Scenariusz trąbki

 

1.                  Wprowadzenie

1.1.            Maska wprowadza do akcji.

 

MaskaDobry wieczór. Jak państwo widzą, jestem tu incognito. To jest w porządku, bo ja też nie wszystkich na widowni znam. Na przykład pan. Tak, pan. Kim pan jest? Co pan robi? Kto pana napisał?... (czepia się konkretnego Widza)

Niepotrzebnie pan tak mało mówi. Kto panu pisze dialogi?...

Ale proszę dać chociaż znać: uroda, zdrowie, inteligencja dobrze napisane? Nie nabazgrane przypadkiem...?

Najważniejsze mieć dobrego autora. Nas napisał tu!

Oto Księga Aktów - a imię jej Scenariusz!

Ot, gdzieś na skrawku świata żyje parę osób. Zajmują się nicnierobieniem, śmieszniemówieniem i piękniewyglądaniem. Nad wszystkimi z woli Autora czuwa Gubernator.

Księga Aktów zaczyna się tak: (czyta) W pierwszych słowach mojego scenariusza informuję, że u nas wszyscy zdrowi czego i wam życzę.

 

1.2.            Odbywa się pierwszy pojedynek mistrzów.

1.2.1.       Pojedynek mistrzów.

 

Biały - Zginiesz!

Czarny - Nie zginę!

Biały - Podejdź bliżej!

Czarny - Podchodzę, jako i ty podchodzisz!

(podchodzą blisko, strzał... czekanie - Czarny upada po chwili. Na scenę wchodzi Julia i Gubernator)

Julia - Przepraszamy. Krótka piosenka o zgonie:

Zimno w krąg, leżą zwłoki

We śnie tkwią zbyt głębokim

Nie ma szans, już nie wstaną

Aaaa, na dobranoc.

Dziękujemy.

Biały - Hej wy! Zabierzcie go stąd!

Julia - Dokąd?

Biały - Do gablotki!

Julia i Gubernator - (zabierają Czarnego, ale przypominają sobie, że nie przywitali się z publicznością) Dobry wieczór.

 

1.2.2.      Biały i Gubernator.

 

Ludwik (od strony pianina) - Piękny pojedynek Biały Mistrzu!

Biały - Zwyciężyłem, gdyż taka była wola Autora. Albowiem w scenariuszu napisane jest - ...i upadł Czarny i odniesiony został do gablotki. Naonczas Ludwik otworzył usta i powiedział - Piękny pojedynek Biały Mistrzu.

Gubernator - Znasz Księgę Aktów?

Biały - Tak.

Gubernator - A co jest dalej?

Biały - Znasz Księgę Aktów -spytał Gubernator. Tak - odpowiedział Biały. - A co jest dalej? - spytał ponownie Gubernator...

Gubernator - No i?...

Biały - Co?

Gubernator - Dalej...!!!

Biały - Chcesz wiedzieć?

Gubernator - Tak.

Biały - No i... - zawiesił głos Gubernator. Co? spytał Biały. Dalej!...

Gubernator - Dzięki. Już wystarczy.

Biały - Dzięki. Już wystarczy - powiedział Gubernator, a duchu pomyślał - ..

Gubernator - Przestań!.. Nie wszyscy muszą wiedzieć co pomyślałem.

Biały - Istoto długa i chuda! Nie możesz poznać Księgi Akcji, nie możesz poznać przyszłości. Taka wiedza mogłaby zmienić całą rzeczywistość. A wielkie byłyby to zmiany. Ot choćby ja - znam przyszłość! Wychodzę za kulisy...

(wychodzi i wraca w przykurczonej postaci)

... i już jestem zmieniony. To dlatego, że znam Księgę Aktów. Nie staraj się poznać przyszłości. Zaufaj Autorowi! - Autor w niejedne maliny cię wpuści. Ale w końcu zwycięży dobro. Dobro dobro i dobranoc.

Gubernator - (w zamyśleniu wychodzi)

 

1.3.            Maska anonsuje akt pierwszy. Krótko wprowadza.

 

Maska - W ten sposób wprowadzenie mają państwo za sobą. Kto jeszcze nie rozumie - ręka do góry.  Daję wam dziesięć minut, a potem szatnia zwraca płaszcze. Nie będę pytał kto rozumie, bo mógłbym ujrzeć taki sam las rąk.

Zacznijmy więc naszą historię: Na skrawku świata grasuje Rudolf. Kleptoman, kryminogen, nierób i buldożer. Pije!

Akt Pierwszy! (odsłania pierwszy akt kobiecy)

 

2.                  napady na mieście.

2.1.            Gubernator sztorcuje Artura za brak wyników.

 

Gubernator - No jak ja mam utrzymać porządek, kiedy ten Rudolf robi co chce?! (chwyta się w okolicy serca)

Julia - Serce?

Gubernator - Nie, zostawiłem gdzieś moją piersiówkę

Julia - (podaje mu swoją, upijając nieco)

Gubernator - Dziękuję moja dobra stara panno. Ja przez tego Rudolfa cierpię na bezsenność.

Julia - A próbowałeś liczyć barany?

Gubernator - Próbowałem, ale one tak beczą, że się nie da zasnąć.

Julia - Biedny stryjo. Mogę ci poczytać książki...

Gubernator - E. To już wolę barany.

Julia - Jak już mówimy o baranach, to czemu Artur nic nie robi?

Gubernator - Właśnie! Artuuur!

Artur - (wpada i melduje) Panie Gubernatorze! Posterunkowy Artur Andrus melduje...

Gubernator - Oj, dobra!

Artur - Ale ja chciałem coś powiedzieć!

Gubernator - Mów.

Artur - Panie Gubernatorze! Posterunkowy Artur Andrus melduje...

Gubernator - Nie trzeba!

Artur - Ale ja chciałem coś powiedzieć!

Gubernator - Proszę.

Artur - Panie Gubernatorze! Posterunkowy Artur Andrus melduje, że w czasie pełnienia służby nic ważnego nie zaszło!...

Gubernator - Pięknie! I jeszcze się chwali baran! Element grasuje, policja śpi, a my cierpimy! Nie można kroku zrobić, żeby się nie nadziać na akt rozboju. Popatrz, robię krok. (robi krok)

Rudolf - (synchronicznie wyskakuje zza kulis) - Rączki do góry! Forsa forsa forsa!

Gubernator - (cofa się, razem z nim Rudolf) Widziałeś?

Artur - Widziałem. To straszne.

Gubernator - Artur. Daję ci pół godziny. Masz zrobić wszystko. Czyli coś zrobić!

Artur - Tak jest!  (wykonuje salut pałą i się niechcący ogłusza, pada)

Gubernator - Patrz, Julio, jaka skuteczna ta nasza policja. Gdyby w jego miejscu stał przestępca, już by go miał!

Artur - (wstaje) Ta nadgorliwość kiedyś mnie zabije. (wychodzi)

Julia - Stryju, tak patrzę na to wszystko i myślę, że gdyby Artur był tak szybki jak głupi, to mógłby się z rakietami ścigać.

 

2.2.            Na Gubernatora i Julię napada Rudolf.

 

Julia - Co tak stoimy? Chodźmy. (robi krok!)

Ludwik - (gra na fortepianie motyw sensacyjny)

Rudolf - (wyskakuje nagle) No miśki! Ręce do góry. Ty przy pianinie też! I graj!

Ludwik - (zrzędzi, ale siada z rękoma do góry na podłodze i gra) Pewnie, ręce do góry...

Rudolf - Forsa forsa forsa forsa!

Gubernator - Nie dam nie dam nie dam nie dam.

Rudolf - (przystawia pistolet) A teraz?

Gubernator - Przekonałeś mnie. (wyciąga forsę i się z nią żegna czule)

Julia - Ja nie mam.

Rudolf - To niedobrze.

Julia - Nie zabijaj mnie!

Rudolf - Nigdy bym nie zabił pięknej kobiety.

Julia - Przysięgasz?

Rudolf - Przysięgam!

Julia - To ja przysięgam, że jestem piękna. (uff)

Rudolf - Ja też jestem piękny... Mmmm? Idziemy na dance?...

Julia - Nie nie. Nie. Nie nie nie. Nie. Ja muszę do biblioteki. Do książek.

Rudolf - Gdzie?! Tak pięknej urody nie wolno kalać myśleniem. Książki pasują do ciebie jak wół do karety.

Julia - Stryju ratuj!

Gubernator - A gdzie tam ona kareta. Pozłacany wóz drabiniasty. (wali Julię w plecy)

Rudolf - (wkłada zapałkę w zęby) Posłuchaj staruszku. Nie wtrącaj się, kiedy młodzież rozmawia.

Gubernator - Kurde! Myślisz, że mnie wystraszysz bo masz zapałkę w zębach? (wkłada mu dalsze zapałki w usta) O, teraz jesteś groźny. Jak jeż! (stara się przypalić tkwiące zapałki)

Rudolf - (strzela)

Gubernator - Ała, ała, boli... (przewraca się)

Rudolf - Pójdę już. Ty, widzę w żałobie, a ja nie lubię podrywać na smutno.

 

2.3.            Julia odwala tani teatrzyk. Biały ożywia Gubernatora.

 

Julia - (namolnie) Stryjuu, stryjuuu... (widzi, że stryj nie wstanie, wychodzi na proscenium) Czy życie jest warte kosztów pogrzebu?... Wspomnienia, ideały, pieniądze... czy coś można zabrać ze sobą? Czy istnieje Księga Aktów, gdzie opisane są dalsze losy poległych - bohaterów i statystów? Ech, kto by tam dopisywał dalsze dzieje statystów?...

Biały - Umarł Gubernator i leży na desce, zjadłby aspirynę podskoczyłby jeszcze...

Julia - Jak rozumieć twoje słowa?

Biały - To tylko poezja. Nie ma co rozumieć.

Julia - A już myślałam, że coś da się zrobić dla stryja...

Biały - Da się!

Julia - Tak??? Mistrzu. Mistrzuniuuu...

Biały - (do Gubernatora) Wstań, powiadam ci wstań! (...) No co się tak patrzysz?! Do ciebie mówię. Z woli Autora wstań!!!

Gubernator - Ale mnie tu jeden zastrzelił. Mam wstać, bez uzasadnienia?...

Biały - Po co? Autor może wszystko. Traktuj to jako cud.

Gubernator - Dla jednych cud, dla drugich niedoróba. (wstaje)

Julia - A ja nie rozumiem Autora. To nie można było nie zabijać stryja od razu?! Po co to? Po co, po co, po co, po co???

Biały - Ufaj Autorowi! (odchodzi)

Julia - Ufaj! Łatwo powiedzieć.

Biały - (zatrzymuje się, odwraca) W czasie suszy szosa sucha! To trudno powiedzieć. Więc ufaj!!!

 

2.4.            Wraca Artur, oczywiście z niczym.

 

Gubernator - Oj tak tak tak tak.

Artur - (wpada nagle) Panie Gubernatorze, posterunkowy Artur Andrus melduje...

Gubernator - Gdzie żeś bywał baranie?!

Artur - We młynie, mój miły panie. Pokazywałem order młynarzowi.

Gubernator - A w tym czasie Rudolf  mnie okradł, zabił i uciekł. Rozumiesz?

Artur - Trochę.

Julia - I jeszcze obłapiał mnie wzrokiem.

Artur - (patrzy i nie rozumie)

Gubernator - Goń go!

Artur - (niespiesznie podbiega do skraju sceny, wraca) Uciekł.

Gubernator - Oj Artur, żebyś ty był taki szybki jak głupi to mógłbyś się z rakietami ścigać!!!

 

2.5.            EMIGRACJA RUDOLFA

 

Rudolf - Ale siara! Kropnąłem Gubernatora! Teraz nastanie nowy i co?! Tamten był fajny bo dupa... A teraz - niewiadome! Czarna otchłań przyszłych wydarzeń!... Gołoledź na drogach przeznaczeń. No nic, trzeba przeczekać.

(schodzi w widownię) Jak tu jest? Tak widzę, że luzik. Wesoło... nikt nie pracuje... Bufet jest? (...) Mało mówicie. Mam wrażenie, że coś ukrywacie. W porządku. Ja też coś ukrywam. Zostaję z wami. (patrzy na scenę) O rany. Tam Ludwik. Ale stąd mały!...

 

3.                  pojawia się nowy

3.1.            Gubernator narzeka.

 

Artur - (wystaje zza kulis w charakterze słonka. Podnosi się) Wstawać wstawać, już dzień!

Gubernator - Boli mnie po tym postrzale. Normalnie mnie boli!

Rudolf - On żyje?! (na widowni, wypytuje któregoś z widzów, jak to się stało, że Gubernator żyje)

Julia - Okropny ten Rudolf. Samiec!!! Stryju, zrób coś z tym. Jesteś Gubernatorem!

Gubernator - A co ja mogę? Julio. Wydałem już 20 ustaw, że nie wolno kraść. Nie czytał ich, czy co?...

Julia - Wymyśl coś innego!

Gubernator - A co ja jeszcze mogę wymyślić?! Co?! (uderza głową o ścianę) Co ja?!... Ała... Artur!!!

Artur - Panie Gubernatorze...

Gubernator - Artur, jestem w rozpaczy, potrzebuję twojej głowy do myślenia.

Artur - Nie jestem za głupi?

Gubernator - Nie... (chwyta za włosy i wali głową Artura o ścianę) Co?! Co jeszcze mogę wymyślić?!

(gaśnie światło)

Julia - Co tak ciemno?

Gubernator - Za mocno myślałem. Artur stracił przytomność.

Julia - Trzeba go ocucić. Strasznie ciemno.

Gubernator - Mam latarkę. (zapala, a na widowni błyska druga latarka) Co?! Co się stało?! Dlaczego moja latarka świeci stamtąd???

Julia - Stryju, to Rudolf!!!

Gubernator - Ocuć szybko Artura!!!

Julia - (cuci, zapala się światło)

 

3.2.            Pojawia się Nowy.

 

Julia - O! O! O! Obcy!

(wszyscy się zbiegają do kupy, chowając się za Gubernatora. Naprzeciwko uśmiechnięty Nowy z teczką)

Gubernator - Nie zbliżaj się! Nazwisko! Zawód!

Nowy - Fabisiak. Sprzedaję różne rzeczy.

Gubernator - Masz jakieś dokumenty?

Nowy - Oczywiście - dowody, paszporty prawa jazdy...

Artur - Pewnie kradzione!

Nowy - Nie. Sam zrobiłem.

Gubernator - Czego tu szukasz?

Nowy - Zapomnienia. Chcę zapomnieć o miłości. O tej która mnie zraniła. Już kiedyś zapomniałem, ale zobaczyłem białego misia i mi się przypomniało. Zjadłem 200 kg masła. Na próżno, pamiętałem dalej i przytyłem 12 kilo. Tak wyglądałem wcześniej.

(podaje fotkę)

Gubernator - To Rentgen?

Nowy - Nie, z wczasów. Poznaliśmy się nad morzem. Wtedy to pierwszy raz uśmiechnęła do mnie się.

Gubernator - I co? Pewnie chciałbyś się napić za darmo?

Nowy - Nie. Ja nie piję.

(???)

Gubernator - Nie pijesz???

Nowy - Tak.

Wszyscy - (Ludwik nawet wstaje) Yh!

Gubernator - I jak długo chcesz tu pozostać?

Nowy - Tak długo, jak długo zechcecie mnie gościć...

Gubernator - A... to już nas opuszczasz...

Julia - (wychodzi przed grupę) No co?... Zjeżdżaj stąd!

Nowy - A co ja wam przeszkadzam?

Artur - Nie pytaj, bo mnie kajdanki swędzą.

Gubernator - Dostaniesz butelkę, ale musisz wyjechać.

Nowy - Nie chcę butelki. Ja nie piję.

Wszyscy - Yh!

Gubernator - No tak. Człowiek bez systemu wartości. On może być gorszy niż Rudolf. Artur, aresztuj go! Ja tam do niego nic nie mam, ale strzeżonego pan Bóg strzeże. (odchodzi z Julią)

 

3.3.            Nowy garuje.

3.3.1.      Artur opuszcza posterunek.

 

Artur - Jesteś aresztowany. (przywiązuje Nowego do kuli)

Nowy - Za co?

Artur - Słyszałeś. Na wszelki wypadek. Aresztowanego pan Bóg aresztuje.

Nowy - Chcę powiedzieć, że nic nie zrobiłem, mam alibi i nie przyznaję się do winy.

Artur - A ja chcę powiedzieć, że guzik mnie to obchodzi, guzik mnie to obchodzi i guzik mnie to obchodzi.

Nowy - Nie wolno tak człowieka aresztować. Proszę mnie puścić. (...) Proszę mnie puścić bo będę krzyczał!

Artur - He he, he.

Nowy - Będę krzyczał!

Artur - (zapowiada cynicznie) Proszę państwa. Specjalnie dla państwa krzyczy Nowy. (odchodzi)

Nowy - Aaaa...!

Rudolf - Aaaa

Nowy - Eee (do Ludwika) E, klawisz...

Ludwik - (mamrocze) Nie mów do mnie.

Nowy - E, klawisz! O co tu chodzi???

Ludwik - (obruszony) Nie jestem klawiszem! (stuka parę razy w pianino)

Nowy - (ugododwo) Dobrze.

            (poezją) Bez przyjaciół, ani domu

niepotrzebny wciąż nikomu

pojąć życia wciąż nie umiem

patrzę, widzę, nie rozumiem 

 

3.3.2.      przybywa Rudolf.

 

Rudolf - (napływa z widowni) Brawo! Brawoo! Dużo w tym poezji. Dużo poezji! Na przykład „domu-nikomu” to się rymowało, Rudolf jestem.

Nowy - Jestem tu nowy.

Rudolf - W porządku Nowy. Za co garujesz?

Nowy - Za niewinność siedzę.

Rudolf - I słusznie! Niewinność jest zbrodnią. Łyka?

Nowy - Nie piję.

Wszyscy - Yh!

Nowy - Chyba za to mnie posadzili.

Rudolf - Prawidłowo. Wszystko opiera się tu na tym, że Gubernator ma klucz od piwnicy i każdy go słucha, bo chce się napić. Nie pijesz - znaczy anarchista.

Nowy - Ale! Jestem normalnym człowiekiem.

Rudolf - Normalni piją.

Nowy - Chyba się nie dogadamy.

Rudolf - Przeciwnie. Wyciągnę cię stąd. Ale... przysługa.

Nowy - Tak?

Rudolf - Pomożesz mi ściemnić babkę.

Nowy - Nie. Żadnych kobiet! Kobiety to Judasze!

Rudolf - Spoko Nowy. Ściemniamy razem, ale konsumpcją zajmuję się sam. Jestem przystojny, ale mam braki w gadanym. A Julia lubi żeby był Szekspir, Goethe i inne uru-buru.

Nowy - A jak mnie stąd wyciągniesz? Jestem przykuty do wielkiej żelaznej kuli.

Rudolf - Pomóż (podnoszą razem kulę na krzesło, Rudolf  podśpiewuje sobie i wyciąga zaworek odkuli, kula kurczy się i marszczy) Spadamy.

            (spadają)

Piosenkarz - Przepraszam, krótka piosenka o niebezpieczeństwach miłości

Kobieta jest jak dynamit

Gdy serce dopuścić do głosu

Pozbawia równowagi

I może pozbawić włosów.

Kobieta do życia zniechęci

I serce nieczule połamie

I się zagnieździ w pamięci

A potem zniknie jak kamień

Aneks do piosenki: w wodę

Dziękuję.

 

3.4.            Artur zauważa ucieczkę.

 

Artur - (zachwyca się orderem) Cudownie jest być odznaczonym... i to za życia. (spogląda w miejsce gdzie był Nowy) Ej ej! Gdzie jest Nowy?! (do widzów) Mówcie szybko gdzie jest Nowy! Pan! Pan niech powie! Pan też! Wszyscy mówcie gdzie jest Nowy. Trzy czte-ry! Mówcie szybko zanim Gubernator się dowie! Gubernatorzeee!!! No!...

Gubernator - Co jest?

Artur - Nowy uciekł! No i macie!!! Dowiedział się!!!

Gubernator - Jak to uciekł?!

Artur - Bo to było tak: (gesty) ja... tutaj... ja... ja w szoku jestem! Szok mam! Wody! Wody z szokiem! Psychika mi się załamała! Tak mnie zszokowało! Kompletna szokolada! (zza gubernatora pokazuje widzom żeby milczeli)

Gubernator - Znowu pokazywałeś order znajomym!???

Artur - Ja w szoku jestem!

Gubernator - (do siebie) Przecież ten Nowy nie pije!...

Wszyscy - Yh!

Gubernator - Jak on może tu namieszać!!! (wyjmuje butelkę, popija)

Artur - Ja... ja... (wyciąga rękę)

Gubernator - (bije po łapie) Ty masz od dzisiaj Tydzień Trzeźwości Na Służbie! TTNS! I order oddaj!

Artur - Tylko nie order!

Gubernator - Oddaj natychmiast!

Artur - (oddaje) Taki fajny order - na mundur, na piżamę... na kąpielówki...

 

4.                  Spór o Julię

 

Julia - Kupiłam książkę. To już czwarta. Cały majątek wydałam. Ale muszę edukować tumanów z pobliskich kulis. Na przykład Artur, jest durny jak tapeta w motylki.

Rudolf - (wchodzi z Nowym, lecz zaraz go wypycha) Julio!

Julia - O nie!

Rudolf - Nie nie nie nie, a kochać się chce! (za kulisy) Moje!

Julia - Zostaw mnie!

Rudolf - Julio! (za kulisy ponaglająco) No!...

Nowy - (ukryty) Na kolano.

Rudolf - Na kolano!... No tak. (klęka)

Nowy - Jeśliby istniał kwiat godny twojej urody, własną krwią gotów byłbym podlewać, aby móc ci go wręczyć!

Rudolf - (skrzywienie z niedowierzaniem, ale powtarza) Jeśliby istniał kwiat godny twojej urody, własną krwią gotów byłbym podlewać, aby móc ci go wręczyć!

Nowy - Gdyby istniał taki klejnot, z ziemi wyszarpałbym go własnymi rękami... rękoma!

Rudolf - Gdyby istniał taki klejnot, z ziemi wyszarpałbym go własnymi rękami, rękoma!

Nowy - Więc pozwól mi chociaż patrzeć na siebie...

Rudolf - Więc pozwól mi chociaż patrzeć na siebie...

Julia - (szeptem, w drugą stronę) Ratunkuuu...

Nowy - A wypchaj się sianem, nie będę wysługiwał ci się!

Rudolf - A wypchaj się sianem...! A wypchaj mnie sianem, będę twoim misiem!

Julia - Dziwne echo tu jest.

Rudolf - No właśnie, echo. Echooo!... (...) Echo!!!

Nowy - Czeeegooo? Czeeegoo? Czeeegooo?

Rudolf - Nie rób ze mnie kretyna!

Nowy - Kretyna, kretyna, kretyna...

Julia - (wycofuje się po angielsku)

Rudolf - Ty jeszcze nie wiesz na co stać Rudolfa!

Nowy - Kretyna, kretyna, kretyna...

Piosenkarze - Przepraszamy, krótka piosenka o naturze człowieka

Człowiek człowiekowi wilkiem

Wydawałoby się

Lecz niekiedy, lecz na chwilkę

Człowiek człowiekowi misiem.

Dziękujemy

 

5.                  Gubernator dowiaduje się od Julii, że Nowy i Rudolf

 

Gubernator - Ludwik, graj coś!

Ludwik - Się gra! (gra)

Gubernator - Widzisz Ludwik. Tobie to dobrze. Siedzisz, grasz, nic nie masz na głowie. A ja się męczę z tym rządzeniem. Dla ciebie sprawa jest prosta: czarne, białe, czarne białe. I praca niemęcząca. Masz setki mięśni, a ruszasz tylko palcami. Właściwie to ty się tu opieprzasz! Co tak wolno grasz. Szybciej! Szybciej!

Julia - (wpada nagle) Stryju!

Gubernator - Szybciej... (bije Ludwika)

Julia - Ludwik! Nie graj teraz!

Ludwik - (nie gra)

Gubernator - Julio, przeszkadzasz. Rozmawiam z Ludwikiem o życiu.

Julia - Stryju, słyszałeś, że ten Nowy zwąchał się z Rudolfem?!

Gubernator - No nie!

Julia - Tak!

Gubernator - Z jednym było tyle kłopotów, a teraz to tu będzie... (nie może znaleźć słowa) będzie tu... Julio, pomóż...

Julia - Dom wariatów!

Gubernator - (nie do końca pewny) No, mniej więcej... Ja się podaję do dymisji! Oddaję insygnia! (chce dać klucz Julii)

Julia - Nie! Jesteś tu najlepszym gubernatorem. Popatrz jakim ja bym była złym gubernatorem... Co tu tak brudno?! (bije Gubernatora w pysk) Za szmatę i sprzątać! Widzisz? Nie nadaję się!

Ludwik - O! O! Ja też się nie nadają, mogę pokazać! (wali Gubernatora w pysk) Pianino wyczyścić! (wraca do pianina w ukłonach)

Julia - Artur też się nie nadaje. Artuuuur!!!

Gubernator - Już wystarczy! Przekonaliście mnie!

Artur - Panie Gubernatorze!

Gubernator - Artur. chodź tu. Chodź tu.

Artur - Czy znów będziemy razem myśleć?

Gubernator - Jak chcesz, możesz myśleć sam!

Artur - Sam?

Gubernator - Sam. Robiłeś to już kiedyś?

Julia - Skłam!

Artur - Tak!

Gubernator - Więc do dzieła! Wymyśl sposób na Rudolfa. (wychodzi z Julią)

Artur - (myśli)

Biały - (wychodzi z pistoletem) Czarny wychodź!!!!

Czarny - Czego?!

Ludwik - Ćććśśś. Artur myśli...

(Mistrzowie wycofują się dyskretnie)

Artur - Kurczę, od tego bardziej głowa boli, niż od myślenia z Gubernatorem. (rezygnuje z myślenia)

Piosenkarz - Przepraszam, krótka piosenka o przygodzie wariata.

Krąży wariat pod domem

Biega jak poparzony

Bo się widział z rozumem

Teraz jest wystraszony

Dziękuję.

 

6.                  Rudolf przygotowuje spisek

6.1.            Nowy spotyka Julię.

 

Ludwik - (wstaje niepewnie)

Nowy - (zagląda na scenę) Co tak pusto?

Biały - (grzmi spod kulis) Jest minuta milczenia na cześć Autora.

Nowy - (do Ludwika) Co to był za gość? Macie tu Ku-Kux-Klan?

Ludwik - To Biały Mistrz. Dobry duch Autora.

Nowy - Aha, duch. Po łacinie spiryt... Lubisz go?

Ludwik - (mina: może tak, może nie)

Julia - (staje na skraju) Nowy, muszę przejść na drugą stronę. Mogę?

Nowy - Proszę.

Julia - Bo pieniądze zostawiłam w domu...

Nowy - To co?

Julia - Tak mówię, żebyś mnie nie ogłuszał.

Nowy - Nie jestem taki jak Rudolf.

Rudolf - (z oddali) Rudolf?!

Julia - I nie będziesz mnie molestował  o moje wdzięki?

Nowy - W żadnym wypadku!

Julia - (???) A co?! To ja już taka najgorsza jestem???

Nowy - Mam żal do kobiet! Kiedyś kochałem jedną, a ona okazała się żeńskim draniem, kłamcą i niewdzięcznikiem! Oczywiście żeńskim. Nie ufam wam! Czy wy wiecie jak cierpiałem?!

Julia - To my przepraszamy. My się poprawimy...

Nowy - Jak możecie przepraszać po tym coście mi zrobiły?!

Julia - A czemu ja właściwie przepraszam? Ja mam alibi! Jak myśmy kłamały, to ja byłam na studiach.

Nowy - ...zagalopowałem się?

Julia - Chyba tak.

Nowy - Przepraszam.

Julia - Rozumiem cię. Czytałeś Małego Księcia?

Nowy - Sant-Exupery?

Julia - No.

Nowy - Nie czytałem.

Julia - Pożyczyć ci? Mam drugą.

Nowy - (bierze) O jaki fajny rysunek...

Julia - Gdzie?

Nowy - A nie... (odwraca książkę o 180 stopni)

Julia - Tylko nie płacz na kartki. Hej. (odchodzi)

Ludwik - (gra rzewnie)

Biały - (narodziny miłości - maślane oczy, Biały podaje Nowemu serce ze styropianu, przebija strzałą, zabiera beznamiętnie)

 

6.2.            Rudolf planuje pozbyć się Nowego.

 

Rudolf - (wpada i nie jest przyjacielski) Nowy! Działasz na własną rękę?

Nowy - Ona jest w porządku.

Rudolf - Miałeś mi pomagać ją ściemnić!

Nowy - Odwal się. Julia mi też się podoba.

Rudolf - A kto mówił, że mi się podoba? Ja chcę ją tylko wykorzystać i zostawię ją tobie. I wilk syty i jeszcze dużo owcy. Naprawdę sporo.

Nowy - Nie!

Rudolf - Losujmy. Jak wyciągniesz czarny pionek to Julia jest twoja, jak biały to nie. (wymienia na dwa białe, ten losuje - czarny!) Zabrudził się, czy jak?

Nowy - (wychodzi bez słowa z godnością)

Rudolf - Nie puszczę mus tego płązem! (chodzi wte i wewte myśląc głęboko)

Artur - (pojawia się nagle)  Ręce do góry!

Rudolf - (podnosi ręce i chodzi dalej)

Artur - Stój, bo strzelam!

Rudolf - (zatrzymuje się) Artur, z nieba mi spadłeś!

Artur - Z nieba! Jak jastrząb sprawiedliwości. Dostanę mój order, la la la (podśpiewuje sobie menuet)

Rudolf - Pomożesz mi wrobić Nowego! Tam ta dam dam (tango)

Artur - Nie, zamknę cię w więzieniu. La la la la la (menuet)

Rudolf - Jak mnie zamkniesz, to przestaniesz być potrzebny i stracisz pracę. Tam ta dam dam...

Artur - Ale odzyskam order. La la la la...

Rudolf - Możesz zrobić lepszy interes. Tam ta dam dam.

Artur - Z tobą nie ma dobrych interesów!!! LA LA LA LA LA!

Rudolf - Ja to przemyślałem. Możesz mieć kupę orderów!

Artur - Tam ta dam dam... Jak?

Rudolf - Trzeba ukraść klucz od piwnicy i wrobić Nowego.

Artur - Klucz?! Wykluczone! To zdrada!

Rudolf - A wiesz co jest w piwnicy?

Artur - Nie nabierzesz mnie! ... a co jest?

Rudolf - Ordery! Mnóstwo orderów. Złote, srebrne, brązowe, ze wstęgą, z fontanną, z podświetlaczem...!

Artur - Nieee... Nie wolno. Nie wolno!!!! ...Czy wolno?

Czarny - (pojawia się jak zły duch) Wolno! W Księdze Aktów jest napisane czarno na... tfu, białym, że tego dokonasz.

Artur - I co wtedy?

Czarny - Nie pytaj! (odchodzi)

Rudolf - Słyszałeś, co mówił ten gość w żałobie?... Masz mi pomóc!

Artur - Boję się...

Rudolf - Spotkamy się w przebraniu pod gablotką za 5 minut! Znak rozpoznawczy - w lewej ręce gazeta, w prawej ręce lodówka.

Piosenkarz - Przepraszam, krótka piosenka o przestępcach

Ciemność, napad, worek, czapa

Złodziej, oszust, dziwka, łobuz

Prawo musi stać na straży kiedy się coś zdarzy

Szeryf musi czekać z kijem, gdy mnie ktoś pobije

Prawo musi złapać gada, kiedy mnie okrada

Lewe jak najprędzej poukręcać ręce

Budzić respekt srogi, powyrywać nogi

Niech strach pada na przestępcę

Niech nie przestępuje więcej.

 

7.                  Naiwność Gubernatora

7.1.            Julia próbuje ostrożnie przekonać stryja do Nowego.

 

Julia (wchodzi z książką) Kurde, miałam prowadzić tu edukację a na razie wypożyczyłam tylko jedną książkę i to obcemu. (do widzów) Może wam poczytam, co? Nie słyszę protestów więc rozumiem, że chętnie. (w razie protestów) Za późno, przed edukacją trzeba się bronić błyskawicznie. „Mały Książę, strona 33 … (czyta długo i namiętnie)

Gubernator - (wchodzi) Po co ty im to czytasz? Przecież nie kumają. Poczytałabyś im coś bardziej praktycznego. „Podręcznik do frezarstwa - obróbka skrawaniem”, albo „Dynamiczne układy sterowania binarnego”.

Julia Stryju nie mów tak bo na inżyniera wychodzisz.

Gubernator - Żadne wykształcenie nie hańbi.

Julia No właśnie, a moje?! Przyjechałam tu edukować. Miało być dużo małych niewykształconych dzieci a jest mało dużych niechętnych ignorantów. Pojechałam, zobaczyłam i zostałam zmarginalizowana. Veni vidi marginelli. Jedynie Nowy ma ludzką wrażliwość. Pożyczył ode mnie książkę wiesz?

Gubernator - Nowy? Ten co nie pije?

Ludwik, Julia i Gubernator - (warczą na samą myśl o nie piciu)

Julia Stryju, ty wiesz jak on ładnie cierpi? Wiesz, że on może mieć wszyty esperal?

Gubernator - Julia, on ci się podoba?

Julia (wykręca się) Iii tam.

Gubernator - (szturcha ją łokciem) No powiedz! Podoba ci się!

Julia Iii tam.

Gubernator - No to ci się podoba. Czyli normalna baba?

Julia Normalna. Bo miłość jest jak poranek, jak pierwszy promień słońca.

Gubernator - To na początku. Później jest jak południe. Jak 40 stopni w cieniu.

 

7.2.            Pojawia się Artur ze środkiem na niewidzialność.

 

Artur - (wpada zaaferowany i krzyczy) Mój Boże! Mój Boże! Nawet mnie nie pytajcie!

Julia Co się stało?

Artur Yhm! Yhm! Aleee! Hm! Niesssamowite! Muszę się napić. (patrzy się na Gubernatora i wyciąga rękę)

Julia i Gubernator - Nie!

Artur (szaleje) Co za odkrycie! Co za epopeja!

Gubernator - Ale co się stało?

Artur Nie pytajcie! Chyba prosiłem!

Gubernator - Jak chcesz. (stają ze stryjem na boku i szepczą o prywatnych sprawach)

Artur (zerkając na nich) Albo pytajcie. Ale zdawkowo.

Julia A co tam u ciebie?

Artur Aaa … ciężko ostatnio, jakoś ciągnę tą biedę, przydziały mi obcięli, do kieliszka nie ma co włożyć, dobrze że kompot mi sfermentował a i na działce szczypiorek dobrze rośnie i odkryłem cudo.

Gubernator - Co?

Artur Odkryłem wynalazek, wynalazłem odkrycie! Środek na niewidzialność! (wyciąga buteleczkę) Proszę mi zwrócić order.

Gubernator - Nie.

Artur Koniec kłopotów, Rudolf już nie będzie nas okradał, bo nie zauważy naszego majątku. W ogóle nas nie zauważy.

Julia (naiwnie) Naprawdę?

Gubernator - Julio, Artur kompotu się opił.

Artur To działa! (daje buteleczkę) Proszę pić.

Julia No pij, przecież ty do picia przyzwyczajony.

(Stryj pije pierwszy, po nim Julia)

Gubernator - I co? Widzisz nas?

Artur Ja? … Na pewno słyszę.

raz, raz, raz, dwa, jeden, jeden. (dmucha w przestrzeń)

Artur Niesamowicie was słyszę.

Gubernator - (staje naprzeciw Artura) Ale czy mnie widzisz? Widzisz mnie? Artur! Artur!

Artur Nie widzę. Nic nie widzę. Gdzie wy jesteście. Uwaga! Rudolf idzie! Wstrzymać oddech! (bierze miksturę i pije w pośpiechu)

Rudolf (wchodzi, rozgląda się) Co tu tak nikogo nie ma? Ach, okradnę ich później. (wychodzi)

Artur Cudo, nie?

Gubernator - (z przekąsem) Cudo! Jakby jeszcze trochę postał, to by nas udusił!

 

8.                  When i fall in love

 

Nowy - (trzymając w ręku książkę) When I fall in love... (itd.)

Julia - (dołacza do śpiewu, z dłoniach rozwija serduszko)

Maska - (tańczy w tle)

            (w powietrzu fruwają bańki mydlane)

Ludwik - (poniesiony nastrojem dołącza do śpiewu)

Nowy - Ludwik... trójkąt?

Ludwik - (przestaje)

Nowy- (do Julii) Kocham cię. Ups, wyrwało mi się.

 

9.                  Artur spotyka się z Rudolfem.

 

Rudolf - (pojawia się z tajemniczą miną)

Artur - Masz?

Rudolf - (wyjmuje z kieszeni klucz)

Artur - Jak to zrobiłeś?

Rudolf - Wiesz co to jest profesjonalizm? Patrz uważnie. (parę ruchów i wyjmuje z kieszeni) Twój portfel, twój zegarek. (oddaje i idzie)

Artur - (uradowany) O kurczę. (ćwiczy chwilkę) Mój order! Gubernator, chodź no tu pan! (zaciera ręce)

Gubernator - Co?

Artur - Hm, aleś szybko przyszedł.

Gubernator - (chce iść)

Artur - Poczekaj!

Gubernator - Czego chcesz, durniu mój ulubiony?

Artur - Nic takiego. (kilka ruchów, szuka po własnych kieszeniach) Sprawdź kieszenie...

Gubernator - (wyjmuje coś z kieszeni) Co to jest?

Artur - Mój portfel, mój zegarek! (zabiera i odchodzi)

 

10.              Pojedynek, gdzie zwycięża Czarny.

 

Czarny - Biały, masz ognia?

Biały - Nie.

Czarny - No to masz! (strzela i zabija)

 

10.1.1.  Maska anonsuje kolejny akt.

 

Maska - Tu następuje koniec Aktu Pierwszego. (zasłania goliznę na akcie strojem kąpielowym) Przerywamy w miejscu prostym i nieskomplikowanym. Jest czas na zadumę. Teraz mogą się państwo zastanowić nad najważniejszymi rzeczami. Czy wyłączyli państwo gaz wychodząc z domu, czy pogasili światło, zakręcili wodę? Jeżeli nikt nie wybiega w popłochu, możemy kontynuować. Akt drugi. (drugi akt kobiecy)

           

11.              Brak klucza

11.1.        Panika

 

Gubernator - Chodźcie tu wszyscy! (przychodzą) Zginął klucz od piwnicy! Wydałem dekret, żeby się odnalazł, ale nic to nie dało. Cóż mogę wam powiedzieć: starałem się być dobrym gubernatorem, jeśli kogoś skrzywdziłem, to proszę o wybaczenie. To wszystko. Ogłaszam powszechną rozpacz!

Wszyscy -Aaaaa!

(Julia wskakuje na krzesło i piszczy, Gubernator pada na kolana i krzyczy raz po raz, Artur podobnie, Ludwik gra bardzo rozbiegany kawałek, mocno potrząsając głową)

Nowy - (nie panikując) Ej! Nie świrujcie. Wezwijcie ślusarza. LUDZIE!

Wszyscy - (cichną natychmiast)

Nowy - Co się stało? Co tak cicho?

Gubernator - A co tak nie rozpaczasz? Może to ty wziąłeś klucz?

Nowy - Nie.

Artur - Panie Gubernatorze, widziałem jak Nowy się kręcił koło apartamentów rządowych, a potem... a potem nic nie widziałem, bo mnie coś ogłuszyło w ciemiączko. Zabolało, tak jakby od czarnej torby...

Gubernator - Jeżeli masz klucz, to oddaj!

Nowy - Nie mam.

Julia - Ja mu wierzę.

Rudolf - A ja nie!

Nowy - Naprawdę nie mam!

Julia - Znowu mu wierzę! Kurczę, jak on to robi?!

 

11.2.        Śledztwo

 

Gubernator - Spróbujmy odtworzyć fakty. Artur zostań, reszta wyjść.

(wychodzą)

Gubernator - Oto przebieg wydarzeń sprzed kilku minut - Okolice apartamentów są cichym i spokojnym zakątkiem. Pełni tu służbę Artur. Artur prowadzi ustabilizowany tryb życia i utrzymuje rozliczne kontakty towarzyskie.

Wszyscy - (inscenizują scenkę pt. "CZEŚĆ")

Gubernator - Jest sobota. Jak co dzień Artur wyszedł na obchód. Gdy nagle zostaje zaatakowany ręką nieznanego sprawcy.

(Rekonstrukcja i TAŚMA - "REKONSTRUKCJA WYDARZEŃ")

Po molestowaniu głowy Artura tępym narzędziem, Artur traci nędzne resztki przytomności. Sprawca skrycie zakrada się do apartamentów i kradnie klucz bez pytania. Tu apel do państwa: jest nam ciężko, nikt nam nie donosi. Pomóżcie!

Artur - Posiadamy  portret pamięciowy. (idzie po portret i telefon)

Gubernator - Kto z państwa rozpozna ludzi lub zdarzenia niech dzwoni pod ten telefon. (telefon od Artura)

Artur - Oto sprawca. Sam rysowałem. Kto coś rozpoznaje niech podniesie prawą rękę... lewą... Niech będzie w brązowych spodniach... Oooo pan jest w brązowych spodniach. Proszę na scenę, mam jedno pytanie...  (prowadzi Widza) Proszę się nie martwić, oni pana widzą. (portret podsuwa pod twarz) Proszę wskazać kogo rozpoznaje pan na rysunku...

Widz - Ten?

Artur - Ludwik??? Ta poczciwina??? Nie, niech pan próbuje dalej.

Widz - On.

Artur - Gubernator? Źle. Za chwilę podłączymy prąd. No, niech pan spróbuje pokazać tego w środku...

Widz - Ten?

Artur - No... Noowwwwyy.... Jak ja się nie spodziewałem... (do Widza) Dziękuję panu. Pracować z panem, to poezja. Odiridi, niech pan siada. Dzięki, że pan wskazał gada!

 

11.3.        Julia odwraca się.

 

Julia - Nowy! Wierzyłam ci, a ty mnie okłamałeś!

Nowy - Jestem niewinny. To się wyjaśni.

Julia - Nie ma tu nic do wyjaśniania!

Nowy - Julio!!! Posłuchaj mnie.

Julia - Czytam. Mam lekturę do nadrobienia.

Nowy - Wysłuchaj mnie!

Julia - O! (czyta na głos Małego Księcia - fragment jak najbanalniejszy, zupełnie nie związany z sytuacją)

Nowy - (zabiera jej książkę) Julio, musisz mnie wysłuchać!

Julia - (wyjmuje nową książkę i zaczyna dokładnie w tym miejscu, w którym skończyła)

Nowy - (zabiera drugą książkę)

Julia - (wyjmuje trzecią i dalej czyta)

Nowy - Gubernatorze, proszę mi pomóc!

Gubernator - A oddaj klucz!

Nowy - Nie mam.

Gubernator - Sam wydałeś na siebie wyrok. Pójdziesz do Gablotki. Czarny cię zabierze! (wychodzi)

Julia - Stryjuuu... (idzie za stryjem)

Gubernator - Sam na siebie wydał ten głupi wyrok.

Czarny - (pojawia się przy groźnej muzyce i oparach dymu)

Artur - (wycofuje się z respektem)

Czarny - (do Nowego) Pójdziesz ze mną!

Nowy - Ale to się wyjaśni, nie?

Czarny - (milczenie)

Nowy - (natarczywiej) Wyjaśni się, nie?

Czarny - Nie pytaj. (zabiera go do Gablotki)

Ludwik - (gra demonicznie)

 

12.              Gubernator racjonuje sobie ostatnie łyki.

 

Maska- (wchodzi i wychodzi)

Gubernator - (przechodzi z butelką, smutny)

Duch Nowego - (przebiega)

Gubernator (wybiega wystraszony) - Tam się firanka sama rusza! (zagląda do piersiówki) Trzy łyki. Na jedną nogę... (łyka) Kurczę, jak nie wypiję na drugą, to będę utykał. (walczy ze sobą)

Julia - (markotna) Stryju, co robisz?

Gubernator - Rozważam zagadnienie równowagi.

Julia - (nie patrząc wcale na stryja, patrząc na książkę) I co?...

Gubernator - Już rozważyłem. (pije)

Julia - Ten Nowy to był jakiś dziwny, nie?

Gubernator - No.

Julia - I nie pił.

Wszyscy - Yh!

Julia - Dobrze, że już go nie ma...

Gubernator - (bez przekonania) Super. Po prostu super. Superuncio!

Julia - Napiłabym się na tą okazję.

Gubernator - (krótko, pośpiesznie, ale i spokojnie, nie patrząc) Nie mam.

Julia - Odrobinę.

Gubernator - Nie mam.

Julia - To jak będziesz teraz rządził?

Gubernator - Biały ma zapasowy klucz, ale on na razie nie żyje.

Julia - (do widzów) Wy nie macie czegoś? (...) No kiwajcie chociaż głowami, żebym wiedziała. Macie? (...) Bardzo niewyraźnie kiwają głowami.

Gubernator - Widocznie wczoraj mieli. (idą sobie, obolali)

 

13.              Artur i Rudolf spotykają się.

 

Artur - (rozgląda się) Rudolf... Rudolf... Rudi... (do Ludwika) Co się tak patrzysz? Zobacz czy cię nie ma za kulisami...

Ludwik - (idzie sprawdzić)

Artur - Rudolf!!!

Rudolf - (konspiracyjnie) Musisz się tak drzeć?

Artur - Nie muszę. To kwestia wyboru.

Rudolf - Czego chcesz?

Artur - Cały czas klucz jest u ciebie. Ja też mam w piwnicy swoje sprawy do załatwienia!

Rudolf - Artur! Nie rozumiesz, że to niebezpieczne?

Artur - Dlaczego?

Rudolf - Nie rozumiesz!

Artur - Ja też się... (przerywa bo Ludwik)

Ludwik - Tam mnie nie ma, sprawdzę tam...

Artur - Ja też się męczyłem. Też ryzykowałem. Żądam dostępu do klucza!!!

Rudolf - Ciszej!...

Artur - (połgłosem, ale z akcentem krzykliwym) Żądam dostępu do kluczaaa!!!

Rudolf - Nie dam ci klucza, zanim sprawa nie przyschnie!

Artur - Będę krzyczał!

Rudolf - Nie dam!

Artur - (krzyczy całkiem bez obczajek) Klucz ma Rudolf!

Rudolf - (biega jak poparzony) Ććććć!...

Artur - Dasz Klucz?

Rudolf - Dogadajmy się.

Ludwik - (miote się od kulisy do kulisy) Kurczę, gdzie ja jestem?! Co się ze mną dzieje?!

Rudolf - Najpierw ja będę miał klucz przez tydzień, a potem ty przez miesiąc.

Artur - Musiałbym się z koniem na głowy zamienić.

Rudolf - Oj, to koń by zrobił kiepski interes.

Artur - Moja propozycja: najpierw ja mam klucz przez miesiąc, potem ty przez tydzień. Widzisz - prawie to samo.

Rudolf - Nie.

Artur - (krzyczy) Klucz ma Rudolf!!!

Rudolf - Oj dobra! Masz! (daje klucz) Na tydzień.

Artur - Miesiąc.

Rudolf - (krzyczy) Klucz ma Artur!!!

Artur - Dobra, tydzień. (rozchodzą się)

Ludwik - (wraca) Wszystko w porządku. Byłem w toalecie!

Piosenkarze - Przepraszamy, krótka piosenka o przeznaczeniu

Przyszłość jest tajemnicą

Przyszłości nie znajdzie się świadka

Nic nie wykryje policja

I nie wypapla sąsiadka

Refren:

Wszystkie losu sekrety

Zna tylko nieboszczyk, niestety.

Dziękujemy

 

14.              Julia sama. Pojawia się duch Nowego. Seans spirytystyczny.

 

Julia - Wcale mi nie żal Nowego. Wcale. Taka jakaś jestem, że nic mi nie jest. Magę sama w domu posiedzieć, mogę sama do kawiarni pójść, mogę sama zapłacić. Nie będzie mi nikt szpanował, że ma dziesięć złotych.

Ludwik - Grać coś?

Julia - Nie. (podchodzi do Ludwika) Wcale mi nie żal Nowego, wiesz? Nie wiem sama skąd się taka wzięłam. Mam jakiś taki power, czy co...

Ludwik - (kiwa głową)

Julia - Wcale wcale wcale.

Ludwik - (obawia się zwierzeń, wskazuje widza) Tamten facet jeszcze chyba nie wie.

Julia - (idzie do wskazanego Widza) Wcale mi go nie żal. Teraz jak sobie robię kolację, to nikt mi nie podeżre. Tamta dziewczyna pewnie nie mogła z nim wytrzymać. Ja bym wytrzymała, ale ja jestem twarda. (bliska płaczu, mówi cicho) bardzo twarda. Skała! Stal! (prawie płacząc) Suchy chleb!

Ludwik - (gra)

Nowy - (w formie ducha) Juliooo! Julioo!

Julia - (nie słyszy)

Nowy - Ludwik, co jej jest?

Ludwik - (nie słyszy)

Nowy - Słyszycie mnie?!!! Juliooo!!! Nie słyszy! Ani Julia, ani Ludwik. Do kogo ja mam teraz mówić?! (do widza) ...Czy to pana pieniądze? ... Haaa! Pan mnie słyszy!!! Niech pan pozwoli ze mną na scenę. Na chwileczkę... Będzie pan medium. Urządzimy klasyczny seans spirytystyczny.

Julia - Proszę pana, pan się zgubił?

Nowy - Proszę powtarzać za mną - mam kontakt  z Nowym.

Widz - Mam kontakt z Nowym.

Julia - Taaak? A poza tym w porządku?

Nowy - Niech pan się nie uśmiecha, bo wiarygodność tracimy! Nadajemy - Julio! W pierwszych słowach mego kontaktu pozdrawiam cię serdecznie... (...)

Widz - W pierwszych słowach mego kontaktu pozdrawiam cię serdecznie...

Nowy - U nas wszyscy zdrowi, ciocia Mariola przytyła od śmierci...

Widz - U nas wszyscy zdrowi, ciocia Mariola przytyła od śmierci...

Julia - Jaka ciocia Mariola?!!!

Nowy - Niech pan powie, że to imponderabilia. Są ważniejsze rzeczy.

Widz - To imponderabilia. Są ważniejsze rzeczy.

Nowy - Wiadomość najważniejsza - Artur z Rudolfem zabrali klucz.

Widz - Wiadomość najważniejsza - Artur z Rudolfem zabrali klucz.

Julia - Nie?! Naprawdę? A dowody?

Nowy - ...No... powiedziałby pan coś od siebie.

(...)

Nowy - Niech pan powie, że Nowy widział to w Księdze Aktów.

Widz - Nowy widział to w Księdze Aktów.

Nowy - Trochę pan nakłamał, ale w dobrym celu. Będziemy już kończyć. Jeszcze - Całusy od Nowego, Do zobaczenia w gablotce.

Widz - Całusy od Nowego. Do zobaczenia w gablotce.

Julia - Niech pan podejdzie. (całuje widza w policzek) To dla Nowego. (wychodzi)

Nowy - Nie nie nie. Dziękuję panu za przekaz, ale całusa niech pan sobie zachowa. Dziękuję. (sadza na miejsce) Jakby pan trafił kiedyś do gablotki, to zapraszam na ploteczki.

 

15.              Julia podkrada klucz.

 

Artur - (śpiewa pięknie, chociaż trochę cicho) Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew... sialala... hm, mam całkiem ładny głos... sialalala... jak Krajewski! La la la... Kurczę! Czemu na trzeźwo nie śpiewam. Mógłbym zrobić sobie program z Ludwikiem i grać koncerty. Jak to muzycy mówią: dżoby! Czesać dżoby! Olać ordery, zresztą nie było w piwnicy. Ale taki klucz (wyjmuje na chwilę) to mocna rzecz (chowa tak, że wystaje sznureczek) - klucz do kariery! (przyklepuje klucz i pogrąża się w marzeniach)

Julia - (podsłuchuje z oddali)

Artur - Ludwik! Umiesz grać akompaniament?

Ludwik - Jaki akompaniament?

Artur - Takie siuchy do śpiewania... To leci tak: sialalalalala...

Ludwik - Wiem. (gra)

Artur - (śpiewa)

Julia - (kradnie prozaicznie klucz, klepiąc w ramię to z jednej, to z drugiej strony)

Artur - (nie przerywając śpiewu ogląda się to z jednej, to z drugiej)

Julia - (znika z kluczem)

Ludwik - (przerywa akompaniament) Artur. Nie stroisz.

Artur - Jak to nie stroję?

Ludwik - Normalnie, pianino jest z Krakowa, a ty z Nowej Huty.

Artur - (niezadowolony, ale i pewny siebie) Zaraz się dostroję! (wychodz)

Piosenkarze - Przepraszamy, krótka piosenka o urodzie rzeczy.

Nie wszystko musi być ładne

Nie każdy zapach to róże

Niech będą rzeczy szkaradne

Lecz ty nie śpiewaj Arturze.

Dziękujemy

Artur - AAA! (wybiega i rzuca się do Ludwika) Co się stało z kluczem?!!!

Ludwik - Nowy ukradł.

Artur - Ludwik! Oddaj klucz!

Ludwik - Nie mam żadnego klucza. Pianino se weź!!! (odwraca się tyłem do Artura)

 

16.              Ostatni pojedynek

 

Czarny - (wychodzi i czaruje, przez scenę przetaczają się czarne kule, na końcu zamiast kuli skacze kolorowa piłeczka) - I co się cieszysz...

Biały - Czarny!...

Czarny - (nie odwracając się) Chyba nie strzelisz mi w plecy.

Biały - Dlaczego?

Czarny - Bo to tchórzostwo.

Biały - Dobra. (strzela w drugą stronę) Ziemia jest okrągła.

Czarny - (dostaje z przodu)

Biały - Nie padaj. Idziemy do gablotki.

(idą)

 

17.              Finał

17.1.        Gubernator całkiem trzeźwy. Zły. Sfrustrowany.

 

Gubernator - (z pustą flaszką) Ależ to wszystko brzydkie! Wszystko! Krzesła, firanki (na kulisy) ohyda! Podłoga, pianino... (patrzy wymownie na pianistę)

Ludwik - No co?

Gubernator - Nic. Graj coś!

Ludwik - (gra coś smutnego)

Gubernator - Za wesołe!

Ludwik - (gra marsz pogrzebowy)

Gubernator - Za wesołe!

Ludwik - (gra „Klan” powolutku)

Gubernator - O!

Julia - Stryju! Mam ci coś ważnego do powiedzenia.

Gubernator - Nie chcę słuchać o niczym ważnym! Proszę, powiedz mi coś o konikach polnych. Wzrost, waga, czym się odżywiają...

Julia - Stryju! Ale ja coś odkryłam!!!

Gubernator - Jeśli o konikach polnych, to mów.

Julia - Ojej... więc... koniki polne to nieroby... takie jak Rudolf. A propos: Rudolf ukradł Klucz ...i w ogóle nie robią zapasów na zimę...

Gubernator - Co takiego?!!! Żadnych zapasów?!!! Jak wytrzymują do wiosny???

Julia - Nie wytrzymują. Wymierają. Rudolf dał Klucz Arturowi, a teraz ja go mam. Biedne koniki.

Gubernator - Yhm.

Julia - (westchnienie) Może powiem bardziej wprost: Napiłbyś się?

Gubernator - A masz???

Julia - (wyjmuje Klucz)

Gubernator - Skąd masz???

Julia - Pamiętasz jak Artur dał nam środek na niewidzialność? Wtedy przyszedł Rudolf i... (dalej opowiada w sposób niemy) ... ...

Ludwik - (wypełnia przestrzeń dźwiękową)

            (na skraju pojawia się zegar i zaznacza upływ czasu)

Julia i Gubernator - (przestawiają wszystkie dostępne zegarki w trakcie opowieści)

Julia - ...ałam z Nowym. Ten pan mi wszystko powiedział! (Widz od seansu)

Rudolf - (wygląda na chwilę) Kapuś!

Gubernator - Poczekaj. Jednego nie rozumiem. Co mają do tego koniki polne?

Julia - (wzrusza ramionami)

Nowy - (pojawia się niespodziewanie) Przeszkadzam?

Julia - Nowy?! Żyjesz?

Gubernator - Miałeś być w gablotce!

Nowy - Byłem, a teraz żyję.

Gubernator - Jak to żyjesz?

Nowy - Normalnie.

Gubernator - Przepraszam, ale jak można normalnie żyć?!

Nowy - Byłem w Gablotce kiedy przyszedł Biały Mistrz i rzekł: „Mówię ci, wstań i idź!” Miałem się kłócić?

 

17.2.        Gubernator karze.

 

Gubernator - A więc Biały Mistrz żyje... (budzi w sobie lwa) Czas na finałową rozgrywkę! (skupiony, do Julii) Klucz! (dostaje) Flaszka! (dostaje, pije, ryczy) Łaaał!!! Wołać Artura!

Julia - Wooołaaam!

Artur - Ja?

Gubernator - Artur podejdź! Nadmuchaj balonik!

Artur - (nieufnie do balonika) A co? Święto jakieś?

Gubernator - Tak! Święto! Dzień Złodzieja.

Artur - Ale co? Kto solenizant?

Gubernator - Rudolf. Zawołaj go, a my zgasimy światło... (gaśnie światło)

Artur - Rudolf! Ruuudolf!

Rudolf - Czego chcesz?

Wszyscy - Niespodzianka...! (zapala się światło, wszyscy stoją z pistoletami)

Artur - Sto lat, sto lat, niech żyje żyje nam, sto laa... (zauważa, że śpiewa sam)

Rudolf - (widzi, że nie przelewki) No dobra. Trochę was okradałem... Przepraszam. (...) Nikt nie powie: „Nie ma za co”?

Gubernator - Ukradłeś klucz!

Rudolf - (od razu patrzy na Artura)

Artur - Nie patrz się na mnie! (do pozostałych) On się na mnie patrzy przypadkowo.

Rudolf - Muszę wyjść do toalety. (idzie)

Ludwik - (zza kulis) Zajęte! (wychodzi przed Rudolfa)

Rudolf - Artur ukradł! Pewnie ma w kieszeni! No, pokaż kieszenie!!!

Artur - (zadowolony) Nie mam. Zginął.

Gubernator - Co z nimi zrobimy?

Nowy - Skujemy ich razem! (bierze kajdanki Artura, skuwa Artura z Rudolfem) W ten sposób Rudolf kroku nie zrobi bez hałasu. Artur mu wszystko spieprzy.

Gubernator - To wystarczy?

Julia - Ja ich będę edukować! Będę im czytać codziennie przez godzinę.

Rudolf - Czytać?!

Julia - (kiwa skwapliwie)

Rudolf - Nie! Musi być jakaś konwencja, która zabrania takich kar!

Julia - Jeszcze mi podziękujecie.

Rudolf - Już ci dziękujemy!!!

Gubernator - Wyjść!

Nowy - Julio... A ja? Chciałabyś za mnie?

Rudolf i Artur - (wracają) Wyjdź za niego! Tak, wyjdź! Gotuj, pracuj, urodź dziecko...! Nie miej dla nas czasu!

Gubernator - Wyjść!

Rudolf i Artur - (wychodzą)

Julia - Stryju...?

Gubernator - Nowy, chodź. (na stronie) A ty co w niej widzisz? Tak z ciekawości pytam.

Nowy - Normalnie, po chamsku, na urodę lecę!

Gubernator - A jej wykształcenie nie przeszkadza ci?

Nowy - A jakie ma?

Gubernator - Nauczycielskie.

Nowy - A co to za wykształcenie.

Gubernator - To ja nie będę wbrew. Tyś zięć.

Nowy - Dziękuję! (całuje w rękę)

Gubernator - (z obrzydzeniem) Oślinił mnie.

Czarno-Biały - Epilog:

            (czyta z wkładki do Księgi Aktów) Przez następne lata nic ciekawego się nie wydarzyło. Wciąż tryumfowało dobro i sprawiedliwość. Rezygnując z nudnego opisu lat szczęśliwych i cichych Autor pragnie pozdrowić: rodzinę, kolegę z Programu Trzeciego Polskiego Radia, sierżanta Zdyba, pana Wodiczko, dzieci Anzelma, Hieronima i Pelargonię, Gregora wraz z rodziną, króla Ferdynanda, Andersena i braci Grimm, królewicza Fredka, czarownika Zuzu, pannę Violę, inpektora Colinsa,

Maska - (przychodzi i leniwym ruchem wyjmuje kartkę z rąk, odrywa kawałek i podaje)

Czarno-Biały - ...ście, dobranoc państwu!

 

KONIEC

Autor: (głównie) Władysław Sikora

                


      kabaret ADI
      kabaret Potem
      A'YoY
      gęba
      bok