przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna

 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowości
 
     

DEFINICJA ŻYCIA

Postanowiłem kontynuować serię definiowania niezdefiniowanego - bo to irytujące, że wielkie umysły mają problem z definiowaniem najważniejszych pojęć. Im ważniejsze tym bardziej eeee...yyyy...fff... to coś... mmm... takiego co każdy wie.

Życie to ruch. Co się nie rusza to nie żyje.
Chociaż nie każdy ruch należy zaliczyć do życia. To co jest poruszane z zewnątrz to niekoniecznie żyje.
Życie to też rozwój. Coś co się tylko rusza a rozwijać się nie potrafi na miano żyjącego nie zasługuje.

I już przechodzę do definicji:

Życie to zdolność organizmu (konstrukcji) do samodzielnego ruchu i rozwoju.

I w zakres cech życia można zaliczyć samodzielne poruszanie się w przestrzeni, metebolizm, wzrastanie, myślenie. Natomiast z objawów życia należy wykluczyć ruch wymuszony z zewnątrz: poruszanie się w przestrzeni wywołane czynnikami zewnętrznymi, wzrastanie poprzez obrastanie warstwami naniesionymi z zewnątrz.
Robot który poniekąd porusza się samodzielnie żywym nie będzie dopóki nie posiądzie możliwości rozwoju. Tak i kryształ który potrafi się rozwijać przynajmniej objętościowo nie będzie żywy dopóki nie posiądzie zdolności ruchu.

Specjalnie dopisałem w nawiasie „konstrukcja” ponieważ nie wykluczam tego, że w przyszłości powstaną żywe maszyny.

I z takiej definicji już można wysnuć całkiem pożyteczne wnioski.
Skoro życie to ruch i rozwój - to ograniczanie się w którymkolwiek z tych atrybutów jest ruchem ku śmierci.

Ludzie tak lubią żyć!
I co?
I gówno! Z całą chęcią do życia dążą do największej wygody - czyli jak najmniej się męczyć. Mało się ruszać i mało rozwijać! No jasne, że nie ma co zapierdzielać bez sensu. Bieganie co rano tylko po to, żeby się popisywać przed sobą swoją kondycją, lub też pochłanianie ogromnych porcji wiedzy tylko po to żeby więcej wiedzieć - też jest do dupy.
Ale jeśli odnajdzie się sens tego o co komu chodzi w życiu - to ruch i rozwój naprawdę znaczą życie! I tyle życia ile tych jego atrybutów.

Pewne jest to, że wygoda jest potrzebna tylko do odpoczynku lub do ułatwienia rozwoju i ruchu. Każda inna wygoda to śmierć na raty.
Jak popatrzeć na ludzi którzy z wygody robią sobie sens życia to doradzić można im tylko jedno - skok z dachu załatwi to szybciej. Trochę strachu, krótki ból i już wygoda wiekuista.

Starzenie się to tylko kwestia postępującego zblazowania wobec ruchu i rozwoju.
Człowiek szanujący swój ruch i rozwój stanie się stary dopiero kiedy zdrowie już mu uniemożliwi młodość.
Zwierzęta mają swoją przygodę z życiem dopóki przekazują geny i doświadczenie przyszłym pokoleniom. Ich ruch to uciec lub upolować i zapłodnić. Dalsze ich życie nie ma większego sensu.
Człowiek ma większe możliwości - a skoro żyć tak lubi to może wykorzystać te kilkadziesiąt lat. To naprawdę dużo.
Byle nie zapominać czym jest życie - ruch i rozwój.

Trzeba pamiętać, że człowiek też jest zwierzęciem i rusza się tylko jak ma powód. Więc sztuka życia to sztuka znajdowania powodów do ruchu i rozwoju.


tematy korespondujące Starzenie się i Motory Napędowe



   




      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   



można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:

podpis: niewdziosek
Dążenie do wygody i minimalizacja wysiłku jest naturalnym mechanizmem wytworzonym przez ewolucję (kilkaset milionów lat) w celu zaoszczędzenia wydatku energii przez organizm. Rozum, który pojawił się na samym końcu rozwoju (kilkadziesiąt tysięcy lat), ma tu trochę mniej do powiedzenia. W lenistwie utwierdzany jest zresztą popularnymi hasłami, że najlepiej osiągać coś bez wysiłku, wygrać w totka, schudnąć albo nauczyć się języków przez sen. A przecież coś, co jest zdobyte łatwo, cieszy mniej - bo jest dla organizmu dużo mniej cenne, niż dobra zdobyte własnym wysiłkiem i ciężką pracą.
Starzenie jest oczywistym zużywaniem się konstrukcji z upływem czasu. Dla gatunku (określonego genu) najważniejszym jest, by go kontynuować. Po spełnieniu tej roli (lub przy braku takiej możliwości) organizm staje się niepotrzebny (no chyba, że pomoże w rozwoju wnuków). I są tu różne drogi uzasadnienia sensu dalszej własnej egzystencji. Albo nieustannie dążymy do przekazywania genu (a raczej odczuwania związanych z tym przyjemności) albo przy pomocy rozumu (wspomaganego emocjami) znajdujemy (szukamy) uzasadnień dalszego istnienia, a najczęściej łączymy powyższe opcje w różnych proporcjach.
Jeżeli definiujemy życie jako ruch i rozwój, to nie możemy wykluczyć istnienia nieznanych nam form życia. I nie chodzi mi o bełkoczące, czy ćwierkające kolorowe istoty wyposażone w różne konfiguracje organów zewnętrznych, przeważnie chcące nas zniszczyć, w sumie zawsze bardzo podobne do ludzkiego gatunku. Powyższą definicję bardzo ładnie spełniają np. cząstki elementarne, a może i gwiazdy. Tylko trudno będzie nam się domyślić, o co im w ich życiu chodzi.

podpis: seth11
"albo przy pomocy rozumu (wspomaganego emocjami) znajdujemy (szukamy) uzasadnień dalszego istnienia"

No i w końcu padła odpowiedź na nurtujące mnie pytanie:
Po jaką cholerę Sikor co rusz wymyśla nową definicję? :)

podpis: Zdzichu
Jezu Chryste! Podzielam Twoje zdanie panie Sikora, żeby szukać własnych odpowiedzi ale niczego nowego tu nie odkryto.
życie ludzkie, hihi ze takie niby wyjątkowe...
A przecież jesteśmy zwierzętami, i to w dodatku nieszczesliwymi. Mamy rozum który jest po prostu efektem ubocznym wysokiego poziomu inteligencji a ten ruch i rozwój to zabawki z naszego zycia. Bo większego sensu to ruch i rozwój nie ma! To sa właśnie wymówki żeby jak to napisałeś "nie skoczyć z dachu"
Fajnie jest nie powiem, nawet podoba mi sie takie zycie bez sensu, ale czasami... Szukam nowego zajęcia bo zaczyna się robić nieciekawie, bo mam rozum i powiedzmy ze troszeczke "przejrzałem" plany matki natury z tymi jej podstepnymi genami. I co? Płodzic się? Nie płodzic? Wisi mi to.
Bo nasze zycie nie ma sensu, a to co piszesz to właśnie jeden ze sposobów żeby tą myśl odganiać. I dobrze! Tylko nazywanie tego pomysłu sensem to przesada

podpis: S.
Ani nawet się nie wypieram, że to uzasadnianie własnego istnienia. Z tym, że ja sens znalazłem (właściwie stworzyłem jak twierdzi proaktywnie.pl )
Ale nie zamierzam się zgodzić, że to próżne gadanie.
Przede wszystkim zdefiniowanie życia - to przy okazji podpowiedź co robić, żeby tego życia więcej w życiu! (a wydaje się, że ludziom strasznie zależy na samym życiu - i ze swojego punktu widzenia stwierdzam, że życia wcale nie jest za mało! Mam pięćdziesiąt parę i i uważam, że tyle spokojnie wystarczy żeby się nasycić. A to czym się teraz zajmuję, to właściwie robię sobie "górkę". Ale jakby przyszło zejść to zupełnie bez żalu.)

Zdzichu - jeśli się czujesz zwierzęciem i w dodatku nieszczęśliwym :) - no to pora się zastanowić. Może stworzyć własne definicje...

Bo mi to co mam zupełnie wystarcza - jako sens, jako spełnienie, jako perspektywa na przyszłość (a genów światu nie zostawiłem!).
 
podpis: justyna
e-mail: ...
Ciekawa strona, weszłam przez przypadek i zostałam na dłużej. Tak trzymaj, pozdrawiam.
 
podpis: K.
e-mail: ...
Czyli wg. tej definicji \"ruch i rozwój\" drzewa nie żyją ponieważ brak pierwszego elementu.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Raczej żyją. Chociaż sam ruch jest dość ograniczony i powolny, jednak istnieje.
 
podpis: Magdalena K.
e-mail: ...
Witam! Widzę, że teraz zmagamy się z definicją życia.
Życie jest darem od Boga, aczkolwiek nie każdy w Niego wierzy. To kwestia wiary, lecz jeśliby ująć to z bezstronnego punktu widzenia... To życie jest czymś wyjątkowym, sprawdzianem: czy dobrze je przeżyjesz, czy źle. To zależy tylko od Ciebie.
Pozdrawiam.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Życie jest darem? Raczej nie bardzo.
Życie jest możliwością - dostajesz możliwość działania w określonych warunkach (bywają bardzo różne) - dalej się zgadzam: co z tą możliwością zrobisz najbardziej zależy od ciebie.
 
podpis: hlek
e-mail: durney@interia.pl
\"Skoro życie to ruch i rozwój - to ograniczanie się w którymkolwiek z tych atrybutów jest ruchem ku śmierci.\"
Kolego! śmierć to takze rozwój! zobacz il nowych bakterii, wirusów itd sie narodzi.

\"Pewne jest to, że wygoda jest potrzebna tylko do odpoczynku lub do ułatwienia rozwoju i ruchu. Każda inna wygoda to śmierć na raty.\"
niema wygody innej. kazda wygoda to odpoczynek albo ktos moze miec jakis inny problem .. np jest za slaby psychicznie, tobie sie wydaje ze on jest leniem ale tak naprawde to to jest jego max energii jaka moze dac czyli niewiele.
 
podpis: Mira
e-mail: ...
Życie to istnienie, albo raczej istnienie powołuje źycie. Nie zawsze z logicznym wytłumaczeniem. Można spytać po co żyją ludzie nieświadomi swojej hmm egzystencji, bo żyją tacy, którzy zapomnieli nawet jak się nazywają. Powiedziałabym że też mają cel, jaki nie wiem ale zdaje się że tu w życiu, chodzi o doświadczenie ( może jakąś lekcję?). A jakie, to sam wybierasz, masz scenę, publiczność i grasz i do tego wybierasz sam role tym teatrze życia. Szkoda tylko że wielu ludzi myśli wyłącznie o ślepym losie, przymusie, pokrzywdzeniu, narzucaniu z zewnątrz norm i reguł. Ale reguły nie mają znaczenia, grają rolę narzuconą przez wierzenia, poglądy itp. Zresztą wcale nie wiedzą że w każdej chwili, można repertuar albo... płytę zmienić. Zapomnieli o wolnej woli, szukają dyrygenta i jak w dobrej orkiestrze grają równiutko, pod linijkę. To w końcu też ruch...
 
podpis: Mira
e-mail: ...
Życie to istnienie, albo raczej istnienie powołuje źycie. Nie zawsze z logicznym wytłumaczeniem. Można spytać po co żyją ludzie nieświadomi swojej hmm egzystencji, bo żyją tacy, którzy zapomnieli nawet jak się nazywają. Powiedziałabym że też mają cel, jaki nie wiem ale zdaje się że tu w życiu, chodzi o doświadczenie ( może jakąś lekcję?). A jakie, to sam wybierasz, masz scenę, publiczność i grasz i do tego wybierasz sam role tym teatrze życia. Szkoda tylko że wielu ludzi myśli wyłącznie o ślepym losie, przymusie, pokrzywdzeniu, narzucaniu z zewnątrz norm i reguł. Ale reguły nie mają znaczenia, grają rolę narzuconą przez wierzenia, poglądy itp. Zresztą wcale nie wiedzą że w każdej chwili, można repertuar albo... płytę zmienić. Zapomnieli o wolnej woli, szukają dyrygenta i jak w dobrej orkiestrze grają równiutko, pod linijkę. To w końcu też ruch...
 
podpis: Bekier Piotr
e-mail: beckier95@wp.pl
Bardzo zła definicja życia oparta chyba wyłącznie na własnych przemyśleniach i nie biorąca pod uwagę całego dorobku naukowego, który musi zostać wzięty pod uwagę gdy definiujemy coś takiego jak życie.

1. Twoje wyobrażenie na temat tego jak wielkie umysły definiują życie jest słabe. Jest kilka hipotez na temat tego czym jest życie. Wszystkie one choć wyjaśniają życie w pewien sposób to jednak nie są dość satysfakcjonujące ( np. dlatego, że wiele z nich można odnieść właśnie do układów przyjętych a priori za nieożywione. Twoja definicja też nie różni się tym od innych. I spokojnie można do niej zaliczyć np. Kosmos... Który o ile wiem ożywiony nie jest ;) albo wirusy komputerowe, które też jakoś etykiety ożywionych nie noszą.

2.ok, wyjaśnij mi jedną rzecz jeśli hipotetycznie zdmuchnie mnie jakiś potężny huragan wprawiając w niekontrolowany ruch ale nie uśmiercający mnie jednoznacznie, to i tak nie żyje? Bo jakby nie patrzeć aktualnie poruszam się przez czynnik zewnętrzny. Według twojego wpisu tak jednak wydaje mi się, że to czy aktualnie poruszam się za sprawą własnej woli czy czynnika zewnętrznego wpływającego na mój ruch raczej słabo zdefiniuje czy jestem istotą żyjącą.

3. Do twojej wiadomości nie ma sensu życia. Życie nie ma sensu, jest natomiast błąd poznawczy (bardzo dobrze obadany), który popełniają ludzie nie słusznie nadając życiu jakieś znaczenie. Co prawda takie nadawanie sensu może mieć pozytywny wpływ na szczęście osoby jednak samo w sobie jest tylko kreacją mózgu, często błędnym doszukiwaniem się przyczyn i skutków tam gdzie ich nie ma a jest po prostu zwykły przypadek, pech, czy fart.

4. \"Ale jeśli odnajdzie się sens tego o co komu chodzi w życiu - to ruch i rozwój naprawdę znaczą życie! I tyle życia ile tych jego atrybutów.\" tutaj muszę zacytować bo mam wrażenie, że strasznie się pogubiłeś. Piszesz że ruch i rozwój to elementy życia ale tylko wtedy kiedy ktoś posiada sens życia? Czekaj czyli jak ktoś nie posiada takiego sensu to nie można mówić o nim że żyje? kurcze czyżby noc żywych trupów była czymś bardziej prawdziwym niż mi się wydawało :)? A tak serio to bredzisz... Całe królestwo roślin i zwierząt poza ludźmi nie posiada takiego sensu a mimo to są definiowani jako coś co żyje. Sens czegokolwiek w życiu jest jest potrzebny do tego by zostać uznanym za jednostkę żyjącą

5. Co to znaczy śmierć na raty? Albo żyjesz albo nie, nie ma tutaj stanu pośredniego.

6. Jak patrzeć na ludzi, którzy z wygody robią sens życia? Dokładnie tak samo jak na ludzi którzy za ten sens biorą cokolwiek innego... patrz na punkt 4

7. Masz wyrwane z rzeczywistości postrzeganie starości. Starość w cale nie musi oznaczać zblazowania względem czegokolwiek. Znam starych ludzi bardzo ciekawych świata i młodych którzy nie czują pociągu do niczego wiec.

8.\"Człowiek szanujący swój ruch i rozwój stanie się stary dopiero kiedy zdrowie już mu uniemożliwi młodość.\" A ten co twoim zdaniem nie szanuje to co, włosy siwieją po 20 latach życia a skóra marszczy się po 15? Zdanie powyżej napisałeś że starzenie się to tylko kwestia postępującego znudzenia wobec ruchu i rozwoju a teraz że osoba która szanuje ruch i rozwój też się zestarzeje. Mam wrażenie że zmieniasz sobie znaczenie tego słowa kiedy chcesz i jak ci pasuje, a to tik retoryczny - manipulacja.

9.\"Zwierzęta mają swoją przygodę z życiem dopóki przekazują geny i doświadczenie przyszłym pokoleniom. Ich ruch to uciec lub upolować i zapłodnić. Dalsze ich życie nie ma większego sensu.\" Czyli według jedno z powyższych punktów tak na prawdę nie żyją ? Biolodzy będą zafascynowani czymś takim... Podkreślę to jeszcze raz sens życia nie jest potrzebny do definicji życia.

Podsumowując, nie! życie jest o wiele bardziej skomplikowanym pojęciem by zamykać je w ramach dwóch zbyt ogóle określonych pojęć rozumianych w trochę wypaczony i nie zgodny z rzeczywistością sposób co wyjaśniłem bardziej szczegółowo powyżej.



 
podpis: S.
e-mail: ...
Fajnie, że Ci się chce. Stary człowiek pomyślałby: nie podoba mi się - i koniec. A Ty opisałeś to - punkt za aktywność.
Trochę pozmieniałeś znaczenia tego co napisałem. To też jest aktywność.
Więc niezależnie od wieku - jesteś człowiekiem młodym.
Masz rację, że to są własne przemyślenia. Nie kręci mnie przepisywanie prac naukowych.
Ad 1. Twoja ocena - więc nie polemizuję.
Ad 2. Wyjaśniam - jeżeli porusza Tobą huragan - ten ruch nie jest dowodem że żyjesz. Tylko tyle znaczy.
Ad 3. Zgoda, że nie ma znanego uniwersalnego sensu życia (chociaż może jakiś docelowy jest). Ale są rzeczy, które nadają sens wysiłkom - bo są przyjemne lub satysfakcjonujące.
Ad 4, 5, i 9. Zrównując intensywność życia z faktem życia - faktycznie wychodzi bzdura.
Ad 7 i 8. Jak chcesz uważać, że starość to głównie siwe włosy i zmarszczki - to ja Cię nie przekonam.
Ad 9. Sens nie jest potrzebny do definicji. To definicja jest potrzebna do określenia sensu. Ot.

Nawet jeśli życie jest skomplikowane - to ze względu na powszechność życia powinna istnieć prosta definicja. Od tego jest nauka - żeby upraszczać skomplikowane sprawy i umieć odnaleźć ich podstawowe cechy. A nie krążyć jak pies wokół jeża wymyślając tysiące zastrzeżeń.