią dla siebie i tak stają się kapłanami swoich bogów. Wiedzą co bogowie chcą przekazać i oznajmiają to prostemu ludowi. Jednym wystarczy tylko pozycja wyroczni, inni przy okazji służenia bogom zapewniają sobie całkiem niezły standard społeczny i materialny.

Olbrzymy dostają moc magiczną, żeby większy respekt budzić wśród plemienia - przez co i kapłani stają się ważniejsi. Bo gdyby olbrzymy były tylko parobkami świata - to ich kapłani również nie byliby nikim wyjątkowym. A magiczne zdolności olbrzymów połączone ze skłonnością do wtrącania się w sprawy doczesne - dają kapłanom wyjątkową pozycję. Bo kto zadrze ze sługą potężnego czarownika? To jakby samemu czarownikowi rzucić wyzwanie!

Później jakiś żydowski mądrala wpadł jeszcze lepszy pomysł.
Skoro są to czarownicy którzy magicznie potrafią wpływać na rzeczywistość to dlaczego szef olbrzymów nie miałby mieć sam tych wszystkich umiejętności?
Po co mu olbrzymy jak sam swoją wolą może kierować światem - przez co jest jeszcze potężniejszy. Jest poza pojmowaniem człowieka, ma moc czynienia wszystkiego z największą łatwością. To dopiero nie do ogarnięcia dla prostego człowieka! Taki bóg ma prawo być absolutnie nieprzewidywalny.
Kapłani mogą każde trudne pytanie skwitować odpowiedzią: niezbadane są wyroki boskie. Nawet my tego nie potrafimy odczytać właściwie.
Co wcale nie przeszkadza kapłanom wypowiadać się w imieniu boga z całkowitą pewnością - w sprawach gdzie nie ma zagrożenia, że ktoś ich przyłapie na niekonsekwencji. Wiedzą, że bóg jest w pełni nieprzewidywalny, ale bez problemu mogą powiedzieć czego bóg sobie życzy a czego nie. I na pewno nie życzy sobie poddawania w wątpliwość mądrości kapłanów.

Dobrze jest w coś wierzyć. Bo inaczej trudno o pewność, że świat ma głębszy sens. Ale uznawanie za świętość twórczości plemiennych mądrali i interpretacji późniejszych kapłanów to raczej przesada - lub daleko posunięte lenistwo umysłowe.
Świętością powinna być własna rozmowa z bogiem (a rozmową z bogiem nazywam wsłuchanie się w siebie i własne otoczenie) - a nauki kapłańskie mogą być najwyżej wskazówką. Bo jeśli bóg jest tak wszechmocny to dlaczego miałby udzielać odpowiedzi za pośrednictwem ułomnych kapłanów?




   




      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   


można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


podpis: niewdziosek
Kurcze, wobec wszechobecnej rzeczywistości przerażająca dla mnie jest możliwość, że Bóg jest doskonały, czyli między innymi wszechwiedzący i wszechmocny. Już wolałbym, żeby był trochę ułomny - na przykład tylko wszechmocny, ale chwilowo przebywał trochę daleko, albo Jego wiedza ograniczała się do jakiegoś ułamka wysyłanych doń modlitw, albo po prostu trochę mu nie wyszło z tym całym Stworzeniem.
A czy świat ma głębszy sens? Skąd mieć pewność? Można mieć tylko nadzieję pochodzącą z wiary, czyli raczej nie rozumowych przesłanek.

podpis: S.
To prawda, że trzeba podeprzeć jakąś wiarą przekonanie o sensie świata. Niekoniecznie teistyczną.
Aaaale... jeśli by świat miał być ledwie zjawiskiem bez głębszego sensu - to i tak fascynujące zjawisko.

podpis: niewdziosek
Zgoda, jest bardzo fascynujący.
Wymaga jednak silnego uodpornienia się na jego lodowatą obojętność, która przy ogromnej liczbie możliwych stanów neutralnych oraz nam niesprzyjających i bardzo niewielkiej liczbie stanów przyjaznych daje nam niezłą szkołę (dzięki czemu mamy możliwość doskonalenia się w ciągłym boju).
A tak przy okazji - dziwi mnie ogrom zarozumiałości, pozwalającej sądzić, że jesteśmy celem Stworzenia i wszystko powstało dla nas. No chyba, że jest to taki psychologiczny mechanizm obronny, pozwalający zaakceptować rzeczywistość.

podpis: S.
Bardzo dobrze, że świat jest obojętny (niechby nawet lodowato) - bo daje dużą możliwość interpretacji - i tylko od indywidualnego podejścia zależy czy zostanie zinterpretowany przyjaźnie, neutralnie czy wrogo.
Ja widzę ogromne możliwości do pozytywnej interpretacji - do czego usilnie namawiam :)

podpis: niewdziosek
Staram się, ale lekko nie jest.

podpis: Kris
No nareszcie coś się znowu ryszyło i znowu można podyskutować.

Powyższe rozważania choć bardzo jednostronne, należą właściwie do jednego z głównych nurtów filozofi. Cytuje z Wikipedii:
"Ontologia stara się odpowiedzieć na pytania, jaki jest stosunek istnienia do istoty, co to jest związek przyczynowy, czy mnogość bytów jest rzeczywista, czy istnieje przyczyna całości bytu (Bóg, przyroda), co to jest prawo przyrody, itp."

Czy istnieje przyczyna całości bytu ?? Czy tą przyczyną jest Bóg ? Jesli tak to człowiek ma prawo na podstawie własnych doświadczeń badać i studiować naturę Boga. (teologia).

Jeśli nie to faktycznie jest tak jak napisałeś, że człowiek sam wymyśla sobie Bogów. Takie rozumowanie nie jest pozbawione logiki, ale jednak jest wtórne do odpowiedzi na pytanie czy wierzysz w Boga czy nie.

Mogę tylko powiedzieć, że najtęższe umysły ludzkości, głowią się nad tymi problemami (filozofowie), a tutaj proszę historia filozofii i teologii w pigułce. Tyle że ten opis jest jednak dość płytki, a poza tym łatwy do przyjęcia i bardzo zgrabnie podany. A wszystkie co proste i nieskoplikowane jest raczej dalekie od rzeczywistości.

ale kto to wie...

podpis: S.
Opis jest uproszczony ale czemuż zaraz daleki od rzeczywistości...
Za słusznością tego wywodu przemawiają religie świata w których bóg podobny jest baśniowym czarownikom. (napisałem o tym osobno - jeśli chcesz przeczytać to w artykule "Bóg jesli istnieje")

podpis: Kris
Przeczytałem "Bóg jeśli istnieje"

I nadal podtrzymuje, że daleki od rzeczywistości. Zresztą zdeklarowałeś się jako agnostyk, czyli ktoś kto uważa że nie ma pewności czy Bóg jest czy Go nie ma. A w powyższym opisie wyczytuje pewność, że Boga wymyślili tacy jedni czy drudzy mądrale. Nie mam wątpliwości, że wielu tzw. bogów wymyślił człowiek. Ponadto nawet jeśli Prawdziwy Bóg objawił się nam, ludziom i jest On obecny w religii którą wyznajemy to zawsze nawet jeśli sam Bóg jest rzeczywisty to część jego opisu będzie zawsze wymyślona, bo mowa ludzka i nasze pojęcia są niadekwatne do istoty Boga

Pisałem o filozofach bo pytanie o byt absolutny, pytanie o Boga jest od wieków jednym z najważniejszych i najteższe umysły (nie to co ja) nie dochodzą pod tym względem do rezultatów na jakie zwykli ludzie (tacy jak ja) czekają.

Dlatego też, nie będę się dalej wymądrzał ale oddam głos mądrzejszym Leszek Kołakowski:
"...– Oczywiście. Ujęcie religii jako zjawiska społecznego, które można całkowicie wytłumaczyć kategoriami „twardej" nauki, jest dość powszechne wśród intelektualistów. Moje stanowisko jest inne. Bo chociaż religia jest zjawiskiem społecznym i historycznym, powiązanym na tysiące sposobów z innymi wymiarami naszego żywota, to przecież samego rdzenia wiary nie da się do nich sprowadzić. Jest on jednak trudno wyrażalny (a może i wcale niewyrażalny) w języku naszej codzienności. Po pierwsze: język wiary nigdy nie jest dosłowny. Po drugie: jest on nieprzetłumaczalny.

Pseudo-Dionizy, a za nim wielu mistyków i neoplatoników chrześcijańskich uważało, że słowo „Bóg" nie jest definiowalne w mowie świeckiej. Musimy mówić o Nim, ale musimy zawsze pamiętać, że mówimy o czymś, co jest całkowicie inne niż świat codziennego doświadczenia. Na tym polega trudność, choćby nauczania religii... Musi być ono wyrażone w mowie, ale jeżeli wiara zakorzenia się już w naszym umyśle, dzieje się z nią coś dziwnego. Staje się czymś innym niż to, co odpowiada w normalnej mowie słowom w niej użytym..."

podpis: S.
Najpierw Kołakowski - wyraźnie oddzielił religię od wiary.
I nawet nie sprzeczam się z tym (patrz ostatni akapit artykułu) - natomiast religia próbuje tą wiarę regulować na sobie wygodny sposób (religią nazywam konkretne wyznania).
Wiara ma swoje źródło w przemożnej potrzebie sensu świata. I jednym z obiektów wiary jest bóg. Pojęcie rzeczywiście słabo opisywalne - ale mądrale stwierdzili, że są w stanie to opisać i interpretować. A co ich uprawnia? Ich własne przekonania o świętości zapisów sprzed lat. Zapisy o charakterze mitologiczym - które według uznania interpretatorów raz uznawane są za dosłowne a raz za alegoryczne.
Nie inaczej Dionizy (nie znałem). Też wskazuje na różnice religii i wiary.

Dlatego podtrzymuję tezę, że bogów wymyślają ludzie - tych bogów jakich znamy z nauk religii wszelkich wyznań.
A ten bóg, który stworzył świat, przemawia tylko bezpośrednio do każdego w głębokiej rozmowie ze sobą samym. Przemawia w sposób wyczuwalny, ale trudny do ubrania w słowa. Wszelkie interpretacje są nadużyciem.

podpis: Kris
Zgadzam się w sumie w wielu aspektach i owszem niestety jest tak jak mówisz, że niejednokrotnie kapłani mówią wiernym o Bogu i przekazują wolę Boga w sposób nie znoszący sprzeciwu ani nawet wątpliwości, a to również mnie drażni.

Jednak myślę i staram się wierzyć, że Bóg jednak chce się nam objawić i stąd posyła nam ludzi szczególnie obdarzonych, którzy nam o Nim mogą powiedzieć więcej, ze względu na to, że maja z Bogiem większy, lepszy kontakt. (prorocy, mistycy i po prostu święci Ludzie). Kościół jako taki moim zdaniem jest dysponariuszem pewnego najpełniejszego jakiego znamy objawienia, ale z drugiej strony jest stworzony i rozwijany przez ludzi w wielu przypadkach nie świętych więc jest jak jest.

podpis: S.
Twoje prawo wierzyć, że Bóg chce się nam objawiać - ale pozostaje to w kwestii wiary którą można, ale nie trzeba podzielać.

Ja stoję na stanowisku, że bóg nie dokonuje ręcznych poprawek w świecie (a za takie musiałbym uważać cuda i objawienia - a także dawanie i odbieranie życia).
Nie jestem teologiem w żadnym stopniu - ale jeśli bóg istnieje to trwa i wypełnia - a nie krząta się po świecie poprawiając tu i ówdzie bieg rzeczy.
Co znów prowadzi mnie do wniosku, że nie bóg szuka człowieka (bo po co szukać skoro wypełnia) - a człowiek może znajdować boga. Wszędzie w równym stopniu. W kościele i w burdelu. Ale najbardziej w sobie.
Tylko trzeba się jak najbardziej otworzyć - bez oślepiania się żądzami, obawami ani religią.

podpis: Kris
Oczywiście jest to kwestia wiary, twoje prawo wierzyć po swojemu.
Zresztą wszystkie znane w filozofii dowody na istnienie Boga, są właściwe i przekonujące właśnie jeśli w przedzałożeniu jest wiara w jego istnienie. Wiara zmienia podejście.

Bardzo ciekawy jest wykład "O Bogu" Kołakowskiego w zbiorze Mini wykłady o maxi sprawach jak znajdę w wersji elektronicznej to zamieszczę.

Sam piszesz, że człowiek może znajdować Boga, a jak wiadomo jedni szukają mocniej i lepiej, stąd mistycy,prorocy. Idąc dalej logiczne jest podzielenie się swoją wiedzą/doświadczeniem z innymi ludźmi, a stąd już tylko krok do kapłanów i religii. Trochę to inaczej brzmi niż to co napisałeś w komentowanym tekście.

podpis: S.
Mógłbym nadal argumentować - ale chyba obaj zdajemy sobie sprawę, że dyskusja zatoczy koło i wróci do punktu w co kto wierzy.
Twoja wiara opiera się w dużej mierze na religii - więc trudno nam będzie znaleźć wspólne podstawy. Wiara jest wewnątrz każdego człowieka, ale religia jest tworzona przez ludzi. Wiara wielu wyznań (łącznie z prymitywnymi i starożytnymi) jest podobna (wiara w życie po śmierci, wiara w moc boską, wiara w porządek boski - w to będzie wierzył każdy nie stykając się nawet z żadna religią) - ale religie sa bardzo różne.
No więc musiałbyś naruszyć swoje zaufanie do religii co mogłoby negatywnie wpłynąć na Twoją wiarę - czego ani ja ani Ty nie chcemy. Bo wiara jakakolwiek jest - daje to poczucie sensu.

podpis: S.
Żeby nie było, że tylko potrafię się czepiać religii - porozmawiałem chwilę z bogiem i podyktował mi taką oto prawdę:
Nowa księga rodzaju
Nie wiem na ile szczerze potrafiłem się otworzyć w rozmowie - więc nie twierdzę, że to prawda objawiona.

podpis: Kris
Miałem podać linka

http://chomikuj.pl/bogdano/Moja+wiara/ksi*c4*85*c5*bcki+religijne/Leszek+Ko*c5*82akowski /Leszek+Ko*c5*82akowski+-+O+Bogu.doc

Możemy spokojnie dyskutować, akurat ja jestem zdania,że wiara rozwija się miedzy innymi poprzez kryzys więc, nie krępuj się.
Przeczytam.

podpis: S.
Nie zechciano mnie wpuścić do chomika.

podpis: Kris
--- S ---- Przeniosłem na osobna stronę ze względu na objętosć Kołakowski - o Bogu
I tam ewentualne komentarze. ---

podpis: Włodek
Jakoś nie gorszy mnie to, co Sikora tu pisze a uważam się za katolika (spowiedź, komunia itd). "Świętością powinna być własna rozmowa z bogiem (a rozmową z bogiem nazywam wsłuchanie się w siebie i własne otoczenie)". Tak to jest ujęte u Mistrza Eckharta: "narodziny Boga w duszy". W Ewangelii jest zresztą podobnie. "Zaiste niedaleko jesteś od Królestwa Niebieskiego".

podpis: raraam
ano są kapłani i kapłani. Jeżeli chodzi o wiarę, to chętnie przytoczę słowa Tomasz Halika, że wierzący nie jest inwalidą, potrzebującym laski, a Bóg nie jest szczudłem. Wiara rodzi się pod wpływem wielu okoliczności i pewnie także z potrzeby wyjaśnienia sensu, ale przede wszystkim jest tajemnicą - nie wiadomo kiedy i jak to się zaczyna.
Należałoby zacząć od tego, że człowiek jest istotą cielesno- duchową, ma duszę i w tym leży przyczyna wiary. Wiara zatem może zrodzić się nie pod wpływem tzw. ludzkiej ułomności, niewiedzy, lęku i poszukiwania sensu, lecz jako odpowiedź na wezwanie i tu mamy doświadczenia mistyczne, olśnienia wskutek kontemplacji. Doświadczenia mistyczne nie są tylko tymi, które przydarzyły się wielkim, historycznym świętym. Otóż tzw. zwykły śmiertelnik może ich doświadczyć. Jeżeli chce się rozwijać,dąży do poznania siebie, modli się i medytuje, poddając się swojej duchowości, to duchowość się rozwija, jego wiara pogłębia się Pojawia się pytanie - skąd to dążenie do rozwoju, medytacja itd? Ano stąd, że warstwa duchowa człowieka działa. Piszę w pośpiechu, gdyż jestem teraz w trakcie pisania ważnej pracy, ale zapewniam, że człowiek, którego spotkało doświadczenie duchowe, nie zapomina o nim. Radzę poczytać o współczesnego filozofa, fenomenologa Jeana Luca Mariona, który porusza zagadnienia idolatrii i ikony, filozofkę Edytę Stein oraz prof. Halinę Romanowską-Łakomy piszącą o duchowości człowieka. Pozdrawiam. R.

podpis: p.rz.
Rola Boga w życiu świata ulegała zmianom wraz z postępem cywilizacyjnym. Obecnie zatrzymaliśmy się na Wielkim Wybuchu. Co będzie dalej? Kto ten Wielki Wybuch zapoczątkował? W jakim celu? Może było jeszcze coś wcześniej? Dopóki człowiek odkrywa nowe fakty dopóty będzie szukał kolejnych pytań. Pewne jest jedynie to, że żyję i odczuwam wszystko co mnie otacza. To istnienie musi mieć jakiś głębszy sens. Nie może być czyimś widzimisię. Mam taką nadzieję...

podpis: S.
No i właśnie.
Pioruny już nie - bo znamy elektryczność i mamy wytłumaczenie. Ale ten Wielki Wybuch...?
Nie ma wytłumaczenia - więc Bóg.
Taki umysł - wciąż tajemniczy - więc dusza.
Przeżycia duchowe - brak danych - więc mistyka.
A co jeśli już wszystko zostanie opisane, zbadane, dowiedzione...?
O nie. Zawsze zostanie jakaś tajemnica. Bóg jest wieczny.

podpis: Bishi
e-mail: dptak21@wp.pl
Świetny artykuł. Moim zdaniem religia jest wielkim oszustwem. Natomiast wiara to już coś innego, nawet nauka to w pewnym stopniu wiara.

Co myślicie czy Bóg jest potrzebny żeby wyjaśnić powstanie wszechświata i różnorodność form w nim zawartych?
 
podpis: Lukasz
e-mail: lukke@linuxpl.com
Do Bishi: Nie do końca zgodzę się z tym, że religia jest oszustwem. Owszem nie możemy zapytać Mojżesza czy z premedytacją napisał Torę i powiedział że to Bóg, czy faktycznie coś w głowie mu dyktowało więc pisał. Podobnie z Mahometem czy efektem długich medytacji Buddy.

Nie zakładam że mieli oni złe intencje, lecz jako charyzmatyczne mocne jednostki zyskali grono zwolenników i dalej poszło z górki, odsyłam do historii dużych religii.

Moje zdanie jest takie że np. siostra Faustyna Kowalska na prawdę widziała Jezusa i z nim rozmawiała i jestem przekonany że gdyby zbadać ją super doskonałym wariografem , potwierdziłby jej wersję, podobnie jak wielu innych mistyków w tym tych pierwszych, którzy dali początek rozmaitym religiom.

Umysł jest narzędziem kreacji i kreuje ?cuda niewidy? a czy rzeczywistość jest taka jak mówią nam nasze zmysły to już inna bajka. Może w ogóle nie ma nic (patrz nihilizm)

Wracając do pierwotnego wątku - religia jest dla mnie efektem: lenistwa poznawczego, konformizmu i chęcią przynależności (tu oczko w stronę piramidy potrzeb Masłowa) to tak w pigułce...

 
podpis: S.
e-mail: ...
Nie oceniałbym tak radykalnie negatywnie (lenistwo, konformizm) - to bardziej bezradność, strach i tęsknota za ideałem - powoduje, że religia wciąż jest potrzebna.
A przynależność jak najbardziej.
 
podpis: delejt
e-mail: ...
No ok, poniekąd dzikus mądrala miał racje- jakieś siły (olbrzym) wywołują te zjawiska. Zjawiska wystepuja tylko dlatego ze takie a nie inne sa zasady fizyki, a przecież mogły by być inne. Wiec dlaczego nie sa? wszystko sie tak wylosowalo? Może ktoś (Bóg) tak kazał? A co do szukania odpowiedzi w wierze w Boga, dlaczego wszystkie nacje do tego dochodzą? Bo jest jakiś naturalny pociąg, jak do jedzenia czy seksu, i właśnie ten pociąg może tez jest niezbędny do zycia? ciekawe.. a dowody? Ci szamani słyszy sie uzdrawiają i czarują, tylko to może jest jakieś zboczenie w tych naturalnych pociągach jak homoseksualizm.. Może:)
 
podpis: S.
e-mail: ...
Ja też nie bardzo akceptuję filozofii przypadku jako siły sprawczej.
Ale Wielki Czarownik? Ups. I dokładnie taki jak pasuje kapłanom?
Napisałem, że Bóg MUSIAŁ zostać wymyślony - bo ludzie mają taką potrzebę. Ale to nie jest dowód na istnienie Boga - tylko na istnienie potrzeby posiadania Boga.
A co do uzdrowień - są też świeckie uzdrowienia - więc bez przesady.
 
podpis: JimmyspackOZ
e-mail: jackhitred@gmail.com