przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowości
 
     

MOTORY NAPĘDOWE

Wszystkie motory napędowe człowieka mają swoje atawistyczne źródła. Człowiek sam sobie nie wypracował żadnej nowej motywacji do działania.
Wszystko zaczyna się od ciekawości świata - właściwej szczeniętom wszystkich gatunków. W miarę poznawania świata ciekawość maleje. Zastępuje ją rywalizacja i walka. W szeroko rozumianym zakresie. Walka o własne przetrwanie i o przetrwanie genów.
Człowiek rozszerzył pole walki i rywalizacji na pola które są obojętne zwierzętom - ale mechanizm motywacji wciąż pozostaje podobny.

Ciekawość - ciekawość wynika z naiwności i niewiedzy. To co się wydaje być wadą okazuje się najlepszym motorem napędowym działania człowieka!
Zdobywanie wiedzy jest dobre i szlachetne, ale jeśli miało by zabić ciekawość to lepiej tego nie robić bez potrzeby. I jakkolwiek wielką wiedzę się posiadło - zawsze warto uznać się za niepełnego wiedzy niż za mądralę któremu nie trzeba już nic wiedzieć.
Kiedy już tak człowiek myśli, że wszystko dobrze wie, wszystkiemu się przyjrzał, wszystkiego spróbował - to ciekawość nie popchnie już go do żadnej aktywności.

Społeczeństwo nie uznaje ciekawości za zaletę. Wyznaje się raczej zasadę „po co ci to?”.
A ciekawość to czysta energia życiowa bez żadnych efektów ubocznych. Nie powoduje frustracji, nie powoduje zawałów…
Kiedy uda się rozpalić w sobie ciekawość: „czy jestem w stanie dokonać Czegoś?” - to można bez frustracji, ze spokojem obserwatora a jednocześnie z żarem odkrywcy robić rzeczy naprawdę wielkie.

Społeczeństwo napędza się głównie motorem rywalizacji i ciekawość uznaje za niepragmatyczną w walce o najlepszą pozycję. Ale co jest cennego w wysokiej pozycji? Raczej nic.
Tak naprawdę chodzi o to żeby się chciało chcieć.

Ciekawość należy w sobie pielęgnować w najwyższym stopniu dopóki się da. I dopiero jak ciekawości nie da się rozpalać - wtedy wdawać się w rywalizację.

Rywalizacja - to motor zaczynający mocniej działać kiedy już ciekawość zaczyna słabnąć. Człowiek przekonany o swojej wiedzy i mądrości nie jest pchany do działania przez ciekawość - i wtedy pojawia się pokusa zmierzenia się z otoczeniem w rywalizacji kto lepszy.
Pól do rywalizacji jest tak wiele, że każdy znajduje sobie takie, na którym czuje się w miarę pewnie i zaczyna walczyć o wysoką pozycję.
Jednak motor rywalizacji jest także źródłem frustracji - kiedy nie udaje się zająć satysfakcjonującej pozycji. I potrafi zawodzić jako motor tak w przypadku sukcesu (osiadanie na laurach) jak i niepowodzenia (frustracja).
Najlepsze efekty przynosi kiedy rywalizacja idzie „łeb w łeb” - to zmusza do największego wysiłku.

Stan walki - to trzeci z motorów pchających do aktywności. Dopóki wszystko jest dobrze to motor nie ma podstaw do działania. Zaczyna działać w momencie kiedy w otoczeniu pojawia się coś, na co nie można się zgodzić.
Stan niezadowolenia z rzeczywistości wywołuje chęć przeciwreakcji i dochodzi do aktywizacji.
Walka dotyczyć może czynników zewnętrznych jak i wewnętrznych. Zewnętrzne są jasne - zagrożenie różnego rodzaju. Trzeba stawić czoła złu i to pobudza do aktywności.
Walka z czynnikami wewnętrznymi jest bardziej złożona.

Stan walki wewnętrznej trzeba w sobie programować. Kiedy człowiek się sam sobie nie podoba, można aktywność budować na 2 sposoby. Można bunt kierować bezpośrednio przeciw zjawisku, albo przeciw jego skutkom.

Biorąc na przykład przewlekłą chorobę.
Kierowanie buntu bezpośrednio przeciw chorobie niewiele może zdziałać. Bunt sobie - choroba sobie.
W takiej sytuacji mówienie sobie „nie chcę być chory” na niewiele może się zdać.
Dużo lepszym buntem będzie „nie dam się poniewierać chorobie”.

Dlaczego to ma być lepsze? Bo bunt żeby był skuteczny musi być realizowany natychmiast.
Co można realizować kiedy bunt skierowany jest przeciw samej chorobie? Łykać tabletki? Dużo myśleć o swojej chęci wyzdrowienia? No śmieszne. Jeszcze można się nabawić frustracji.
A jeśli bunt jest skierowany przeciw skutkom choroby to do działania można przystąpić od razu. Pomimo złego samopoczucia można zaktywizować realizację swoich celów. Po pierwsze - poprawia się samopoczucie, po drugie - realizuje się jakieś zamierzenia, a po trzecie - choroba zwykle sama traci na intensywności, a nawet potrafi ustąpić.

To samo się powtórzy gdy wziąć na tapetę np. swoje lenistwo. „Nie chcę być leniwy” nic nie zmienia bo leniwym jest się nadal - walka jest przegrana. Ale „nie dam się zdominować swojemu lenistwu” ma cechy podjęcia równej walki.

Hormony - czyli zupełnie atawistyczna motywacja do imponowania płci przeciwnej.
Rozpisywać się nie ma co, bo dopóki hormony dopóty chęć zabłyśnięcia przed płcią przeciwną. Duuuużo można jak jest przed kim.
Tu mały prztyczek do wszystkich którzy sami usadzili na dupie swoje drugie połówki a teraz narzekają, że one są zdziadziałe - jak nie chce się mieć w domu safanduły to należy pozwalać na popisy przed okazami płci przeciwnej. Zdradą raczej nie grozi a wybitnie podnosi adrenalinę - którą potem w domu można wykorzystać do lepszych celów.
Na cholerę obrażać się, że „dla mnie już się tak nie starasz”? Kiedyś się już postarał(a). A teraz trzeba korzystać z każdych bodźców i prężenie się w towarzystwie jest zupełnie niezłym stymulatorem aktywności.
Wręcz warto zachęcać nawet do oglądania się za płcią przeciwną.
Tylko pilnować, żeby nie zostało odczytanie jako zezwolenie na zdradę.

Oczywiście motywacja przez hormony zawiera się właściwie w rywalizacji - ale jest jednak szczególna. Bo jest powszechna i pobudza nawet bez chęci osiągnięcia dominującej pozycji.

Podsumowując:
Najwyżej należało by ocenić motywację przez ciekawość - jako czystą formę. Druga z motywacji to stan walki - która ma ten minus, że trzeba mieć z czym walczyć (a fajnie by było gdyby wszystko było idealne). Na końcu najpopularniejsza rywalizacja - niedoskonała, stresująca ale jednak dająca chęć do życia i aktywności.

tematy korespondujące Naiwność Rywalizacja Pozytywne strony negatywnych uczuć




   




      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   


można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


podpis: niewdziosek
Motywacja przez ciekawość też nie jest krystalicznie czysta. Wywodzi się z konieczności przygotowania organizmu do samodzielnego życia, przeżycia i skutecznej rywalizacji. Dopiero jej kontynuowanie, mimo samodzielnego życia, przeżycia i sukcesów w rywalizacji, błyszczy jak diament.
Jest jeszcze jeden prymitywny motor napędowy - dążenie do odczuwania przyjemności. Często uruchamia się mimo rozumowego hamulca.

podpis: S.
Dzięki. Faktycznie, zapomniałem o tym motorku - niby nic a potrafi popylać.

To i się zgodzę, że ciekawość przygotowuje do rywalizacji i pewnie po to jest wprogramowana. Ale i tak sama z siebie pozostaje niewinną motywacją.

podpis: Kris Jest jeszcze jedna kategoria ludzi, którzy działają glównie po to aby pomagać innym. Znam osobiście, a głośne przykłady znają wszyscy np. Matka Teresa, Ochojska itp.
Na lokalną skalę, pod tą samą kategorię można podciągnąć opiekę nad małym dzieckiem (właśnie przerabiam). Człowiek działa dość intensywnie właśnie dlatego, że ten maluszek ciągle czegoś potrzebuje.

W obu przypadkach motorem napędowym jest bycie potrzebnym innym.

podpis: N. Wydaje mi się, że opieka nad dzieckiem to nic innego jak instynkt przetrwania - dbasz bądź co bądź o własne geny :). Altruizm też od biedy można podciągnąć pod dążenie do przetrwania (własnego gatunku).

A skoro już piszę, to dodam jeszcze, że moim zdaniem istnieje motorek charakterystyczny tylko dla ludzi: chęć myślenia o sobie dobrze. Dążenie do poprawy samooceny. Ludzie potrafią na prawdę wieeele zrobić, żeby mieć o sobie lepsze mniemanie.

podpis: Kris Altruizmu nie można podciągnąć pod dbanie o przetrwanie własnego gatunku. Gatunek biologiczny rozwija się lepiej kiedy naturalnie eliminowane są najsłabsze jednostki. Altruinzm i dbanie o najsłabszych są niejako w sprzeczności z naturalistycznym instyktem przetrwania.

Mówimy o motorach napędowych i opieka nad maluszkiem jest być może jakimś "instyktem przetrwania" ale w praktyce wygląda to tak, że motorem jest ciągłe i ciągłe bycie potrzebnym temu maluchowi, choć jakiś pierwotny instykt mówi właśnie, że w cholerę z tym przecierz muszę się wyspać, ale nie znowu płacze i znowu trzeba wstawać.

podpis: N. Dlatego piszę, że "od biedy". Rzeczywiście ten matkoteresowy altruizm ciężko podpiąć pod instynkt przetrwania, ale pewne rodzaje pomocy innym wcale nie będą się kłócić z biologicznymi mechanizmami.
Ok, niech będzie, że instynkt to trochę za szerokie pojęcie. Mimo wszystko nadal coś mi jednak nie gra w tej kategorii "bycie potrzebnym innym". Jeszcze nie wiem co (albo po prostu nie umiem tego nazwać), ale rozkminię to prędzej czy później i dam znać :)

podpis: S.
Wtrącę się.
Motor motorem - a są jeszcze potrzeby.
Zwykle się kończy na zaspokojeniu potrzeby - chociaż rzeczywiście niektóre potrzeby stają się sensem życia - a więc i indywidualnym motorem do działania.
Właściwie należałoby dopisać jako motor - "zaspokajanie potrzeb".
To tak oczywisty motor, że zupełnie o nim zapomniałem.

podpis: N.
No tak, zaspokajanie potrzeb jak najbardziej. I się okazuje, że tych motywatorów do działania wcale nie jest tak mało :)
A ja już wiem co mi nie gra. Bo są dwie sytuacje "napędowe": motor może być w nas ("chcę coś zrobić") ale możemy też jechać na napędzie zewnętrznym ("muszę"). I to "bycie potrzebnym" samo w sobie motorem nie jest. Jest tylko sytuacją, w której mogą się uruchomić różne motorki. I to co popycha do działania w takiej sytuacji, to albo upierdliwość potrzebującego (wtedy działam bo muszę - wiem, że inaczej się nie odczepi) albo potrzeba bycia potrzebnym/zaspokajania potrzeb innych (działam, bo chcę, bo będę się wtedy lepiej czuć) albo poczucie odpowiedzialności (działam, bo to mój obowiązek i jak nie pomogę, to będę się czuć winna). Upierdliwość działa głównie doraźnie, ale pozostałe dwa mogą nas motywować do działania przez dłuższy czas.

podpis: Włodek
Tomizm.
 
podpis: M
e-mail: ...
Ból fizyczny w początkowym okresie napędza do działania - przeciwdziałanie bólowi przez szukanie pomocy, poznawanie innych punktów widzenia.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Tak, ale to mieści się w bardziej ogólnym pojęciu - stan walki.