przeszłość  binaria  teraz  teoria kabaretu  filozofijki  polemiki  główna  filozofijki

 
     

W SPRAWIE ABORCJI



Nie chcę poważnie się wypowiadać bo temat tak drażliwy, że mi niepotrzebnie podnosi poziom adrenaliny (a innym pewnie też) i po co mam się szarpać jak oszołom.
Zawsze mogę to załatwić skeczem. Kto ile wyczyta to rzecz percepcji.

MAMO ZA CO MNIE NIENAWIDZISZ?

SYN - Mama czy to prawda, że ty mnie nie chciałaś?
MATKA - Skądże!
SYN - Podobno się broniłaś ze wszystkich sił przed moim ojcem.
MATKA - Ten człowiek mnie zgwałcił.
SYN - Więc nie zaprzeczasz. Nie chciałaś mnie!
MATKA - Co ty wygadujesz?
SYN - No co? Gdy tato mnie płodził to ty mu to utrudniałaś. Czy to prawda, że gryzłaś kopałaś i próbowałaś uciekać?
MATKA - Tak.
SYN - Aż tak mnie nie chciałaś? Za co tak mnie nienawidzisz?
MATKA - To nieprawda!
SYN - To że żyję zawdzięczam tylko tacie!
MATKA - Co?! To kryminalista bez żadnych zasad moralnych.
SYN - Kryminalista a jednak to on dał mi życie. Zmęczył się, został pogryziony a jednak chciał… A ty?
MATKA - To był gwałt!
SYN - Co to za tłumaczenie? Jakbyś się nie broniła to by nie było gwałtu!
MATKA - On mi się nie podobał!!!
SYN - I z takiego powodu miało mnie nie być?! Że jakiś obcy facet ci się nie podobał.
MATKA - Chciałam żeby ktoś inny był twoim ojcem. Miałam narzeczonego…
SYN - Przecież to byłby wtedy ktoś inny! Zupełnie nie ja. Wolałabyś obce dziecko niż mnie!
MATKA - To tak samo by było moje dziecko…
SYN - Twoje, twoje, myślisz tylko o sobie! A ja?…
MATKA - Przecież cię kocham.
SYN - Niby kochasz, a jakbyś mogła to byś tacie uciekła. To ma być miłość?
MATKA - Nie rozumiesz, że mnie gwałcił?
SYN - Z mojej strony wygląda to całkiem inaczej. Ty z całych sił przeszkadzałaś tacie mnie począć.
MATKA - Nie chciałbyś być dzieckiem z miłości?
SYN - A to moja wina? Trzeba było się zakochać zamiast się szarpać! Była świetna okazja lepiej się poznać.
MATKA - Siły już nie mam! Naprawdę!
SYN - Cała szczęście, że nie masz siły wyrodna kobieto. Bo tato by kogo innego musiał zgwałcić i też by mnie nie było!




      
 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjażń         
   Definiowanie wolności
   Definiowanie prawdy
   Dobro i zło

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność          
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Narcyzm szczęśliwy
   Znieczulica          
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Egoista z głową
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Zło jest dobre
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne
   Wyolbrzymianie niezrozumiałego
   Czyja to wina?
   Bój na argumenty
   Wychowanie w odrazie do zła

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Czy istnieje Bóg
   I powstał Bóg
   Grzech pierworodny
   Życie po życiu
   Sens życia
   O grzechu
   O raju             
   Wojna                
   W sprawie aborcji
   Śmierć dobra albo zła
   Samobójstwo
   Władza sądownicza
   Teoria mieszania świata
   Ufność i niewiara
   Prawo Gorszego
   Manowce rozwoju

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Podatek od szczęścia
   Przeciw depresji
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Kurs starości
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Odruch rezygnacji
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie faceta - błędy
   Urabianie kobiety
   Urabianie kobiety - rozpieszczanie
   Spory i ustępstwa

   



nowo¶ci
 



      kabaret ADI
      kabaret Potem
      Wytwórnia A'YoY
      klub Gęba
      bok
 
   


można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


podpis: niewdziosek
Sama mądrość! :)

podpis: Kordyt
Faktycznie - temat ciężki i mogą się zlecieć fanatycy jednej i drugiej opcji.
No, ale wywód (skecz) chyba trochę bardziej o istocie i przymuszaniu do prokreacji niż o aborcji i dylematach z nią związanych.
...
Nawet nie wiem jak o tym pisać, żeby nie być posądzonym o to, że mam świętą rację i monopol na prawdę. Mam wrażenie, że spór dotyczy istoty pojęcia CZŁOWIEKA.
...
>Zygota - powiadają jedni.
>Człowiek od poczęcia - powiadają drudzy.
>Embrion, nic konkretnego - pierwsi.
>Płód ludzki. Ma rączki i nóżki i nawet... hmm... tę... no... płeć. - ripostują drudzy.
>Nie myśli, nie czuje to się wyskrobuje - powiadają pierwsi...
>Dziadek już też nie myśli bo ma zaawansowanego Alzheimera - to co przyniese siekiere i go wyskrobiemy - co? - powiadają ci drudzy.
>Precz od mojego brzucha - mój brzuch - moja własność! - to ci pierwsi.
>Piwnica też twoja, a policja ma prawo się czepiać, jak tam kogoś zabijesz...
>Ale ja nikogo nie zabijam do k... n...!!! To niemyślące komórki!
>Bo ich mniej niż u ciebie? No to zróżnicujmy kary za unicestwanie w zależności od poziomu intelektualnego i masy ciała. Przykładowo:

embrion - 0 lat pozbawienia wolności.
płód - 0 lat pozbawienia wolności, ale groźne pokiwanie palcem - nu... nu...nu.
noworodek - 1 rok w zawieszeniu - co on tam wie o świecie...
dziecko roczne chude - pół roku aresztu.
dziecko roczne średnio utyte - rok aresztu.
dziecko roczne bardzo utyte - rok aresztu i groźne pokiwanie palcem - nu...nu...nu.
itd.

>Jesteś durny, idź się leczyć! - to ci pierwsi.
>Morderca dzieci! - ci drudzy.
>Ksiądz ci zrobił pranie mózgu, debilu! - pierwsi.
>Będę się za ciebie modlił, osrańcu popaprany, gównozjadzie jeden! - drudzy.
itd.

Mam wrażenie, że to istota sporu. Ale to tylko wrażenie może być.

podpis: S.
Takoż i mi się nie pali do prania po ryjach w imię racji z czego to niewiele wynika.
Ale skecz nie jest o przymuszaniu do prokreacji hm...
Użyłem pewnego... ale dość! Ciii...

podpis: Kordyt
No - moja kulpa - źle się wyraziłem i trochę nie zrozumiałem. Dobra. Przeczytałem raz jeszcze. Dalej nie wiem czego użyłeś... Nie będę się prosił.
Ale mam wrażenie (kurczę, jak to ująć), że dialog jest trochę obok osi problemu. Ale oczywiście dopuszczam żem aluzji nie poniał. Dopuszczam też, że wg Ciebie to właśnie jest istotne w problemie.

podpis: mackooff
E tam trudny spór. Cała sprawa jest wręcz niezwykle prosta ino trzeba chcieć pomyśleć logicznie(pomijając nawet moralność i etykę - co ciekawe).

Jest taka bardzo stara zasada prawna:
"Nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de commodis eius agitur", czyli: dziecko poczęte uważa się za już narodzone, o ile chodzi o korzyści dla niego.
W tym momencie nie trzeba kombinować kiedy człowiek jest człowiekiem. Dla jego dobra zakładamy że od początku i tyle.

Wyjątkiem pozwalającym na wykonanie aborcji mógłby być aksjomat agresji, ale to są już dłuższe rozważania.

Tak czy siak prawda stara jak świat: o aborcji najwięcej mają do powiedzenia Ci, którym wyskrobanie już nie grozi.

podpis: Kris
Toż to nie jest o aborcji. Tutaj jest jeszcze o tym, co było przed poczęciem - dziecko ma pretensje, że Mama się broniła przed samym aktem, które mogło i doprowadziło do poczęcia.

To jest walka o życie jeszcze przed poczęciem.

podpis: S.
Yhm :)

podpis: Kris
No i widzę że trafiło na scene - naprawde dobre to jest, ale nie dla każdego jak sądze.

podpis: Włodek
Po wykładzie z kosmologii do znanego fizyka podeszła pewna babcia, pokiwała palcem i rzecze fizykowi:
-Przepraszam pana, ale to wszystko co pan powiedział to nieprawda. Prawda jest taka, że wszechświat spoczywa na grzebiecie wielkiego żółwia.
- Naprawdę? - zapytał kosmolog, A na czym stoi żółw?
- Och, stoi na innym żółwiu.
- A na czymże ten żółw stoi?
- Na innym żółwiu.
- A na ....
- Nie męcz się synku - przerwała babcia - tam są same żółwie.

podpis: M.
Możemy spekulować godzinami na ten temat. Matka nie miała jak się wybronić skoro wszystko obracało się przeciw niej. Z jednej strony wypierała to, że jej dziecko zostało poczęte z gwałtu. Róznież wie, iż kocha go i nie chce go skrzywdzić. Sytuacja bez wyjścia jednym zdaniem.
 
podpis: Lukasz
e-mail: ...
Tak od siebie - jestem wolnościowcem i wyznaję zasadę że moje wolność kończy się tam gdzie wchodzi z butami w wolność drugiego człowieka.

Nienarodzone dziecko uznaję za człowieka (byłem przy 2 porodach, nie było magii , po prostu przejście przez mały otworek :=)

W związku z tym, jeżeli zapytacie bobasa będącego w środku czy chce umrzeć bo ma matkę co go nie chce i powie że tak - wtedy do dzieła, inaczej wara od jego prawa do wolności wyboru czy chce żyć czy nie.

pozdrawiam
 
podpis: S.
e-mail: ...
Obaj wiemy, że ów bobas nie odpowie tak ani też nie. Dalsza interpretacja zależy już od światopoglądu.
Poród ma jednak cechę przełomową - chociaż nie magiczną ale bardzo konkretną - dziecko i matka stają się odrębnymi organizmami.
 
podpis: BarabaszCzłowiekTeż
e-mail: ...
MATKA: Co myślisz? Pewne dziecko miało dwóch rodziców. Zwróciło się do pierwszego i rzekło – chce żyć. Ten odpowiedział: No już się robi. Później jednak – po całym miłosnym uniesieniu – stwierdził, że ma resztę gdzieś, nie obchodzi go czy dziecko jest już wystarczająco duże, aby samo przeżyć czy nie. Dziecko zwróciło się do drugiego rodzica i to samo powiedziało. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak zauważył, że dziecko i tak się poczęło, jest bezbronne i samo nie przeżyje. Zatem przez kilkanaście lat opiekował się nim, aż dziecko było samodzielne. Który z tych dwóch rodziców spełnił wolę dziecka? [patrz Mt 21,28-32]
 
podpis: S.
e-mail: ...
Bardzo dobrze skonstruowana przypowiastka.
Teraz tylko podmieńmy rodziców na obrońców życia...
 
podpis: BarabaszCzłowiekTeż
e-mail: BarabaszCzlowiekTez@gmail.com
I trafimy w sedno. Bycie obrońcą życia to nie tylko walka z aborcją, to pomoc przy wychowaniu dzieci tym, którzy tej pomocy potrzebują.
Pytam się czasami „obrońców życia”, a co na temat aborcji mówi wam Pismo. A oni odpowiadają: napisane jest - nie zabijaj. Gdyby ci ludzie uważnie przeczytali Kazanie na Górze, może doszli by do innych wniosków. Przeczytaliby tam oczyma wyobraźni, w duchu tego kazania następujące słowa:
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj! a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pomyślał o młodej dziewczynie w ciąży – puszczalska ladacznica – winien jest aborcji. I każdy, kto na widok brzemiennej matki wielodzietnej rodziny pomyślał – skrajna nieodpowiedzialność – winien jest aborcji. I każdy, kto o chorym dziecku przykutym do wózka inwalidzkiego pomyślał – lepiej byłoby dla niego, aby się nie narodził – winien jest aborcji.
 
podpis: S.
e-mail: ...
Otóż. Nie wierzę obrońcom, którzy zasługę chcą mieć kosztem cudzych poświęceń i cudzych wysiłków.
Coś jak ten gwałciciel...
 
podpis: BarabaszCzłowiekTeż
e-mail: BarabaszCzlowiekTez@gmail.com
Warto też wspomnieć, że obrońcy życia to też szeroka grupa ludzi. Są tacy, co cudzym kosztem chcą wcielać własne idee, i są tacy, którzy wezmą brzemię na siebie. Okna życia, adopcja to realne zobowiązania konkretnych ludzi. Oni naprawdę chcą nieść to życie, którego ktoś inny nie jest w stanie unieść.
 
podpis: S.
e-mail: ...
I tu zgoda.
 
podpis: BarabaszCzłowiekTeż
e-mail: BarabaszCzlowiekTez@gmail.com
Ciekawy zbieg okolicznośći.
W zeszłym tygodniu napisałem:
?I każdy, kto na widok brzemiennej matki wielodzietnej rodziny pomyślał – skrajna nieodpowiedzialność – winien jest aborcji.?
A teraz ukazała sie nastepująca relacja:
?Franciszek przypomniał ujemny wskaźnik urodzeń we Włoszech i Hiszpanii. - Ale to nie znaczy - zastrzegł - że chrześcijanin musi masowo robić dzieci. Zrugałem kilka miesięcy temu w parafii kobietę, która była po raz ósmy w ciąży i była po siedmiu cesarskich cięciach, pytałem ją: Chce pani osierocić dzieci? Nie trzeba rzucać Bogu wyzwania.
(...)
Franciszek wyraził przekonanie, że w rodzicielstwie najważniejsza jest odpowiedzialność. Dodał, że dlatego w parafiach jest wiele grup pomagającym rodzicom.?
źródło - tvn24
 
podpis: S.
e-mail: ...
Czyli coś tam dociera... chociaż nie za szybko.
Bo posiadanie tylko jednej miary na wszystko - nie jest zbyt dobre.
 
podpis: Człowiek od otrzymania duszy
e-mail: adamegah@wp.pl
Przypomnij sobie PIERWSZE WSPOMNIENIE (nie, nie to, wcześniejsze). Po urodzeniu, prawda? Więc wcześniej nie byłeś człowiekiem tylko zwierzęciem tak jak ja. Potem otrzymałeś duszę.
 
podpis: MaTer
e-mail: fff@ftg
@>Człowiek od otrzymania duszy<

\"Przypomnij sobie PIERWSZE WSPOMNIENIE (nie, nie to, wcześniejsze). Po urodzeniu, prawda? Więc wcześniej nie byłeś człowiekiem tylko zwierzęciem tak jak ja. Potem otrzymałeś duszę.\"

POTEM? Czyli - kiedy dokładnie?

Ciekawe. Gdy przytrafi się komuś jakiś wylew albo inny wypadek, i ma potem totalna amnezję, i nic nie daje rehabilitacja, i... To co, to znaczy, że WCZEŚNIEJ nie miał duszy? I jeśli nadal ma problemy, nie pamięta na przykład, co robił 5 minut wcześniej, to nadal nie jest człowiekiem?

A mój pies (kota też mam, z nim jest podobnie) doskonale pamięta, gdzie mu schowano ulubioną zabawkę, nie tylko 5 minut wcześniej, ale gdzie ją zazwyczaj chowamy podczas zabawy, pamięć ma świetną - i co, mój piesek jest człowiekiem? To się ucieszy, jak mu to powiem. Pewnie zażąda nowych przywilejów.

A tak przy okazji tej rozmowy (chyba sprzed lat, pewnie tu już mało kto zagląda) - zarodek, embrion, płód, i dalej: noworodek, niemowlę, dziecko w wieku przedszkolnym, nastolatek, itp., itd. To tylko nazwy na etapy rozwoju człowieka. ETAPY - nie odrębne byty, odrębne gatunki.

Żadne argumenty na dopuszczalność aborcji nie wygrają w ,logicznej, ba, naukowej! dyskusji. Tu chodzi nawet nie o moralność (choć właściwie chodzi, bo zabijanie czy niezabijanie to z dziedziny moralności...), co o nauki bilogiczne, i nic więcej. A związek z moralnością to tylko wtedy, gdy już uznamy (albo i nie uznamy), że zarodek/embrion/płód w brzuchu matki to człowiek (albo nieczłowiek). Wiara czy niewiara w Boga, UFO czy potwora spaghetti nie ma tu nic do rzeczy. To raczej kwestia cech (szanowanych wartości) naszej cywilizacji - wolno zabijać ludzi albo nie wolno, a jeśli wolno, to z jakiego powodu.

I bez względu na to, czy zarodek/embrion/płód pochodzi z gwałtu, czy jest upośledzony, czy matka ma \"warunki\" czy ich nie ma - to albo to \"cóś\" w niej jest człowiekiem i nie wolno go zabijać albo nie jest nim, więc w ogóle wtedy nie ma miejsca na dyskusje, czy i kiedy wolno, bo skoro nie jest człowiekiem, to co komu do tego, czy kobieta sobie to \"cóś\" usunie (jak wyrostek albo inny niepotrzebny element swojego ciała, np. nadmiar wiszącej skóry na podbródku...) Jej ciało, jej biznes. Ma pieniądze, to usuwa. Najwyżej lekarz powie, czy są przeciwwskazania czy nie.

A jeśli to coś w brzuchu to człowiek, to już inna rozmowa. Nie rozmowa o powodach do zabicia tego małego człowieka, tylko czy w ogóle mozna zabijać (małego) człowieka z jakichkolwiek powodów.

Ma wady, będzie chory, jego zycie będzie ciężarem, będzie \"złej jakości\"? To co, to już nie będzie aborcja, tylko eutanazja. Porozmawiajmy więc o dopuszczalności eutanazji na maleńkich dzieciach. Ale eutanazja zakłada wolę (zgodę) osoby uśmiercanej. Jeśli takiej nie ma, to już z eutanazji robi się zwykłe morderstwo. Może i z jakichś na pozór litościwych powodów, ale jednak morderstwo.

Idąc takim tropem, można dojść do całkiem (nie)ciekawych wniosków. Można zacząć ustalać, kto (z dorosłych) powinien zostać legalnie uśmiercony: może starsza ciocia, bo jest obciążeniem dla rodziny, może tatuś po wylewie, bo i tak niczego nie umie koło siebie zrobić i opieka nad nim jest kosztowna, może nastolatek w śpiączce (nie \"rokujący\"), bo lekarze mówią, że będzie tylko rośliną, to po co ma żyć...
Można i tak. Można próbować zmienić powszechnie (? a może już nie...) obowiązujące zasady naszej cywilizacji, orzekać, czyje życie nadaje się już do zakończenia, może powoływać jakieś sądy, co to będą oceniać i orzekać... Może można, ale warto przynajmniej nazywać rzeczy po imieniu.
A \"po imieniu\" aborcja to zwykłe morderstwo małego człowieka. Kto oszołomsko protestuje, to niech wypozyczy sobie z jakiejś biblioteki podręczik do biologii (poziom szkoły podstawowej bodajże) i poczyta, jak przebiega rozwój człowieka. Ale tak od początku jak przebiega. Czyli - kiedy to jest ten naukowo wyznaczony początek.
Nie ma innego, jak moment zapłodnienia. I żadne urbanowskie żarciki (to od Jerzego U., który kiedyś tak się odważył ujawnić poziom swego intelektu), że powinnismy nagrobki wystawiać plemnikom, bo z nich mogły być jakieś Jasie czy Kasie, a prezerwatywy im na to nie pozwoliły - tego nie skompromitują. Plemnik ani niezapłodnione jajo to ani zarodek, ani embrion, ani płód. Dopiero zapłodnione jajo to początek nowego człowieka. To się dzieje w ściśle określonym czasie, to jest dokładny moment, dokładny POCZĄTEK człowieka. Tu się NAUKA kłania, biologia, a nie żadna wiara, niewiara czy chciejstwo.

A te \"argumenty\", od kiedy jest człowiek... Że jak mu serce bije, albo gdy już jest zdolny do samodzielnego przetrwania, albo że gdy się urodzi (bo wczesniej to go nie widać? nawet na USG go widać), albo gdy wyda pierwszy okrzyk, albo inaczej: że nie ma praw ludzkich, bo jest upośledzony, bo jest za mały, bo jest niechciany, bo mu będzie źle, bo rodzice biedni... Ble ble ble ble ble...

To może uśmiercajmy w majestacie prawa osoby podłączone do aparatury w szpitalu, którym serce nie pracuje samodzielnie; zabijajmy legalnie urodzone noworodki - samodzielnie przecież nie przeżyją, musi je ktoś karmić, ochraniać np. przed zimnem, inaczej nici z życia; zabijajmy niewygodne osoby, wcześniej np. pakując je do worka, żeby ich nie było widać - nie widać gościa, to go nie ma, prawda?; mordujmy osoby nieme, bo skoro nie wydają głosu, to nie są ludźmi?; o chorych - już było, czyli: legalizujmy zabójstwa pod szyldem rzekomej eutanazji; wyznaczmy dolne (i górne może też?) limity wzrostu dla ludzi, za niscy i za wysocy - na śmierć; dajmy ludziom (nie tylko rodzicom, wszystkim rodzinom) prawo do wyrażania swej woli co do \"chcenia\" kogoś drugiego z rodziny: niechciani - na śmierć (ale co wtedy, gdy jedni chcą, a inni nie chcą delikwenta? może jakieś losowanie?); i na koniec: może nie pomagajmy nikomu biednemu, nie róbmy zbiórek, nie zabierajmy niewydolnym rodzinom dzieci do domu dziecka, tylko prościej: zróbmy sobie takie \"prawo\", żeby móc legalnie uśmiercać takie osoby, po co mają się męczyć, biedni?
A, jeszcze coś: są tacy, co to uznają (? - ależ są tacy...)człowieczeństwo t6ego stwora w brzuchu kobiety, ale, ale: ponoć ten ludzik nic nie czuje, nie ma świadomości, więc co za problem... No to ja postuluje jeszcze to: uchwalmy takie przepisy, które pozwolą zabijac (legalnie oczywiście!) osoby np. będące w śpiączce, albo pod narkozą, albo w ogóle - ustalmy, że osoby niewygodne, chore, biedne, za niskie/za wysokie, za młode/za stare (albo: z niebieskimi oczami, a kiedy indziej z zielonymi, itd.) za zgodą sądu będziemy mogli usypiać i znieczulać (narkoza itp.) i dopiero wtedy humanitarnie uśmiercać. Nie będzie boleć, nawet nie będzie świadomości umierania... Czyli czemu nie? Będzie oszczędnie, będzie wygodniej, będzie lepsza jakość życia tych, co to nie będą \"podpadać\" pod takie prawodawstwo - czyli wszyscy zdrowi, średniego wzrostu, nie mający problemów z wydawaniem głosu, ubierajacy się tak, że ich zawsze widać, ci wszyscy, których wszyscy obok \"chc ą\" - ci będą mieli przywilej pozostać przy życiu.
Taki to światek-potworek jest logiczną konsekwencją tych, co to są wyznawcami (do)wolności tzw. aborcji, czyli po ludzku mówiąc - morderstwa mniejszych, słabszych i chorych.
Czy przypadkiem juz kiedyś ludzkość tego nie przerabiała?
 
podpis: S.
e-mail: ...
Ależ się rozpisałaś.
Ale tą argumentację już znam.
Na ten temat mam jeszcze w Polemikach - Aborcja bez epitetów i Prawo do szczęśliwego macierzyństwa.
Ciekawe czy się tak łatwo nie zgodzisz...?