przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowości
 
     

MANOWCE ROZWOJU


Jak się patrzy na świat, który ma się rozwijać i kwitnąć – to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś zostało porządnie spieprzone.

Właściwie wiem co.
Jakby tak popytać ludzi – to nikt nie odpowie, że celem jego życia jest być uczestnikiem rozwoju technologicznego i wzrostu konsumpcji.
Nawet ci głupsi wyliczą szczerze lub mniej – ale wartości nieco bardziej górnolotne.

Niby ten wzrost konsumpcji i postęp technologiczny osobiście mamy głęboko gdzieś – ale to wokół tego kręci się świat.
Wiadomo dlaczego – bo pieniądze.
Ale nie takie chamskie pieniądze. Tylko pieniądze dla najbliższych, pieniądze na zdrowie, pieniądze na szczęśliwość… No przecież nie pieniądze na nic.
Taki sobie sens produkujemy.

Trwa globalny wyścig – tak właściwie nie wiadomo dokąd. Ktoś jest pierwszy, ktoś następny… ale gdzie jakaś meta, gdzie cel?
Metą może być tylko kres możliwości. Gdy dalszy rozwój konsumpcji stanie się niemożliwy. I gdzieś to zwyczajnie zacznie się kurczyć z powrotem. Może z hukiem, może łagodnie.
Nieważne. Bo przecież i tak nie o tą konsumpcję i technologię w życiu chodzi.

No to po co ten wyścig?
Ba! Żeby uczestniczyć w jakimś rozwoju!
Bo chciałoby się żyć w czasach rozwoju, no nie? Doświadczać coś, czego nie znały poprzednie pokolenia. Taka namiastka sensu istnienia naszego pokolenia.
Że to jest dość gówniany rozwój… ale jednak rozwój.
No niestety. Ani to fajne, ani to rozwijające, ani uszczęśliwiające – ale jest.
Rozwój zaliczony.

Pewnie jakby znów zapytać każdego z osobna, czy chciałby żyć w czasach stagnacji rozwojowej – odpowiedź byłaby negatywna.

Tylko, że to nie jest ten rozwój.
Co z tego, że mikroprocesory napierdzielają już miliony operacji na sekundę – jak ciągle nie znamy instrukcji obsługi człowieka. Co z tego, że możemy się skomunikować z prawie każdą osobą na świecie – jak zwyczajnie nie umiemy zrozumieć nawet tych najbliżej.

Na jaką cholerę nam te wszystkie gadżety?
Jak nie umiemy sobie radzić z porozumieniem, z byle depresją, z seksualnością, z sensem działania, z własnym zdrowiem i zwykłym strachem – to gadżety tylko odciągają uwagę, a nic nie załatwiają.

Poznanie instrukcji działania człowieka – gdyby przebiegało z podobną intensywnością jak rozwój technologii – już dawno by rozwiązało większość problemów, które zamęczają nas na co dzień i od święta.

Niestety, konstrukcją człowieka zajmuje się dość wąska grupa (w porównaniu do innych gałęzi) i to, śmiem twierdzić, nie najwybitniejsza.
Zamiast prawdziwej medycyny mamy farmację i chirurgię. Zamiast prawdziwej psychologii mamy techniki i terapie. Zamiast prawdziwej duchowości mamy religie.
Wiadomo dlaczego – bo pieniądze. Aha, pisałem to już.

No, ale jak się skąpi pieniędzy na rozwój w zakresie poznania instrukcji obsługi człowieka (Bo kto zarobi na zdrowym człowieku? Kto zarobi na szczęśliwym?) – to pozostaje nam rozwój technologii i konsumpcji.

Może kiedyś…





   




      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   


można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


 
podpis: owsik
e-mail: ...
No racja po Twojej stronie. Mi się wydaje, że świat się rozpędził i boi się zatrzymać. Czego się boi? Tego, że jest gówno wart bez zapierdzielania. Tego, że gdy sie zatrzyma i przemyśli, to wpadnie na tę straszną myśl, że zapierdzielanie jest jeszcze mniej warte od samego świata.
 
podpis: pytek
e-mail: ...
Rozwoj technologii, bo dążenie do dominacji nad innymi, bo żądza władzy. Nie rozwój wiedzy o człowieku, bardziej wiedzy o skutecznym żołnierzu. I nie za bardzo myślącym, czy wrażliwym - to prowadzi wojsko na manowce (patrz pułapka Gargancjana).
Kresem możliwości może będzie nudna Najwyższa Faza Rozwoju z ...\"planetą kwadratową z kwadratowym słońcem, sprośnymi krasnoludkami w krzyżach i lodowatym cukrem w uchu\"... :)


 
podpis: Króliczek
e-mail: ...
Zgadzam się z wołaniem do przywiązywania większej wagi do rozwoju "instrukcji obsługi człowieka".

Nie przekonuje mnie jednak stawianie rozwoju technologicznego w opozycji do powyższego. Że niby gadżety tylko odciągają uwagę? Były już czasy bez tych wszystkich gadżetów. I wtedy ludzie z ochotą zajmowali się pogłębianiem zrozumienia bliźniego? Raczej nie mieli na to czasu, spędzając większość dnia na zapewnianiu sobie minimum przetrwania. Lub też byli zajęci byciem nieżywym, z braku farmacji i chirurgii. (A dało się wtedy w ogóle wyżyć z robienia kabaretu niesponsorowanego przez żaden reżim?)

Myślę, że równie dobrze można przedstawić rozwój technologiczny jako coś, co kupuje ludzkości czas na inne aktywności, np. zgłębianie tajników działania człowieka. Jako konieczne podwaliny, bazę do rozwoju w innych dziedzinach.

Trudno tu coś udowodnić, kto którą z tych dwóch perspektyw uzna za słuszną, najprędzej zależy od osobistych przekonań i uprzedzeń. Ja tam wolę być niezdrowy i nieszczęśliwy w ocieplanej norce, w świecie suwaków błyskawicznych i miękkiego papieru toaletowego. Taki egoista jestem.

I ostatnia wątpliwość: dajmy na to, że zatrzymujemy rozwój technologiczny i pakujemy wszystkie fundusze i roboczogodziny w zgłębianie zasad działania człowieka. Myślisz, że gdyby podejść do sprawy w ten sposób to znalazłaby się uniwersalna instrukcja jak być szczęśliwym? 10 prostych kroków do rozwinięcia duchowości? Nawet nie wiem czy chciałbym, żeby to była możliwe...
 
podpis: S.
e-mail: ...
Króliczek - nie myśl, że lansuję zatrzymanie rozwoju technologicznego (chociaż o zahamowaniu konsumpcji już bym pomyślał).
Z drugiej strony - widząc, ile naprawdę niezłych mechanizmów jest wbudowanych w człowieka, i jak się marnują - żal ściska, że wiedza o instrukcji obsługi człowieka jest taka słaba.
W sumie wydaje się miliardy na opanowanie bieżących skutków nieznajomości obsługi człowieka - to może lepiej byłoby je wydać na wiedzę jak to obsługiwać.
Porównując koszty eliminowania skutków do nakładów na ewentualną wiedzę - to gigantyczna dysproporcja.
Problemy medyczne, społeczne, kryminalne i pewnie wiele innych - mogłyby być dużo mniejsze (bo jakieś by były i tak).
Kupowanie czasu przez rozwój technologiczny mnie nie przekonuje.
Po co kupowanie czasu, jak i tak brak większego zainteresowania instrukcją obsługi człowieka? To odsuwanie problemu - a nie rozwiązywanie.
Rozwiązanie wszelkich problemów związanych z naturą ludzką nam nie grozi raczej - ale popchnięcie tematu do przodu bardzo by się przydało.
Powstają ciągle nowe problemy, których wcześniej nie było - tylko dlatego, że wszystko gna do przodu bez świadomości skutków.
W pierwszej kolejności przez brak odpowiedniej wiedzy o ludziach.
 
podpis: Króliczek
e-mail: ...
Ok, myślę, że załapałem o co chodzi. Masz na myśli np. ograniczanie przestępczości nie poprzez dopracowywanie metod wykrywania sprawców, tylko poprzez tłumienie wewnętrznych motywacji do popełniania przestępstw, tak?

Jeśli tak, to ostatnia wątpliwość z mojego poprzedniego komentarza tylko się nasila.

Powiedzmy, że stajesz przed szansą przekonania kogoś dysponującego funduszami i bystrymi umysłami, do inwestycji w rozwój instrukcji obsługi człowieka. Jakie propozycje projektów byś mu przedstawił i jaki byłby ich cel?

Pytam nie z przekory, a dlatego, że nie umiem sobie tego wyobrazić - co zrobić, żeby i człowiekowi u władzy odebrać chęć defraudowania milionów i dresiarzowi spod bloku chęć wybijania szyb w samochodach. Nie przychodzi mi do głowy nic innego, niż indywidualna analiza każdego przypadku z osobna i mozolne dążenie do poprawy. Może w niektórych dziedzinach życia szeroko zakrojone miliardowe projekty szukające uniwersalnych rozwiązań, nie mają po prostu zastosowania? Może jednak dopracowywanie metod wykrywania sprawców przestępstw jest lepszym rozwiązaniem, bo wykonalnym w praktyce?

"Po co kupowanie czasu, jak i tak brak większego zainteresowania instrukcją obsługi człowieka?" Z artykułu odniosłem wrażenie, że przedstawiasz rozwój technologiczny, jako przeszkodę w rozwoju instrukcji obsługi człowieka i z tym chciałem się nie zgodzić. Chciałem podkreślić, że moim zdaniem, to właśnie rozwój technologiczny daje nam szanse (z których nie korzystamy, fakt) na rozwój instrukcji obsługi człowieka. I nie tylko jedno nie przeczy drugiemu, a wręcz jedno jest koniecznie, by móc w ogóle myśleć nad drugim.

Ba! Mam w kieszeni pudełeczko, dzięki któremu najbliższe mi osoby, mogą przekazać mi swoje myśli natychmiast, niezależnie od tego gdzie się znajdują i vice versa. Mogę usłyszeć ich głos, zobaczyć ich twarze. Powiedziałbym, że to nie jest rozpraszanie czy łatanie - to faktyczne zaspokojenie podstawowych potrzeb duchowych (tęsknota, troska o najbliższych) i krok w kierunku ogólnej szczęśliwości. Ok, nie zastąpi to spotkania twarzą w twarz, ale hej, że ktoś jest gotów zapłacić za takie pudełeczko, to zaraz pusta nadmierna konsumpcja?

Nie demonizowałbym technologii, jak to trochę zaczęło się dziać w niektórych poprzednich komentarzach. Zawsze było tak, że jeden wykorzysta kamień łupany by skuteczniej budować dom, a drugi by skuteczniej rozbijać czaszki, ale to już nie wina technologii. Żądza dominacji i władzy jako główne motory napędowe rozwoju technologicznego? Nie lekceważyłbym lenistwa ;).
 
podpis: S.
e-mail: ...
Króliczek - Wziąłeś jako przykład kryminalistykę. Dobrze, niech będzie.
Śmiem twierdzić, że ilość mechanizmów zachęcających/skłaniających do czynów przeciw człowiekowi i społeczności jest ograniczona. Da się poznać większość z nich. A na pewno te najbardziej pospolite.
Lecz nieznajomość instrukcji obsługi człowieka nie pozwala na wypracowanie skutecznych działań. Piszesz o indywidualnym podejściu do każdego. Hm... właśnie przez brak instrukcji obsługi. Człowiek jest przewidywalny, o ile się ma większą wiedzę.
Psychologia niby trochę wie - ale to i tak gówno! Więcej teorii pod doktoraty niż prawdziwej otwartej wiedzy. Babrają się w jakiś indywidualnych przepadkach (i bardziej opisują niż szukają klarownych reguł).
Dlatego zdecydowano ponosić koszty pilnowania porządku, zamiast poszerzenia wiedzy o ludziach (nie piszę o inwigilacji, tylko o rozumieniu dlaczego przestępcy robią co robią i co może ich skłonić do zaprzestania).
Machnięcie ręką na powody dla których w środowiskach kryminogennych psy są psami. Nie musi tak być. Powody dla których inni ludzie postrzegani są jako worki z pieniędzmi. itd.
Psychologia woli rozgrzebywać co ciekawsze przypadki - a bardziej pospolite przestępstwa są poza centrum zainteresowania.

Obowiązuje mądrość ludowa: czemu kradną? - każdy wie!
Jeśli wiesz, to jakie jest lekarstwo? - Lekarstwa nie ma! Zawsze kradną.
Dlaczego? - Bo tacy są ludzie.

Kurna! Po prostu idzie się załamać!
Oto dzisiejszy dorobek nauki o człowieku!
 
podpis: S.
e-mail: ...
Aha. To, że nie umiesz sobie wyobrazić co zrobić, żeby prominenci nie kradli a dresiarz nie rozrabiał - to nie znaczy, że to niemożliwe.
A wyobraziłbyś sobie takie pudełko, w którym widać co się dzieje w innym miejscu świata? Pewnie nawet Einstein sobie tego nie potrafił wyobrazić. A patrz...
 
podpis: Kris
e-mail: ...
Od dawna zastanawia i wręcz przeraża mnie fakt, że nasza cywilizacja oparta jest coraz bardziej na takim konsumpcjoniźmie, a rozwój jest rozumiany właściwie tylko i wyłącznie przez wzrost PKB. To jest straszne, że wszystko się wali jeśli PKB nie rośnie i jest poniżej oczekiwanego 4% (czy coś koło). Nie jestem ekonomistą ale ten model rozwoju gospodarczego opartego na kredytach i ciągłej pogoni za wzrostem przychodów aby te kredyty móc spłacić jest od podszewki chory. Ma to swoje skutki właśnie poprzez \"rozwój\" społeczeństwa już nie obywateli czy coś podobnego lecz tylko i wyłącznie konsumentów. Cała para rozwoju idzie teraz w to aby więcej i więcej zarabiać, a po co? aby móc więcej kupować, a właściwe spłacać to co już dawno kupiliśmy.

Nawiązując do Waszej dyskusji na temat instrukcji obsługi człowieka nie wiem czy coś takiego dałoby się opracować ale zgadzam się, że coś takiego powinno być jednym z najważniejszych celów rozwoju naukowo-społecznego. Inna sprawą jest, to czy poznanie takiej instrukcji (pewnie taka instrukcja byłaby bardzo spersonalizowana) dałaby z kolei nieograniczone możliwości wykorzystania niestety właśnie w celach ... konsumpcyjnych. Już teraz z tego co widzę najwięcej danych o moich preferencjach,marzeniach, obawach itp. to zbierają pliki cookis, a nie robią tego z troski o mnie czy aby zgłębić moje wnętrze i pomóc mi w rozwoju, o nie ! Robią to tylko po to aby pokazać mi specjalnie dla mnie dobraną reklamę. Obawiam się, że niestety jeśli będzie konkretny rozwój w dziedzinie poznania instrukcji obsługi człowieka to będzie on motywowany chęcią manipulowania ludźmi (głównie w celach konsumpcyjnych choć pewnie nie tylko).

Nie wiem czy kiedyś było lepiej ale z moich lektur wydaje mi się, że jednak kiedyś elity społeczne były zainteresowane jednak jakimiś wyższymi celami, a teraz właściwie głównie pieniądze i pieniądze.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Rozumiem obawę przed manipulcją - w wypadku poznania instrukcji obsługi człowieka - ale jej nie podzielam.
Bo z poznaniem instrukcji, poznaje się własne uwarunkowania - i to skutecznie niweluje wzrost manipulacji. Manipulacja wykorzystuje niewiedzę.
Po drugie - nad manipulacją się pracuje od dawna (bo to pieniądze i władza) i rezerwy do wykorzystania nie są tak spektakularne - jak w przypadku wykorzystania innych rezerw możliwości ludzkich.

Co do spersonalizowania - głęboko się nie zgadzam. Jestem obserwatorem mechanizmów kierujących ludźmi - i twierdzę, że mechanizmy są uniwersalne.
Różnice postępowania wynikają z danych wejściowych (inna kultura, inne wychowanie, inne przeżycia) - a mechanizmy działają tak samo.
I właśnie zarzucam nauce, że woli zajmować się co ciekawszymi przypadkami - zamiast zgłębiać te uniwersalne mechanizmy. Ciekawostki, ciekawostki (bo to medialne, więc i komercyjne) - a rzetelnej wiedzy niewiele.
 
podpis: Króliczek
e-mail: ...
Jasne, że fakt, że nie umiem sobie wyobrazić, nie znaczy, że to niemożliwe :). Właśnie pozwalam sobie pogdybać, bo temat mnie zainteresował, mimo, że żadnych twardych podstaw do oparcia rozważań nie mam. I staram się być tą stroną sceptyczną, bo entuzjastycznych nie brakuje :).

Najbardziej mnie wciąż ciekawi, jak widzisz konkretną realizację hipotetycznej wiedzy w praktyce. Tzn. brakuje mi tego kroku pomiędzy zaawansowaną wiedzą o człowieku a nierozrabiającym dresiarzem. Wyraźnie sugerujesz, że obecny poziom technologiczny wystarczy, czyli same środki wywierania wpływu są już nam znane. Czyli słowo, obraz, dźwięk? No bo chemia i elektrowstrząsy nie, prawda? Przypuszczasz, że byłby to głównie przekaz do świadomości czy podświadomości? Czy może jeden i drugi? I ta zmiana mentalności to byłby jednorazowy zabieg na całe życie czy konieczne byłoby częste odnawianie odpowiednich bodźców wejściowych?

Wiem, że nie znasz odpowiedzi na te pytania, nikt nie zna (albo o tym nie wiemy). Jestem po prostu ciekaw czy myślę w dobrym kierunku, czy może masz zupełnie inne wyobrażenie, niż propozycje, które napisałem powyżej.

Co do personalizacji: Kris zwrócił uwagę na coś ciekawego - przecież istnieje już dziedzina szukająca najskuteczniejszych metod wpływu na zachowanie ludzi, w którą ładuje się sporo pieniędzy, czyli marketing. I chyba (nie znam się) personalizacja komunikatów okazuje się być bardzo ważna. Każda agencja reklamowa chciałaby pewnie stworzyć reklamę uniwersalną, skłaniającą do konkretnego zakupu każdego i najlepiej jeszcze przywiązującą na całe życie, ale być może personalizacja okazuje się bardziej opłacalną strategią wywierania wpływu?
 
podpis: S.
e-mail: ...
Konkretnie - trochę fantazji - z zastrzeżeniem, że to fantazja a nie żadne sprawdzone tezy.
System penitencjarny - odsyłam do artykułu: Resocjalizacja po bólu. Rozważania tylko - ale objęte embargiem poprawności - przez co z nikłą szansą na uczciwe sprawdzenie.
Nierozrabiający dresiarz - źródła zachowań destrukcyjnych już są trochę rozpoznane. Poczucie odrzucenia, poczucie siły, autoagresja z przeniesieniem na zewnątrz itp.
Z jednej strony mogłoby wystarczyć tworzenie/akceptowanie małych społeczności - gdzie albo nadmiar ekspresji dałoby się skanalizować w mniej szkodliwy sposób, w innych przypadkach zwiększyć poczucie przydatności/akceptacji...
Takie małe społeczności zwykle są obiektem ataków reszty społeczeństwa (kibole, skinheadzi) - nie ma większych prób włączenia w obieg społeczny, zrozumienia pewnej filozofii (bo mimo wszystko to jest jakaś filozofia). Siłowe rozwiązania jeszcze bardziej nakręcają alienację i więzi wewnątrzgrupowe a przeciw reszcie.
Nie namawiam do rezygnacji z siły - kiedy jest to potrzebne - ale można trochę lepiej zagospodarować energię tych ludzi.
Do tego jednak trzeba by więcej wiedzieć o tych ludziach - co oprócz demolki ich jeszcze kręci?
Marketing i manipulacja - faktycznie na to idzie sporo pieniędzy. Ale nie nazwałbym tego wiedzą o człowieku - a raczej o sposobach oszukiwania. To nie jest szukanie rezerw w człowieku - a bardziej szukanie luk w systemie ochronnym ludzi.
A personalizacja marketingu? Jednak dotyczy całych wielkich grup ludzi, a nie indywidualnego człowieka - więc da się pracować na grupach ludzi.
Tak jak w fizyce wciąż nie ma jednolitej teorii pola - pewnie nie da się stworzyć jednolitej teorii człowieka, na której można wyjaśnić wszystkie przypadki. Ale na pewno da się określić jak działają poszczególne mechanizmy (mimo różnych uwarunkowań wstępnych działają tak samo - chociaż w efekcie otrzymujemy dużą różnorodność skutków).
 
podpis: Kris
e-mail: ...
Tak sobie myślę i myślę nad tym ale to mi jednak za bardzo przypomina myślenie o jakiejś utopii. Pewnie technicznie dałoby się tworzyć mechanizmy kontrolujące poszczególnych ludzi ale to byłby jednak krok jak myślę do mechanizmów totalitarnych bo oznaczałoby coraz to większe i większe ograniczanie wolności. A kto i jak miałby decydować kto powinien podlegać specjalnym praktykom wynalezionym w ramach tzw instrukcji działania człowieka? Już teraz mamy psychologów(jakaś tam część instrukcji) ale oczywiście korzystanie z ich technik jest (poza wyjątkami) dobrowolne. Podobnie lekarze poszczególnych dziedzin znają mechanizmy działania pewnych części naszego ciała i korzystamy z tego od czasu do czasu ale generalnie problemów ze zdrowiem pewnie się nie pozbędziemy raczej tylko struktura tych problemów może się zmienić.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Zdumiewa mnie ten zabobonny lęk przed manipulacją - z jednoczesnym chowaniem głowy w piasek.
Po pierwsze: Instrukcja obsługi - to nie katalog komend i bodźców do uzyskania konkretnego efektu. Takie np. moje Urabianie faceta/kobiety (na końcu listy) to coś w rodzaju instrukcji obsługi związku (na amatorskim poziomie). Czy może się stać narzędziem manipulacji? Wątpię. Do tego trzeba chęci i cierpliwości - czyli uczucia. Jednocześnie taka instrukcja pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy przeciwnej strony - i zamiast destrukcyjnych wymuszeń pozwala stosować pozytywne oddziaływanie. Zauważ, że ewentualne obiekty manipulacji w komentarzach potwierdzają, że chcieliby być manipulowani w ten sposób.
Po drugie: jedynym sposobem na oparcie się manipulacji jest poznanie własnej instrukcji działania. Nie godzimy się na manipulację poza własną świadomością. Ale jeśli znamy metody i cel manipulacji - to możemy sobie wybierać, które akceptujemy a które nie.
Który raz muszę powtórzyć, że instrukcja obsługi człowieka to nie zestaw technik oddziaływania?
To przede wszystkim wiedza, jak lepiej dysponować własnym potencjałem - zawartym w każdym człowieku. Jak dotrzeć do swojego prawdziwego oblicza - a nie tego ukształtowanego przez życie, oczekiwania, kanony i wszystkie śmieci środowiskowe.
Zaręczam Ci, że człowiek, w kontakcie ze sobą, bardzo mało podatny jest na manipulacje.
Za to znam liczne przypadki, kiedy w strachu przed manipulacją, ludzie wyrzekają się siebie - i robią na przekór wyimaginowanemu manipulatorowi - jednocześnie na przekór sobie.
 
podpis: Kris
e-mail: ...
OK to rozumiem, że ta instrukcja byłby rodzajem sztuki samorozwoju, połączonego z instrukcją rozwijania relacji z innymi - to mi się podoba ale zależy bardzo od dobrej woli i decyzji człowieka w jakim kierunku chce się rozwijać i jakim człowiekiem chce być itp.

Piszesz : \"Poznanie instrukcji działania człowieka – gdyby przebiegało z podobną intensywnością jak rozwój technologii – już dawno by rozwiązało większość problemów, które zamęczają nas na co dzień i od święta.\"

Wydaje mi się, że od dawna istnieją pewne szkoły opracowujące jakąś wersje \"instrukcji\" od Stoików Rzymskich, czy buddystów czy reguły założycielskie klasztorów chrześcijańskich po komercyjne wersje poradników typu \"szczęście w 20 dni\" itp.

Owszem tego typu instrukcje działają i pewnie mogą działać jeszcze lepiej ale żeby globalnie załatwiały jakieś większe problemy społeczeństw to jakoś jestem sceptyczny.

Jak dla mnie brzmi to wszystko utopijnie - fajnie by było ale to tylko utopia.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Te wszystkie poradniki \'Szczęście w 20 dni\', oraz systemy filozoficzne mają swoje wady. Interesowałem się tym swego czasu.
Już na wstępie wymagają samodyscypliny i świadomości na poziomie dużo wyższym niż przeciętny. Po prostu pieprzenie jaki możesz być wspaniały - o ile potrafisz codziennie być wspaniały.
Po drugie: bardzo zainteresowane są ładnie brzmiącymi sentencjami i urodą całej filozofii, że łatwo zapominają o tych mniej urodziwych stronach życia - przez co są po prostu przekłamane. (przyznaję, że ja w swoich wywodach też mam skrzywienie w tę stronę - wolałbym być bardziej brutalny, ale to by na dzień dobry mogło zniechęcać)
Te wszystkie filozofie, zamiast naukowego chłodu - podpierają się idealizacją - która jest trochę niestrawna dla normalnego człowieka.
Człowiek, który nauczy się być naprawę pragmatycznym egoistą i tak zacznie odkrywać, że to co jest uznawane za idealizm - po prostu się opłaca!
Ja jestem skrajnym egoistą i narcyzem - ale zwyczajnie wiem, że nie opłaca mi się być gnojem. Będąc gnojem zyskuję rzeczy, na których mi naprawdę mało zależy - a tracę wiele z tego na czym opieram swój narcyzm, swoje zadowolenie z życia i siebie.
 
podpis: S.
e-mail: ...
P.S. Wszystko co piszę w filozofijkach - jest pisane z pozycji egoisty. Nie mam na myśli ani dobra ludzkości, ani zasłużenia na życie wieczne, ani w ogóle jakiegoś Dobra.
Cały czas mi chodzi jedynie o własny tyłek, własną wygodę, fajne otoczenie, własną tożsamość.
 
podpis: Kris
e-mail: ...
E tam taki tam z Ciebie egoista (przypomina mi się teraz tekst życie po życiu - \"Ja to wszyscy - wszyscy to Ja\")

Dobro jako takie mnoży się jeśli się nim dzielić.

Więc ... Więcej takich pragmatycznych egoistów :)
 
podpis: wlodek
e-mail: ...
\"Człowiek, który nauczy się być naprawę pragmatycznym egoistą i tak zacznie odkrywać, że to co jest uznawane za idealizm - po prostu się opłaca!\"

Oczywiście! Na takiej właśnie zasadzie opiera się racjonalność emocji. Bez emocji nie byłoby wiadomo, co mi się opłaca a co nie.