przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowości
 
     

PIEPRZENI HUMANIŚCI!

No nie lubię humanistów bo to:
Demagodzy i krzykacze
Hipokryci
Ludzie bez wyobraźni

Już pewnie humanistom się nie podoba. I słusznie. Ma się nie podobać. Nie ma co czytać dalej bo humanista nie zrozumie.

Podstawą postawy humanistycznej jest „człowiek jest najwyższą wartością”.
Nie „ludzie”. Nie „ludzkość”. Nie „świat”. O nie!
„Człowiek” - konkretny egzemplarz.

A z samego człowieka najwyższą wartością jest życie.
Życie - sam fakt życia, a nie jego zawartość.
Gówniane życie jest dla niego nie mniej warte niż pełne i piękne. Więc humanista tego człowieka i tego życia będzie bronił jak wolności. Każdego.

Czemu się czepiam humanistów skoro wydaje się, że humanista jest człowiekiem szlachetnym?
Ponieważ w całej swojej „szlachetności” są zakłamani, egocentryczni i normalnie głupi.

Nie ma nic złego, kiedy humanista walczy o dobro jakiegoś człowieka nie wyrządzając nikomu krzywdy.
Ale humanista jest tak przekonany o swoich racjach, że będzie walczył o dobro człowieka nie zważając ile zła wyrządzi przy okazji. I do tego zła się nigdy nie przyznaje.
Bo to nie on, to natura!

Dla humanisty nie ma zła jak nie ma konkretnej osoby.
Humanista nie uznaje statystyk. Statystyki to tylko liczby. Choćby dotyczyły ludzi to i tak nie mają nic wspólnego z konkretnym człowiekiem.
Humanista potrzebuje konkretu.
Humanista może sam umrzeć ratując konkretnego człowieka, ale nie pozwoli komuś strzelić w pysk dla obniżenia statystyk ofiar wypadków. Bo on nie może wskazać choćby jednego uratowanego człowieka z wypadków których nie było, a z łatwością może wskazać pokrzywdzonego który dostał w pysk.
Co z tego, że statystyki spadną? Humanista musi mieć konkretnego człowieka.

Choroby, gwałty, działania wojenne, morderstwa, wypadki - dla humanisty to wszystko zło naturalne którym wcale nie obciąża swojego sumienia. Walka z tym z tym złem które już nastąpiło jest powodem do dodatkowej chluby. Ale zapobieganie zanim zło nastąpi w gruncie rzeczy niewiele humanistę obchodzi.
Prawdziwym złem jest eutanazja, aborcja, kara śmierci i kary cielesne, którego zaakceptować nie można w żadnej skali. To zło jest celowe i konkretne - i kompletnie nieważne jest jakiego innego zła pozwoli uniknąć.
Humanista zaciekle wystąpi przeciw temu złu dlatego właśnie, że tu już można uratowanych wskazać humanistycznym palcem.

Zasada jest prosta: On, humanista nie może przyłożyć ręki do konkretnego zła.

Humanista nie będzie specjalnie walczył o życie kobiety zagrożonej z powodu ciąży - bo musiałby świadomie skrzywdzić życie nienarodzone. Najchętniej zda się na siły natury które pozwolą mu zachować czyste sumienie.
Za to zaciekle będzie walczył o życie cierpiącego człowieka czekającego na jak najszybszą śmierć.

Czyżby cierpienie nie robiło na humaniście wrażenia?
Cierpienie do którego on nie przyłożył ręki aż tak wielkiego wrażenia nie robi. Ale gdyby humanista miał to cierpienie wywołać... o nie!

Humanista nie zaakceptuje chłosty* za kradzież zamiast więzienia, ale nie obciąża jego sumienia fakt, że w więzieniu złodziej może zostać przecwelony, bity i poniżany przez współwięźniów (o edukacji przestępczej nawet nie wspomnę).
To zło wyrządzane w sposób niekontrolowany - a więc „naturalne”.

Humanisty też nie obciąży odpowiedzialność za rozpad więzi rodzinnych osób osadzonych w więzieniu. Chłosta załatwiła by sprawę kary nie naruszając więzi rodzinnych - więzienie nie.

Fakt, że można było tego zła uniknąć oszczędzając komuś więzienia zupełnie nie przemawia do humanisty. On tylko wysłał do więzienia - a na bicie, gwałty, poniżanie nie wyraził zgody. Na rozpad rodziny też.
Co z tego, że statystyki mówią o tych zjawiskach - przecież nie można przewidzieć kogo one będą dotyczyć - więc uratowanych się nie da wskazać.
A taka na przykład chłosta jest poniżeniem i przemocą już bardzo konkretną. To niedopuszczalne! Trzeba ratować człowieka - i dumnie obnosić się z tym uratowanym przed całym światem.

Humanista będzie zaciekle walczył o życie mordercy skazanego na śmierć - bo to konkretna osoba, chociaż zbrodniarz. Ale już zastrzelenie wrogiego żołnierza jest dla humanisty złem koniecznym, które jest wybaczalne.
Bo nie wiadomo na kogo popadnie - chociaż bez trudu można się domyślić, że to często zupełnie przeciętny człowiek - zmuszony przez okoliczności do bycia żołnierzem.

Gdyby tak politycy Polski i Czech mieli nagle kaprys stoczyć między naszymi krajami wojnę i znaleźli wystarczająco sugestywny powód - to humaniści po obu stronach będą nawoływali do bohaterstwa, do obrony ojczystych wartości - a tak naprawdę do zabijania niewinnych ludzi zmuszonych z drugiej strony przez polityków, humanistów i kościół do zaszczytnej śmierci za Ojczyznę.
Takie to ich poglądy mać na najwyższe dobro.

Humaniści to radykałowie gotowi wszelkimi sposobami bronić własnych wartości.
Nie dla siebie - dla wszystkich - nawet gdyby pozostali mieli inne poglądy. I zawsze mają przewagę, bo konkretne osoby można pokazać, zagrać na uczuciach. Z konkretnych osób można uczynić prawdziwy spektakl walki o najwyższe wartości.
A statystyki to tylko liczby - więc nikogo za serce nie chwytają. Ze statystyk nie da się urządzić widowiska.
I chociaż humaniści mówią o pojedynczych osobach, a statystyki o tysiącach, to jednak humaniści wygrywają każdą batalię.

I tak z woli humanistów niewielki wpływ można mieć na uporządkowanie zła. Bo zło musi być naturalne i przypadkowe - a nigdy uporządkowane czyli celowe.
W oczach humanistów każdy człowiek powinien być równy wobec możliwych nieszczęść - i morderca i dziewica, terrorysta i portier.

Dla humanisty zawsze „Złe” jest złe, a „Dobre” jest dobre.
Humaniści nie chcą rozumieć, że „Dobre” w nadmiarze to katastrofa, a „Złe” w małych dawkach to antidotum.

* Karę chłosty wpisałem jako przykład - wcale nie jestem zwolennikiem takich średniowiecznych metod. Inteligencja podpowiada bardziej wyrafinowane kary - ale im bardziej wyrafinowane tym większe oburzenie.



   




      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   


można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


podpis: N.
Nie wiem Sikorze z jakimi humanistami się zadajesz, ale jeśli rzeczywiście tak myślą, to czym prędzej zerwij z nimi wszelkie kontakty bo to niebezpieczni ludzie.

Mi się przez całe moje (niezbyt jeszcze długie) świadome życie wydawało, że humanizm to nie zacietrzewienie, tępota i ślepy upór, ale otwarcie się na człowieka.
Tak, zgadza się, człowiek jest najwyższą wartością.
Ale człowiek z całym jego światem - z tym co myśli, co czuje, co robi. Z całym umysłem i świadomością. W tym także (a może przede wszystkim) z jego wolnością, z możliwością dokonywania niezależnych wyborów i decydowania o swoim życiu.
I z prawem do życia.
Nie zależnie od tego, czy stworzyli cię Mama z Tatą, Bóg, czy Marsjanie, skoro już się załapałeś/łaś koleżanko i kolego na te kilkadziesiąt lat w tym wszechświecie, to masz prawo z nich korzystać. I co więcej - nikt inny nie może tego zrobić za ciebie. TO jest prawo do życia.
I w związku z tym każdy, kto jest człowiekiem, ma prawo do bycia traktowanym jak człowiek. Nie jak mebel, który nie ma prawa głosu i którym sobie można dowolnie rozporządzać.

Poznać, zrozumieć, wczuć się, nie szufladkować, że kryminalista, że idiota, że humanista, że nie humanista… Czy nie o to czasem powinno chodzić?

A tak... jest jak jest - z jednej strony są obrońcy, jak to nazwałeś, 'samego faktu życia', a z drugiej obrońcy 'wolności dla samej wolności'. I ci pierwsi będą bronić tego nienarodzonego życia, zapominając o tym, że życie matki to też życie, a ci drudzy bronić godności kobiety i walczyć o jej prawo do aborcji, zapominając o tym, że prawo to jeszcze nie obowiązek. I pewnie i jedni i drudzy uważają się za humanistów. Bo czemu nie, wszystko pięknie ładnie...
Tylko gdzie w tym wszystkim człowiek?

podpis: S.
Humaniści z którymi się zadaję są radykałami głównie na użytek dyskusji - bez dramatycznych skutków o jakich pisałem - więc nie muszę się obawiać.
A wiadomo - dyskusje podnoszą stopień radykalizmu.
Jednak i tak przeraża stopień manipulacji konkretną krzywdą i brak zrozumienia dla statystyki i prawdopodobieństwa.

podpis: S.
A skoro wypowiedziałaś negatywny sąd o takich humanistach to spytam wprost (bo jednak podejrzewam Cię o humanistyczne poglądy):
Czy nie lepiej zamienić wieloletnie kary więzienia - w zamian za cierpienie porównywalne z cierpieniami chorych na raka - ale za to tylko miesiąc lub dwa?

podpis: N.
Podejrzewaj dowoli ;) Rzeczywiście z humanizmu lubię sobie przywłaszczać różne elementy, ale jakoś nigdy się z nim do końca nie utożsamiałam. Bo tam 'człowiek największą wartością', a mnie jednak ludzkość interesuje w takim samym stopniu jak pojedynczy człowiek.

A co do Twojego pytania - gdyby istniały wyłącznie te dwie możliwości: więzienie albo cierpienie, to odpowiedziałabym, że owszem - lepiej zamienić.
(oczywiście mam zastrzeżenia do tak postawionego pytania, ale one wynikają raczej z tego co myślę ogólnie o systemie kar i z mojego rozumienia sprawiedliwości - a to już chyba zbyt daleko od aktualnego tematu)

podpis: N.
A, no i żeby była jasność - wcale się nie zgadzam, że WSZYSCY humaniści są zakłamani, egocentryczni i normalnie głupi. Jak w wypadku każdych poglądów, tak i tu - to skrajny radykalizm ma właściwości zaślepiające. Radykałowie (tak ogólnie - nie tylko humanistyczni) mają to do siebie, że zamykają się w swojej wizji rzeczywistości (jedynej i słusznej), inne poglądy zupełnie odrzucając. Natomiast rzeczywistość ma to do siebie, że w jednej szufladce zamknąć się nie daje.
Ideowe hasła są zwykle bardzo chwytliwe i dają łatwe odpowiedzi na trudne pytania. Oczywiście o wiele wygodniej jest się chwycić gotowych rozwiązań i nie zastanawiać czy są w każdej sytuacji słuszne i sensowne. Ale myślący humaniści istnieją. Tyle, że nie krzyczą tak głośno jak bojówkarze.

podpis: S.
Owszem, trochę uprościłem dopuszczając się uogólnień.

podpis: niewdziosek
Mnie się wydaje, że część problemu tkwi w praktyce. To znaczy: ludzie , którzy robią coś, co ma zadziałać skutecznie (np. wykonać działające niezawodnie urządzenie, czy stworzyć dobry program kabaretowy, na który widzowie walą drzwiami i oknami) podczas swoich działań nabierają coraz więcej pokory. Natura przecież nie ułatwia im zadania, a wręcz przeciwnie - zawsze stanie okoniem. I zawsze okazuje się, że sami twórcy są źródłem błędów. Natomiast ludzie nazywani tu humanistami często poprzestają na pisaniu, czy wygłaszaniu swoich poglądów. A przecież papier , czy fale dźwiękowe przyjmą wszystko. I nie trzeba walczyć o skuteczność. A więc, skąd mają nabrać pokory, doświadczenia, czy jakoś tak. W związku z tym często pieprzą od rzeczy.

podpis: Zdenek_Blacha
Tak słabej notki(w moim mniemaniu) jeszcze nie było. Wybrał Pan, Panie Sikora zbiór niedorzecznych poglądów i zachowań i powkładał to wszystko do człowieka, którego nazwał Pan sobie humanistą.
Otóż: Ja jestem humanistą, najważniejszy dla mnie jest człowiek, a to dlatego że w tym kontekście to synonim do słowa ludzkość. Ale tego się nie czepiam bo to u Pana tylko pretekst do dalszych rozważań, więc jedziemy dalej. To, że życie jest najwyższą wartością wcale nie znaczy, że nie ma różnicy w tym jak to życie wygląda.
Popieram eutanazję.
Chłosta miast więzienia? Niedorzeczne. Więzienie służy izolacji i resocjalizacji i na pewno chociaż pierwszą z tych funkcji spełnia, a chłosta? Niby kara, ale to taka sztuka dla sztuki, wymierzymy karę i wypuścimy gwałciciela coby mógł dalej prowadzić działalność.
Więzi rodzinne - naciągane. Utrata więzi rodzinnych to następstwo zbrodni i winę za to ponosi przestępca, nie wymiar sprawiedliwości.
Jestem przeciwko karze śmierci i to zarówno tej nakazanej przez sąd jak i tej wymierzonej przez karabin. Zło(niekonieczne) w czystej postaci. Aha, a złe naprawdę zawsze jest złe, a dobre - dobre. Zło może miewać dobre aspekty, ale w ogólnym rorachunku jest złe. Jeśli „Złe” w małych dawkach to antidotum\" to tak naprawdę jest to dobre. Akapity. do któych się nie odniosłemsą zbyt ogólne i teoretyczne i dyskusja z nimi nie miałaby sensu.
P.S Nie jestem radykałem, nie jestem oburzony tekstem jak można by wywnioskować z mojego komentarza, jednak zauważam pewną nieścisłość w Pańśkim rozumowaniu i chciałem podjąć polemikę. Wydaje mi się, że cechy i zachowania, które Pan opisał to cechy ograniczonego człowieka krótkowzrocznego a nie szlachetnego obrońcy życia. Dziękuję za uwagę
P.P.S Mimo, że jestem humanistą mam piątkę z matematyki.

podpis: S.
Ja tego nie wymyśliłem.
To nie jest moje wyobrażenie o humanistach - to są moje doświadczenia z humanistami.
Dobra! Uogólnione i nakreślone grubą kreską.
Zawsze są aspekty i niuanse.
Ale praktycznie każda dyskusja ostatecznie sprowadzała się do paraliżu epatowania jednostką i wymierną krzywdą. Nie do przejścia.

podpis: S.
Co do systemu kar:
Nie wszystkie przestępstwa są zbrodnią. Jest cały zestaw przestępstw nieumyślnych, jest zestaw przestępstw ze słabości charakteru - kara więzienia jest zabieraniem życia - tyle, że nie w całości - ale jednak akurat tych najlepszych lat jakie akurat są do dyspozycji.
I dla mnie akurat to jest okrucieństwo.

podpis: Zdzichu
A ja jestem humanistą.I to takim radykalnym!(jak na Polskę)
Rzeczywiście zadaję się pan z dziwnymi ludźmi, bo z opisu to żadnego humanizmu nie dostrzegam.
Jak ktoś mówi o wartościach to jeszcze nie znaczy że humanista, skoro nie przemawiają do niego statystyki(dowody) tzn że pewnie jakiś religijny zboczek. Ale niech pan nie myśli że rzucam tu jakieś oskarżenia pod ich adresem, nie znam ich więc dalej pisze bardziej ogólnie.
W dzisiejszej Polsce jedyni ocalali humaniści to lewica- niekoniecznie ta z SLD.
Z więzieniami to jest podzielam pana zdanie że nie jest dobrze jak gnoją tam słabszych ale samych więzień bym nie likwidował. Karać cieleśnie? Nigdy w życiu! Kary zawsze będą się wydawały niewspółmierne ale oto chodzi żeby kara nie była zemstą na przestępcy a izolacją i szansą na resocjalizcję.
Więzi rodzinne? Założę się że w większości przypadków rodziny są zadowolone że ten przykładowy drań przestanie ich w końcu prześladować, przecież wiemy co za ludzie tam trafiają.
Aborcja-eutanazja-prawo do nich to znowu postulaty lewicy, świeckich etyków, zresztą ta grupka działaczy, choć mało liczna i nie przy władzy, stara się coś wywalczyć dla ludzi, i to właśnie oni zasługują na miano humanistów.
Bo do feministek, zielonych, antyklerykałów, gejów i tych z amnesty international przemawiają statystyki, muszą- w końcu sami badają różne przejawy prawdziwego zła. Tyle że ich argumenty, przynajmniej w Polsce, nie przemawiają do ludzi bo-kościół mówi inaczej, bo wcześniej nie było pedałów, bo nie chce mi się segregować śmieci, czy nie mam ochoty na zrozumienie wielu innych rzeczy- tradycja podsunęła mi pod ryj wszystkie rozwiązania.

podpis: S.
Poparcia się nie spodziewałem więc wszystko jest na swoim miejscu.
Bo kto oficjalnie przyzna - tak, używam krzywdy pojedynczego człowieka do manipulowania dyskusją aby wyszło na moje. -?
Kto przyzna - statystyki widzę tylko do momentu kiedy mogę się czuć niezbrukany. Gdyby jednak przyszło ubrudzić ręce to na statystyki ślepnę i głuchnę. -?
To pocieszanie się, że przecież widzę statystyki i jestem wrażliwy na nie - i w ogóle tu się pisze o jakiś dziwnych dewiantach a nie humanistach.
O nie!
Ja o humanistach naprawdę. Brutalnie ale wcale nie tak przesadnie.
Wiem, że humanista nie poczuje się adresatem tego opisu - bo taka natura humanisty: on dobrze, zawsze dobrze.
A z opisu winika, że to jakiś beton i półgłowek. Czyli nie humanista tylko bojówkarz religijny lub jakiś inny.
A ja upieram się, że właśnie tacy są humaniści. Tak pewni swoich wartości, że nie zauważają kiedy stają się humanistycznym betonem.

podpis: S.
Zdzichu - religijny zboczek?
Patrz co piszesz:
Nie jest dobrze, że gnoją w więzieniach. (czyli patrzysz na statystyki - spokojne Twoje sumienie).
Ale wnioski?! - nie jest dobrze ale niech zostaną. Bo Ty nie musisz brać na siebie winy za to. Drań dręczy drania - a Ty nie wyrażasz zgody na to. I możesz już więcej nic nie robić. Typowy humanista!
Karać cieleśnie? Nigdy w życiu! - kara nie ma być zemstą. Znów humanista! Izolacja i resocjalizacja...
Widziałeś statystyki udanych resocjalizacji w więzieniu? Marne! Ale jesteś humanistą, więc przymykasz oko - bo Ci wygodniej.
Umiejętnie przeprowadzone kary cielesne wsparte osiągnięciami psychologii poprawiły by te wskaźniki niewyobrażalnie.
A! Nie zgodzisz się na to boś humanista.
Izolacja? - zacznę od tego, że wiele przestępstw za które się siedzi nie wymagają izolacji. Wymagają jedynie kary - aby zniechęcić do recydywy, aby uczynić przestępstwo nieatrakcyjnym.
I kara cielesna może dobrze tą funkcję spełniać. To po co izolacja i zabieranie kilku lat życia? Ale musiałbyś ubrudzić ręce karą cielesną. To nie!
A przestępstwa które faktycznie wymagają izolacji - np. sadystyczne skłonności... Ale więzienie sadyzmu nie oduczy, a raczej wręcz przeciwnie.
Tu też miałbym pewne rozwiązanie ale trochę drastyczne więc nie będę się podkładał pod święte oburzenie humanistów.
Albo też zupełnie humanitarne rozwiązanie - dożywotnia izolacja ale w warunkach normalnego życia a nie więziennego.
W pierwszym przypaku nie zgodzisz się humanisto - bo to niemoralne dręczyć człowieka metodycznie.
A w drugim może i byś się zgodził, ale to za dużo zachodu i Twoja wygoda niechętnie potraktuje tą możliwość.
Zdzichu - jesteś humanistą - i to dokładnie takim jak opisuję. Żaden religijny zboczek tylko człowiek przekonany o tym, że ma słuszność.

podpis: S.
Patrz zapomniałem o jednym.
Niewinnie skazani - ulubiony konik humanistów.
Niewinnie skazani w więzieniach cierpią najbardziej - bo nie potrafią się odnaleźć w więziennym świecie.
Gdyby obowiązywały kary cielesne to niewinnie skazani mieli by do odcierpienia tylko tyle co niewinnie chorzy - a nie oprócz izolacji dodatkowo cały bagaż upokorzeń i bólu.
To akurat pewnie przemówi do ograniczonych humanistycznych rozumów.
Czy nie?

podpis: Zdzichu
No i co nowego?
Już pisałem że więzienia w obecnej formie nie są dobre. Skoro potrafimy walczyć ze zorganizowaną przestępczością to powinniśmy poradzić sobie z bandą zamkniętych degeneratów.
Kary cielesne- a i owszem jest problem, bo kto miałby maltretować tych ludzi?
Kraje które są bardziej humanitarne bo przekazują nową tradycję borykają się z mniejszą przestępczością.
Po za tym w Polsce też się trochę poprawia, w końcu zaczynamy wprowadzać tzw obroże.
I jeszcze "argument" z serii "wypominajka"- "Drań dręczy drania - a Ty nie wyrażasz zgody na to. I możesz już więcej nic nie robić. Typowy humanista!" Tylko ja mam 22 lata, posiadam poglądy sprzeciwiające się dzisiejszej sytuacji i tak-wstyd przyznać że nie reaguje bardziej na to że jest źle. Jedynie rozmawiam z ludźmi i tłumaczę kiedy trzeba ale to jednak niewiele więcej niż obojętność. I nie jest mi dobrze z tym co się dzieje ze światem, i trochę tępię w sobie wrażliwość bo kiedy tego nie robię to zaczynam tego świata nienawidzić, zwłaszcza mężczyzn.
Ludzie się starają coś poprawić ale nie zrobią tego z dnia na dzień, nie wszyscy też odczuwają taką potrzebę, niektórzy stępili swoją wrażliwość do końca bo chcieli żyć chociaż trochę normalnie, albo godzą się na zło i sami je wyrządzają-bo taka jest natura świata.
Ludzie naprawiają świat za wolno

podpis: S.
Nie chcę być źle zrozumiany.
Nie uważam, że obowiązkiem człowieka jest nieustannie walczyć o lepszy świat. Można a nawet powinno się obojętnie przyglądać od czasu do czasu otoczeniu (moje stanowisko wyrażam w tematach Znieczulica i Pierwsza Wymówka).
A to co mi się nie podoba - to przekonanie o własnych racjach w stopniu zwalniającym od myślenia - i odruchowa walka w obronie tych racji.

podpis: Robo
e-mail: robofh@wp.pl
Nie bardzo jestem w stanie przyjąć na wiarę to, że człowiek któregoś szanowny Sikorze opisał jest prawdziwym humanistą. Śmiem stwierdzić, że opisujesz tutaj wypaczony, pieniacki model samozwańczego Łobrońcy Ludzkości, którego poglądy do prawdziwego humanizmu mają się tak jak bida do bidonu. To co ja wyczytałem w tekście to typowa hipokryzja, pokazowy altruizm polityczny w najgorszym wydaniu.
Owszem, Człowiek jest wartością najwyższą, ale analizując go trzeba wziąć uwagę jak najwięcej za i przeciw - i dojść do rozsądnych wniosków, podjąć mądre decyzje, nie zaś kierować się zaślepieniem swoich poglądów. Humanistą prawdziwym powinien być człowiek który jest otwarty na dyskusje i potrafi przyjąć i zrozumieć punkt widzenia swojego rozmówcy. Fanatyzm - KAŻDY FANATYZM - jest zawsze siłą destrukcyjną, nawet jeśli wyrósł na gruncie ogólnie pojętych 'dobrych' wartości.
Przykład: Weźmy chociażby ten nieszczęsny zakaz aborcji. Wymyślony został właśnie przez takich głośno drących się o zabijaniu nienarodzonych "Łobrońców Życia". Rezultat? Noworodki w śmietnikach i beczkach po kapuście, pokątne skrobanki u znachorów itp. PRAWDZIWY humanista wie doskonale, że nie ma sensu zabraniać tego co i tak będzie miało miejsce mimo zakazu, bo i tak aborcja będzie miała miejsce, tylko że dodatkowo zagrożona więzieniem i przeprowadzana w warunkach zagrożenia zdrowia matki. To jest właśnie to myślenie przyszłościowe, dokładna analiza wszystkich za i przeciw - a Ty Sikorze odmawiasz humanistom takich umiejętności. Tak jakbyś uważał, że brakuje im inteligencji i mądrości życiowej. Nie brakuje, bo osoby które nazywasz "Pieprzonymi humanistami" nie są humanistami w ogóle.
Podsumowując - traktuję ten tekst jako Twoją intelektualną prowokację do dyskusji, gdyż nie wierzę, że jest to słuszna definicja humanisty.

podpis: S.
Taki mam obraz humanistów. Zwykłych normalnych humanistów - którzy na codzień są myślącymi ludźmi.
(Z tym, że nie uważam tego za definicję a tylko dzielę się swoimi wrażeniami)
Bo właśnie mam wrażenie, że humaniści stają się fundamentalistami na gruncie własnych przekonań. Wiem, że tu grubo narysowane.
No i upchałem wszystko w jednym worku i teraz mi z tego worka wyjmujecie to czy tamto. Bo humaniści bywają bardziej i mniej radykalni. Zależy od wyznawanych dogmatów.
I nieporozumienie miedzy nami polega na tym, że umiarkowany humanista w zderzeniu z radykałem sięgnie do statystyk, pomyśli perspektywicznie... Więc mój opis wydaje się przesadzony lub wręcz nieprawdziwy.
Ale...
Ale ja nie wyznając żadnych dogmatów zderzam się z umiarkowanymi humanistami - myślę, że podobnie jak umiarkowani z radykałami.

podpis: Allon
Robo: jeśli nie należy zakazywać tego, co i tak będzie miało miejsce, to może w ogóle zlikwidować prawo?
Panie Sikora: po kolei.
Aborcja - Czy chodzi tu TYLKO o przykład zagrożenia życia matki?
Kara śmierci, kary cielesne - wychodzę z założenia, że więzienia mają służyć ewentualnej resocjalizacji (to zostawmy) i ZABEZPIECZENIA społeczeństwa przed przestępcą (to na pierwszym miejscu, zwłaszcza że nie wyklucza przed resocjalizacją. Oczywiście w mniejszych przypadkach kara cielesna mogłaby odnieść jakiś skutek - ale tylko w mniejszych, bo przecież nie każdy zasługuje na więzienie, jak Pan sam wie. A co do incydentów w więzieniach - cóż, sądzę, że to powód do porządniejszego pilnowania więźniów, nie do likwidacji więzień.
Żeby nie było wątpliwości - nie jestem humanistą. Teraz bronię pewnych poglądów humanistów, ale gdybym rozmawiał z humanistami, też bym się posprzeczał, sądząc po niektórych wypowiedziach w komentarzach tego artykułu.
Swoją drogą - powinien Pan był na samym początku napisać, o jakich humanistów chodzi. W końcu definicje mogą być różne - np. ktoś może uważać za humanistę kogoś, kto docenia kulturę i sztukę

podpis: S.
Powtórzę - jest wiele przestępstw nie wymagających izolacji - a jedynie skutecznego środka zniechęcającego. Po co zabierać ludziom życie?
A skuteczniejsze pilnowanie dla zmniejszenia ilości incydentów w więzieniach... - toż to ręczne sterowanie, dużo kłopotu, żadnej pewności.

podpis: Kris
Na tą myśl humanistyczną można (a może trzeba) patrzeć jeszcze z drugiej strony. Jeśli nie chronimy każdego życia ludzkiego to już dość szybko (posługując się dowodami naukowymi i statystką) można dojść do wniosku, że dla tzw. ogółu (i wogóle dla dobra gatunku ludzkiego) byłoby lepiej wyeliminować najsłabsze jednostki. W podejściu naukowym nie od dziś wiadomo, że gatunek rozwija się prawidłow jęśli w naturalny sposób najsłabsze jednostki są eliminowane, a rozmnażają się tylko wybrani - najsilniejsi, najlepiej przystosowani.
Elimując najsłabsze jednostki poprawimy właściwie wszystkie nasze statystyki, ze wskaźnikami ekonomicznymi włącznie.

Ale to właśnie pieprzeni humaniści nie pozwalają.

PS. Powyższe to raczej z woli polemiki bo jednak wiele rzeczy jest celnie w tym artykule wypunktowanych, ale jest w tym tyle prowokacji, że jednak aż chce się niezgodzić :)

podpis: S.
Kris - no, tu jest faktycznie problem do pokonania.
Żeby nie wpaść w pułapkę eliminacji najsłabszych jednostek - bo stąd blisko do bardzo bezdusznego potraktowania tematu i bardzo niebezpiecznego.
Każde myślenie schematyczne lub dogmatyczne jest niebezpieczne - no i jak już mamy mieć schematyzm to lepiej, że humanistyczny niż faszystowski.
Co nie zmienia faktu, że każdy schematyzm jest ograniczony. Ale niestety muszę przyznać, że w świecie w którym większości ludzi nie chce się myśleć na codzień - schematyzm będzie istniał. Hasła, wytrychy...
Patrząc pod tym kątem humaniści nie są najgorsi spośród całej gamy dogmatyków.

podpis: Godzio
e-mail: s.godlewski@buziaczek.pl
Nie powiem żebym się zgodził ze wszystkim ale poszerzyło to moje horyzonty i dało mi to do myślenia. Dziękuję.

podpis: Włodek
e-mail: wlodzimierz.kowalik@wp.pl
Humanizm to zabobon jak mawiał śp. Innocenty Maria Bocheński.

podpis: Robo
Zabobon to brak humanizmu. Tak twierdzę ja, Robo.

podpis: Gabik
e-mail: jagusia15@wp.pl
Sam jestem humanistą... i w 100 % się z tym zgadzam. Może to oznaka że zły ze mnie humanista, ale wszyscy humaniści których znam to tylko zlepek ludzi, których można tym artykułem określić... zresztą - łącznie ze mną...

podpis: 82941487352
żałosne
humanista to czlowiek bez wyobrazni? żałosne
Mowie po japonsku, angielsku, niemiecku,
francusku i włosku i jestem na 3 roku archtektury.
JESTEM HUMANISTĄ KURWA I JESTEM NA ARCHITEKTURZE
POWIESZ MI ŻE NIE MAM WYOBRAŹNI?! wez sie lecz
,KONKRETNY EGZEMPLARZU\'.

podpis: S.
Ot i się nie spodobało.
Chyba, że taka mała prowokacja. Ale nie podejmę...

podpis: Prezes:)
e-mail: rafalkloda@gmail.com
Myślę ze ciężko wciskać wszystkich ludzi do jednego worka, ale tak nie tylko humaniści ale większość ludzi jest w swoich poglądach radykalistami, w tym artykule również widać radykalizm, nie chce być złe zrozumiany ale taki obraz faktycznie czasami sam widzę ale wole wierzyć ze nie większość taka nie jest. należy rozgraniczyć humanistów jako ludzi którzy ukończyli studia humanistyczne i humanistów jako ludzi którzy wyznają takie poglądy. humanizm w dzisiejszym rozumieniu to położenie nacisku na "pomyślność i godność człowieka i optymistyczne spojrzenie na jego możliwości poznawcze" i ciężko w tej definicji (oksfordzki słownik filozoficzny simon blackburn) cokolwiek co by nakazywało ludziom patrzeć tylko na dobro jednostki a nie ogółu bo człowiek jest jeden a ogol i statystyki to dużo ludzi i dużo indywidualnych historii, w XX wieku środowiska feministyczne i postmodernistyczne zaczęły szykanować humanistów głównie za to iż uznają istnienie "racjonalnego, autonomicznego i jednostkowego ja" i nie zgadzają się z tym ze natura człowieka jest warunkowana historycznie innymi słowy sami kształtujemy to kim jesteśmy, i w zasadzie się tym zgadzam. jako postawa moralna faktycznie domagała się się zniesienia tortur jako ze wiąże się z niesieniem pomocy słabszym i cierpiącym. Nie jest nigdzie napisane to, ze jednostka jest ważniejsza od ogółu i w każdym przypadku należy tak kończyć rozumowanie. Ciężko by znaleźć jakiegokolwiek ważniejszego filozofa który by twierdził ze należy w życiu mieć klapki na oczach i wyprowadzać sady niezależnie od otaczającego świata po pierwszych zdobytych informacja nie zastanawiając się nad konsekwencjami, to o czym piszesz wynika z nie zrozumienia humanizmu. Ta polemika jest z głupota ludzka a nie z humanizmem, a głupich nie brakuje i nie brakowało nigdy, tylko po co utożsamiając głupotę z konkretna grupa społeczną, to samo można by na podstawie kilku rozmów napisać o kominiarzach, strażakach, femistkach, socjalistach czy górnikach, bo i wśród nich tacy ludzie się znajdują, którzy patrzą tylko ślepo w jakaś ideologie

podpis: jw
Znaczy nie chodziło mi ze pan nie rozumie humanizmu tylko ludzie którzy się podają za humanistów często go nie rozumieją

podpis: S.
Ej, no trochę nie.
Nie zarzucam humanistom nieczułości na ludzkość ogólnie - bo są wrażliwi ALE...
Ale dla humanisty krzywda konkretnego człowieka jest zawsze ponad potencjalną krzywdą niekonkretnych ludzi. Na humaniście nie robią wrażenia ludzie których nie dotknęło nieszczęście.
A ja myśląc o tysiącach ludzi których mogło by ominąć nieszczęście w przyszłości - nie mogę darować humanistom tego braku wyobraźni i skłonności do "czystych rąk".
Wg mnie warto się czasem ubrudzić dla poprawienia niedobrych statystyk.
Ale tu potrzeba przyjęcia na siebie grzechu skrzywdzenia jednostki - czyli wykroczenia poza wygodny egoistyczny spokój wewnętrzny.

Tak jak choćby dopuszczenie w wymiarze sprawiedliwości kar cielesnych w przypadkach nie wymagających izolacji a tylko kary.

podpis: Kordyt
e-mail: kordyt123@wp.pl
Czyli co - bo nie chwytam (sorry) - wszyscy durni, ino muzułmany mają olej w głowach bo chłoszczą, obcinają ręce, kamieniują i takie-tam...? Pomijam za co - to umowne, co jest przestępstwem - ale jeśli o system kar idzie - to muzułmany OK. - tak? Aaa - zapomniałem - gangsterzy i mafiozi stosują też system wyrafinowanych, szybkich kar doraźnych. Też wporzo?
Nie żebym się kłócił, alem wątpliwości chciał rozwiać...

podpis: Kordyt
e-mail: kordyt123@wp.pl
* Żeby nie było - piszę "muzułmany", ale pojęcie rozszerzam na parę innych nacji (nie chcę wymieniać - jeszcze urażę jakiegoś Chińczyka albo kogo-tam), stosujących szybkie i efektowne metody resocjalizacji i profilaktyki społecznej.

podpis: S.
Aha! No tak też można dowodzić racji. Zapomniałem o tej metodzie humanistów podciągania pod wspólny mianownik z bardziej ekstremalnymi przykładami.
Chociaż i tak bardziej wygrywa spektakl walki o najwyższe wartości.
Ale dziękuję za przypomnienie.

podpis: Kordyt
Ale to chyba nie tylko humaniści badają wartość funkcji dla skrajnych wartości argumentów...? Czyżby S się uchylał?
Zapodam inaczej - dawnymi laty w Polszcze bywało, że rękę obcięto, nogę obcięto, zdarzało się, że i głowę. Czasem poprzypalano kogo, czy oko wyłupiono i takie-tam. No nie zarzucisz chyba, że brakowało ludziskom wyobraźni. Myślisz, że nie było przestępców? Myślisz, że po zmroku można było beztrosko hasać z sakiewką pełną złota? Nie twierdzę, że przestępców nie należy karać. Ale dopytuję o istotę kary. Ja nie mam na to prostej recepty. Nie tylko prostej nie mam - żadnej nie mam, ale ja nie muszę mieć bo pytam jako człek prosty i niekształcony. Ty nie masz (zdaje się) tego komfortu - nie? Odpowiesz teraz?
To ładne z tym "wspólnym mianownikiem" - faktycznie jak zaczniesz obcinać ręce, chłostać wyłupiać oczy to mianownik będzie wspólny i już tylko licznik będzie stanowił czy postawić znak równości czy też - mniej lub więcej. Czy nie?

podpis: S.
Ani nie myślę proponować powrotu do średniowiecznych metod. (pisałem, że chłosta to taki prosty przykład). Można sprawiać przykrość w niczym nie okaleczając.
Co do celu wszelkich kar - głównie mają uczynić przestępstwo nieatrakcyjnym i skojarzyć je z czymś niemiłym.
A żeby zbliżyć się do jakiejś sprawiedliwości - kara powinna być w miarę adekwatna.
Podane przykłady źle obrazują sprawiedliwość ze względu na przesadną restrykcyjność. Obcięcie ręki, wyłupienie oczu raczej nie wróży resocjalizacji. Obcięcie głowy tym bardziej. Powiększa raczej zakony walczących z systemem.
A i więzienia nie za dobrze się przysługują. Edukacja przestępcza, wyrzucenie na margines, niekontrolowane okrucieństwa...
Uważam, że okrucieństwo kontrolowane i adekwatne do win byłoby bardziej na miejscu. Szybko, boleśnie i z powrotem na łono rodziny i społeczeństwa (szybko to znaczy jednak przez jakiś czas i odpowiednio boleśnie - z dostosowaniem do win i odporności). Za to bez żadnych zawieszeń wyroków.
Chłosta czy okaleczanie to akty jednorazowe - i nie zdążą spowodować żalu ani odpowiedniego skojarzenia przestępstwa z bólem - one kojarzą ból z karą (czyli z systemem) a nie z przestępstwem - i to główna ich wada.
Żeby kary cielesne miały sens to muszą zostać skojarzone z przestępstwem - a to się da zrobić. Ból mniejszy ale powtarzany w skojarzeniu z winą.
Na cholerę haratać komuś plecy biczem - kiedy wystarczy wielokrotnie dupę skroić pasem za każdym razem przypominając za co.
(tu mam dużo lepsze pomysły - ale nawet nie będę opisywał)

podpis: Kordyt
Żebym po tym wyjaśnieniu czuł się mądrzejszy... nie mogę rzec. Mam jednak wrażenie, że Twój model świata jest bardzo prosty i nie uwzględnia zawiłości świata realnego. Może to wynika z nawyków ścisłowca (...) do sprowadzania problemu do najprostszej postaci, a może prosto z niewiedzy w temacie i braku doświadczeń. Zastrzegam, ja w temacie jestem baaardzo laikiem i nie mam zamiaru się wymądrzać. Ale mam wątpliwości (w odróżnieniu od Ciebie). Powiadasz żeby karać dotkliwe... Hmmm, no pono są takie teorie (absolutne), ale nie uwzględniają one genezy przestępstwa. Pytanie: bierzesz pod uwagę przyczyny? Myślisz, że zapobiegniesz przestępstwom nie likwidując przyczyn? Ja nie wiem i nie twierdzę, że nie - Ty odpowiedz - czy masz pewność? Są pono też teorie utylitarne - traktujące karę jako środek do celu. Nooo, ale one wymagają indywidualizacji postępowania. Teorie te eksponują prewencję indywidualną i generalną, ale mniej wagi przywiązują do celu sprawiedliwościowego, który społecznie jest istotny dla większości, Ty (jako ścisłowiec) nie widzisz w tym celu najmniejszego sensu. No, ale to indywidualne. Dla mnie to wszystko za trudne, a to tylko wierzchołek góry... Nie podejmuję się formułować tez i sposobów na "kraj mlekiem i miodem płynący". Ale pytać mi wolno - nie?

Ech, mam nieodparte wrażenie, że masz ochotę naprawić świat. Nie twierdzę, że jest doskonały i nie wymaga korekty, ale czy Pan Doktor ma aby kwalifikacje? Czy włożenie pacjenta do pieca na trzy zdrowaśki poprawi mu zdrowie? Jeśli tak to "Do pieca, do pieca, do pieca...". Ja wiem, że Ty nie dla siebie, ino dla innych - ale czy to Cię usprawiedliwi jeśli Ci nie wyjdzie? No i przewidujesz jakieś odszkodowanie, czy masz w razie "W" tylko "PRZEPRASZAM"?
Pytam, bom świata i ludzi ciekaw.

podpis: S.
Co do prawdziwości swoich teorii - mogę sobie mieć przekonanie o słuszności - bo to tylko teorie.
Gdyby pojawiła się możliwość praktykowania tych teorii to sam bym się obawiał czy one są kompletne. Ale czuję potrzebę rozważenia innych spojrzeń - tym bardziej, że obecne rozwiązania są dość kiepskie.
Zgadzam się, że kara nie usuwa przyczyn. Ale jeśli już karać to z jak największym sensem.
A prewencja to za szeroki temat aby próbować go ująć w jednym strumieniu myśli. (przynajmniej na razie tak mi się wydaje).
Kara jest jakimś elementem prewencji - ale tylko małym elementem dużo większej całości. Jednak w sprawach recydywy jest już dużo większym.

Wydawało mi się, że przytoczyłem argument bardzo wyrazisty - powiązanie kary z przestępstwem a nie z systemem. Zechciej go staranniej rozważyć. Bo zaatakowałeś obcinaniem rąk a teraz nie bardzo chcesz zauważyć zasadniczą różnicę.

Natomiast cel sprawiedliwościowy (równania krzywd) jak najbardziej jest w obszarze mojego zainteresowania i też mam swoje karkołomne teorie jak to poprawić.

Nie opisuję wszystkich swoich pomysłów - bo niektóre zbyt odbiegają od stereotypów i będą narażone na odruchową wręcz krytykę. Po co mi to? W necie nikt nie wgłębia się aż tak.

podpis: Kordyt
Naprawdę pomyślałeś, że chodzi mi o obcinanie rąk? Przykro mi. Zasadniczo chciałem się dowiedzieć skąd ten (tak myślę) brak pokory wobec wagi problemu... I czy stoi za tym wiedza i doświadczenie, czy też wypadkowa dotyczy niepełnego bilansu. Wszak parę osób już nad tym mędrkowało, badało i nawet jakieś tam habilitacje porobiło, dzieląc się problemem z maluczkimi. Ja nie czytałem - a Ty?
Nie twierdzę, że nie masz racji, ale dopytuję o podstawę.
A ręce, nogi i oczy to tak - dla obrazka. Lubię to.

podpis: S.
A ja wiem, że obcinanie rąk było dla obrazka.
Wiem! Dla obrazka w którym każde kary cielesne są wynaturzeniem.
A brak pokory - czemu nie? A niby czemu tak pokornie zgadzać się z czymś co mi się nie podoba?
A dlaczego nie proponować czegoś w zamian?
W imię pokory? Dlatego, że ktoś mądrzejszy już nad tym myślał to mi już nie wolno?
Nigdy!

podpis:
ale masz najebane w glowie. chyba jestes niespelnionym humanistom ze tak pierdolisz.

podpis: S.
Czekaj bo nie ogarniam. Chciałeś napisać:
"Bardzo mi się nie spodobał ten artykuł i w pełni się nie zgadzam z treścią i z autorem" ?

podpis: p.rz.
Ciekawe jak karać masochistów?:-] Miziać ich piórkami? Jeśli chodzi o recydywistów no to innej opcji niż więzienie nie widzę. Humanista z artykułu to dość przekolorowana postać, jak dla mnie. Szczerze to nie znam takiej osoby. Pewnie działają i uszczęśliwiają ludzi w piwnicach.
A tak na poważnie to naprawdę ciężko jest znaleźć złoty środek między humanistą, a racjonalistą. Chyba najlepszym wyjściem jest stosowanie się do starej zasady, że moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność (i dobro) drugiego człowieka.

podpis: S.
Co do systemu kar - wg mnie najważniejsze jest powiązanie kary z przestępstwem (a nie jak teraz z systemem czy z kodeksem). Różnica subtelna ale bardzo istotna.
Izolacja więzienna naprawdę nie jest konieczna w wielu przypadkach (nawet recydywy - recydywa znaczy, że dobrany poziom kary jest zbyt niski wobec atrakcyjności przestępstwa - i należy karę uczynić dotkliwszą).
Więzienie jest zresztą też torturą - rozłożoną w czasie i do tego mało kontrolowaną i najdotkliwszą dla najmniej zdeprawowanych - a sprawiedliwość wymagałaby jednak aby kara była jakoś proporcjonalna do win.
Co do humanistów - niewiele przesadziłem jeśli idzie o sposób rozumowania. Ubarwiłem jedynie efekt rozumowania.

podpis: p.rz.
Coś w tym jest bo weźmy na przykład osobę skazaną za niepłacenie podatków. Czy nie lepszą karą była by dla niej jakaś lekka, przymusowa praca fizyczna z możliwością normalnego życia w rodzinie? Tu się zgodzę, że system kar w kodeksie jest mało zróżnicowany (więzienie, kara finansowa, zawiasy, kurator). Będą się pojawiać coraz bardziej wymyślne przestępstwa i system kar powinien być bardziej elastyczny. Chyba znowu się zgodziłem:-/

A co na przykład z żołnierzem który w obronnej walce zabija drugiego żołnierza który z kolei z zimną krwią mordował i mordowałby dalej dziesiątki ludzi? Czy można go nazwać humanistą? Poświęcił własne sumienie i przerwał łańcuszek śmierci. Dla niego życie własne i swoich rodaków było większą wartością niż życie jednego mordercy. Zachował się racjonalnie i myślę, że nawet najbardziej radykalny humanista się z tym zgodzi

podpis: S.
O, że system kar jest sztywny i beznadziejny to mało powiedziane. Co za tępy upór zamykania ludzi w więzieniach.
Każda inna kara z możliwością życia w rodzinie byłaby lepsza (z wyjątkiem osób agresywnych wobec rodziny).
Chociaż z tą lekką pracą to przesadziłeś :) Kary powinny jednak uprzykrzać trochę życie.
Natomiast przykład z żołnierzem kompletnie nietrafiony. To wiem, że humaniści nie mają problemów z zabijaniem na wojnie (co dla mnie jest akurat przykładem hipokryzji - polecam wątek o wojnie).
Tu właśnie humanista bez problemu pochwali żołnierza (ale tylko swojego) - bo on nie zabija konkretnego kogoś tylko anonimowego wroga - losowo. A humanista zło losowe traktuje jako naturalne - czyli w porządku.
(swoją drogą - to przerażające jak któraś z kolei osoba uważa, że tam po drugiej stronie frontu są mordercy a u nas szlachetni obrońcy)

podpis: ad
e-mail: ads@sda.cs
czytałem tylko wstęp artykułu nie czytałem komentarzy. Ale jesteś boski wywołałeś burzę wśród humanistów

podpis: A.S.
e-mail: little_diamond@o2.pl
Zazdrościsz humanistom szerszych horyzontów i szerszego pojmowania świata? Twój pogląd mnie rozbawił, "ściśnięty" umysłowo człowieku.

podpis: S.
Nie planowałem tym rozbawiać - ale i tak miło.
 
podpis: suonik
e-mail: ...
Zgubiłem się, albo ja nie mogę nazywać się humanistą, albo Pan nie pisze o humanistach, tylko o tym jak wyobrażasz sobie humanistów.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Obraz jest oczywiście subiektywny - bo jaki ma być?
Jednak mechanizm funkcjonuje - i różnice są tylko w granicach, jakie jedni tolerują a inni już nie. Stąd rozbieżności.
 
podpis: S
e-mail: ...
Masz racje. Ilekroć się zadaję z humanistami łapią mnie za \"niegramatyczne\" czy \"niepoprawne\" zdanie. A sami nie umieją 2+2*2 i myślą, że to 8.
 
podpis: ja się zgadzam z autorem
e-mail: holoenzym@gmail.com
do A.S.
\"Zazdrościsz humanistom szerszych horyzontów i szerszego pojmowania świata? Twój pogląd mnie rozbawił, \"ściśnięty\" umysłowo człowieku.\" ~ A.S.

Jakich szerszych horyzontów? Jakiego szerszego pojmowania świata?
Szerokim horyzontem dla humanisty będzie ścieżka od mcdonalda do biedronki po rozmowę o pracę.
Szerszego pojmowania świata? Tu A.S. mnie rozbawił. To NAUKA pozwala świat poznać lepiej, w pełni, a humanista, z samej definicji, nie jest w stanie tej nauki przyswoić - wtedy zostaje humanistą.